[Schwiebus.pl - ¦wiebodzin na starych kartach pocztowych, stare pocztówki, widokówki, kartki pocztowe]
Google
szukaj:
Menu g³ówne
strona g³ówna
strona artyku³ów
strona newsów
forum
ksiêga go¶ci
katalog stron
family tree
schwiebus.2002
schwiebus.2004
Ostatnio dodane
Zamkniêty o³tarz
Sukiennik ¶wieb...
Portret miasta ...
Podró¿e Pekaesem ...
Spod przymkniêtych ...
Los Sióstr ze Schwiebus
Tajemnice ...
Boromeuszki cd.
Historia zmian..
Sala Gotycka
Wernhera ¶cie¿kami
Kreatywni inaczej ..
Od legendy do ..
¦wiebodziñska legenda
Inskrypcja z 1735
Jakub Schickfus
Obrazki z przesz³o¶ci
Publikacje..
¦wiebodziñskie lecznictwo
Szpital
Wokó³ Ratusza
Odkrycie krypty
Bibliografia
Plac w przebudowie
Najazd na Ratusz
Dekret mianowania
Nowa twarz rynku
Na bruk nie wjedziesz
Odnówmy kamienice
Konsultacje
Hubertus Gabriel
Robert Balcke
Ruch wokó³ ratusza
Czasowy zarz±d
Przesiedleñcy 1945
Izba pami±tek
Wiekowe znaleziska
Spór wokó³ ratusza
Co dalej ze starówk±?
Granit pod ratuszem
Kronika Schickfusa
Pocz±tki - podsumowanie
Pocz±tki o¶wiaty
Najazd Zb±skiego
Maciej Kolbe
¦wiebodziñska "Solidarno¶æ"
Szcz±tki ¶w. Jerzego
Pieni±dze na ratusz
Pocz±tki o¶wiaty
Granit w ¶ródm..
Sulechów retro
Nowy Rok
¯ycie religijne
Odpolitycznianie ...
Ulice do poprawki
Wie¿a Bismarcka
Ko¶ció³ pw. ¶w. M.A.
Ko¶ció³ pw. N.M.P. K.P.
Zamek ...
Eberhard Hilscher
Baron J.H. v. Knigge
Z ¿ycia mieszczan
¦wiadectwo urodzenia
Sukiennictwo w dziejach
¯ary inwestuj± w starówkê
Strajk w Lubogórze w 1981 r.
Pocz±tki edukacji szkolnej
Pierwsze, szkolne lata
Kresy
Koniec niemieckiego panowania
Dramatyczne wydarzenia
Historyczne pocz±tki
Ratusz siê sypie
Schwiebüssen Schwibus
Dialog a badania arche
Unikalne Cmentarzyska
100 lat temu - 1904 r.
100 lat temu - 1902 r.
Aktualizacje
Ogólniak
Cmentarz miejski
Dekomunizacja ulic
PKP chce likwidowaæ..
Przesiedleñcy 1945
100 lat temu - 1906 r.
Spu¶cizna po Hilscherze
Dworzec z horroru
Piszczyñski Zenon
M. v. Knobelsdorff
Archeologia okolic
J.K. Sobociñski
Katalog C&Co.™
A.D. 2012
zbiór w³asny
katalog ulic
ostatnio dodane

