Wielki ruch nam się zrobił w lokalnym świecie wydawniczo - prasowym. Nie uważam tego zjawiska za coś złego, ale żałuję, że wszystkim wydawcom tak bardzo jest ze sobą nie po drodze.
Żal to oczywiście czysto praktyczny, bo zamiast za trzema, czterema gazetami teraz będę musiał biegać aż za pięcioma tytułami lokalnej prasy. Do szacownego grona lokalnych tytułów:
"Dzień za Dniem", "Świebodzińskiej Gazety Powiatowej" i "Okolic Najbliższych" próbują dołączyć nowe (na razie bezpłatne) czasopisma: "Świebodziński Kurier Lokalny" i najmłodsze z nich wszystkich
"Fakty Świebodzińskie". Czego należałoby życzyć tym najmłodszym? A choćby możliwości obchodzenia takiego jubileuszu, jaki obchodzi nasz tygodnik "Dzień za Dniem" - dziś (21/09/2005) ukazało się wydanie o numerze 200!!
Gratuluję i będę Wam kibicował do numeru tysięcznego.
Czytaj więcej
Jakby nie patrzeć na te wszystkie tytuły, to są one wspólnie jedną wielką kroniką tego miasta, zapisem jego bieżącej historii, źródłem informacji dla przyszłych pokoleń.
Jak nas, współczesnych mieszkańców Świebodzina będą postrzegać za tych 50, 100 lat? Oby nie jako tych, którzy potrafili ślicznie pisać, a nie potrafili troszczyć się o swoją małą Ojczyznę.
Bo pomysły mamy przednie, ale później na czymś wytracamy pęd i szybko rezygnujemy z ich realizacji. W 199 numerze tygodnika "Dzień za Dniem" Pan Kazimierz Gancewski
podsuwa nam moim zdaniem bardzo ciekawą propozycję utworzenia ciągu spacerowego, oazy zieleni w samym środku miasta (artykuł zamieszczam poniżej). Trakt ten miałby się ułożyć w niecce fosy miejskiej
w cieniu murów obronnych.
Pomysł genialny, a problemy z jego wcieleniem być może jeszcze "genialniejsze" - chociaż może się okazać, że nie będzie z tym żadnych problemów.
Na pewno warto podejść do tego pomysłu na poważnie. Przeanalizować kwestię własności tych gruntów, bezpieczeństwa
zaplecza banków, możliwości monitorowania bezpieczeństwa ludzi w takim miejscu - ale z pewnością warto rozmawiać o tym nowym pomyśle. Ale warto też pamiętać o starych problemach jakie toczą nasze miasto.
Od ilu to już lat mowa jest o ratowaniu Ratusza, rewitalizacji starówki, o przywróceniu jej uroku poprzez przebudowę/zabudowę/zasłonięcie elewacji tych koszmarnych bloków wybudowanych w ciągu starego miasta. W dziale artykułów Wokół ratusza zebrałem
prasowe informacje o tym, jaką klęskę poniosło nasze miasto i my sami w tym temacie.
Nie wierzę, żeby Świebodzin stał się prężnym i bogatym miastem przemysłowym. Będą się tu pojawiały liczne inwestycje gospodarcze,
ale na trwałe w rozwoju miasta może pomóc przede wszystkim turystyka. To miasto musi przyciągać czymś do siebie a nie odstraszać. Walory okolic najbliższych naszego powiatu są niewyczerpanym źródłem pomysłów na przyciąganie do nas turystów.
Robi to Łagów, radzi sobie z tym Lubrza, Boryszyn, Paradyż. Dlaczego nie zintegrować i zapanować nad tym wszystkim? Czyżby skończyły się naszym włodarzom pomysły, zatraciły idee, zatarły wizje... szkoda.
Dzień za Dniem
Wydanie 36 [199] z dnia 14 września 2005 r.
Świebodzin. Mamy szansę na trakt spacerowy w centrum!
Podwale w Świebodzinie?
Podwale to ulica za wałem obronnym. Często ulegała zniszczeniu przez najeźdźców, czy też obrońców (!), którzy w ten sposób odsłaniali sobie widok na atakujących. Do dziś Podwale cieszy oko turysty w Krakowie i Warszawie.
Spróbujmy zatem i my spojrzeć na podwale świebodzińskie. Najłatwiej można to uczynić spacerując ulicą ... Wałową.
