[Schwiebus.pl - ¦wiebodzin na starych kartach pocztowych, stare pocztówki, widokówki, kartki pocztowe]
Google
szukaj:
Home > Wa¿ne  

2006-04-25 09:33
Temat postu: 23 kwietnia 997. Kielich wina w puszczy
ciachu


forum admin
postw: 823

23 kwietnia 997. Kielich wina w puszczy

W³odzimierz Kalicki 25-04-2006

Trzej misjonarze budz± siê tu¿ przed ¶witem. Spali pod go³ym niebem na niewielkiej le¶nej polanie. Radzim, zwany inaczej Gaudentym, przyrodni brat kieruj±cego wypra-w± biskupa czeskiej Pragi Wojciecha, pyta go, czy mo¿e opowiedzieæ swój sen. - Powiedz - odpowiada Wojciech.

Gaudenty opowiada zatem: - Widzia³em na ¶rodku o³tarza z³oty kielich, i to do po³owy nape³niony winem, lecz nikt go nie pilnowa³. Otó¿ gdy chcia³em napiæ siê wina, zaszed³ mi drogê s³uga o³tarza i z jak±¶ w³adcz± powag± sprzeciwi³ siê memu zuchwa³emu zamys³owi, poniewa¿ ani mnie, ani ¿adnemu cz³owiekowi nie mo¿e na to pozwoliæ, gdy¿ wino dla ciebie jest zachowane na dzieñ jutrzejszy jako mistyczne pokrzepienie. Przy tych jego s³owach pierzchn±³ sen z mych oczu, a dr¿±ce ze strachu cz³onki zdrêtwia³y.

Wojciech zauwa¿a: - Mój synu, oby Bóg da³ pomy¶lny obrót temu widzeniu! Na z³udnym ¶nie nikt nie powinien polegaæ.

A przecie¿ ca³a ta misyjna wyprawa oparta jest na z³udnym ¶nie.

D³uga, krêta droga wiod³a biskupa Wojciecha z Pragi do puszczy nad ba³tyckim brzegiem krainy pogañskich Prusów.

Ukochany syn S³awnika, udzielnego ksiêcia na Libicach, od najm³odszych lat przeznaczony by³ do stanu duchownego. W tym czasie dominuj±c± pozycjê w Czechach zdoby³a rz±dz±ca w Pradze dynastia Przemy¶lidów. Potêga S³awnika chyli³a siê ku upadkowi. Po ¶mierci ojca Wojciech, na skutek zakulisowych gier politycznych miêdzy Prag± a Libicami - rz±dzonymi przez Sobies³awa, innego syna zmar³ego S³awnika - trafi³ w szeregi kleru katedry w Pradze. Jak wiêkszo¶æ ksiê¿y na dworze pierwszego praskiego biskupa Dytmara bawi³ siê hucznie. Nawet bardziej ni¿ jego koledzy w sutannach, bo rych³o zas³u¿y³ sobie na miano miles deliciosus, rycerz rozkoszny.

Odmieni³a Wojciecha ¶mieræ biskupa. Od zw³ok Dytmara odszed³ nowy cz³owiek: pe³en Bo¿ej boja¼ni, zaprz±tniêty my¶lami o zbawieniu duszy w³asnej i dusz bli¼nich.

Ksi±¿ê praski Boles³aw II doprowadzi³ do wyboru Wojciecha na biskupa Pragi. Nominacj± t± chcia³ najpewniej zachêciæ panuj±cego na Libicach Sobies³awa do podporz±dkowania siê Pradze za cenê zachowania czê¶ci dawnych praw.

Z tej subtelnej gry Boles³awa II nic nie wysz³o.

Wierni w Pradze rych³o znienawidzili biskupa Wojciecha, który domaga³ siê porzucenia wielo¿eñstwa, potêpia³ powszechne podczas postu ob¿arstwo i zabawy. Boles³aw II zniechêci³ siê do swego protegowanego, gdy¿ Wojciech namiêtnie zwalcza³ sprzeda¿ chrze¶cijañskich niewolników kupcom arabskim, z którego to procederu praski ksi±¿ê czerpa³ wielkie zyski. Przed dziewiêciu latyWojciech nie wytrzyma³ i wraz z bratem przyrodnim Radzimem-Gaudentym uciek³ do W³och.

