„Widziałam motyla, jak bujał wśród drzew
Ze skrzydeł zranionych sączyła się krew
Tak walczył, aż nie mógł, aż zbrakło mu sił
I promyk słoneczny za góry się skrył.”
Cóż napisać?
Wciąż emocje.. nieprzebrzmiałe.
To bardzo wartościowa opowieść o ludzkich losach, prawdziwie ludzkich – sięgających nieskrywanej nędzy, upokorzenia i wiecznego pragnienia miłości.
Młody czytelniku i Ty czterdziestolatku zapędzony wyścigiem szczurów w miejsca w których zapominasz co znaczą wiara, nadzieja, miłość - nie przechodź obojętnie obok tej książki. Nie warto po raz kolejny zmarnować szansy na poznanie drugiego człowieka i jego historii. To wyjątkowe a zarazem tak zwyczajne losy które zgotował wiek XX także Twoim rodzicom, dziadkom.
Nie wiem jak bardzo to ziarno zasiane w sercu Pani Izabeli jest różne od tego noszonego w moim, ale owoce tego pierwszego krzepią, wzruszają i dają nadzieję, że pamięć tamtych okropnych czasów zniewolenia Ojczyzny czegoś nas uczy, wciąż.. bo głupim narodem się okazujemy.
Dziękuję za to, że mogłem przeczytać tę opowieść.