www.schwiebus.pl

:: Wojna o Polskê
Artyku dodany przez: schwiebu (2005-05-17 16:54:39)





Nasz Dziennik
Sobota-Niedziela, 7-8 maja 2005, Nr 106 (2211)
Wojna o Polskê

Kiedy obywatele pañstw zwyciêskiej koalicji antyniemieckiej na Zachodzie radowali siê w maju 1945 r. z koñca wojny i zach³ystywali siê wolno¶ci±, Polacy - ich najwierniejsi sojusznicy - ¶nili na gruzach kraju o nowej wojnie, która zniesie sowieck± okupacjê i przyniesie Polsce pe³n± suwerenno¶æ. Wed³ug szacunkowych danych, od maja 1945 r. do 1956 r. na terenie Polski w walce z narastaj±c± sowietyzacj± kraju zginê³o oko³o 100 tysiêcy ludzi. Mo¿na wiêc mówiæ o prawdziwej, nigdy nienazwanej, wojnie o Polskê. Ta wojna obfitowa³a w dramatyczne wydarzenia, do dzi¶ nieznane szerszej opinii publicznej. Zaczê³a siê nie w maju 1945 r., lecz znacznie wcze¶niej, gdy pierwsi sowieccy ¿o³nierze, w pogoni za Niemcami, przekroczyli wschodni± granicê Rzeczypospolitej.

Aneksja

Sta³o siê to w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 r. W literaturze historycznej, tak¿e tej naukowej, spotyka siê najczê¶ciej okre¶lenie "przekroczyli przedwojenn± granicê Polski". Nie jedyny to przypadek niechlujstwa jêzykowego, ¶wiadomie kreowanego przez powojenn±, komunistyczn± cenzurê w celu zamazania w³a¶ciwego obrazu rzeczy. W styczniu 1944 r., w ¶wietle prawa miêdzynarodowego, Polska nie mia³a ¿adnych "przedwojennych" i "powojennych" granic. ¯aden uznany traktat miêdzynarodowy nie zmieni³ naszych granic na wschodzie, ustanowionych i uznanych przez ca³y ¶wiat w latach 20. Chyba ¿e historyk, operuj±cy dziwacznym wyra¿eniem o granicach "przedwojennych", uznaje miêdzynarodowe znaczenie tajnego protoko³u sowiecko-niemieckiego z sierpnia 1939 r., nazwanego paktem Ribbentrop-Mo³otow! Lub z pe³n± powag± uznaje "wolê ludu" wyra¿on± w zorganizowanych przez NKWD - na okupowanych polskich Kresach Wschodnich - "wyborach"!

Na zajmowanych wschodnich obszarach Rzeczypospolitej armia sowiecka zachowuje siê tak, jakby tam nigdy Polski nie by³o. Polacy traktowani s± jak obywatele Zwi±zku Sowieckiego. Urz±dza siê prawdziwe polowania na m³odych mê¿czyzn, by wcieliæ ich do armii sowieckiej. Nikt ich nie pyta, kim s±, nie maj± ¿adnych praw. Komendant Okrêgu Wileñskiego AK, pp³k Aleksander Krzy¿anowski "Wilk", meldowa³ dowódcy AK w sierpniu 1944 r.: "Sowiety wywie¼li ju¿ na wschód kilkana¶cie tysiêcy mê¿czyzn w wieku od 18 do 50 lat i dalej na gwa³t wywo¿±, a ostatnio tak¿e kobiety. Postawa ludno¶ci oporna, ale bezskuteczna. Konieczna interwencja zagraniczna, bo inaczej przy takim tempie wywo¿enia nie zostanie tu do zimy ¿aden obywatel Rzeczpospolitej".