2012-04-15
C&Co.™ 1208
C&Co.™ 1207
C&Co.™ 1206
C&Co.™ 1205
C&Co.™ 1204
C&Co.™ 1203
C&Co.™ 1202
C&Co.™ 1201
2012-04-05
C&Co.™ 1200
C&Co.™ 1199
C&Co.™ 1198
C&Co.™ 1197
C&Co.™ 1196
C&Co.™ 1195
C&Co.™ 1194
C&Co.™ 1193
C&Co.™ 1192
C&Co.™ 1191
C&Co.™ 1190
2012-03-30
C&Co.™ 1189
C&Co.™ 1188
C&Co.™ 1187
C&Co.™ 1186
C&Co.™ 1185
C&Co.™ 1184
C&Co.™ 1183
C&Co.™ 1182
C&Co.™ 1181
C&Co.™ 1180
C&Co.™ 1179
C&Co.™ 1178
C&Co.™ 1177
C&Co.™ 1176
C&Co.™ 1175
C&Co.™ 1174
C&Co.™ 1173
C&Co.™ 1172
C&Co.™ 1171
C&Co.™ 1170
C&Co.™ 1169
C&Co.™ 1168
C&Co.™ 1167
2012-03-22
C&Co.™ 1166
C&Co.™ 1165
C&Co.™ 1164
C&Co.™ 1163
C&Co.™ 1162
C&Co.™ 1161
C&Co.™ 1160
C&Co.™ 1159
C&Co.™ 1158
C&Co.™ 1157
C&Co.™ 1156
C&Co.™ 1155
C&Co.™ 1154
C&Co.™ 1153
C&Co.™ 1152
C&Co.™ 1151
C&Co.™ 1150
2012-03-12
C&Co.™ 1149
C&Co.™ 1148
C&Co.™ 1147
C&Co.™ 1146
C&Co.™ 1145
C&Co.™ 1144
C&Co.™ 1143
C&Co.™ 1142
C&Co.™ 1141
C&Co.™ 1140
C&Co.™ 1139
C&Co.™ 1138
C&Co.™ 1137
C&Co.™ 1136
C&Co.™ 1135
C&Co.™ 1134
C&Co.™ 1133
C&Co.™ 1132
C&Co.™ 1131
C&Co.™ 1130
C&Co.™ 1129
C&Co.™ 1128
C&Co.™ 1127
C&Co.™ 1126
C&Co.™ 1125
2012-03-03
C&Co.™ 1124
C&Co.™ 1123
C&Co.™ 1122
C&Co.™ 1121
C&Co.™ 1120
C&Co.™ 1119
2012-02-27
C&Co.™ 1118
C&Co.™ 1117
C&Co.™ 1116
2012-02-26
C&Co.™ 1115
C&Co.™ 1114
C&Co.™ 1113
C&Co.™ 1112
C&Co.™ 1111
C&Co.™ 1110
2012-02-25
C&Co.™ 1109
C&Co.™ 1108
C&Co.™ 1107
C&Co.™ 1106
C&Co.™ 1105
C&Co.™ 1104
C&Co.™ 1103
C&Co.™ 1102
C&Co.™ 1101
C&Co.™ 1100
2012-02-19
C&Co.™ 1099
C&Co.™ 1098
C&Co.™ 1097
C&Co.™ 1096
C&Co.™ 1095
2012-02-17
C&Co.™ 1094
C&Co.™ 1093
C&Co.™ 1092
C&Co.™ 1091
C&Co.™ 1090
C&Co.™ 1089
C&Co.™ 1088
C&Co.™ 1087
C&Co.™ 1086
C&Co.™ 1085
2012-02-13
C&Co.™ 1084
C&Co.™ 1083
C&Co.™ 1082
2012-02-12
C&Co.™ 1081
C&Co.™ 1080
C&Co.™ 1079
C&Co.™ 1078
C&Co.™ 1077
C&Co.™ 1076
C&Co.™ 1075
C&Co.™ 1074
C&Co.™ 1073
C&Co.™ 1072
2012-02-11
C&Co.™ 1071
C&Co.™ 1070
C&Co.™ 1069
C&Co.™ 1068
C&Co.™ 1067
C&Co.™ 1066
C&Co.™ 1065
C&Co.™ 1064
C&Co.™ 1063
C&Co.™ 1062
C&Co.™ 1061
Katalog C&Co.™
A.D. 2007
2007-03-12
C&Co.™ 1057
C&Co.™ 1056
C&Co.™ 1055
C&Co.™ 1054
C&Co.™ 1053
C&Co.™ 1052
C&Co.™ 1051
2007-03-11
C&Co.™ 1050
C&Co.™ 1049
C&Co.™ 1048
C&Co.™ 1047
C&Co.™ 1046
C&Co.™ 1045
C&Co.™ 1044
C&Co.™ 1043
C&Co.™ 1042
C&Co.™ 1041
C&Co.™ 1040
C&Co.™ 1039
C&Co.™ 1038
C&Co.™ 1037
C&Co.™ 1036
C&Co.™ 1035
C&Co.™ 1034
C&Co.™ 1033
C&Co.™ 1032
C&Co.™ 1031
C&Co.™ 1030
C&Co.™ 1029
C&Co.™ 1028
C&Co.™ 1027
C&Co.™ 1026
C&Co.™ 1025
C&Co.™ 1024
C&Co.™ 1023
C&Co.™ 1022
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1021
C&Co.™ 1020
C&Co.™ 1019
C&Co.™ 1018
2007-03-08
C&Co.™ 1017
C&Co.™ 1016
C&Co.™ 1015
C&Co.™ 1014
C&Co.™ 1013
C&Co.™ 1012
C&Co.™ 1011
C&Co.™ 1010
C&Co.™ 1009
C&Co.™ 1008
C&Co.™ 1007
C&Co.™ 1006
C&Co.™ 1005
C&Co.™ 1004
C&Co.™ 1003
2007-03-06
C&Co.™ 1002
C&Co.™ 1001
C&Co.™ 1000
C&Co.™ 0999
C&Co.™ 0998
C&Co.™ 0997
C&Co.™ 0996
C&Co.™ 0995
C&Co.™ 0994
C&Co.™ 0993
C&Co.™ 0992
C&Co.™ 0991
C&Co.™ 0990
C&Co.™ 0989
C&Co.™ 0988
C&Co.™ 0987
C&Co.™ 0986
C&Co.™ 0985
C&Co.™ 0984
C&Co.™ 0983
C&Co.™ 0982
C&Co.™ 0981
C&Co.™ 0980
C&Co.™ 0979
C&Co.™ 0978
C&Co.™ 0977
C&Co.™ 0976
2007-03-02
C&Co.™ 0975
C&Co.™ 0974
C&Co.™ 0973
C&Co.™ 0972
C&Co.™ 0971
C&Co.™ 0970
C&Co.™ 0969
C&Co.™ 0968
C&Co.™ 0967
C&Co.™ 0966
C&Co.™ 0965
C&Co.™ 0964
C&Co.™ 0963
C&Co.™ 0962
C&Co.™ 0961
C&Co.™ 0960
C&Co.™ 0959
C&Co.™ 0958
C&Co.™ 0957
Inne
forum
kontakt
bannery
download
logowanie
rekomenduj nas
Menu u¿ytkownika
Nie masz jeszcze konta? Moesz sobie zaoy!
subskrypcja
informacje o zmianach na twój mail!
Artykuy > ¦wiebodzin od 1945 roku > Od legendy do faktów

