[Okolice Najbliższe]
Google
szukaj:
Menu główne
strona główna
strona artykułów
strona newsów
forum
księga gości
katalog stron
family tree
schwiebus.2002
schwiebus.2004
Ostatnio dodane
Zamknięty ołtarz
Sukiennik świeb...
Portret miasta ...
Podróże Pekaesem ...
Spod przymkniętych ...
Los Sióstr ze Schwiebus
Tajemnice ...
Boromeuszki cd.
Historia zmian..
Sala Gotycka
Wernhera ścieżkami
Kreatywni inaczej ..
Od legendy do ..
Świebodzińska legenda
Inskrypcja z 1735
Jakub Schickfus
Obrazki z przeszłości
Publikacje..
Świebodzińskie lecznictwo
Szpital
Wokół Ratusza
Odkrycie krypty
Bibliografia
Plac w przebudowie
Najazd na Ratusz
Dekret mianowania
Nowa twarz rynku
Na bruk nie wjedziesz
Odnówmy kamienice
Konsultacje
Hubertus Gabriel
Robert Balcke
Ruch wokół ratusza
Czasowy zarząd
Przesiedleńcy 1945
Izba pamiątek
Wiekowe znaleziska
Spór wokół ratusza
Co dalej ze starówką?
Granit pod ratuszem
Kronika Schickfusa
Początki - podsumowanie
Początki oświaty
Najazd Zbąskiego
Maciej Kolbe
Świebodzińska "Solidarność"
Szczątki św. Jerzego
Pieniądze na ratusz
Początki oświaty
Granit w śródm..
Sulechów retro
Nowy Rok
Życie religijne
Odpolitycznianie ...
Ulice do poprawki
Wieża Bismarcka
Kościół pw. św. M.A.
Kościół pw. N.M.P. K.P.
Zamek ...
Eberhard Hilscher
Baron J.H. v. Knigge
Z życia mieszczan
Świadectwo urodzenia
Sukiennictwo w dziejach
Żary inwestują w starówkę
Strajk w Lubogórze w 1981 r.
Początki edukacji szkolnej
Pierwsze, szkolne lata
Kresy
Koniec niemieckiego panowania
Dramatyczne wydarzenia
Historyczne początki
Ratusz się sypie
Schwiebüssen Schwibus
Dialog a badania arche
Unikalne Cmentarzyska
100 lat temu - 1904 r.
100 lat temu - 1902 r.
Aktualizacje
Ogólniak
Cmentarz miejski
Dekomunizacja ulic
PKP chce likwidować..
Przesiedleńcy 1945
100 lat temu - 1906 r.
Spuścizna po Hilscherze
Dworzec z horroru
Piszczyński Zenon
M. v. Knobelsdorff
Archeologia okolic
J.K. Sobociński
Katalog C&Co.™
A.D. 2012
zbiór własny
katalog ulic
ostatnio dodane

2012-04-15
C&Co.™ 1208
C&Co.™ 1207
C&Co.™ 1206
C&Co.™ 1205
C&Co.™ 1204
C&Co.™ 1203
C&Co.™ 1202
C&Co.™ 1201
2012-04-05
C&Co.™ 1200
C&Co.™ 1199
C&Co.™ 1198
C&Co.™ 1197
C&Co.™ 1196
C&Co.™ 1195
C&Co.™ 1194
C&Co.™ 1193
C&Co.™ 1192
C&Co.™ 1191
C&Co.™ 1190
2012-03-30
C&Co.™ 1189
C&Co.™ 1188
C&Co.™ 1187
C&Co.™ 1186
C&Co.™ 1185
C&Co.™ 1184
C&Co.™ 1183
C&Co.™ 1182
C&Co.™ 1181
C&Co.™ 1180
C&Co.™ 1179
C&Co.™ 1178
C&Co.™ 1177
C&Co.™ 1176
C&Co.™ 1175
C&Co.™ 1174
C&Co.™ 1173
C&Co.™ 1172
C&Co.™ 1171
C&Co.™ 1170
C&Co.™ 1169
C&Co.™ 1168
C&Co.™ 1167
2012-03-22
C&Co.™ 1166
C&Co.™ 1165
C&Co.™ 1164
C&Co.™ 1163
C&Co.™ 1162
C&Co.™ 1161
C&Co.™ 1160
C&Co.™ 1159
C&Co.™ 1158
C&Co.™ 1157
C&Co.™ 1156
C&Co.™ 1155
C&Co.™ 1154
C&Co.™ 1153
C&Co.™ 1152
C&Co.™ 1151
C&Co.™ 1150
2012-03-12
C&Co.™ 1149
C&Co.™ 1148
C&Co.™ 1147
C&Co.™ 1146
C&Co.™ 1145
C&Co.™ 1144
C&Co.™ 1143
C&Co.™ 1142
C&Co.™ 1141
C&Co.™ 1140
C&Co.™ 1139
C&Co.™ 1138
C&Co.™ 1137
C&Co.™ 1136
C&Co.™ 1135
C&Co.™ 1134
C&Co.™ 1133
C&Co.™ 1132
C&Co.™ 1131
C&Co.™ 1130
C&Co.™ 1129
C&Co.™ 1128
C&Co.™ 1127
C&Co.™ 1126
C&Co.™ 1125
2012-03-03
C&Co.™ 1124
C&Co.™ 1123
C&Co.™ 1122
C&Co.™ 1121
C&Co.™ 1120
C&Co.™ 1119
2012-02-27
C&Co.™ 1118
C&Co.™ 1117
C&Co.™ 1116
2012-02-26
C&Co.™ 1115
C&Co.™ 1114
C&Co.™ 1113
C&Co.™ 1112
C&Co.™ 1111
C&Co.™ 1110
2012-02-25
C&Co.™ 1109
C&Co.™ 1108
C&Co.™ 1107
C&Co.™ 1106
C&Co.™ 1105
C&Co.™ 1104
C&Co.™ 1103
C&Co.™ 1102
C&Co.™ 1101
C&Co.™ 1100
2012-02-19
C&Co.™ 1099
C&Co.™ 1098
C&Co.™ 1097
C&Co.™ 1096
C&Co.™ 1095
2012-02-17
C&Co.™ 1094
C&Co.™ 1093
C&Co.™ 1092
C&Co.™ 1091
C&Co.™ 1090
C&Co.™ 1089
C&Co.™ 1088
C&Co.™ 1087
C&Co.™ 1086
C&Co.™ 1085
2012-02-13
C&Co.™ 1084
C&Co.™ 1083
C&Co.™ 1082
2012-02-12
C&Co.™ 1081
C&Co.™ 1080
C&Co.™ 1079
C&Co.™ 1078
C&Co.™ 1077
C&Co.™ 1076
C&Co.™ 1075
C&Co.™ 1074
C&Co.™ 1073
C&Co.™ 1072
2012-02-11
C&Co.™ 1071
C&Co.™ 1070
C&Co.™ 1069
C&Co.™ 1068
C&Co.™ 1067
C&Co.™ 1066
C&Co.™ 1065
C&Co.™ 1064
C&Co.™ 1063
C&Co.™ 1062
C&Co.™ 1061
Katalog C&Co.™
A.D. 2007
2007-03-12
C&Co.™ 1057
C&Co.™ 1056
C&Co.™ 1055
C&Co.™ 1054
C&Co.™ 1053
C&Co.™ 1052
C&Co.™ 1051
2007-03-11
C&Co.™ 1050
C&Co.™ 1049
C&Co.™ 1048
C&Co.™ 1047
C&Co.™ 1046
C&Co.™ 1045
C&Co.™ 1044
C&Co.™ 1043
C&Co.™ 1042
C&Co.™ 1041
C&Co.™ 1040
C&Co.™ 1039
C&Co.™ 1038
C&Co.™ 1037
C&Co.™ 1036
C&Co.™ 1035
C&Co.™ 1034
C&Co.™ 1033
C&Co.™ 1032
C&Co.™ 1031
C&Co.™ 1030
C&Co.™ 1029
C&Co.™ 1028
C&Co.™ 1027
C&Co.™ 1026
C&Co.™ 1025
C&Co.™ 1024
C&Co.™ 1023
C&Co.™ 1022
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1018
2007-03-08
C&Co.™ 1017
C&Co.™ 1016
C&Co.™ 1015
C&Co.™ 1014
C&Co.™ 1013
C&Co.™ 1012
C&Co.™ 1011
C&Co.™ 1010
C&Co.™ 1009
C&Co.™ 1008
C&Co.™ 1007
C&Co.™ 1006
C&Co.™ 1005
C&Co.™ 1004
C&Co.™ 1003
2007-03-06
C&Co.™ 1002
C&Co.™ 1001
C&Co.™ 1000
C&Co.™ 0999
C&Co.™ 0998
C&Co.™ 0997
C&Co.™ 0996
C&Co.™ 0995
C&Co.™ 0994
C&Co.™ 0993
C&Co.™ 0992
C&Co.™ 0991
C&Co.™ 0990
C&Co.™ 0989
C&Co.™ 0988
C&Co.™ 0987
C&Co.™ 0986
C&Co.™ 0985
C&Co.™ 0984
C&Co.™ 0983
C&Co.™ 0982
C&Co.™ 0981
C&Co.™ 0980
C&Co.™ 0979
C&Co.™ 0978
C&Co.™ 0977
C&Co.™ 0976
2007-03-02
C&Co.™ 0975
C&Co.™ 0974
C&Co.™ 0973
C&Co.™ 0972
C&Co.™ 0971
C&Co.™ 0970
C&Co.™ 0969
C&Co.™ 0968
C&Co.™ 0967
C&Co.™ 0966
C&Co.™ 0965
C&Co.™ 0964
C&Co.™ 0963
C&Co.™ 0962
C&Co.™ 0961
C&Co.™ 0960
C&Co.™ 0959
C&Co.™ 0958
C&Co.™ 0957
Inne
forum
kontakt
bannery
download
logowanie
rekomenduj nas
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 1

subskrypcja
informacje o zmianach na twój mail!
Artykuły > Wokół Ratusza... > Pierwotny wystrój malarski gotyckich sal ratusza w Świebodzinie
LUBUSKIE MATERIAŁY KONSERWATORSKIE
ROK 2011, tom 8