Dywizje NKWD, wkraczaj±ce za oddzia³ami frontowymi, atakuj± oddzia³y Armii Krajowej, rozbrajaj± je, ¿o³nierze i oficerowie wywo¿eni s± do obozów przej¶ciowych, potem na wschód, znanym sybirskim szlakiem polskich zes³añców. Siedem tysiêcy oficerów i ¿o³nierzy wileñskich i nowogródzkich brygad AK, którzy w ramach akcji "Ostra Brama" (czê¶æ wielkiej operacji "Burza" - planowanego od pocz±tku wojny powstania narodowego) wspólnie z armi± sowieck± zdobywali Wilno, wiêzieni s± w Miednikach Królewskich, sk±d zostan± wywiezieni do Ka³ugi. Ich dowódca, pp³k Aleksander Krzy¿anowski "Wilk", zosta³ równie¿ wywieziony na wschód. Ucieka stamt±d. Ponownie aresztowany w Warszawie, zostanie zamêczony w ubeckim wiêzieniu. To by³, niestety, typowy los oficera wiernego przysiêdze, wiernego Rzeczypospolitej. To wszystko dzieje siê za cichym przyzwoleniem naszych "aliantów", którzy ju¿ podjêli decyzje w sprawie Polski, nie informuj±c o tym legalnych w³adz Rzeczypospolitej! Ka¿de o¶wiadczenie polskiego rz±du w sprawie nienaruszalno¶ci terytorialnej pañstwa polskiego i jego suwerenno¶ci staje siê w tej sytuacji niewygodne politycznie dla aliantów, którzy zaczynaj± snuæ plany "polskiego rz±du jedno¶ci" pod kuratel± Stalina, by pozbyæ siê w oczach opinii publicznej swoich krajów zobowi±zañ wobec k³opotliwego sojusznika. Naiwny politycznie ekspremier Stanis³aw Miko³ajczyk doskonale nada siê do tego scenariusza. Premier Winston Churchill wytyka³ pó¼niej Polakom "brak realizmu" w tamtym okresie. Prezydent USA Franklin Delano Roosevelt stawia³ sprawê wprost: Drugiego dnia konferencji ja³tañskiej (5 II 1945 r.) powie, ¿e interesuje go powo³anie rz±du polskiego, bez wzglêdu na jego legalno¶æ. Tak jakby rz±du polskiego nie by³o!

Nowa okupacja

5 stycznia 1944 r., natychmiast po wkroczeniu armii sowieckiej na ziemie polskie, rz±d polski z³o¿y³ deklaracjê w sprawie nienaruszalno¶ci granicy wschodniej Pañstwa Polskiego i przywrócenia polskiej administracji na terenach wyzwolonych od Niemców. Kilka dni pó¼niej Sowieci odrzucili tê deklaracjê pod pretekstem, i¿ jesieni± 1939 r. "bia³oruska i ukraiñska wiêkszo¶æ ludno¶ci tych ziem wypowiedzia³a siê za ich przy³±czeniem do Zwi±zku Sowieckiego"! Teraz czekali na reakcjê aliantów. By³a taka, jak oczekiwali, czyli ¿adna. Zareagowa³ natomiast kolaborancki twór Stalina, tzw. Krajowa Rada Narodowa, nie maj±ca ¿adnej delegacji do wystêpowania w imieniu Narodu Polskiego. "Zaakceptowa³a" stalinowskie plany aneksji ziem polskich.

Nic siê nie zmienia w zachowaniu Sowietów tak¿e wtedy, gdy ich armia wkracza w "nowe", wyznaczone w tajnych, nielegalnych porozumieniach, granice Polski. Rz±d polski alarmowany jest dramatycznymi meldunkami, sk³adanymi przez ró¿nych przedstawicieli w³adz cywilnych Delegatury Rz±du na Kraj oraz przez dowódców oddzia³ów Armii Krajowej i innych polskich formacji zbrojnych. Jasne siê staje, ¿e nie chodzi tylko o aneksjê ziem wschodnich, lecz o trwa³e podporz±dkowanie Polski Sowietom - przy pomocy kolaborantów. Operacja zniewolenia odbywa siê pod szczytnymi has³ami. Sowiecka propaganda unika szokowania Polaków zbyt jasnym stawianiem sprawy. Na polecenie Stalina nowa partia komunistyczna w Polsce bêdzie siê nazywa³a Polsk± Parti± Robotnicz±, a zniewolenie pokrywane jest has³ami nie "¶wiatowej rewolucji", jak w roku 1920, lecz has³ami "demokracji" i przeciwstawienia siê "sanacji" oraz "reakcji". Wszystko dla dobra "ludu".