Od legendy do faktów

Martyrium und Heldentum Ostdeutscher Frauen - Ein Ausschnitt aus der Schlesischen Passion 1945/46
Dr. Johannes Kaps
Munchen 1954 r.
Martyrium und Heldentum Ostdeutscher Frauen - Ein Ausschnitt aus der Schlesischen Passion 1945/46

Schwiebus (obecnie ¦wiebodzin), Kreis Züllichau – Schwiebus (dawniej powiat sulechowsko – ¶wiebodziñski).

30 stycznia 1945 r. Schwiebus (¦wiebodzin) by³ ca³kowicie otoczony przez drug± armiê bia³orusk±. Armia Czerwona dotar³a przez Jordan – Paradies (obecnie Jordanowo – Go¶cikowo) do Sternberg (obecnie Torzym), na po³udniu zdoby³a Bomst (obecnie Babimost), Unruhstadt (obecnie Kargowa) i Züllichau (obecnie Sulechów), miasta, które teraz s± prawie ca³kowicie zniszczone. 1 lutego 1945 r. oko³o godz. 07:00 rano rosyjska kawaleria i wojska pancerne wkroczy³y do Schwiebus (¦wiebodzin). Szpital ¶w. Józefa, który funkcjonowa³ jako szpital rezerwowy 101, zosta³ natychmiast zajêty przez Rosjan. Lüscher, cz³owiek lecz±cy metodami niekonwencjonalnymi, poda³ siê wobec Rosjan za ordynatora i jest odpowiedzialny za wiele okropnych zdarzeñ. Siostra M. Edmara broni³a siê przed gwa³tem i zosta³a zamordowana strza³em w g³owê; ona jest pochowana w ogrodzie probostwa. Pierwsze cztery dni okupacji by³y zno¶ne, oczywi¶cie by³y kradzie¿e (zegarków, pier¶cionków) i gwa³ty na kobietach i dziewczynach. Ale ca³y koszmar rozpocz±³ siê 5 lutego. Siostry M. Aphrodidia i Lybia a tak¿e wypêdzony przez gestapo proboszcz Konrad D. znale¼li schronienie w moim domu. Proboszcz codziennie odprawia³ w naszym mieszkaniu Mszê ¶w. Na oczach mojej ¿ony i dzieci rosyjski major zamordowa³ strza³em w g³owê siostrê Lybiê, która dziêki znajomo¶ci jêzyka polskiego nie dopu¶ci³a do tego, aby ten major uprowadzi³ nasze najm³odsze dziecko, które mia³o wtedy 3 lata. Zabójstwa, gwa³ty, po¿ary nale¿a³y do porz±dku dziennego. Gwa³cono wszystkich: od dziecka do staruszki w domu spokojnej staro¶ci, a je¶li nie by³o to mo¿liwe z powodu wieku, uderzeniem kolb± rozbijano kobietom czaszkê. Prawie wszystkie siostry szpitala ¶w. Józefa ukrywa³y siê na poddaszu plebani lub ko¶cio³a. Lüscher zdradzi³ Rosjanom kryjówkê kobiet: s. M. Speciosa, Orlanda, Leutberga i inne siostry, których nazwisk nie pamiêtam, zosta³y zamordowane w domu przy Salkaustraße. Na pocz±tku marca 1945 roku wraz z sze¶cioma innymi osobami szuka³em w ca³ym mie¶cie ich zw³ok, aby zapobiec epidemii.