Pierwotny wystrój malarski gotyckich sal na parterze południowego traktu ratusza w Świebodzinie; jego odkrycie, badania i wykonane prace konserwatorskie.
Danuta i Ryszard Żankowscy
Dyplomowani konserwatorzy malarstwa i rzeźby polichromowanej

Podczas prac remontowych przeprowadzonych w latach 2009-2010 w budynku świebodzińskiego ratusza, w salach parterowych południowego traktu, użytkowanych przez Muzeum Regionalne, doszło do nieoczekiwanego i niezwykłego odkrycia. W trakcie badań ścian, wykonanych przed montażem instalacji podtynkowej, spod nawarstwień kolejnych przemalówek i otynkowań, wydobyto fragmenty ciemno-ugrowych płaszczyzn i czarnych linii. Na zlecenie LWKZ w Zielonej Górze, w czerwcu i lipcu 2010 r. wykonaliśmy konserwatorskie badania znaleziska i opracowaliśmy dokumentację badań wraz z wytycznymi dalszego postępowania konserwatorskiego[1].

Badania te wykazały, że w trzech salach południowego traktu, którego ceglane ściany i w większości gwiaździste sklepienia, zostały pierwotnie całkowicie pokryte tynkiem wapienno-piaskowym i pobielone pobiałą wapienną, zachowały się rozlegle fragmenty najstarszych ściennych dekoracji architektonicznych, powstałych zapewne w I połowie XVI stulecia. Są nimi malarskie imitacje wielkich prostokątnych bloków kamiennych na ścianach w miejscach wejścia w nie spływów żeber sklepiennych, na żebrach w postaci profilowanych segmentów oraz na łęku otworu wejściowego. Poszczególne ciosy i segmenty obrysowane są czarną linią i oddzielone są jasnymi fugami, zaś ściany i wysklepki malowane płasko szaro-beżowym kolorem. Pierwotne opracowanie tynkarskie wnętrz zachowało się w różnym stopniu i stanie, co rzutowało na stan zachowania polichromii. Liczne ubytki tynku oznaczały bezpowrotne zniszczenie części zabytkowej dekoracji malarskiej. Zniszczenia tynków na ścianach powstały w trakcie kilkusetletniego użytkowania sali. Niestety, zaledwie kilkadziesiąt lat temu, w latach 70-tych ub. stulecia, usunięto pierwotne opracowanie tynkarskie wraz z polichromią z żeber sklepiennych i z łęków arkad przyściennych. Paradoksalnie, te zabytkowe tynki zniszczono podczas przygotowywania wnętrz na potrzeby powstającego wtedy muzeum, aby sale wyglądały na bardziej „gotyckie", zgodnie z potocznym i jakże mylnym wyobrażeniem o wyglądzie wszystkich gotyckich wnętrz. Tak drastyczne działania podjęto podczas zwykłego remontu, bez odpowiednich badań i bez przygotowania historyczno-konserwatorskiego.

Wytyczne dla właściwych prac konserwatorskich oparliśmy o rozpoznanie problematyki technicznej i rangi historycznej znaleziska. Zaproponowaliśmy przeprowadzenie pełnego zakresu działań konserwatorsko-restauratorskich i wyeksponowanie tych unikatowych pod względem formy, najstarszych w mieście i jedynych zachowanych w świebodzińskim ratuszu, zabytków malarstwa ściennego, późnośredniowiecznego w stylistyce, a w chronologii historycznej już nowożytnego.

Ze względów organizacyjno-finansowych, decyzją urzędu Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Zielonej Górze, pełen zakres prac zaplanowano jedynie w narożnej, południowo-zachodniej sali traktu (nazwanej przez nas w dokumentacjach z 2010 r. dla odróżnienia od innych Wielką Salą, obecnie określanej Salą Gotycką), w której dekoracja zachowała się najlepiej, oraz w połączonym z salą aneksie podwieżowym. Prace zrealizowano w dwóch etapach.

Jesienią 2010 r., ze środków LWKZ wykonano wstępne prace konserwatorskie, polegające m.in. na usunięciu uszczelniających ścianę nawarstwień z farb emulsyjnych i olejnych oraz na podklejeniu pęcherzy pierwotnego tynku. Wykonano też w tym etapie pełen zakres prac konserwatorsko-restauratorskich na niewielkim fragmencie powierzchni ścian i sklepienia, aby pokazać walory estetyczne wyglądu dekoracji, która przetrwała w postaci daleko posuniętego destruktu[2].

Latem i jesienią 2011 r. przeprowadzono całość prac konserwatorsko-restauratorskich na pozostałych powierzchniach obu wnętrz, włącznie z rekonstrukcją malowanych segmentów na żebrach i brakujących ciosów na łękach. Prace sfinansował Urząd Miasta Świebodzin, wspierany przez środki przyznane z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego.

 

Problematyka konserwatorska zabytku

Dotyczyła ona zarówno zagadnień technicznych, związanych ze stanem polichromii i jej tynkowego oraz murowanego podłoża, jak i zagadnień estetycznych, związanych z jej restauracją i odpowiednim wyeksponowaniem. U podstaw przyjętego kierunku planowania odpowiednich działań leżało, jak już wspomniano, uznanie wagi dokonanego odkrycia. Włącza ono bowiem ratusz świebodziński do nie tak licznego grona naszych zabytków architektury, z zachowanym wyglądem oryginalnego wystroju malarskiego wnętrz. Niewiele jest bowiem miejsc, gdzie można zobaczyć tak stosunkowo dobrze zachowaną, mimo zniszczeń, kreację plastyczną z tak odległych czasów, dokumentującą w miarę kompletnie, w tak czystej postaci, upodobania artystyczne dawnych fundatorów i użytkowników (temat ten rozwinięto dalej w rozdziale 2 niniejszego opracowania, omawiającym zagadnienia historyczne Sali Gotyckiej i jej malarskiego wystroju).

Muzealny charakter wykorzystania wnętrz południowego traktu znakomicie ułatwił podjęcie decyzji o konieczności całkowitego wyeksponowania polichromii, która nieoczekiwanie wzbogaciła program dydaktyczny Muzeum Regionalnego, jako ważny, nowy „eksponat", reprezentujący najwcześniejszy etap historii tej części budynku. Postulat trwałego ukazania pierwotnego wystroju sali muzealnej, która w wyniku przeprowadzonych prac miała odzyskać status prawdziwej, dawnej ratuszowej izby, spowodował też w konsekwencji dyskusję o potrzebnej i koniecznej, naszym zdaniem, korekcie niektórych elementów dotychczasowego wyposażenia technicznego tego pomieszczenia, takich jak współczesne, pseudohistoryczne w formie kraty i rodzaj przeszklenia w oknach, zbyt szerokie, wtórne parapety i drewniane maskownice grzejników co., zasłaniające partie oryginalnych ścian z tynkami i optycznie pomniejszające wnętrze, materiał podłogi czy wreszcie miejsce instalacji i rodzaj sztucznego oświetlenia. Pracom konserwatorskim towarzyszyły analizy architektury pomieszczenia, połączone z badaniami i odkrywkami architektonicznymi.

W ich wyniku określono miejsca wykonania w przeszłości architektonicznych przeróbek lub napraw.

 

Badania architektoniczne

Jednym z zadań realizowanych prac było ustalenie, do jakiego stopnia pierwotnym jest architektoniczne, zachowane ukształtowanie wnętrza sali i aneksu. Bezdyskusyjna jest proweniencja sklepień i tych partii ścian, gdzie zachowały się oryginalne tynki, zwłaszcza te z zabytkową polichromią. Analizując ukształtowanie powierzchni ścian a także fakturę powierzchni tynków oraz układ nawarstwień na nich, zlokalizowano miejsca ukształtowane wtórnie. Są wśród nich przeróbki starsze, powstałe nawet na przełomie XVI/XVII wieku, oraz nie tak dawne, sięgające ubiegłego stulecia.