Operacja "Burza" za³amuje siê na skutek jawnie wrogiej postawy wojsk sowieckich wobec ujawniaj±cych siê oddzia³ów AK. Dramat prze¿ywa powstañcza Warszawa i te oddzia³y polskie, które próbuj± jej przybywaæ z odsiecz±. Natrafiaj± na sowiecki kordon! Dowódca AK wydaje 1 wrze¶nia 1944 r. instrukcjê dla dowódców poszczególnych okrêgów: "Oddzia³y po walce zgrupowaæ obronnie, aby nie pozwoliæ na rozbrojenie i podstêpne aresztowanie przez Sowiety (...). Nie wystêpowaæ zaczepnie i nie prowokowaæ Sowietów. W razie przemocy przys³uguje wam prawo do obrony. Na propozycje sowieckie prowadzenia wspólnej walki przeciwko Niemcom godziæ siê na podporz±dkowanie taktyczne, lecz nigdy nie na organizacyjne. Nie daæ siê podstêpnie aresztowaæ". Tak wygl±da³o "wyzwolenie" Polski przez "sojusznika naszych sojuszników".
16 marca 1944 r. Rada Komisarzy Ludowych Zwi±zku Sowieckiego utworzy³a armiê polsk± w Sowietach, przekszta³caj±c dotychczasowy 1. Korpus. Trzeba po raz kolejny przypomnieæ, ¿e ¿o³nierze tego "ludowego" wojska mieli niewiele wspólnego ze swymi dowódcami - oficerami sowieckimi, politrukami lub rodzimymi kolaborantami, najczê¶ciej skompromitowanymi, by³ymi oficerami Wojska Polskiego takimi jak zdegradowany przed wojn± genera³ Micha³ £y¿wiñski (znany pod nazwiskiem ¯ymierski) czy pu³kownik Zygmunt Berling. Masy ¿o³nierskie to byli Polacy wywiezieni podczas wojny w g³±b Zwi±zku Sowieckiego; ci, którzy nie zd±¿yli do armii gen. W³adys³awa Andersa. W wielu relacjach podkre¶la siê, ¿e czekali tylko na w³a¶ciwy moment, by wypowiedzieæ pos³uszeñstwo politrukom. Wielu z nich dezerterowa³o potem do le¶nych oddzia³ów antykomunistycznej konspiracji zbrojnej. Tym ludziom nale¿y siê tak¿e sprawiedliwo¶æ.

Powrót do lasu

Ujawniaj±ce siê podczas operacji "Burza" oddzia³y AK wracaj± - wobec represji sowieckich - ponownie do konspiracji. Stefan Korboñski, pe³ni±cy obowi±zki Delegata Rz±du RP na Kraj (po aresztowaniu przez NKWD wicepremiera Stanis³awa Jankowskiego), depeszowa³ 26 kwietnia 1945 r. do Londynu: "Rozpoczê³a siê pacyfikacja powiatów Garwolin, £uków, Lubartów i Zamo¶æ. Wojska sowieckie otaczaj± wsie i wszystkich mê¿czyzn, prócz nieletnich i starców, wywo¿± na wschód. Aresztowania obliczone na kilkana¶cie tysiêcy wywo³a³y masow± wêdrówkê do lasu i tworzenie siê dzikich, uzbrojonych oddzia³ów, które atakowane broni± siê. Lasy bombardowane s± przez lotnictwo sowieckie". W¶ród meldunków zwraca uwagê sw± drastyczno¶ci± doniesienie komendanta obwodu Miñsk Mazowiecki AK: "Obecnie w obozie [NKWD w Rembertowie] umiera z g³odu 13-15 osób dziennie. Cia³a chowane s± w lesie, na mogi³ach sadzi siê drzewa, by nie by³o ¶ladu. Porucznik Borowski podaje sposób 'badañ' w NKWD na Pradze. Badany stoi nago w piwnicy, po kolana w wodzie. Przystawia mu siê w odleg³o¶ci 3 cm od oka prêt ¿elazny ostro zakoñczony, by siê nie schyla³, i bije prêtami metalowymi, owiniêtymi drutem, po karku, plecach i nogach - a¿ do utraty przytomno¶ci". Niebawem te sowieckie "wynalazki" przejmie rodzima ¿ulia z UB. Dodajmy, ¿e meldunek z Miñska Mazowieckiego wys³any by³ w poniedzia³ek, 25 czerwca 1945 r., dzieñ po niedzielnej defiladzie zwyciêstwa w Moskwie, gdzie Polaków "reprezentowali" m.in. przedwojenny sowiecki agent Boles³aw Bierut i eksgenera³ Micha³ £y¿wiñski vel ¯ymierski vel "Rola". Cztery dni po tym jak sowiecki "s±d" wyda³ "wyrok" na szesnastu przywódców Polskiego Pañstwa Podziemnego.

