www.schwiebus.pl

:: .III. Przetrwaæ
Artyku dodany przez: schwiebu (2005-05-19 14:41:33)

Z ziemi polskiej do ... polskiej.

III. Przetrwaæ

Wkrótce po wkroczeniu Niemców ojciec, tak jak poprzednio zg³osi³ siê do pracy na kolei. Przyjêty zosta³ chêtnie, liczono chyba na jego wspó³pracê z w³adzami niemieckimi. Ojciec pochodzi³ z Wielkopolski i jako poddany pruski w czasie pierwszej wojny ¶wiatowej walczy³ w armii niemieckiej, uzyska³ stopieñ feldwebla (sier¿anta), dosta³ siê do niewoli francuskiej pod Verdun. Tam wst±pi³ do B³êkitnej Armii genera³a Hallera i z ni± jako chor±¿y wróci³ do Polski, aby wzi±æ udzia³ m.in. w wojnie z bolszewikami. Zna³ dobrze jêzyk niemiecki. Niemcy w 1939 roku wcielili Wielkopolskê, któr± nazywali Warthegau (kraj Warty) do Niemiec, wiêc bardzo go namawiano, aby podpisa³ "volkslistê".
"- By³em, jestem i zawsze bêdê Polakiem" - mówi³ i zdecydowanie odmawia³ i znów za "arogancki stosunek" do Niemców ("du bist frech, mensch" - mówili mu) zosta³ wyrzucony z pracy. Skoñczy³o siê tylko na wyrzuceniu z pracy, gdy¿ fakt, ¿e s³u¿y³ kiedy¶ w armii niemieckiej okaza³ siê byæ dla niego okoliczno¶ci± ³agodz±c±. Przez d³u¿szy czas pozostawa³ bez pracy. G³odowali¶my.

Od 1942 roku na kolei zacz±³ pracowaæ mój dwudziestoletni wówczas brat, Józef.

Po ukoñczeniu tu¿ przed wojn± szko³y rzemie¶lniczej w pobliskim Zdo³bunowie by³ mechanikiem. Zatrudniony zosta³ w kolejowej brygadzie remontowej. Brata wysy³ano na zagro¿one odcinki do naprawy ³±czno¶ci miêdzy stacjami na trasie Równe - Sarny. Zawsze grozi³o mu niebezpieczeñstwo, ¿e wpadnie w ³apy band UPA, które w tym czasie zaczê³y ju¿ szaleæ na Wo³yniu. Polowa³y szczególnie na Polaków, chocia¿ nie "gardzi³y" równie¿ Niemcami, Rosjanami i ¯ydami. Praca ta dawa³a mu jednak mo¿liwo¶æ zaopatrywania ca³ej naszej rodziny w jaja, s³oninê i miêso. Na stacji bardzo czêsto ¿andarmeria niemiecka przeszukiwa³a baga¿e w poszukiwaniu broni oraz w³a¶nie tego, co przewozi³ mój brat. Tu te¿ grozi³o mu wielkie niebezpieczeñstwo. Nie przera¿a³o go to jednak. Zawsze z takiego wyjazdu s³u¿bowego co¶ przywióz³...

Mama posiada³a maszynê do szycia, któr± dosta³a jako wiano od swoich rodziców. By³a to bardzo stara maszyna, Singera. Dziêki niej te¿ od czasu do czasu zarobi³a trochê mas³a, sera, czy m±ki. Siostra moja, Zofia, 19-letnia wówczas dziewczyna dosta³a siê do pracy w charakterze szwaczki w przyszpitalnej szwalni. Mama nauczy³a j± szycia. Siostra zajmowa³a siê tam reperacj± bielizny po rannych lub zmar³ych w szpitalu niemieckich ¿o³nierzach. Da³o jej to jako taki zarobek, kartki na ¿ywno¶æ i gor±c± strawê na obiad. Z obiadów tych i ja do¶æ czêsto korzysta³em. Do dzi¶ noszê we wspomnieniach wspania³y smak soczewicy z gulaszem konserwowym. I nie wiem tylko, czy ta potrawa by³a tak dobra, czy ja by³em tak wyg³odnia³y.

Ojcu uda³o siê w koñcu znale¼æ pracê t³umacza. Zosta³ przydzielony do brygady jeñców sowieckich pracuj±cych przy remoncie i od¶nie¿aniu dróg i ulic. Zna³ niemiecki, a z rosyjskim te¿ jako¶ sobie radzi³. Prócz tego, ¿e by³ t³umaczem, stara³ siê w miarê mo¿liwo¶ci, jakie posiada³, byæ cz³owiekiem pomagaj±cym tym nieszczêsnym, wychudzonym, zmaltretowanym fizycznie i psychicznie ludziom.

Stanis³aw Wyremba
Warszawa, 19 maja 2005 r.



adres tego artykuu: www.schwiebus.pl/articles.php?id=29