Wczesną zmianą w sali było zamknięcie murowaną ścianą aneksu podwieżowego. Mur, wzniesiony z cegieł łączonych i otynkowanych zaprawą o dużej domieszce ilastego lub prawdopodobnie gliniastego wypełniacza, wstawiono pomiędzy ściany boczne przejścia do aneksu, przemalowane zaledwie trzema warstwami pobiał. Ilość tych remontowych nawarstwień malarskich, wobec dwudziestu jeden warstw zidentyfikowanych na ścianach dużej sali, wskazuje na wczesny czas zamknięcia aneksu. Wykonane w ramach badań odkrywki wykazały, że pierwotnie ściana ta od strony aneksu, nad wejściem, została wymurowana jako cieńsza o połowę od pozostałego muru, z wnęką odciążającą mur nad wejściem (stosunkowo niedawno zamurowaną cegłą dziurawką i mocną zaprawą cementową).

Wtórnie (przypuszczalnie dopiero w II poł. XX w.) został wymurowany i otynkowany, półkoliście zamknięty otwór wejściowy do aneksu, ze stalowymi zawiasami, o ościeżach z maszynowej cegły kładzionej na zaprawę cementowo-wapienną. Kute, żelazne drzwi z pięknym, stylowym zamkiem, zamykające aneks podwieżowy, stanowią eksponat muzealny o nieustalonej ściśle proweniencji, dlatego ich obecności w sali nie możemy włączyć do rozważań historycznych, dotyczących najdawniejszych dziejów ratusza. Jest wysoce prawdopodobne, że pierwotnie w ścianie funkcjonowały drzwi prostokątne, na co zdaje się wskazywać odnaleziony przez nas w odkrywce na wschodniej stronie omawianej ściany, nad prawym ościeżem otworu drzwiowego, prostokątny, murowany i otynkowany narożnik, przypuszczalnie po otworze drzwiowym (lub po okalającej go płycinie).

Stosunkowo też wcześnie skuto skośnie i wtórnie bulasto otynkowano dolne partie niektórych narożników filarów w dużej sali. Podobnie jak obtłuczenia dolnych końcówek niektórych diagonalnych żeber obu gwiazd sklepiennych, skucia te podyktowane zostały zapewne względami użytkowymi - dla poszerzenia przestrzeni we wnętrzu (łatwiejsza komunikacja lub np. konieczność dostawienia szaf do ścian).

Prawdopodobnie podczas remontu i przebudowy ratusza w poł. XIX wieku, przeprofilowano (poszerzono) też wnęki okienne, aby powiększyć okna i zapewnić wnętrzu więcej światła. Wtedy też osadzono w otworach okiennych okna skrzynkowe o podwójnych skrzydłach. Nowa głębokość okiennych ościeżnic wymogła spłycenie od wnętrza okiennych wnęk, co uczyniono dostawiając wypełnienie na grubość cegły. Przypuszczalnie podczas montażu w budynku centralnego ogrzewania (okres międzywojenny lub wcześniej?), aby zmieścić pod oknami grzejniki, skuto do obecnej głębokości partie pierwotnego muru pod oknami. Zniszczono w ten sposób pierwotny wygląd ścian pod oknami: otwory okienne przeprute były dawniej w pełnej grubości muru we wnękach ściennych o ściętych skośnie krawędziach, z murowanymi szerokimi parapetami wysoko umieszczonymi nad poziomem podłogi. O pierwotnym umiejscowieniu lica otynkowanego muru pod oknami, zaświadcza fragment pionowego narożnika oryginalnego tynku, odnaleziony na wschodniej ścianie południowego filara przyściennego, w odległości ok. 20 cm od obecnego, głębiej położonego narożnika. Zachowane parapety okienne połączone są z konstrukcją okien, zaś szerokością dostosowane są do grubości ścienionej ściany podokiennej, być może więc skucie ścian podokiennych wiązać należy już z osadzeniem nowych okien a nie dopiero z montażem grzejników.

Poziom parapetów wszystkich wnęk ściennych (również okiennych) w pomieszczeniu, był wspólny (różnice 2-3 cm), z wyjątkiem małej wnęki ściennej na ścianie wschodniej. Badania wykazały, że we wnęce tej, umieszczonej niżej od pozostałych i odróżniającej się od nich krępym kształtem i skośnie ściętymi krawędziami ościeży oraz łęku, inaczej wykonano dolne zakończenie. Pierwotnie, na poziomie zakończeń ościeży, uformowano prostokątne obniżenie, węższe od szerokości górnej części wnęki, zakończone półką dwie grubości cegły poniżej. Zachowana prawa ścianka tego zagłębienia i narożnik z półką zaopatrzone są we fragment pierwotnego tynku, na którym leży wiele warstw starych pobiał. Stratygrafia ta zaświadcza o dawności takiego rozwiązania.

Nie wiemy dokładnie, jakie były pierwotne funkcje ratuszowych, zachowanych wnęk ściennych. Zgodnie z dawną ikonografią, mogły one służyć jako armarie czyli szafki ścienne. Na parapecie zachodniej wnęki południowej ściany zachowały się niebieskie, jak gdyby atramentowe zaplamienia, świadczące o przechowywaniu tamże przyborów piśmiennych, w tym może atramentu w kałamarzu. Obecność tych niebieskich plam natychmiast pobudza naszą wyobraźnię: „Dawno, dawno temu wnęka służyła ratuszowemu skrybie. Wykonując swą pracę w zimowy wieczór w niedogrzanym i niedoświetlonym wnętrzu, rozproszony chrobotem harcujących w niepozamiatanym kącie myszy, przewrócił naczynie z inkaustem sięgając doń gęsim piórem w zgrabiałej dłoni". Atramentowa przygoda przydarzyła się jednak w bliższych nam czasach, pruskiemu lub niemieckiemu urzędnikowi w mundurze municypalnym lub państwowym, ponieważ plama (być może po niebieskim tuszu do pieczątek) znajduje się na ostatniej z kilku warstw pobiał i farb na otynkowanym parapecie wnęki. Niezależnie od datowania atramentu wydaje się, że po zakończeniu prac restauratorskich zaplamienie można wykorzystać do zaaranżowania dydaktycznej narracji wypełniającej treścią to puste wnętrze, w przyszłych planach stałej ekspozycji muzealnej.

Wyróżniona kształtem wnęka w ścianie wschodniej mogła np. pełnić funkcję miejsca na lavabo (trzymając się już literackiej konwencji - po to, aby biedny pisarz miał gdzie umyć poplamione inkaustem palce). Wyglądy podobnych umywalek, złożonych z podwieszonego do łęku wnęki naczynia z wodą, z którego polewano ręce nad misą, umieszczoną poniżej na półce w zagłębieniu, możemy odnaleźć na licznych średniowiecznych obrazach. Większość z nich zaopatrzona jest w zlew, to jest wmurowane w ścianę kamienne naczynie z odprowadzeniem wody kamienną rynną na drugą stronę ściany, najczęściej na zewnątrz budynku. W wypadku naszej, bezzlewowej wnęki, woda mogłaby spływać do podstawionej metalowej czy ceramicznej misy, którą cyklicznie opróżniano. Aby jednak uprawdopodobnić nasze przypuszczenia, należałoby wpierw określić, drogą badań z dziedziny historii higieny, czy mogło mieścić się w standardach ówczesnych zachowań, wyznaczenia miejsca dla tego prostego urządzenia, w izbie świebodzińskiego ratusza podczas jego rozbudowy, około połowy XVI wieku.

Kolejną niespodzianką było odnalezienie w północnej części ściany wschodniej zamurowanych, okopconych cegieł, okalających dawniej prawdopodobnie, bliżej nie wydatowany, wylot z paleniska pieca, ogrzewającego pomieszczenie.

W trakcie prac rozpoznano również nietypową konstrukcję sklepień. Żaden z łuków tarczowych poszczególnych przęseł nie był nigdy dowiązany murarsko do swoich ścian tarczowych! Ściany te, oglądane przez głębokie szczeliny przy krawędziach wysklepków, mają gładką powierzchnię bez śladów rozkruszonych strzępi czy bruzd konstrukcyjnych.

Zlokalizowano też miejsca naruszenia integralności konstrukcji ścian i sklepień sali. Są to głębokie pęknięcia ścian biegnące diagonalnie (południowa część ściany wschodniej, w pobliżu narożnika), wspomniane szczeliny pomiędzy ścianami tarczowymi a krawędziami wysklepków, z przesunięciem pionowym obu elementów (np. przy ścianie południowej), poprzeczne pęknięcia żeber i wysklepków, z przesunięciem pionowym (żebra i wysklepki w narożniku południowo-zachodnim). Opisane zmiany, przynajmniej niektóre, musiały nastąpić już bardzo dawno, bowiem noszą na sobie ślady wcześniejszych reperacji murarskich, zaś na elementach pierwotnego opracowania malarskiego sklepień, które znikły w wyniku przesunięć ścian, pod tymi reperacjami brak jest przemalówek. Przypuszczalnie zniszczenia te mogły powstać jeszcze wskutek osiadania fundamentów dobudowanego traktu ratusza. O niestabilności tej części budowli świadczy szkarpa dobudowana do jej południowo-wschodniego narożnika pomiędzy połową XVIII stulecia (rysunki Wernera) a tuż po 1827 r. (kopia XIX-wiecznego obrazu z widokiem ratusza, H. K., 1930r.) oraz konieczność wykonania prac naprawczych przy sypiącym się sklepieniu dawnej apteki miejskiej (obecnie kasa Muzeum), w początkach lat 90-tych ub. stulecia.