Za Sprawê

Szacuje siê, ¿e bezpo¶rednio po zakoñczeniu wojny w polskich lasach przebywa ponad 30 tysiêcy oficerów i ¿o³nierzy AK oraz formacji narodowych, zorganizowanych w oddzia³y partyzanckie, oczekuj±cych na zmianê sytuacji politycznej. Oddzia³y te prowadz± ograniczone akcje przeciwko NKWD-UB i KBW, bior± w obronê ludno¶æ z pacyfikowanych wsi, prowadz± akcje propagandowe, dozbrajaj± siê i organizuj± siê z my¶l± o tym, by zasiliæ szeregi Wojska Polskiego, gdy na skutek zmian politycznych odrodzi siê ono jako polska si³a zbrojna, bez obcych "sowietników". Niektóre oddzia³y organizowane s± w taki sposób, by poszczególne pododdzia³y sta³y siê, jako kadrówka, zaczynem wiêkszych formacji.
Paradoksalne jest to, ¿e rozkaz dowódcy AK, gen. Leopolda Okulickiego "Nied¼wiadka", rozwi±zuj±cy Armiê Krajow± (19 I 1945 r.) w gruncie rzeczy dok³adnie definiowa³ przyczyny, dla których kontynuacja walki jest niezbêdna: "Polska, wed³ug rosyjskiej recepty, nie jest t± Polsk±, o któr± bijemy siê szósty rok z Niemcami, dla której pop³ynê³o morze krwi polskiej (...). Obecne zwyciêstwo sowieckie nie koñczy wojny. Nie wolno nam ani na chwilê traciæ wiary, ¿e wojna ta skoñczyæ siê mo¿e jedynie zwyciêstwem s³usznej Sprawy". Genera³ rozwi±zywa³ AK, by daæ dowódcom swobodê wyboru nowych form organizacyjnych powstaj±cej drugiej konspiracji niepodleg³o¶ciowej. Sam nie zamierza³ równie¿ rezygnowaæ z dalszej walki. W zachowanym li¶cie z 15 lutego 1945 r. do swego zastêpcy, gen. Augusta Emila Fieldorfa ("Do obywatela 'Nila'"), pisa³: "S³awetn± decyzjê z Ja³ty znam. Przewidujê, ¿e mimo protestu naszego Rz±du, Sowietom uda siê wci±gn±æ do wspó³pracy z ich 'polskim' rz±dem czê¶æ kó³ politycznych Kraju w takim stopniu, ¿e Anglosasi uwa¿aæ bêd± wszystko w porz±dku i ten rz±d uznaj±. Bêdzie to wielki krok do wyra¿enia 'woli narodu' ¿ycia w ramach ZSRS. D±¿ê tutaj do zrealizowania niezale¿nego od sowieckiej woli polskiego o¶rodka dyspozycyjnego, który tu na miejscu, w Kraju, wzi±³by na siebie obowi±zek prowadzenia walki o woln± Polskê. Wydaje mi siê, ¿e mi siê to uda". Nie uda³o siê. Miesi±c pó¼niej genera³ zostanie podstêpnie aresztowany, "os±dzony" w Moskwie wraz z innymi polskimi przywódcami, wreszcie zamordowany w moskiewskim wiêzieniu.

Mamy milczeæ?

