www.schwiebus.pl

:: D³ugi marsz wspomnieñ
Artyku dodany przez: schwiebu (2005-05-22 13:21:20)





Dzieñ za Dniem
Wydanie 19 [182] z dnia 11 maja 2005
Helena Sowa przesz³a przez obszar wojennej Polski do Berlina
D³ugi marsz wspomnieñ

Helena Sowa pochodzi z Dubna na Wo³yniu, z dawnych Kresów Wschodnich. Jako m³oda dziewczyna pracowa³a w fabryce konserw. Choæ jej rodzina mia³a zapewniony byt, ona sama by³a ¶wiadkiem ludzkiej biedy. Tak¿e po wkroczeniu na te tereny wojsk radzieckich pomaga³a innym wynosz±c konserwy z zak³adu, mimo ryzyka wywózki na Syberiê.

Dobrze pamiêta dzieñ 17 wrze¶nia 1939 roku. - Mia³am niespe³na 20 lat. Wtedy zaczê³y siê nasze problemy - wspomina pani Helena. - Nasta³y nowe porz±dki, a na dodatek swoj± aktywno¶æ zaczêli przejawiaæ Ukraiñcy.

- To by³ czas, kiedy nie liczy³o siê ¿ycie ludzkie. Widzia³am Polaków okrutnie pomordowanych przez ukraiñskie bandy. My na szczê¶cie mieszkali¶my w mie¶cie, ale nawet tam trzeba by³o siê organizowaæ - mówi Helena Sowa. - Pamiêtam, ¿e ka¿dego wieczora kobiety musia³y i¶æ na piêtro, a uzbrojeni mê¿czy¼ni czuwali na dole. Nigdy nie zgodzi³am siê, by i¶æ z innymi kobietami, wola³am zostaæ na dole z bratem. Pod moim ³ó¿kiem w kuchni mia³am nawet siekierê - ¶mieje siê pani Helena.

W¶ród pomordowanych znale¼li siê tak¿e jej przyjaciele oraz przyja¼nie nastawieni Ukraiñcy. Z czasem na tereny Kresów dotar³y wojska niemieckie, maszeruj±ce w stronê Moskwy. Helena Sowa mówi, ¿e stare problemy zast±pi³y nowe. - Niemcy nie zrobili nic, by ukróciæ wybryki Ukraiñców. Widocznie by³o im to na rêkê.

W czasie wojny brat pani Heleny nale¿a³ do podziemnej organizacji, stamt±d trafi³ do partyzantki. Do podziemia nale¿a³a tak¿e m³oda Helena. - Tylko po kryjomu, bo ba³am siê reakcji brata - u¶miecha siê. Dzia³ania wojenne pozbawi³y j± pracy w fabryce, ale jak mówi, pracowaæ by³o trzeba, by nie trafiæ do obozu. - Dosta³am propozycjê zatrudnienia w stra¿y po¿arnej. Chyba dobrze mi sz³o, skoro byli ze mnie zadowoleni - opowiada. - Mieli¶my wóz, a na nim wielk±, star± spróchnia³± beczkê. Zanim dojechali¶my do po¿aru, wody w niej ju¿ dawno nie by³o - ¶mieje siê pani Helena.

Nie wszystko kojarzy siê jednak z dobrymi wspomnieniami. W 1943 roku front zacz±³ przesuwaæ siê ku zachodowi, a za wycofuj±cymi siê Niemcami powtórnie nadesz³y wojska radzieckie. - Ponownie mieli¶my nadziejê, ¿e ukrócone zostan± czyny Ukraiñców, ale nie. Jako stra¿ak wielokrotnie by³am ¶wiadkiem, gdy noc± p³onê³y ca³e wioski. S³ychaæ by³o krzyki uwiêzionych w domach ludzi i rzê¿enie zwierz±t, a my nie mieli¶my rozkazu, by wyjechaæ na pomoc - krêci g³ow± Helena Sowa.

Nadszed³ rok 1944. - Nie jest prawd±, ¿e zmobilizowano nas wszystkich do wojska. Jedynie podczas badañ pytano siê, czy nie chcemy wst±piæ na ochotnika. Do armii polskiej szukano m³odzie¿y z trzech roczników 1919 - 1921, ale z tymi, co siê zg³osili nie wiedziano z pocz±tku co zrobiæ. Trzy tygodnie przebywali¶my w Równem, gdzie mieli¶my pracowaæ. Jednak twardo powiedzieli¶my"nie". Chcieli¶my przecie¿ trafiæ do armii, a nie wyrywaæ buraki - u¶miecha siê. - Kiedy do ¯ytomierza przysz³o wojsko polskie, zawieziono nas tam i rozdzielono do poszczególnych kompanii. Ja trafi³am do dziesi±tego pu³ku. Wpierw przebywa³am w kwatermistrzostwie, nastêpnie zosta³am pielêgniark±. By³o nas wtedy piêæ dziewczyn. Trzy pochodzi³y z mojego rodzinnego miasta, dwie z okolicznych wiosek - wspomina dalej pani Helena.