Wtórna jest również forma wnęk na osiach obu dużych północnych wnęk przyściennych. Ich proste i płaskie nadproża, wzmocnione stalowymi belkami oraz szerokie rozglifienia krawędzi dobitnie świadczą o niepierwotnym pochodzeniu ich kształtu. Wschodnia wnęka zaślepiona jest płaską ścianą, zaś zachodnia pozostaje otwarta i funkcjonują w niej drzwi, obecnie wahadłowe. Być może oba te element)" pochodzą dopiero z czasów międzywojennych, kiedy to po zniszczeniach pożarowych gruntownie przebudowano znajdujący się za ścianą, w środkowym trakcie, hall ratusza, zmieniając umiejscowienie głównego wejścia do budynku z zachodniego na wschodnie i przerabiając główne schody komunikacji pionowej pięter.

Obecność wymienionego otworu z wejściem w ścianie północnej sali dotyka problemu struktury pierwotnego budynku i jego ciągów komunikacji poprzecznej. Jest to odrębne, szersze zagadnienie, mogące być elementem ciekawych badań kompleksowych tej struktury, zwłaszcza że wschodnia ściana naszego pomieszczenia graniczy z dawną południową sienią, zapewniającą dostęp od tej strony do pomieszczeń południowego, dobudowanego traktu, ale i - być może - do pomieszczeń parteru starszej części budowli, tj. traktu środkowego, pierwotnie będącego południowym traktem wcześniejszego, dwutraktowego obiektu.

Badając ścianę północną pomieszczenia musimy też pamiętać o konieczności uwzględnienia jej historyczno-konstrukcyjnego statusu. Ściana ta może bowiem kryć w sobie fragmenty południowej elewacji wcześniejszego, dwutraktowego ratusza. Pytanie o to, czy tak jest w istocie, należy postawić pomimo istniejącego poglądu, że jakoby czternastowieczny ratusz miał konstrukcję drewnianą (szachulcową). Uzyskana w badaniach odpowiedź twierdząca wyjaśniłaby ostatecznie kwestię konstrukcji pierwotnej budowli. Jednak bez specjalistycznych, systematycznych badań trudno jest stwierdzić, jaki budynek spłonął w pożarze w 1541 roku. Nie wiemy też czy i - ewentualnie - jak dowiązano do starej konstrukcji nowy trakt. Nie możemy jednak wykluczyć, że w północnej ścianie sali mogą znajdować się relikty lub całe partie zewnętrznej, południowej ściany południowego traktu czternastowiecznego, murowanego, podpiwniczonego kamiennymi kolebkami, dwutraktowego ratusza. Przypuszczenie to dotyczy zasadniczo miąższu muru. Gdzieś w tej ścianie mogą jednak tkwić jeszcze - zamurowane lub nie - wcześniejsze elementy konstrukcyjne, takie jak ościeża pierwotnych otworów okiennych, łęki konstrukcyjne, gniazda belek stropowych czy bruzdy po murowanych sklepieniach (zakładając, że czternastowieczni muratorzy poprawniej od swoich następców skonstruowali sklepienia), lub nawet elementy artykulacji wcześniejszej, południowej fasady!

W nawiązaniu do powyższych spostrzeżeń chcemy zwrócić uwagę na odkrycie dotyczące tej ściany, nie poddające się tym razem jednoznacznej interpretacji. Mianowicie w odkrywce na ścianie dużej wschodniej wnęki ściennej, ok. 15 cm od narożnika środkowego filara przyściennego, odnaleźliśmy pionową, pierwotnie otynkowaną, bieloną i malowaną krawędź ściany. Krawędź ta, na wysokości ok. 1 m nad obecną podłogą, załamuje się prostopadle i przechodzi w krawędź poziomej półki obłożonej tynkiem i pobiałami, przerwaną niestety po ok. 20 cm skuciem pierwotnego muru. Na mniej więcej podobnej wysokości leżą półki obu wnęk na południowej ścianie pomieszczenia, również zaopatrzone w prostokątne, nie ścięte krawędzie ościeży i łęków. Trudno jednak było bez zastrzeżeń traktować odkrytą krawędź jako element lewego ościeża wnęki podobnej wielkością i kształtem do tych ze ściany południowej, bowiem krawędź ta nie zagina się wyżej w nasadę łęku, tylko biegnie prosto w górę i ginie za łękiem wielkiej arkady przyściennej. Zaskakujące było to, że bielony i malowany tynk z podłucza łęku zawija się za tylną krawędź ściany podłucza i leży na tylnej ścianie nad łękiem, co było widoczne w odkrywce. Trzeba było pogłębić odkrywkę i wtedy okazało się, że omawiana krawędź należy do lewego ościeża wyjątkowo długiej wnęki, której otynkowany i malowany zachodni fragment łęku częściowo kryje się za łękiem wielkiej wnęki przyściennej na północnej ścianie naszej sali. Ten łęk małej wnęki przechodzi głębiej w odkrywce nieoczekiwanie, aczkolwiek płynnie, w kolejny wyżej założony łęk o dłuższym promieniu, również otynkowany i malowany! Ta dalsza wnęka zamknięta jest płaską ścianą na głębokości ok. 0,7 m, licząc od lica muru Sali Gotyckiej (przy grubości całkowitej muru ok. 1,33 m), czyli łęk ten raczej nie był elementem otworu wejściowego.

Ustawione niezbyt efektownie pod względem architektonicznym wnęki (zachodzenie na siebie, lokalizacja nie na wspólnej osi, a z przesunięciem) trudno jest interpretować pod względem pierwotnych funkcji z uwagi na zniszczenie muru podczas formowania w ścianie obecnej wnęki z płaskim nadprożem i szerokim płaskim rozglifieniem, przypuszczalnie w okresie międzywojennym lub nieco wcześniej. Aby zabezpieczyć nadproże, osadzono nad nim wielką stalową belkę, której montaż wymagał wykonania sporych rozkuć w murze.

Pozostaje jednak faktem, że ten złożony układ opisanych łęków został obłożony tym samym tynkiem i tą samą pobiałą, co wszystkie pierwotne elementy ścian i sklepień Sali Gotyckiej. Przygotowano je więc do użytkowania podczas rozbudowy ratusza o południowy trakt. Dodajmy, że asymetryczny układ elementów wnęk może być efektem włączenia w przestrzeń wnętrza po rozbudowie części dawnej, południowej elewacji czternastowiecznego ratusza, np. jej otworów okiennych. Może więc nietypowa wnęka, z małym łękiem przechodzącym w głębi muru w większy, jest pozostałością po takim wąskim oknie, rozglifionym od środka, oglądanym przez nas teraz z sali od zewnątrz?

Światło tej wnęki zamurowane zostało starymi, dużymi, gotyckimi cegłami, łączonymi starą, żółtawą zaprawą. Przypuszczalnie więc zamknięto ją dawno, być może po zachwianiu statyki południowej ściany ratusza (tu zlokalizowano szczeliny i pęknięcia, łącznie z opadnięciem części spływów sklepień), rezygnując z nie aż tak potrzebnych, pierwotnych przepruć w murze, aby wzmocnić jego konstrukcję.

Ostatnim elementem naszego omówienia jest aneks podwieżowy. Pierwotnie była to dwuokienna przestrzeń otwarta na dużą salę, o czym już była mowa. Poziom jej podłogi podniosła nad poziom podłogi dużej sali konieczność umiejscowienia pod aneksem niskiego pomieszczenia z wejściem od zewnątrz na wieżę. W ścianie południowej aneksu istniało pierwotnie drugie okno, po którym pozostała zamurowana, płytka wnęka, wypełniona obecnie przez muzealną gablotę ekspozycyjną. Na obrazie olejnym z 1930 r. monogramisty H. K., na zewnętrznej, południowej elewacji wieży, na wysokości aneksu zaznaczono to okno, zamknięte jasnymi okiennicami. Oboje okien umieszczono w rozglifionych wnękach (rozglifienie to jest formą pierwotną, na co wskazuje układ cegieł zaobserwowany w odkrywce w węźle na styku północnej krawędzi podłucza zachodniego okna z północnym ościeżem).

Ściana podokienna funkcjonującego do dziś zachodniego okna aneksu, zachowała przypuszczalnie swą pierwotną grubość, w przeciwieństwie do ścian podokiennych w Sali Gotyckiej.