Szczególnie dobitnie przedstawi³ powody, dla których walka musi byæ kontynuowana, mjr Zygmunt Szendzielarz "£upaszko", dowódca ocalonej z Wileñszczyzny kadrowej 5. Brygady AK. W ulotce - wydanej w marcu 1946 r., przed wyruszeniem oddzia³ów do walki z pomorsk± NKWD-UB - pisa³: "Rodacy! Nie mamy ani prasy w³asnej, ani wolno¶ci s³owa, ani wolno¶ci zebrañ, ani prawa wi±zania siê w stronnictwa polityczne. Jeste¶my wiêc pozbawieni wszystkich dobrodziejstw demokracji! Jednopartyjne rz±dy komunistyczne bior± my¶l w obcêgi, pozbawiaj± cz³owieka woli, przywi±zañ, umi³owañ - tych najistotniejszych cech cz³owieczeñstwa - i czyni± z niego pozbawionego ducha i serca robota. Gdy chodzi o Naród - ten wtedy zatraca w³asne oblicze i przestaje istnieæ! Mamy milczeæ?! Mamy¿ poddaæ siê gwa³towi, zadawanemu obc±, zbrodnicz± rêk±?! Mamy¿ pod gro¼b± obcych bagnetów wyrzec siê prawa stanowienia o sobie?! Mamy¿ wyrzec siê ducha, serca i zaprzeæ siê wiary?! Nigdy! Je¿eli zdrajcom, jurgieltnikom moskiewskim podoba siê to wszystko - niech siê wynosz± do Moskwy! Na ich niecn± robotê mamy jedn± odpowied¼: Nigdy! Za zbrodnie dokonywane na Narodzie polskim, za wiêzienie, rozstrzeliwanie i wieszanie najlepszych synów Narodu, za konszachty z Moskw±, za rozbiór Polski - ¶mieræ zdrajcom! Sumienie Narodu - to my! Wyrazem jego buntu przeciw przemocy - my! Narzêdziem sprawiedliwej kary - my! Dzieñ zap³aty za zbrodnie ju¿ siê rozpocz±³. Niech ¿yje wolna, demokratyczna Polska!".
W innej ulotce, jakby odpowiadaj±c na propagandow± kampaniê komunistów, skierowan± przeciwko partyzantce antykomunistycznej, pisa³: "Nie jeste¶my ¿adn± band±, jak nas nazywaj± zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jeste¶my z miast i wiosek polskich. Niejeden z Waszych ojców, braci i kolegów jest z nami. My walczymy za ¶wiêt± Sprawê, za woln±, niezale¿n±, sprawiedliw± i prawdziwie demokratyczn± Polskê! Niech ¿yje wolno¶æ i braterstwo. Precz ze zdrajcami, którzy zaprzedali Kraj i Naród Polski Sowietom!".

Polskie kalkulacje

Bardzo czêsto pokazuje siê obecnie oddzia³y powojennej, drugiej konspiracji niepodleg³o¶ciowej, w sposób skrajny: albo czarnymi kolorami - jako wojsko "zbandycone" i zdezorientowane, albo w sposób wyidealizowany - jako gromady straceñców, którzy postanowili umrzeæ za Polskê, choæ wiedzieli, ¿e ich walka nie ma ¿adnych szans powodzenia. Ani jeden, ani drugi obraz nie jest prawdziwy. W rzeczywisto¶ci polska konspiracja antykomunistyczna opiera³a siê na racjonalnych przes³ankach.