Kiedy je znale¼li¶my, okaza³o siê, ¿e ich zw³oki by³y porozrzucane i poæwiartowane.

Kobieta, która by³a ¶wiadkiem naocznym tych zaj¶æ i która zmar³a przedwcze¶nie wskutek drastycznych prze¿yæ, opisywa³a te zaj¶cia w nastêpuj±cy sposób:
Pod koniec stycznia 1945 roku po wkroczeniu Rosjan do Schwiebus (¦wiebodzin) zostali¶my wypêdzeni z domu przez Rosjan o godz. 05:00 pod wieczór. Zanim to jednak nast±pi³o, do godz. 04:00 siostry musia³y przyszykowaæ dom na transport rannych Rosjan. Siostrze Oberin, która prosi³a, aby zostawiæ nam trochê miejsca, zagro¿ono rozstrzelaniem. Noc spêdzi³y¶my na plebanii, a nastêpnego dnia czê¶æ sióstr musia³a prosiæ o miejsce u rodzin. Najgorszym dniem by³a sobota kap³añska w lutym. Rano ok. godz. 09:00 do mieszkania wesz³o dwóch Kozaków, którzy wyrzucili w³a¶cicielkê. My, tzn. trzy siostry zosta³y¶my same z tymi bestiami. Na pocz±tku pobili nas ga³±zkami wierzbowymi. Sta³y¶my w rzêdzie a jeden Kozak chwyci³ jedn± siostrê za ramiê i chcia³ j± wci±gn±æ do pokoju obok. Zobaczy³ jednak m³odsz± siostrê i ruszy³ w jej stronê. Ona cofa³a siê, broni³a rêkoma i krzycza³a: „Proszê mnie nie dotykaæ, proszê strzelaæ!” Kozak ¶ci±gn±³ karabin maszynowy i tym samym momencie siostra osunê³a siê ko³o szafy, trafiona w czo³o przez jedn± z kul, tak, ¿e mózg wydosta³ siê przez potylicê. ¯y³a jeszcze dwie godziny, umiera³a w strasznych jêkach. Przytomno¶æ umys³u innej siostry w tych momentach by³a godna podziwu. Klêcza³a przy umieraj±cej siostrze i wypowiada³a na g³os krótkie modlitwy. Jeszcze nigdy w ¿yciu nie s³ysza³am tak ¿arliwej modlitwy.

Strza³ us³ysza³ drugi Rosjanin, który zaraz przyszed³, zawo³a³ Kozaka i rozmawia³ z nim. Potem zniknêli, w przeciwnym razie spotka³by nas zapewne taki sam los jak nasz± wspó³siostrê, bo za ¿adn± cenê nie odda³yby¶my najwa¿niejszego. Zaraz sprowadzono tamtejszego duchownego i w obecno¶ci modl±cych siê kap³anów i sióstr nasza wspó³siostra odesz³a do wiecznej ojczyzny.

Tego samego dnia o godz. 08:00 wieczorem podjecha³ pod plebaniê samochód, z którego wysiad³o dwóch kompletnie pijanych rosyjskich oficerów i Ukrainka. Za¿±dali, aby przysz³y cztery siostry, które bêd± urz±dza³y lazaret. W Schwiebus {¦wiebodzin) nie by³o wtedy o¶wietlenia. Musia³y przyj¶æ siostry, spo¶ród których wyszukano cztery w wieku poni¿ej 50 lat. Dwie z nich uciek³y. Te bestie tak d³ugo szala³y i strzela³y, a¿ siostry znajduj±ce siê na najwy¿szym piêtrze us³ysza³y ha³as i zesz³y na dó³, aby zobaczyæ, co siê tam dzia³o. Dwie m³odsze uzdolnione siostry dobrowolnie zaofiarowa³y, ¿e pójd± zamiast dwóch innych sióstr, mimo, ¿e wiedzia³y, co ich czeka.