Szerokość pomieszczenia została w ub. stuleciu nieznacznie zmniejszona przez dostawienie ceglanej ścianki do całej północnej ściany, zapewne ze względów konstrukcyjnych, przez co końcówki obu narożnikowych, północnych spływów sklepienia kryształowego zasłonięte są tym zamurowaniem. Ściankę tę ustawiono z pozostawieniem ok. 10 cm wolnej przestrzeni, dzięki czemu przez odkrywkę przy wschodnim spływie sklepiennym można zobaczyć końcówkę tego spływu wraz z nawarstwieniami, w tym ostatni, dobrze zachowany wystrój malarski tego wnętrza (ściana i sklepienie biało-szare, z podwójnym szaro-zielonym paskiem wzdłuż łuku tarczowego namalowanym na wcześniejszym - niebieskim).

Zmiany architektoniczne w aneksie to wspomniana już ścianka oddzielająca go od dużej sali, podcięty północno-wschodni narożnik oraz zamurowane południowe okno. Ponadto, w trakcie dawnych prac remontowych, wykonano rozległe reperacje tynków w postaci łat w miejscach ubytków oraz w postaci przelicowań. W odkrywce pierwotnego tynku na ścianie łęku nad wejściem, odnaleźliśmy czarne, poziome i pionowe linie, prawdopodobnie będące elementem podobnej, kamiennej dekoracji (ciosy i fugi). Z uwagi na rozmiary odkrywki, trudno wyobrazić jest sobie rysunkowe detale tych zdobień.

Tynk pierwotny w aneksie (to znaczy tynk podobny do tego z dużej sali) dostępny jest badaniom w zasadzie jedynie na obu wschodnich półfilarach. W pozostałych miejscach jest on albo ukryty pod grubymi wtórnymi nawarstwieniami, albo go brak, jak np. na sklepieniu, posiadającym w całości jeden obrzut pokryty pobiałą o różowawej barwie, tożsamy z tynkiem przykrywającym wspomniany fragment wcześniejszego tynku z czarnymi liniami na ściance nad wejściem oraz podłucze łęku tamże. Jest zdumiewające, że na kryształowym sklepieniu aneksu zachowała się tylko jedna warstwa tynkowa, zresztą wyglądająca staro, oraz że tynk ten przesłania fragmenty wcześniejszego tynkowania w części wschodniej pomieszczenia. Czyż byłby to dowód na, inny niż dotychczas sądzono, czas założenia tego sklepienia?

Prawdopodobnie aneks, a być może i cała duża sala posiadały pierwotnie ceramiczne posadzki z kwadratowych płytek. Taka posadzka zachowała się w pomieszczeniu wieżowym nad aneksem, obecnie niepotrzebnie przemalowana szarą farbą. Fragment podobnej posadzki znajduje się też w hallu nad głównymi schodami, na wysokości podłóg pierwszego piętra, w zamurowanym obecnie przejściu, wypełnionym ścianką z herbem miasta. Przypuszczalnie obie posadzki są reliktami ceramicznych podłóg, które dawniej mogły znajdować się we wszystkich pomieszczeniach ratusza.

Na ścianie południowej aneksu oraz na ścianie zachodniej dużej sali zachowały się interesujące technicznie izolacje przeciwwilgociowe z falistej, drobno karbowanej papy, założonej w trakcie jednego z ubiegłowiecznych remontów, być może jeszcze w okresie międzywojennym.

 

Przebieg prac konserwatorskich

Po wykonaniu badan nawarstwień, usunięto je, głównie mechanicznie, odsłaniając partie zachowanych oryginalnych tynków z pierwotnym opracowaniem malarskim. W trakcie usuwania nawarstwień z wysklepków, zwrócono baczną uwagę na odnalezienie śladów polichromii żeber na styku z wysklepkami. Tam bowiem zachowały się nieliczne fragmenty polichromii, z zaznaczonymi krawędziami ciosów żeber i ze śladami malowanych fug pomiędzy ciosami. Odnaleziono też pojedyncze malowane ciosy na pierwotnych tynkach dwóch łęków przyściennych, co pozwoliło na rekonstrukcję podobnych ciosów na tych czterech łękach, gdzie oryginalny tynk wraz opracowaniem malarskim skuto w latach 70-tych ub. stulecia. Malowane ciosy, niestety bez zewnętrznych zakończeń, odnaleziono też na łęku nad wejściem do pomieszczenia z dawnej sieni w tym trakcie. Ich brak stwierdzono natomiast na łękach wnęk okiennych. Prawdopodobnie (brak oryginalnego tynku do przebadania) malowanych ciosów nie było też na łękach trzech niewielkich wnęk ściennych.

Ilustracja 1. Widok ogólny okolicy półfilara ze sklepieniem
Ilustracja 1. Widok ogólny okolicy półfilara ze sklepieniem, wybranej do wykonania w 2010 r. prac konserwatorskich i restauratorskich łącznie z rekonstrukcją polichromii. Stan w czerwcu 2010 r. Przed konserwacją. Widoczne odkrywki polichromii, wykonane pod nadzorem konserwatorskim podczas prac remontowych oraz podczas badań.

Pęcherze tynku podklejono fabrycznym preparatem mineralnym Ledan i PLM, zaś ubytki tynku uzupełniono zaprawą wapienno-piaskową z przesianego i płukanego piasku kopalnego (żwirownia Dębówko k/Rokitna) i wapna lasowanego (Wypał wapna Ożarów) w stosunku 3:1. Kin- wapienno-piaskowe starano się założyć zgodnie z rozpoznanym standardem technicznego wykończenia i stanu zachowania powierzchni oryginalnych tynków. Ten pierwotny sposób położenia tynków na żebrach: na ile precyzyjnie w tynku powtórzono symetryczny i ostry rysunek dwuwklęskowego przekroju żeber z płaskim noskiem - był przedmiotem naszych badań. Odnaleziony w północno-zachodnim ramieniu gwiazdy zachodniego przęsła sklepienia, fragment zachowanego oryginalnego tynku na cokole jednego z żeber, a także badania tynków na zamurowanych fragmentach żeber w innych salach traktu (ubiegłoroczne badania), pozwoliły na wykonanie bardziej swobodnego opracowania powierzchni, z zachowaniem jednak jednoznacznej czytelności profili ceglanych kształtek. Na kitach i łatach założono pobiałę wapienną w ocieplonym kolorze.

Ilustracja 2. Widok zachodniej części południowej ściany pomieszczenia
Ilustracja 2. Widok zachodniej części południowej ściany pomieszczenia, podczas usuwania nawarstwień z farb emulsyjnych. Podczas konserwacji.

Trwale wyeksponowano kilka odkrywek architektonicznych, dokumentujących przekształcenia budowlane we wnętrzu. Są nimi np. pozostałość wysokiej wnęki na ścianie północnej na prawo od środkowego półfilara przyściennego, pierwotny, obniżony parapet wnęki na ścianie wschodniej, fragment pierwotnego tynku i opracowania malarskiego, odsłonięty spod północnej krawędzi wtórnej ścianki, którą zamknięto aneks podwieżowy, krawędź tynku w narożniku pierwotnej ścianki podokiennej, pod wschodnim oknem ściany południowej.

Ilustracja 3. Widok wysklepków, półfilara i łęku w trakcie usuwania nawarstwień
Ilustracja 3. Widok wysklepków, półfilara i łęku w trakcie usuwania nawarstwień. Przy krawędzi obu żeber widoczne odsłonięte czarne linie oddzielające żebra od wysklepków. Podczas konserwacji.

Celem prac restauratorskich było plastyczne scalenie zniszczonej ubytkami i przetarciami dekoracji ściennej. Zdecydowano też o pozostawieniu na sklepieniu, na łękach i na górnych partiach ścian oznak równomiernego pociemnienia powierzchni opracowania malarskiego, które nastąpiło zapewne wskutek używania w izbie otwartego ognia do oświetlenia, a może i do ogrzewania. Przyjęto zasadę rekonstrukcji opracowania malarskiego plamą malarską zakładaną transparentnie w walorze jaśniejszym od oryginału, dzięki temu uzupełnienia są jednoznacznie czytelne. Zasada ta dotyczyła prac przy scalaniu beżowych płaszczyzn ścian oraz prac przy odtwarzaniu brakujących podziałów na ciosy na żebrach sklepiennych.

Ilustracja 4. Fragment malowanej fugi pomiędzy ciosami
Ilustracja 4. Fragment malowanej fugi pomiędzy ciosami, odnalezionej przy przekątnym żebrze gwiazdy sklepiennej. Podczas konserwacji.

Niepierwotne partie lica ścian, będące wynikiem przekuć i przemurowań, wyróżniono nieznacznie innym odcieniem opracowania malarskiego. Do wykonania prac restauratorskich użyto farb zolowo-krzemianowych Keim-Soldalit.

 

Zagadnienia historyczne dotyczące Sali Gotyckiej i jej wystroju malarskiego

Już w 1397 roku potwierdzone jest źródłowo istnienie ratusza w Świebodzinie[3]. Przypuszcza się, że była to budowla usytuowana centralnie na parceli rynkowej, mniejsza od obecnej, o konstrukcji drewnianej, z wieżą, prawdopodobnie dwutraktowa, sądząc z obecności piwnic w takim układzie, o sklepieniach beczkowych z kamienia polnego, pod obecnym północnym i środkowym traktem. Uważa się, że trakt południowy dobudowano później, powodując asymetryczne zawężenie powierzchni rynku przy południowej pierzei zabudowy mieszkalnej.