Dodaje, ¿e kobietom nie³atwo by³o w wojsku. Nie by³y traktowane inaczej ni¿ szeregowi ¿o³nierze. Wtedy nauczono j± te¿ strzelaæ, przesz³a wszystkie ¿o³nierskie obowi±zki, ³±cznie z musztr±. Nie by³y te¿ jeszcze umundurowane. - Kiedy s³u¿y³am w kompanii sanitarnej, przyniesiono ciê¿ko rannego mê¿czyznê, który dos³ownie by³ podziurawiony kulami. Polecono mi wypraæ jego pokrwawion± koszulê. My¶leli, ¿e siê z³amiê, zas³abnê. A ja j± nie tylko wypra³am i wysuszy³am, ale zaszy³am wszystkie dziury wydarte przez naboje. Ten mê¿czyzna cudem prze¿y³. Spotka³am go po wojnie w Lublinie, jednak poniesione obra¿enia spowodowa³y, ¿e mocno chorowa³ - dodaje ze smutkiem.

Przyznaje, ¿e podczas drogi do¶wiadczy³a samotno¶ci i, choæ by³a w towarzystwie kole¿anek, zdarza³y siê smutne momenty. - Tak by³o przed ¦wiêtami Bo¿ego Narodzenia 1944 roku. Obozowali¶my wtedy na warszawskim Grochowie. Mimo, ¿e mia³y¶my jedzenie i mog³y¶my wyprawiæ sobie naprawdê przyzwoit± Wigiliê, to by³o nam nijako. Sama nie wiem, dlaczego nagle zaczê³y¶my g³o¶no ¶piewaæ. Pamiêtam, ¿e by³o to"Sto lat" i ta przy¶piewka zwróci³a uwagê jednego z ¿o³nierzy. Gdy wszed³, od razu spojrza³ pod stó³. My¶la³ chyba, ¿e my jeste¶my ju¿ nie¼le pijane - ¶mieje siê pani Helena.

Szlak, jaki pokona³a Helena Sowa wraz z kole¿ankami i setkami ¿o³nierzy by³ d³ugi, mêcz±cy i niebezpieczny. - By by³o bezpieczniej, maszerowali¶my g³ównie noc±. Raz wjechali¶my na teren opuszczonej posiad³o¶ci, by za³o¿yæ tam punkt pomocy. Nie wiedzieli¶my, ¿e w stodole byli Niemcy, którzy ukryli siê tam przed Rosjanami. Wywi±za³a siê gwa³towna strzelanina. W sam± porê ukry³am siê w rowie. Musieli¶my siê wycofaæ - opowiada H. Sowa.

W drodze do Berlina przesz³a przez Che³m Lubelski, Lublin, Warszawê, Rzepin i wiele innych pomniejszych polskich miejscowo¶ci. Pamiêta przeprawê przez most pontonowy na Odrze ko³o S³ubic. - Ju¿ na terenie Niemiec, ko³o Bernau zab³±dzili¶my i musieli¶my poczekaæ a¿ nas znajd±, ale do Berlina doszli¶my - przyznaje pani Helena. - Choæ by³am tylko na jego przedmie¶ciach, widzia³am wielkie zniszczenia. Niemcy byli przegrani - stwierdza. Dopiero wtedy by³ to dla niej koniec wojny i marszu. Mog³a wróciæ do domu. - To nie by³o takie proste, jak siê wydaje. Wykorzysta³am wtedy darmowy miesiêczny bilet, przys³uguj±cy mi na odnalezienie rodziny. Dziêki niemu odnalaz³am siostrê.

Po ustaniu dzia³añ wojennych Helena Sowa by³a w drodze do Nidzicy, w której mieszka³a jej siostra. Na jednej ze stacji przed Gdañskiem zobaczy³a siostrê swego przysz³ego mê¿a, który ju¿ wtedy mieszka³ w Zb±szynku. Szybko nawi±za³ siê kontakt listowny miêdzy nimi i tym samym w roku 1946 pani Helena przyjecha³a do Zb±szynka. - I tak przez te wszystkie lata wros³am w to ¶rodowisko - mówi.

Czy wie co sta³o siê z jej kole¿ankami z kompanii? - Nie, nie wiem nawet czy jeszcze ¿yj±. Kiedy¶ próbowa³am dowiedzieæ siê o ich losie, ale nic nie wskóra³am, a teraz jest ju¿ po prostu za pó¼no.

Za swój wk³ad podczas wojny pani Helena otrzyma³a ordery, odznaczenia oraz podziêkowania. W¶ród nich jest m. in."Polonia Restituta", br±zowy order"Viritutti Militari" oraz odznaczenie za udzia³ w walce o Berlin. Helena Sowa ma stopieñ podporucznika.

- Nie ¿a³ujê tamtych lat - zaznacza. - Mimo, ¿e na ten okres przypada³y najpiêkniejsze lata mojej m³odo¶ci, które przepad³y, to nauczy³am siê ¿ycia. Choæ podczas wojny straci³am cztery bliskie mi osoby, wybaczy³am winowajcom, ale zapomnieæ tego nie mogê. To nie takie proste - mówi koñcz±c opowie¶æ.

 

Przemys³aw Zwiernik

 




adres tego artykuu: www.schwiebus.pl/articles.php?id=31