Mia³y wróciæ po dwóch godzinach, aby zast±pi³y je cztery inne siostry. Wszyscy domy¶lali siê, ¿e to by³a tylko wymówka. Przy wyj¶ciu siostry odda³y starszym siostrom pier¶cionki i zegarki. Ich ostatnie s³owa brzmia³y: „Nigdy wiêcej ju¿ nie wrócimy". Ka¿de pó¼niejsze ich poszukiwanie nie przynios³o rezultatów. Rzekomo dwie z nich mia³y byæ rozstrzelane, jedna zgin±æ od ran zadanych no¿em a jedna mia³a nie mieæ g³owy. Zosta³y¶my tam jeszcze chwilê. Nagabywania nie by³o koñca. Dzieñ i noc kto¶ przychodzi³ i wychodzi³. Ka¿dy chcia³ mieæ co¶ z naszego dobytku, jaki uda³o siê nam jeszcze uratowaæ. To by³y okropne dni i noce dla naszych dusz i cia³. Nastêpny tydzieñ znowu za¿±da³ od nas nowej ofiary. Jedna z sióstr, która dobrze zna³a jêzyk polski, zajmowa³a siê ochron± pewnej rodziny lekarza. Czêsto zapobiega³a nieszczê¶ciom w tej rodzinie, a¿ do pewnego wieczora, kiedy do domu przyszli pijani oficerowie i chcieli mieæ na noc ma³± dziewczynkê. Siostra u¿y³a wszelkiej mo¿liwej perswazji a oni zrezygnowali. Dziecko by³o uratowane, ale oni teraz chcieli mieæ kobietê. Siostra znowu zaczê³a ich pospiesznie namawiaæ, aby zaniechali tego pomys³u. W rezultacie otrzyma³a strza³ w g³owê. Lybia to ju¿ szósta siostra, która by³a ofiar± tych bestii.

Wczesnym rankiem mieli¶my codziennie w ko¶ciele parafialnym Mszê ¦w., wolno nam by³o przyjmowaæ Zbawiciela, choæ by³o to zwi±zane z niebezpieczeñstwem, a ka¿dego dnia udzielana nam by³a absolucja generalna. Pewnego dnia obu kap³anów zabrano do pracy, z której ju¿ nigdy wiêcej nie wrócili. 12 lutego wszystkie zosta³y¶my wypêdzone ze Schwiebus (¦wiebodzin). A teraz dok±d? To by³o pytanie nape³niaj±ce strachem. Starsze i schorowane siostry nie mog³y ju¿ i¶æ dalej. W obozie, w którym wcze¶niej przebywali uwiêzieni Rosjanie, znalaz³y¶my magazyn ze s³om±. Do kwietnia koczowa³y¶my tam w strasznych warunkach. Razem z nami by³o wiele innych kobiet, mê¿czyzn i dzieci. ¯eby nie umrzeæ z g³odu, musia³y¶my z wielkim strachem szukaæ ziemniaków w pustych piwnicach. To by³o jedyne, co mia³y¶my do jedzenia. Niemiecki t³umacz rosyjskiego komendanta wspó³czu³ nam, nie móg³ nam jednak pocz±tkowo pomóc. D³ugie noce i te ci±g³e przychodzenie tych bestii, krzyk i wo³anie o pomoc kobiet i dziewcz±t oraz strach - tego siê nie da opisaæ. W kwietniu 1945 r. zosta³y¶my uwolnione i uda³y¶my siê do tamtejszej szko³y, gdzie by³y¶my same wraz z naszymi staruszkami i jedn± m³od± dziewczyn±. By³o dwana¶cie sióstr, które zajmowa³y siê chorymi, towarzyszy³y umieraj±cym i chowa³y zmar³ych, robi±c wszystko najlepiej, jak tylko potrafi³y. A ksiêdza nie mo¿na by³o nigdzie znale¼æ.

W maju 1945r. pozwolono nam powróciæ do jednej czê¶ci naszego domu. Nie by³o ju¿ prawie ¿adnych Rosjan a w naszym szpitalu znajdowali siê ranni Polacy. My nie mia³y¶my jednak do niego wstêpu. W domu nie mo¿na by³o niczego znale¼æ oprócz brudu, tylko brudu. W ogrodzie zgliszcza, z których wyci±ga³y¶my to, co by³o nam potrzebne. Ze s³omy i starych szmat zrobi³y¶my sobie legowisko, g³ód znowu by³ naszym go¶ciem. Musia³y¶my wtedy obieraæ ziemniaki dla polskiego lazaretu i dostawa³y¶my za to trochê zupy ziemniaczanej, która czê¶ciej przypomina³a pomyje. Jedzenie, które pozosta³o w lazarecie, by³o zasypywane w do³ach, ale nam go nie dano. Tymczasem siostry, które by³y w stanie pracowaæ, przydzielono do opieki nad chorymi Niemcami z okolicy i w polskim szpitalu. Tam te¿ by³o tylko trochê wodnistej zupy i czasami kawa³ek suchego chleba. Siostrom przydzielano tylko prace najni¿szego szczebla i dy¿ury nocne. I tak minê³o kolejnych kilka tygodni pe³nych niedostatków. Gdyby siostry pos³ane do opieki nad lud¼mi na wsi nie przysy³a³y nam czego¶ do jedzenia, na pewno powoli umar³yby¶my z g³odu.