Ilustracja 5. Fragment półfilara ze spoiną
Ilustracja 5. Fragment półfilara ze spoiną. Podczas konserwacji.

Istnieje rozbieżność w poglądach historyków odnośnie do datowania tej dobudowy: przed lub po roku 1541, kiedy to wielki pożar strawił miasto i zniszczył budynek ratusza. Wcześniejsze datowanie uzasadnia się późnogotyckim charakterem sklepień o urozmaiconym gwiaździstym rysunku żeber, zachowanych do dziś w piwnicach i w niektórych pomieszczeniach parteru tego traktu (oraz istniejących być może dawniej w salach pierwszego piętra traktu - tu nie zachowane). Inny pogląd mówi o powstaniu całego trój kondygnacyjnego południowego traktu o późnogotyckim detalu architektonicznym, dopiero po zniszczeniach w 1541 roku. Prawdopodobnie w tym samym czasie co południowy trakt, wybudowano również drugą, zachowaną do dziś, przekształconą w XIX wieku, południową wieżę - w ten sposób ratusz świebodziński otrzymał w wyniku rozbudowy wyjątkową, dwu wieżową bryłę. Choć brzmi to mało prawdopodobnie, ale zachował się przekaz, według którego autorem odbudowy ratusza miał był anonimowy włoski architekt polecony przez cesarza Ferdynanda I, zapewne za wstawiennictwem namiestnika świebodzińskiego Sebastiana Knoebelsdorfa[4]. W piwnicach zlokalizowano winiarnię, prowadzoną przez mistrza wagi miejskiej, przylegającej do ratusza od zachodu. Wygląd malowniczej, dwu wieżowej i trzytraktowej bryły całej budowli ukazuje nam sztychowany widok miasta z dzieła G. Brauna i F. Hogenberga Civitates orbis terrarium[5], niestety w ujęciu z północnego wschodu, a więc z niewidoczną południową elewacją budynku. Widoczna jego ściana wschodnia z trzema ozdobnymi schodkowymi szczytami, zaopatrzona jest w dwa osobne wejścia, po jednym na osiach traktów środkowego i południowego. Późniejsze o 150 lat rysunki Wernera[6], ukazując południową elewację budynku, pozwalają zobaczyć wygląd dwubiegowych schodów prowadzących do południowego wejścia do ratusza. Schody te, wiodące do sieni na wysokim parterze, wyglądają identycznie jak dwubiegowe schody przylegające do północnej ściany świebodzińskiego zamku, ukazanego na wzmiankowanej rycinie u Brauna i Hogenberga. Południowe wejście do ratusza zamurowano dopiero w okresie międzywojennym w ubiegłym stuleciu.

Ilustracja 6. Sala Władysławowska z przełomu XV/XVI wieku
Ilustracja 6. Sala Władysławowska z przełomu XV/XVI wieku, ze sklepieniami Benedykta Rejta, na zamku królewskim na Hradczanach w Pradze. Widoczne osadzone w ścianach ciosy kamienne, w których odkute są żebra spływów sklepień. Wysklepki i większość powierzchni ścian otynkowane.

Na parterze południowego traktu ratusza dokonano w ciągu wieków najmniejszej ilości przekształceń architektonicznych, dlatego nie powinien dziwić fakt odnalezienia właśnie tu najstarszych warstw opracowania malarskiego powierzchni ścian. Ustalenie daty powstania tego traktu lub wydatowanie świeżo odkrytej dekoracji malarskiej, pozwoliłoby precyzyjniej określić czas realizacji tych obu fundacji, prawdopodobnie powiązanych ze sobą chronologicznie.

Pierwotne, malarskie opracowanie wnętrz kilku ratuszowych sal, jest zabytkiem ważnym, nie tylko dla historii miasta. W wielokrotnie przebudowywanym budynku, w którym obserwujemy liczne przekształcenia architektoniczne, wtórne podziały wnętrz oraz nierozpoznane do końca nawarstwienia, nie znane były do tej pory jakiekolwiek malowidła ścienne.

Surowa, „kamienna" polichromia, swą konkretną, realną i najważniejsze - prawdziwą - formą, zastępuje domysły o późnośredniowiecznym wyglądzie wnętrz budowli. Wyobrażenia takie bywają z konieczności projekcją przykładów zdobień wnętrz w innych obiektach, nie zawsze dających się zweryfikować co do wiarygodności i autentyczności szczegółów. Wpływ na potoczne widzenie zewnętrznego otoczenia życia w dawnych wiekach, mają literatura, zwłaszcza ilustrowana, film i liczne takie zabytki polichromowanej architektury, które odnawiane były w czasach, kiedy restauracją zabytków często zajmowali się sprawni technicznie i nadmiernie nieraz kreatywni, utalentowani artyści malarze. Zwłaszcza przełom XIX i XX stulecia pozostawił po sobie kompleksowe dokonania restauratorskie, nieraz jakże efektowne i sugestywne co do formy, jednak pozbawione waloru dokumentu epoki, którą usiłowano naśladować. Odkrycie w ratuszu historycznych wymalowań, uwalnia nas raz na zawsze od romantycznego, nadmiernie podbarwionego fantazjowania na ten temat.

Znalezisko dokumentuje kolorystykę i system dekoracyjny późnośredniowiecznych użytkowych wystrojów w izbach siedziby władz świebodzińskiej gminy. Gminy, której możliwości finansowe i potrzeby splendoru, skrojone były na miarę liczebności i codzienności rzemieślniczo-kupieckich mieszkańców tego niewielkiego nadgranicznego miasta. W sytuacji, gdy nieprzebadane są nawarstwienia na ścianach i sklepieniach świebodzińskiego kościoła św. Michała, są to jak dotąd najstarsze znane malowidła ścienne w mieście, którego drewniana w większości zabudowa mieszkalna, mogąca posiadać dekoracje malarskie np. na belkowych stropach, niszczona była wielokrotnie i gruntownie przez liczne pożary. Polichromia ratuszowa jest również dla historyków sztuki cennym przykładem szczęśliwie tu zachowanego wystroju, zapewne występującego dawniej częściej w budowlach innych miast czy feudalnych rezydencji. Tego typu opracowania, mające wizualnie zastępować detale kamienne, mogły się znajdować w murowanych budynkach z żebrowo sklepionymi pomieszczeniami na obszarze księstwa głogowskiego, czy też np. w pobliskiej Wielkopolsce lub Brandenburgii. Możemy więc hipotetycznie założyć, iż taka imitatorska malatura mogła powstać jeszcze we wnętrzach dwóch pozostałych murowanych, świebodzińskich budowli: zamku książęcego i kościoła farnego, przy którym w XV i XVI stuleciu udokumentowane są prace budowlane.

Ilustracja 7. Sklepienie Benedykta Rejta z przełomu XV/XVI wieku
Ilustracja 7. Sklepienie Benedykta Rejta z przełomu XV/XVI wieku, w klatce schodowej ze schodami jeździeckimi, na zamku królewskim na Hradczanach w Pradze. Spływ sklepienny tworzą pęki żeber odkute w wielkim bloku kamiennym osadzonym w ścianie, z poziomymi spoinami biegnącymi również przez żebra.

Opracowanie malarskie „Gotyckiej Sali” nie ma charakteru ozdoby w rozumieniu takim, jakie przypisujemy funkcji malowideł ornamentalnych czy figuralnych. Jest ono świadomie zaprojektowaną i wykonaną środkami malarskimi, iluzją nieistniejącego de facto w pomieszczeniu, kamiennego materiału konstrukcyjnego.

Pierwowzorem malarskich imitacji kamiennego budulca był wygląd ścian i przesklepień w rzeczywistych średniowiecznych budowlach formowanych z kamienia, który uznawano za materiał szlachetniejszy, trwalszy i bardziej prestiżowy niż cegła. Opracowania tego typu wykonywano zarówno we wnętrzach, jak i na zewnątrz ceglanych budynków świeckich i kościelnych. Bielone lub tynkowane żebra sklepienne pokrywano polichromią wyobrażającą długie ciosy kamienne, często różnokolorowe i pokryte marmoryzacją lub dekoracją ornamentalną. Na tynkowanych ścianach wewnętrznych i zewnętrznych malowano, najczęściej linearnie czernią lub czerwienią, gęstą sieć podziałów wielkiego wątku kamiennego. Warto dodać, że w renesansie, na elewacjach tynkowanych budynków, nastąpił rozkwit imitacji ciosanego kamiennego budulca w reliefowej, światłocieniowej i najczęściej dwu-barwnej technice sgraffito.

System wymalowań świebodzińskich należy jednak do innej, ściśle określonej fazy rozwoju średniowiecznego wystroju tego typu. Zwracają tu uwagę rozległe partie beżowej monochromii na ścianach i wysklepkach, podczas gdy „kamienne" jedynie są ugrowe, czyli jak gdyby „z piaskowca", elementy konstrukcyjne żeber, ciosy na ścianach „współpracujące" ze sklepieniem, służące optycznemu przejęciu ich ciężaru oraz łęk wejścia.