Po pierwsze, wydawa³o siê, i¿ okupacja sowiecka jest stanem przej¶ciowym. Polska by³a wszak aliantem zwyciêskiej koalicji! Polska jako pierwsza przeciwstawi³a siê Niemcom i ogromnym wysi³kiem stworzy³a czwart± pod wzglêdem liczebno¶ci si³ê zbrojn± w tej wojnie. We wrze¶niu 1939 r. zmobilizowali¶my do walki oko³o miliona ¿o³nierzy. Znaczna ich czê¶æ ewakuowa³a siê do Francji i W. Brytanii, tworz±c regularne Wojsko Polskie, podporz±dkowane w³adzom RP na uchod¼stwie. Po reorganizacji w W. Brytanii i Palestynie powsta³y znacz±ce militarnie Polskie Si³y Zbrojne na Zachodzie. Po zawarciu uk³adu polsko-sowieckiego w lipcu 1941 r., powsta³a Armia Polska w ZSRS, która po ewakuacji na Bliski Wschód po³±czy³a siê z oddzia³ami polskimi na ¦rodkowym Wschodzie, tworz±c Armiê Polsk± na Wschodzie, z której powstanie II Korpus Polski. W okupowanym kraju, w warunkach konspiracji, zorganizowano ogromne podziemne wojsko, które wch³ania³o wiêkszo¶æ organizacji konspiracyjnych, lojalnych wobec legalnego rz±du RP. Armia Krajowa liczy³a oko³o 300 tysiêcy ludzi, Polskie Si³y Zbrojne na Zachodzie niemal tyle samo, a w Sowietach, podporz±dkowane organizacyjnie komunistom, pod koniec wojny mia³y oko³o 400 tysiêcy ludzi. Jaki naród - wykrwawiony podczas wojny i okupacji, do¶wiadczony przez politykê eksterminacyjn± dwu okupantów - wystawi³ w ekstremalnie trudnych organizacyjnie warunkach milionow± armiê? Wydawa³o siê nieprawdopodobne, by w tej sytuacji Zachód na dobre nas opu¶ci³.
Po drugie, polskie nadzieje zwi±zane by³y z niektórymi zapisami ja³tañskimi o "silnej Polsce". W³adze polskie na uchod¼stwie pogodzi³y siê w pewnym momencie, choæ z wielkim bólem, z aneksj± Kresów - w zamian za rekompensatê w postaci ziem zachodnich. Jeszcze 13 lutego 1945 r. premier Tomasz Arciszewski odrzuca dyktat ja³tañski, stwierdzaj±c, ¿e nie zobowi±zuje on ani Rz±du RP, ani Narodu Polskiego. "Oderwanie od Polski wschodniej po³owy jej terytorium przez narzucenie tzw. linii Curzona jako granicy polsko-sowieckiej, Naród Polski przyjmuje jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników". Ju¿ jednak 21 lutego Rada Jedno¶ci Narodowej, parlament Polski podziemnej, uznaje dyktat, mimo ¿e jego warunki oznaczaj± dla Polski "nowe, niezmiernie ciê¿kie i krzywdz±ce ofiary". 15 kwietnia 1945 r. Stanis³aw Miko³ajczyk o¶wiadcza: "Aby unikn±æ wszelkich w±tpliwo¶ci co do mego stanowiska, pragnê o¶wiadczyæ, ¿e przyjmujê decyzje powziête na Krymie, dotycz±ce przysz³o¶ci Polski, jej suwerennej, niezale¿nej pozycji i utworzenia tymczasowego rz±du, maj±cego reprezentowaæ jedno¶æ narodow±". I to by³a istota sprawy. Ratowaæ, co siê da. Braæ za dobr± monetê zapisy ja³tañskie w sprawie "silnej Polski" i staraæ siê je wyegzekwowaæ z pomoc± Zachodu. Wszak innej drogi i tak nie ma. Ratowaæ przede wszystkim suwerenno¶æ kraju. Le¶na armia partyzancka nie by³a armi± straceñców. Mia³a byæ argumentem w tych kalkulacjach. Mia³a podtrzymaæ ducha wolno¶ci i zahamowaæ proces sowietyzacji Polski.
Niestety, wybory, w których pok³adano najwiêksze nadzieje, zosta³y w styczniu 1947 r. sfa³szowane przez sowieckich "specjalistów". Tak zwany Tymczasowy Rz±d Jedno¶ci Narodowej okaza³ siê listkiem figowym, form± przej¶ciow± do Polski sowieckiej. Spe³ni³ podwójn± rolê: pozwoli³ komunistom przygotowaæ siê do przejêcia pe³ni w³adzy w kraju i umo¿liwi³ "aliantom" zrêczne wycofanie siê z uznania legalnego rz±du RP na uchod¼stwie.