Koniec czerwca 1945 r. oznacza³ nowy cios. Wczesnym rankiem przysz³a polska milicja: „Za dziesiêæ minut opu¶ciæ dom i zabraæ za sob± tylko 20 kilogramów!” Dobrych rzeczy w ogóle nie pozwolono siostrom zabraæ. Je¶li polska milicja znalaz³a co¶ jeszcze, to zabiera³a. Pokoje zamkniêto, a my musia³y¶my z pustymi rêkoma udaæ siê w nieznane. Tylko dok±d i¶æ w tej strasznej burzy i deszczu? W kolumnie 800 osób maszerowali¶my przez ulice bez ¿adnego planu i celu. Polscy ¿o³nierze towarzyszyli nam. W rowach przydro¿nych le¿a³y zw³oki doros³ych i dzieci, porozbijane samochody, ³ó¿ka, meble itd. Pod wieczór szukali¶my schronienia w pustych domach. Przemoczeni i przemarzniêci mimo letniej pory. Na dodatek dokucza³y nam robaki. I tak przez 70 kilometrów. We Frankfurcie nad Odr± zostawiono nas samym sobie. ¯o³nierze dostali polecenie, aby nas tam doprowadziæ. Nêdznych i chorych oddali¶my siê w rêce losu. Jedn± noc spêdzi³y¶my u tamtejszych Sióstr Mi³osierdzia, których dom zosta³ zbombardowany i które znalaz³y tam przej¶ciowo schronienie. Pewien kierowca, który przewozi³ samochodem poszkodowanych do miejscowo¶ci Königswusterhausen, ulitowa³ siê nad nami, które by³y¶my chore i wyczerpane, i podwióz³ nas. Na w³asne ryzyko zawióz³ nas do Potsdam (Poczdam) i tam nas wysadzi³. Udziela³y¶my siê w tamtejszym szpitalu, a potem nasi prze³o¿eni przydzielili nam obszar pracy.


Raport nr 146

Schwiebus (obecnie ¦wiebodzin), Kreis Züllichau-Schwiebus (dawniej powiat ¶wiebodziñsko-sulechowski)

27 stycznia 1945 r. pierwsza bia³oruska armia ci±gnê³a przez granicê Rzeszy przy Neu-Bentschen (obecnie Zb±szynek), Bomst (obecnie Babimost) i Unruhstadt (obecnie Kargowa), na pó³nocy przy Tirschtiegel (obecnie Trzciel). 30 stycznia 1945 r. Schwiebus (¦wiebodzin) by³ okr±¿ony, poniewa¿ Rosjanie zdobyli Rentschen (obecnie Radoszyn), Kutschlau (obecnie Chociule), Jordan (obecnie Jordanowo) i Mühlbock (obecnie O³obok). 1 lutego 1945 r. oko³o godz. 07:00 rano, kiedy jeszcze byli¶my na Mszy ¶w. w ko¶ciele, rosyjskie wojsko wkroczy³o do miasta Schwiebus (¦wiebodzin), które skapitulowa³o. Dotychczas miasto nie ucierpia³o z powodu wojny, dlatego teraz dotknê³o je wiêksze cierpienie.

Pierwsze oddzia³y, które przechodzi³y przez miasto, ukrad³y rzeczy warto¶ciowe (zegarki, pier¶cionki itp.), jednak mêczeñstwo mieszkañców nast±pi³o dnia trzeciego. Zabójstwa, po¿ary, kradzie¿e i gwa³ty by³y na porz±dku dziennym, i niewa¿ne by³o, czy dotyczy³y one dziesiêcioletnich dzieci czy staruszek w domu spokojnej staro¶ci. Wiêcej ni¿ jedna trzecia miasta sp³onê³a. Natychmiast swoj± potworn± dzia³alno¶æ rozpocz±³ rosyjski Pañstwowy Zarz±d Polityczny (GPU). Knuty, karabiny maszynowe, pistolety, broñ, pijañstwo do nieprzytomno¶ci, po¿ary, gwa³ty i zabójstwa: to wszystko panowa³o teraz w niemieckim mie¶cie. Wielu ludzi - ok. jednej siódmej mieszkañców nie da³o rady - pope³ni³o samobójstwo w akcie rozpaczy. Sklepy, mieszkania i apteki zosta³y ca³kowicie spl±drowane a przedmioty wyrzucone na ulice lub do ogrodów. I niewa¿ne czy chodzi³o o lekarstwa, zabawki dla dzieci, wyposa¿enie mieszkañ czy sprzêty domowe. W tym ca³ym chaosie je¼dzi³y czo³gi. Domy pali³y siê jak pochodnie. Nasz szpital ¶w. Józefa i szpital ewangelicki zosta³y doszczêtnie spl±drowane. Chodzi³em pó¼niej przez puste pomieszczenia, w których le¿a³y pierze z porozcinanych ³ó¿ek, podarte ksi±¿ki, na których porozlewany by³ syrop i przetwory. Zwieñczeniem kultury, która do nas dotar³a, by³y ludzkie odchody w ogromnej ilo¶ci. Taki obraz mo¿na przyporz±dkowaæ ka¿demu domowi.