Pomimo podjętych starań, nie udało się nam do tej pory wskazać na dekoracje malarskie wnętrz innych zabytkowych obiektów, ściśle analogiczne pod względem formy, funkcji i techniki wykonania.

Poszukiwaliśmy również przykładów późnośredniowiecznych obiektów o tak ukształtowanych powierzchniach ścian i sklepień, wzniesionych z kamienia i częściowo otynkowanych, których wygląd wnętrz nasza dekoracja musiała przecież naśladować. Wolno bowiem sądzić, że malarskie imitacje kamiennych detali w salach ratusza śląskiego Świebodzina, musiały być nawiązaniem do kamiennych elementów konstrukcyjnych wnętrz innych, bliżej czy dalej powstających, późnogotyckich budowli. Z powodu braku na miejscu piaskowcowego surowca, podobny do tamtego efekt wizualny zdecydowano się w Świebodzinie uzyskać za pomocą tańszego, malarskiego naśladownictwa.

Ilustracja 8. Prace odkrywkowe przy odsłanianiu ciosu dla ramienia gwiazdy sklepiennej
Ilustracja 8. Prace odkrywkowe przy odsłanianiu ciosu dla ramienia gwiazdy sklepiennej, odnalezionego na wschodniej ścianie sali. Podczas konserwacji.

Badania te nie zakończyły się w pełni satysfakcjonująco. Odnalezione podobne rozwiązania nie mogą być na razie wystarczająco brane pod uwagę jako odnośniki, z uwagi na ich niewyjaśniony jeszcze przez nas status historyczno-konserwatorski.

Ilustracja 9. Odsłonięty i oczyszczony z zabrudzeń cios
Ilustracja 9. Odsłonięty i oczyszczony z zabrudzeń cios widoczny na fot. 28. Odnalezienie oryginalnych ciosów wspierających ramiona gwiazd sklepiennych, pozwoliło na rekonstrukcję malarskiego wyobrażenia takiego rozwiązania konstrukcyjnego na ściance łęku nad wnęką przyścienną. Podczas konserwacji.

Przykładem takiego obiektu są wystroje pomieszczeń w tzw. władysławowskiej części zamku hradczańskiego w czeskiej Pradze, pochodzące z przełomu XV/XVI wieku: ogromna, reprezentacyjna Sala Władysławowska czy klatka schodowa ze schodami jeździeckimi. Te otynkowane wnętrza nakryte są wspaniałymi sklepieniami cyrklowymi Benedykta Rejta, o dekoracyjnym rysunku kamiennych żeber, z widocznymi kamiennymi prostokątnymi ciosami na ścianach w miejscach wsparcia spływów sklepiennych. Problem leży w tym, że taki wygląd sale te zyskały po pracach restauratorskich prowadzonych w okresie międzywojennym. Nie udało się nam dotychczas ustalić[7], czy uzyskany wtedy efekt wizualny jest przywróceniem udokumentowanego w ewentualnych badaniach stanu historycznego, czy też efekt ten jest tylko aranżacją domyślnego wyglądu sal, nie popartą wystarczająco potrzebną tu wiedzą. Zapewne w przyszłości zadanie ustalenia relacji świebodzińskiej polichromii z innymi zabytkami uda się bardziej jednoznacznie rozwiązać. Ewentualny brak ściślejszych powiązań nie powinien nikogo martwić - przeciwnie, podniesie jedynie naukowy prestiż ratuszowego znaleziska.

Dla szczegółów rozwiązań konstrukcyjnych sklepień Sali Gotyckiej odnajdujemy analogie w architekturze śląskiej początków XVI wieku (krzyżujące się tuż przed wejściem w ścianę końcówki żeber, pozwalające z bliska śledzić efektowne przenikanie się geometrycznych form o rozbudowanym, wyostrzonym profilu). Również na Dolnym Śląsku (ratusze w Bolesławcu i w Lwówku Śląskim - detale kamieniarskie sklepień cyrklowych Wendela Roskopfa z lat 1520-1530), a także np. na Hradczanach w Pradze, można wskazać na identyczne jak w Świebodzinie ukształtowanie ciosów, w które wnikają spływy sklepienne. Są to osadzone w ścianach wielkie bloki kamienne, z których wystają odkute precyzyjnie bezkonsolkowe nasady spływów żeber sklepiennych, z górną poziomą fugą, jak w Świebodzinie przechodzącą również wyjątkowo przez żebra.

Ilustracja 10. Fragment łęku i ściany nad wejściem
Ilustracja 10. Fragment łęku i ściany nad wejściem. Po środku widoczna pionowa czarna kreska spoiny, łączącej dwa ciosy tworzące łęk. Podczas konserwacji.

Wyjaśnienie okoliczności powstania projektu rozbudowa ratusza o południowy trakt, a także analiza wyglądu całego budynku, wymagałyby szerszego studium historycznego. Należałoby odnieść się do historii pierwotnego, dwutraktowego budynku, pokazać genezę jego formy, ocenić, czy dobudowując południowy trakt dostosowano do jego wyglądu istniejące założenie, czy też nie. Kiedy zastąpiono drewniany środkowy i północny trakt budowlą murowaną? Czy decydując się na formę powiększenia swej siedziby, władze miejskie mogły wzorować się na konkretnych przykładach podobnych obiektów? Czy przy wyborze wzorców architektonicznych w sposób oczywisty mogły decydować związki polityczne z dalej położonym terytorium księstwa głogowskiego czyli Śląska, czy może jednak geograficznie bliższe wzorce, np. w pobliskiej Brandenburgii?

Omawiając różne, historyczne aspekty polichromii ratuszowych, warto wspomnieć też o tynkach jako integralnym elemencie ich budowy technicznej, ponieważ rozróżnienie standardu wykończenia ich powierzchni bywa niekiedy pomocne przy próbach określania czasu ich wykonania. Przyjęto uważać, że tynki średniowieczne są cieńsze niż późniejsze, bowiem nie starano się za ich pomocą niwelować nierówności murowanego podłoża. Posiadają nierówną, bulastą powierzchnię, odzwierciedlającą często te nierówności, wynikającą też z techniki ich zakładania i opracowywania. Zaprawę nanoszono z nakładkami, porcjami za pomocą szpachli czy pacy, rozmazując te porcje na boki. Zaprawa na ścianie nie była zacierana a jedynie muskana pędzlem czy mokrą szmatą, w celu zagładzenia kanciastych nierówności. W efekcie powstające tynki nie miały równego lica, ich powierzchnia pełna była rozmaitych zakamarków, lokalnie z fakturą i ziarenkami piasku wyciągniętymi na powierzchnię przez narzędzia wygładzające. Odróżniały się one od tynków o powierzchni gładzonej czy raczej polerowanej twardym narzędziem na mokro. Tynki takie, wolne od szorstkości ziaren piasku, nadawały się zwłaszcza pod malowidła freskowe.

Ilustracja 11. Widok ogólny sali w kierunku północno-wschodnim
Ilustracja 11. Widok ogólny sali w kierunku północno-wschodnim po zakończeniu prac w 2010 r.

Tynki świebodzińskie nie są zacierane. Są nierówne, ale zasadniczo bez pozostawionych nakładek, ze śladami wygładzania szerokim pędzlem na mokro, lokalnie z wyraźnie widoczną fakturą szorstką od ziaren piaskowych. Nierówności i ziarnistą od piasku powierzchnię widać też w odkrywkach na powierzchni tynków leżących na żebrach sklepiennych w innych pomieszczeniach traktu. Wygląd otynkowanej powierzchni żeber w ratuszu nie odbiegał więc zasadniczo np. od wyglądu żeber na piętnasto- i szesnastowiecznych sklepieniach w świebodzińskim kościele parafialnym, nota bene ułożonych miejscami z identycznych jak w ratuszu kształtek. Niedoskonałości techniczne na otynkowanych powierzchniach w salach południowego traktu, w tym wypadku nie oznaczają jednak automatycznie ich późno piętnastowiecznego pochodzenia, bowiem tradycje wykonawcze w warsztatach budowlanych skutkowały pojawianiem się nierównych otynkowań jeszcze przez wiele dziesięcioleci nowożytności. Np. podobne jak w ratuszu, nierówne, gładzone na mokro pędzlem tynki, wykonane w drugiej ćwierci XVI wieku, a najprawdopodobniej jeszcze w latach dwudziestych tego stulecia, odnajdujemy w prezbiterium kościoła św. Jana Chrzciciela w niedalekim wielkopolskim Międzyrzeczu.

Półfilar i sklepienie po zakończeniu prac
Ilustracja 12. Półfilar i sklepienie po zakończeniu prac. Po konserwacji w 2010 r.

W I połowie XVI wieku powstawały pod względem stylistycznym różne obiekty: obok na wskroś renesansowych wznoszono budowle o późnogotyckich bryłach i detalu, zwłaszcza na prowincji z inspiracji zachowawczych fundatorów. Krakowski historyk sztuki, J. Adamski, niedawny badacz dziejów architektury fary w Międzyrzeczu[8] precyzuje, że właściwie dopiero od II ćwierci stulecia, budowle wznoszone w starym stylu, przestają w Europie Środkowej dominować. Dlatego tak trudno jest nam, tylko na podstawie formy, określić na czas przed czy po pożarze w 1541 roku, datowanie architektury i zdobień malarskich południowego traktu naszego ratusza.