NIE jak Niepodleg³o¶æ
Powojenna, antykomunistyczna konspiracja by³a zarówno cywilnym, jak i zbrojnym ruchem oporu. By³a kontynuacj± walki prowadzonej w okresie wojennej okupacji niemiecko-sowieckiej. Uznawa³a w wiêkszo¶ci zwierzchnictwo legalnych w³adz RP na uchod¼stwie.

Ju¿ w okresie wojny (wiosn± 1944 r.), na rozkaz dowódcy AK, powsta³a kadrowa organizacja wojskowa NIE (Niepodleg³o¶æ) do walki o niepodleg³o¶æ Polski zajmowanej przez komunistów. Z koñcem wojny (w maju 1945 r.) zosta³a rozwi±zana, zast±pi³a j± Delegatura Si³ Zbrojnych na Kraj (DSZ). W³adze polskie na uchod¼stwie uzna³y, ¿e zamiast walki zbrojnej - której szanse w nowej sytuacji oceniono jako niewielkie - nale¿y organizowaæ dzia³alno¶æ cywiln±, opór spo³eczny. Po rozwi±zaniu DSZ powsta³o Zrzeszenie Wolno¶æ i Niezawis³o¶æ (WiN) - najwiêksza z powojennych organizacji niepodleg³o¶ciowych.

Oddzia³y le¶ne nie zaprzesta³y jednak walki zbrojnej, wspomagaj±c dzia³ania opozycji politycznej skupionej wokó³ Stanis³awa Miko³ajczyka oraz inne formy oporu, takie jak propaganda i ma³y sabota¿. Szczególnym zjawiskiem tych lat by³ masowy opór m³odzie¿y. W latach 1945-1956 dzia³a³o w Polsce ponad 950 [!] antykomunistycznych organizacji m³odzie¿owych - studenckich, uczniowskich, harcerskich - powstaj±cych spontanicznie jako manifestacja przeciwko zniewoleniu kraju. Zachêt± do takich dzia³añ by³y prowokacyjne zachowania w³adzy komunistycznej wobec spo³eczeñstwa (np. zakaz ¶wiêtowania 3 Maja w roku 1946), wielkie zgromadzenia m³odzie¿y (np. zjazd w Szczecinie w kwietniu 1946 r.) czy dzia³ania przeciwko ruchowi m³odzie¿owemu (likwidacja dru¿yn starszoharcerskich). Tysi±ce m³odych ludzi, czêsto nastoletnich, siedzia³o w tamtych czasach w wiêzieniach, co by³o zjawiskiem bezprecedensowym w historii Polski.
AK zrodzi³a nie tylko NIE, DSZ czy WiN, tak¿e inne organizacje nowej konspiracji, m.in. Konspiracyjne Wojsko Polskie, Ruch Oporu AK i wiele samodzielnych, mniejszych organizacji, które w nazwie b±d¼ w programie dzia³ania nawi±zywa³y do wojennej tradycji Wojska Polskiego w konspiracji.

Podziemie narodowe reprezentowane by³o przez Narodowe Si³y Zbrojne, Narodow± Organizacjê Wojskow± i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe.

Powszechnymi formami walki nowego podziemia niepodleg³o¶ciowego by³y akcje ekspropriacyjne na obiekty pañstwowe, maj±ce na celu utrzymanie i wzmocnienie oddzia³ów, likwidacja placówek UB i rozbrajanie posterunków MO, rozbijanie wiêzieñ i uwalnianie wiê¼niów, likwidacja najgorliwszych dzia³aczy komunistycznych i konfidentów bezpieki. W odniesieniu do funkcjonariuszy UB obowi±zywa³a zasada, ¿e s± to przedstawiciele policji politycznej obcego pañstwa i nale¿y ich, po zidentyfikowaniu, na miejscu likwidowaæ. Takie by³y logiczne nastêpstwa uznania zwierzchnictwa sowieckiego za now± formê okupacji.