7 lutego 1945 r. Rosjanie zabrali do niewoli i umie¶cili w rosyjskim obozie jeñców wojennych wszystkich mê¿czyzn z miasta. Niewa¿ne czy byli oni wojskowymi czy cywilami, duchownymi, lekarzami czy kim¶ innym. Obóz ten znajdowa³ siê w okolicy miasta Reppen (obecnie Rzepin), poniewa¿ teraz ju¿ trwa³y walki o Frankfurt nad Odr±. W tym transporcie by³o nas 11000 (jedena¶cie tysiêcy) mê¿czyzn. Obok mnie maszerowa³ nasz proboszcz oraz Józef Fuhrmann, nasz wikariusz okrêgowy, który zmar³ w Rosji 1 wrze¶nia 1946 r. Tam pracowa³ w cegielni. Bardzo os³ab³ z powodu ciê¿kiej pracy i brakuj±cego jedzenia i nabawi³ siê ciê¿kiej choroby serca. Rosyjska lekarka obozowa napisa³a, ¿e jest ob³o¿nie chory, niezdolny do pracy. W po³owie wrze¶nia mia³ powróciæ do ojczyzny. Jednak nadzorca, który by³ volksdeutschem, zmusi³ go do pracy, która zakoñczy³a siê ¶mierci± w ci±gu dwóch, trzech dni.

22 lutego 1945 r., na krótko przed transportem do Rosji, uda³o mi siê zbiec. 24 lutego dotar³em na pieszo przez Sternberg (obecnie Torzym), w którym prawie wszystko by³o podziurawione pociskami, do Schwiebus (¦wiebodzina).

W Schwiebus (¦wiebodzinie) nie by³o Niemców, domy by³y doszczêtnie spl±drowane, przera¿aj±co brudne. Sp³on±³ prawie ca³y rynek, tak samo wiele domów na Kirchstraße (obecnie ul. Ko¶cielna), Glogauerstraße (obecnie ulica G³ogowska) i na Lindenplatz (obecnie Plac Wolno¶ci). Wszêdzie zw³oki ¿o³nierzy, kobiet i mê¿czyzn.

Ko¶ció³ wygl±da³ przera¿aj±co. Powy³amywane drzwi, ³awki czê¶ciowo zniszczone, na pod³odze pe³no szk³a i butelek po wódce, ornaty najczê¶ciej podarte, tak samo alby, kom¿e, i na wszystkim pe³no odchodów. Wy³amane drzwiczki tabernakulum, rozbita wieczna lampka, tak samo organy. Ju¿ przed ko¶cio³em le¿a³y porozbijane piszcza³ki organowe. Strzelali w sklepienie i w ambonê. Figura Naj¶wiêtszego Serca Pana Jezusa i anio³y w o³tarzu Maryjnym nie mia³y r±k. Wysadzili w powietrze szafê pancern± i zrabowali jej zawarto¶æ. Pan doktor M. zakopa³ najcenniejsze naczynia.

W Sobotê Wielkanocn±, 31 marca 1945 r., odnalaz³em przez przypadek moj± ¿onê i piêcioro naszych dzieci. Oni uciekli do K. do naszego przyjaciela, ksiêdza proboszcza H.H. Schulza, który mimo swego wieku 70 lat w sposób heroiczny chroni³ niemieckie kobiety i dziewczêta. Zmar³ po tym strasznym pieszym marszu w sierpniu 1945 r. w Berlinie.


Raport nr 187

Ostatnie dni z ¿ycia ksiêdza proboszcza Ericha Scholtyssek w Rentschen (obecnie Radoszyn), Kreis Züllichau-Schwiebus (dawniej Powiat ¶wiebodziñsko-sulechowski)(ur. 28 lutego 1906 r., wy¶wiêcony 2 lutego 1930 r., rozstrzelany 31 stycznia 1945 r.)