Boles³aw II ¶ci±gn±³ z powrotem do Pragi biskupa Wojciecha S³awnikowica, by mieæ go na oku. Wojciech d³ugo jednak w swym biskupstwie nie wytrzyma³. Stan±³ w obronie ¿ycia cudzo³o¿nej ¿ony jednego z czeskich mo¿now³adców, ale zazdrosny m±¿ wywlók³ j± sprzed o³tarza i zamordowa³. Wojciech po raz drugi uciek³ z Pragi.

Nied³ugo potem ludzie Boles³awa II napadli podstêpnie na Libice, pu¶cili je z dymem, a potomków S³awnika, którzy schronili siê w murach ko¶cio³a, wyr¿nêli przed o³tarzem. Ocala³ tylko nieobecny w Libicach Sobies³aw.

Papie¿ Grzegorz V na prywatnej audiencji zwolni³ Wojciecha z obowi±zku powrotu do diecezji, o ile biskup ruszy nawracaæ pogan.

Pad³o na Prusów. Polski w³adca Boles³aw Chrobry chêtnie otoczy³ misjê Wojciecha opiek±. Liczy³, ¿e nawrócone Prusy wpadn± mu w rêce. Wojciech wraz z bratem Gaudentym i polskim duchownym Bogusz± pod os³on± wojów Chrobrego dotarli do Gdañska. Tam ochrzcili t³umy pogan. I na tym sukcesy siê skoñczy³y.

Na ziemie Prusów misjonarze dotarli ³ódk±, bez eskorty. Wojciech chcia³ nawracaæ dobrym s³owem, nie przemoc±. Pierwsze spotkanie z mieszkañcami ubranego w liturgiczne szaty i nieustannie ¶piewaj±cego psalmy Wojciecha zakoñczy³o siê smutno - jeden z Prusów uderzy³ go wios³em w plecy. Pó¼niej trzej misjonarze stanêli przed wiecowym s±dem w Truso, wa¿nym grodzie targowym Prusów. Wyrok wiecu oznacza³ klêskê misji: wêdrowcy mieli byæ wypêdzeni z ziemi pruskiej, w razie powrotu za¶ - daæ g³owê. Prusowie wywie¼li ich ³ódk± poza swoj± zachodni± granicê.

Podczas piêciodniowego postoju w lesie Wojciech rozpamiêtywa³ przyczyny pora¿ki. W koñcu zdecydowa³ siê wróciæ do Prus i kontynuowaæ misjê. Dla ca³ej trójki by³o jasne, ¿e ryzykuje w³asn± g³owê, a mo¿e i ¿ycie wszystkich trzech misjonarzy. Jedyn± szans± by³o udanie siê do grodu, w którym nikt ich nie zna³ i nie wiedzia³ o wyroku z Truso.

Wojciech wybra³ gród Cholinum.

Przed pi±t± rano, o wschodzie s³oñca, Gaudenty odprawia na ³±ce mod³y brewiarzowe - godziny kanoniczne. Wojciech uczestniczy w nich w pe³nym stroju biskupim. Potem zdejmuje ornat i w szatach biskupich prowadzi swych towarzyszy przez graniczn± rzekê w stronê Cholinum. Misjonarze ¶piewaj± psalmy. W po³udnie Gaudenty odprawia mszê na jednej z le¶nych polan. Biskup Wojciech przyjmuje komuniê ¶wiêt±. Wreszcie trójka wêdrowców dociera do pruskiego grodu. Cholinum otoczone jest bardzo g³êbokim rowem. Panuje w nim g³êboki pó³mrok. Wojciech podchodzi do bramy, uderza pastora³em w jej skrzyd³o i wo³a: "Otwieraj, od¼wierny! Chce wej¶æ wys³aniec Króla chwa³y, Król za¶ sam w³ada wszystkimi mocami, kieruje i rz±dzi machin± wszech¶wiata!". Pruski stra¿nik nie widzi stoj±cego w pó³mroku fosy przybysza, wiêc odpowiada wynio¶le: "Nie jest naszym zwyczajem wpuszczaæ tu pierwszego lepszego, lecz cofnij siê i poka¿ na wynios³ym pagórku, który le¿y naprzeciw grodu, ¿eby¶my zobaczyli, kim jeste¶. Wtedy dopiero zwierzchno¶æ grodu zapewne nie wzbroni ci wstêpu".