Polska podziemna
Powstaje na nowo, tak jak za czasów okupacji, Polska podziemna. Nie tylko oddzia³y i organizacje zbrojne czy sabota¿owe, lecz tak¿e - z³o¿ony z przedstawicieli ró¿nych stronnictw politycznych, którym komuni¶ci zakazali dzia³alno¶ci - Komitet Porozumiewawczy Organizacji Polski Podziemnej. Komitet opracowa³ dla zagranicy "Memoria³ do ONZ", charakteryzuj±cy sytuacjê polityczn± Polski i zagro¿enie wolnego ¶wiata przez komunizm.
Oblicza siê, ¿e pod koniec roku 1945 polskie podziemie niepodleg³o¶ciowe liczy³o oko³o 80 tysiêcy ludzi!

W³adze komunistyczne zastosowa³y wobec podziemia masowy terror, skierowany tak¿e przeciwko tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wspomagali dzia³ania niepodleg³o¶ciowe. Zdarza³o siê, ¿e wojskowe s±dy rejonowe skazywa³y na 10 lat wiêzienia osoby, które przyjê³y i nakarmi³y patrol oddzia³u le¶nego w swoim domu! Powszechny terror, wzorowany na praktykach ze Zwi±zku Sowieckiego, mia³ na celu ca³kowite rozbicie solidarno¶ci spo³ecznej, wzbudzenie wzajemnej nieufno¶ci, sk³onienie do kolaboracji z w³adz± i zaniechanie wszelkiej dzia³alno¶ci ze wzglêdu na gro¼bê represji wobec najbli¿szych. Masowe akcje pacyfikacyjne prowadzi³y grupy operacyjne UB, wspomagane przez "konsultantów" sowieckich, oraz specjalna formacja powo³ana do walki z podziemiem niepodleg³o¶ciowym - Korpus Bezpieczeñstwa Publicznego. Aresztowanych przywódców organizacji podziemnych poddawano okrutnym przes³uchaniom, mordowano lub skazywano w procesach politycznych na ¶mieræ lub wieloletnie wiêzienie. Zamordowanych chowano w nieznanych miejscach. Mogli byæ gro¼ni dla komunistów tak¿e po ¶mierci! Oko³o roku 1948 podziemie zbrojne jako zjawisko masowe zosta³o rozbite, jednak poszczególne ma³e oddzia³y przetrwa³y a¿ do drugiej po³owy lat 50. W ¶wiadomo¶ci spo³eczeñstwa polskiego przetrwa³y jako mit, legenda - inspiruj±ce w pó¼niejszych czasach do starañ o suwerenno¶æ kraju.

Pamiêæ
Maj roku 1945 nie by³ koñcem wojny dla Polski. Dla wielu wybitnych oficerów i ¿o³nierzy Niepodleg³ej wojna trwa³a 10 lat, a nawet wiêcej. Nie mo¿na o tym zapominaæ przy takiej okazji jak uroczysto¶ci 60-lecia zakoñczenia II wojny ¶wiatowej. Historia nie zna sprawiedliwo¶ci, ale - jak pisa³ poeta - "Je¶li komu droga otwarta do nieba, tym, co s³u¿± Ojczy¼nie. W±tpiæ nie potrzeba". Trzeba przechowywaæ pamiêæ o tych, którzy nigdy nie zw±tpili. Trzeba ich pamiêæ chroniæ przed tymi, którzy do dzi¶ powtarzaj± tezy komunistycznej propagandy o "bandytach" i o "mordach". Trzeba przypominaæ nieustannie s³owa zamordowanego genera³a, ¿e Polska roku 1945 nie by³a t± Polsk±, o któr± przez sze¶æ lat bili siê najlepsi synowie Ojczyzny i za któr± przelano morze krwi. Historia nie odchodzi, jest w nas. Wa¿ne, by jej obraz by³ prawdziwy i nacechowany serdecznym, wspó³czuj±cym zrozumieniem sytuacji tych, którzy samotnie umierali za woln± Polskê w piwnicach Mokotowa i w katowniach UB. Wa¿ne, by pielêgnowaæ poczucie dumy i godno¶ci narodowej, by tamta walka nie posz³a na marne.

Autor: Piotr Szubarczyk
Opracowanie www: hotnews.pl




adres tego artykuu: www.schwiebus.pl/articles.php?id=27