30 stycznia 1945 r. o godz. 07:00 rano ksi±dz proboszcz Scholtyssek odprawi³ ostatni± w swoim ¿yciu Mszê ¶w. Oko³o godz. 09:30 do Rentschen (Radoszyn) przyby³y pierwsze sowieckie czo³gi, które zatrzyma³y siê tutaj do ok. godz. 5.00 po po³udniu, a nastêpnie w zgodzie opu¶ci³y parafiê. Zaraz po tym do wsi przybyli kolejni Sowieci. Jaki¶ je¼dziec zagrozi³, ¿e nas rozstrzela i za¿±da³ od nas zegarków, których i tak ju¿ nie mieli¶my. Ksi±dz proboszcz Scholtyssek powiedzia³ wtedy: „Chcemy teraz modliæ siê na ró¿añcu, bo nie wiemy czy do¿yjemy do jutra!" W nocy w s±siedniej wiosce Mühlbock (obecnie O³obok) s³ychaæ by³o g³o¶n± strzelaninê. Ksi±dz proboszcz poszed³ do ko¶cio³a i przyniós³ puszkê z konsekrowanymi hostiami, ¿eby nam udzieliæ Komunii ¶w. W tym czasie do wioski przyby³ Wehrmacht i dosz³o do starcia z nadci±gaj±cymi sowieckimi oddzia³ami pancernymi, podczas którego zapali³a siê drewutnia przy plebanii. Ksi±dz proboszcz Scholtyssek zawo³a³ nas, a my próbowali¶my ugasiæ po¿ar. W tym czasie, ok. godz. 09:30 przed po³udniem, na podwórko przysz³o czterech ¿o³nierzy sowieckich, którzy zawo³ali ksiêdza proboszcza i go przeszukali. Za¿±dali, aby poszed³ z nimi do komendanta. Kiedy sprzeciwili¶my siê temu, wyja¶nili, ¿e nie mamy siê czego baæ, on zaraz wróci. Mia³em zamiar pój¶æ razem z nim, ale ksi±dz proboszcz zatrzyma³ mnie i chcia³, abym pomaga³ przy gaszeniu po¿aru. On mia³ byæ zaraz z powrotem.

Ale jednak ju¿ nie wróci³. Nie us³yszeli¶my te¿ niczego o nim, wiêc musieli¶my przyj±æ, ¿e zabrali go. W nastêpnych dniach nie wolno nam by³o opu¶ciæ domu. Po oko³o czternastu dniach usunêli wszystkich mieszkañców wioski a my musieli¶my udaæ siê ok. 15 km w kierunku wschodnim. Po kolejnych czternastu dniach mogli¶my wróciæ do Rentschen (Radoszyn). Zaraz po naszym powrocie dzieci, które musia³y zagoniæ krowy, znalaz³y ksiêdza proboszcza w ¿wirowni poza wiosk±. By³ martwy, z ty³u g³owy przy prawym uchu widaæ by³o ranê postrza³ow±. Obok niego le¿a³o jeszcze 15 martwych ¿o³nierzy. Kiedy zabierali¶my jego cia³o, dzia³ania wojenne jeszcze trwa³y, wiêc nie dowiedzieli¶my siê czy zosta³ on zastrzelony celowo czy przypadkiem. Nie jest wykluczone, ¿e w drodze od komendanta proboszcz us³ysza³ wo³anie jednego z rannych Niemców le¿±cych nieopodal i w³a¶nie wtedy zgin±³. To musia³o mieæ miejsce w wiosce; a potem go wynie¶li. My znale¼li¶my go 1 marca 1945 r. a 5 marca polskie w³adze gminne zezwoli³y na jego pochówek. Ksi±dz proboszcz Scholtyssek zosta³ pochowany tam, gdzie go znale¼li¶my.

Chcia³bym jeszcze dodaæ, ¿e po powrocie do wsi Rentschen (Radoszyn) znale¼li¶my puszkê z konsekrowanymi hostiami, która by³a ukryta w piwnicy. Pod wp³ywem szybko zmieniaj±cych siê zdarzeñ ksi±dz proboszcz Scholtyssek nie znalaz³ mo¿liwo¶ci, aby nas o tym poinformowaæ lub udzieliæ nam Komunii ¶w. Razem z pozostaj±cymi u nas lud¼mi wierz±cymi spo¿yli¶my te konsekrowane hostie, aby uchroniæ je przed zbezczeszczeniem.

Wybrane fragmenty w t³umaczeniu Alicji Pitak

Czytaj wiêcej:
¦wiebodziñska legenda
Od legendy do faktów
Boromeuszki cd...
Odkrywane tajemnice
Los Sióstr cd...
inne:
Zabytkowy k³opot


komentarz[0] |

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeone.

0.025 | powered by jPORTAL 2