Biskup Wojciech i jego wspó³bracia cofaj± siê na niewielki wzgórek. Ujrzawszy charakterystyczn± postaæ biskupa w rytualnych szatach, z w³ochat± mitr± na g³owie, jeden ze stra¿ników Cholinum krzyczy g³o¶no, przenikliwie. Ten cz³owiek by³ w Truso podczas s±du nad misjonarzami. W mig u bramy zbiegaj± siê mieszkañcy i, przekroczywszy fosê, wspinaj± siê na pagórek. Otaczaj± Wojciecha, mniej zwa¿aj±c na odzianych w bure szaty zakonne Gaudentego i Boguszê. Prusowie na wyprzódki wypytuj± Wojciecha, kim jest i sk±d przybywa. Zanim biskupowi udaje siê jednak cokolwiek wyja¶niæ, ten z Prusów, który wie o wyroku ci±¿±cym na Wojciechu, wo³a, ¿e dziwacznie odziany przybysz jest niebezpiecznym czarnoksiê¿nikiem, który ma w³adzê sprawiania niszcz±cych powodzi.

Mieszkañców Cholinum ogarnia w¶ciek³o¶æ. Wyzywaj± przybysza, szturchaj± go. Kto¶ siêga po kamieñ, uderza Wojciecha. Po chwili na g³owê i barki biskupa spada coraz wiêcej ciosów r±k uzbrojonych w polne kamienie. Wojciech stoi dzielnie i modli siê. Wie, ¿e gdy upadnie, ju¿ po nim. W koñcu Prusowie uznaj±, ¿e niebezpieczny przybysz dosta³ wystarczaj±c± lekcjê, i wracaj± do grodu.

Zakrwawiony Wojciech, wspierany przez Gaudentego i Boguszê, z trudem schodzi z pagórka. Misjonarze powoli oddalaj± siê na zachód od nieprzyjaznego grodu. Wojciech id±c odmawia modlitwy za zmar³ych, zak³ada na ramiona stu³ê. Bogusza odwraca siê w stronê Cholinum i dostrzega o¶miu zbrojnych stra¿ników grodu ¶cigaj±cych ich ¶piesznym marszem. Skraj puszczy jest o rzut kamieniem, mo¿na by ratowaæ siê ucieczk±. Wojciech nie chce jednak uciekaæ. Odmawia modlitwy i czeka. Stra¿nicy dopadaj± go, przewracaj± na ziemiê. Jeden z napastników uderzeniem ciê¿kiego topora ¶cina g³owê biskupa.

Gaudenty i Bogusza uciekaj± ile si³ w nogach w stronê puszczy. Nikt ich jednak nie ¶ciga.

Gdy obaj misjonarze szczê¶liwie chowaj± siê w zaro¶lach, Prusowie nabijaj± g³owê Wojciecha na wysoki pal, cia³o za¶ wlok± do pobliskiej rzeczki i wrzucaj± w jej nurt. Potem, wznosz±c okrzyki triumfu, wracaj± do grodu.

Przera¿eni Gaudenty i Bogusza ostro¿nie ruszaj± na zachód, w stronê ziem kontrolowanych przez Boles³awa Chrobrego, z wie¶ci± o mêczeñstwie Wojciecha.

--
C
U
S



emotikonki














Adresy stron internetowych jak i adresy e-mail zostan automatycznie zamienione na linki. Dodatkowo moesz uywa kilku znacznikw:
[b]...[/b] - pogrubienie
[i]...[/i] - pochylenie
[u]...[/u] - podkrelenie
[url]...[/url] - link
[cytat]...[/cytat]
[code]...[/code] - kod, np. HTML

dokadny opis
imi
e-mail
tytu
tre
wpisz imi nieyjcego polskiego prezydenta:

 

Logowanie
Login haso Nie masz jeszcze konta? Moesz sobie zaoy!

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrzeone.

0.028 | powered by jPORTAL 2