Gotyckie cechy bryły budynku ze schodkowymi szczytami od wschodu i zachodu, ukazanego na rycinie u Brauna, być może jednak dokumentują wcześniejsze datowanie rozbudowy. Mogła ona mieć zresztą miejsce nie koniecznie w wieku XV, jak dotychczas uważano. Mogła zostać zrealizowana w ciągu nowożytnego czterdziestolecia przed wymienianym pożarem. Być może to ślady tego lub jeszcze wcześniejszego kataklizmu można zobaczyć w odkrywkach na identycznej jak w Sali Gotyckiej, „kamiennej" polichromii na ścianach sieni i sali przylegającej do sieni od wschodu. W odkrywkach w tej sali widzimy coś jeszcze. Oglądamy tu mianowicie ślady po pożarowego remontu, podczas którego wykonano reperacje zniszczonego miejscami podłoża tynkowego i „odświeżono", czyli powtórzono, system „kamiennego" wystroju. Takie działanie świadczy o żywym przywiązaniu ówczesnych gospodarzy ratusza do „kamiennej" dekoracji sali. Możliwe więc, że była ona wykonana całkiem niedawno i do dnia pożaru nie zdążyła stracić swej wizualnej atrakcyjności i formalnej oraz użytkowej aktualności, czyli po prostu nie zniszczyła się i nie zabrudziła, np. od kopcia używanego wtedy oświetlenia. Dlatego gospodarzom budynku mogła się wydać oczywistą konieczność jej „naprawy" czyli odtworzenia, zwłaszcza że było do czego nawiązać. Jak się bowiem wydaje, do Sali Gotyckiej ogień pożaru nie dotarł, na co wskazuje brak śladów charakterystycznych zniszczeń na powierzchni malowideł.

Ilustracja 13. Cios na ściance łęku
Ilustracja 13. Cios na ściance łęku, zrekonstruowany dzięki odszukaniu analogicznych rozwiązań na ścianach sali. Po konserwacji w 2010 r.

Warto zwrócić uwagę na możliwość istnienia powiązań warsztatowych i być może w datowaniu, pomiędzy kampanią budowlaną w południowym trakcie ratusza, a pracami przy sklepieniach w pobliskim kościele parafialnym. Identyczny na pierwszy rzut oka profil kształtek użytych do formowania sklepień, może być tropem prowadzącym do pogłębienia wiedzy o dziejach budowy obu tych zabytków.

Ilustracja 14. Widok centralnej części zachodniego przęsła
Ilustracja 14. Widok centralnej części zachodniego przęsła w trakcie rekonstrukcji ciosów na żebrach.

Warto też może wspomnieć na zakończenie o istnieniu kilku otwartych problemów, powstałych w związku z ubiegłorocznym odkryciem.

Czy odnaleziony sposób dekoracji sal południowego traktu, mógł występować w innych pomieszczeniach ratusza? Zależy to od tego, jak te wnętrza mogły być ukształtowane pod względem architektonicznym. Nie wiemy, czy obecny, różnorodny sposób nakrycia pomieszczeń poszczególnych traktów i pięter, wynika z ich pierwotnego zróżnicowania. Brak murowanych gotyckich sklepień w innych salach, może być bowiem wynikiem późniejszych gruntownych przebudów. Problem ten wyjaśniłyby badania architektoniczne, skupione na poszukiwaniach na ścianach nośnych, skutych i zamurowanych łuków tarczowych ewentualnych dawnych sklepień żebrowych. Negatywny wynik tych badań sugerowałby, że we wcześniejszym, dwutraktowym ratuszu, podział na kondygnacje prawdopodobnie wyznaczały drewniane stropy, po których z kolei musiałyby przetrwać zamurowane gniazda na belki nośne.

Ilustracja 15. Widok centralnej części zachodniego przęsła
Ilustracja 15. Widok fragmentu sklepienia zachodniego przęsła po założeniu kitów na ścianach, wysklepkach i żebrach oraz po wykonaniu retuszy scalających i rekonstrukcji. Po konserwacji i restauracji.

Odnaleziony wystrój malarski, wykonany na tynku jednokrotnie bielonym pobiałą, jest najwcześniejszą aranżacją plastyczną kilku wnętrz parteru południowego traktu. Ponieważ taką samą imitacją kamiennych ciosów ozdobiono również sień, nie należy chyba przypisywać dekoracji sal parteru traktu, w tym Sali Gotyckiej, roli wyróżnienia z uwagi na pełnione przez nie szczególne funkcje w municypalnym budynku. Zresztą, tak naprawdę nie wiemy dokładnie, jak były wtedy użytkowane omawiane wnętrza. Obecność identycznej, „kamiennej" polichromii w kilku pomieszczeniach należy więc chyba odebrać jako przekaz, że fundatorzy zadbali o wygląd tej części ratusza jako całości. Jeśli więc inne pomieszczenia ratuszowe, np. parteru, były przesklepione podobnie jak trzy sale południowego traktu, to jest prawdopodobne, że taka dekoracja mogła „standardowo" też zdobić ich żebrowe sklepienia.

W celu potwierdzenia hipotezy o obecności takich polichromii w innych salach, należałoby przebadać tam również nawarstwienia na ścianach, bowiem pomimo późniejszych przekształceń (nowe ściany działowe, sufity), izby te posiadają ściany nośne, na których mogły zachować się relikty pierwotnych tynków z pełnym uwarstwieniem historycznym. Jako postulat badawczy należy uznać potrzebę wykonania badań sondażowych nawarstwień na sklepieniu kolebkowym pomieszczenia nad Salą Gotycką. Duże płaszczyzny tego sklepienia mogły być szczególnie predestynowane do pokrycia ich również inną niż architektoniczna dekoracją, np. ornamentalno-figuralną (jak to się stało w 1545 roku we wspomnianym Międzyrzeczu), niezależnie od rzeczywistego czasu powstania tej kolebki.

Ilustracja 16. Widok sali w kierunku południowo-wschodnim
Ilustracja 16. Widok sali w kierunku południowo-wschodnim. Po konserwacji i restauracji.

Czy pierwotnie pomieszczenia południowego traktu na wszystkich kondygnacjach posiadały murowane sklepienia? Tak sugerowałaby np. obecność sklepień gwiaździstych i sieciowego w piwnicach traktu oraz obecność sklepienia kryształowego w komnatce na pierwszym piętrze w zachowanej do dziś wieży, dobudowanej według historyków jednocześnie z południowym traktem. Aby spróbować ostatecznie odpowiedzieć na to pytanie, należałoby przebadać, drogą sond architektonicznych, historyczny status sklepienia kolebkowego z lunetami we wspomnianej już sali nad Salą Gotycką. Pierwotne pochodzenie sklepienia znaczyłoby tyle, że w budynku od początku zróżnicowano rodzaje murowanych przesklepień w różnych ciągach pomieszczeń. Oznaczałoby to również, że sklepienie to może należeć do najwcześniejszych egzemplarzy takiej formy architektonicznej na tym terenie, obok sklepienia o podobnej konstrukcji w prezbiterium kościoła międzyrzeckiego z lat 20-tych XVI wieku, w którym J. Adamski widzi jednego z prekursorów wielkopolskich przykładów sklepień nowożytnych.

 

Opracowanie: Danuta i Ryszard Żankowscy

 

[1] Danuta i Ryszard Żankowscy, Dokumentacja wstępnych badań sondażowych nawarstwień na ścianach i sklepieniach pomieszczeń parterowych południowego traktu w ratuszu w Świebodzinie, Świebodzin, czerwiec-lipiec 2010 r.
[2] Danuta i Ryszard Żankowscy, Dokumentacja prac konserwatorskich i restauratorskich przy wystroju malarskim „Wielkiej Sali" ratusza w Świebodzinie, Toruń 2010.
[3] Jerzy Piotr Majchrzak, Suibisium Felix. Epizody z 700 lat dziejów miasta Świebodzina i okolic, Świebodzin, 2001, s. 43.
[4] J. P. Majchrzak, op. cit, s.62.
[5] Tom V, wydany w Kolonii w 1598 r.
[6] F. B. Werner, Topographia Seu Compendium Silesiae, t. V, Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu.
[7] M. in. konsultacje z badaczami sztuki średniowiecznej z Czech: prof. Janem Roytem, dr Mileną Bartlovą, dr Klarą Benesovską, panem Hvnkiem Latalem.
[8] Jakub Adamski, Późnogotycka architektura kościoła farnego św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu - próba nowej analizy, w: Ziemia Międzyrzecka w przeszłości, tom VIII, Muzeum w Międzyrzeczu, Międzyrzecz 2010.

 

Opracowanie: Danuta i Ryszard Żankowscy

 



komentarz[0] |

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.

0.031 | powered by jPORTAL 2