Największe schody w mieście znajdują się przy ul. Głogowskiej. Przechodzimy obok nie wiedząc, że w miejscu, gdzie niegdyś stała brama głogowska, jest szerokie zejście do dawnej fosy. Przez kratę przy BZ WBK lub szlaban parkingu PKO BP spojrzeć możemy na jedyną zachowaną basztę - pachołków miejskich. Dalej mamy plac zabaw okolony trzema płotami Zaplecze budynku szkolnego kończy się murem o który oparty jest śmietnik sąsiedniej posesji. Dom ten odgrodzony jest od zespołu boisk rachityczną siatką na kątowniku. Plac SOSW zamyka mur zwieńczony jezdnią, nad którym stała niegdyś Brama Nowa.
Po drugiej stronie najnajwiększy teren zieleni w centrum zamyka budynek byłego muzeum (sklepy i hurtownia ogrodnicza).
A gdyby tak: otworzyć bramę przy BZ WBK, udostępnić schody dla wózków, usunąć betonowy płot na zapleczu Wydziału Ksiąg Wieczystych SR, pomniejszyć parking za PKO BP i połączyć ul. Głogowską z placem zabaw d. żłobka na ul. Wałowej.
Dalej; wynieść śmietnik, rozebrać siatki. Położyć chodnik, postawić ławeczki i zainstalować latarnie...
Z kolei (może przy pomocy funduszu z UE) przebić przejście pod jezdnią ul. 30 Stycznia i stworzyć trakt spacerowy wokół murów obronnych, enklawę zieleni w środku miasta.
Zatem - ciekawe i ambitne wyzwanie dla gospodarzy grodu.
W ubiegłą środę, w warszawskiej galerii Rempex, licytowano XVI wieczny plan Świebodzina (reprodukcja u dołu strony). Mimo przystępnej (wg galerii) ceny wywoławczej (poz. kat. 119 - 3.000 zł) kolorowany miedzioryt w formacie 34 x 46 cm nie znalazł nabywcy.
Dzisiejsza zabudowa ścisłego centrum miasta jest prawie wiernym odwzorowaniem uliczek Swybuschina. Opisy ulic i punktów topograficznych, których sporządzeniem zajęli się nieodżałowani nauczyciele j. niemieckiego ŚP Jan Sobociński i Włodzimierz Zarzycki, są ciekawym przyczynkiem do historii grodu.
Szczegółowe koleje losów niektórych zakątków Świebodzina zamieścił Wiesław Zdanowicz w wydanym przez siebie (wyd.II,2003) Kalendarium dziejów Świebodzina i okolic do roku 1945.
Zainteresowanych szybkim dostępem do tych informacji możemy odesłać do strony www.schwiebus.pl i zamieszczonego tam interesującego artykułu Roberta Ziacha.
W Muzeum Regionalnym można kupić kopie w/w miedziorytu wykonane przez zakład graficzny PT Druk, któremu powierzono reprodukcję. Wiemy również, że oryginalna karta planu znajduje się w zbiorach Muzeum dzięki hojności sponsorów: Elżbiety i Rene Primus - właścicieli "INTERMARCHE" w Świebodzinie.
Szkoda, że kolejny egzemplarz planu wyd. w Kolonii w 1588 r. nie trafił do Świebodzina. Warszawski Dom Aukcyjny Rempex przy Karowej 31 (www.rempex.com.pl) prowadzi sprzedaż eksponatów, które nie znalazły nabywców podczas III Aukcji Planów i Widoków Miast...
Może ktoś ze Świebodzinian zdecyduje się na zakup prawdziwej, niebanalnej, interesującej ozdoby każdego gabinetu, a jeszcze lepiej - ogólnodostępnego hallu.
Kazimierz Gancewski
Komentarze mile widziane.
Kontynuację tematu... może z innej strony podjął dziennikarz tygodnika "Dzień za Dniem" Artur Judkowiak w rozmowie z
historykiem, Tomaszem Możejko. Choć rozmowa toczyła się wokół mariażu walorów turystycznych, historycznych i gospodarczych naszego regionu,
to w tonie rozmowy da się odczuć akcenty właśnie rozpoczynającej się kampanii wyborczej... samorządowej kampanii wyborczej.
Ciekawe dokąd bliżej Panu Tomaszowi? Do urzędu Starosty czy Burmistrza?
Czas przysłuchiwać się głosom pretendentów...
Dzień za Dniem
Wydanie 40 [203] z dnia 12 października 2005 r.
Rozmowa z Tomaszem Możejko
Wykorzystać historię
Dzieje Ziemi Świebodzińskiej i niezaprzeczalne uroki powiatu jak magnes przyciągają turystów. Jego skuteczność i siła zależy jednak od tego w czyich rękach się znajduje. Czy turystyka to przyszłość regionu? Dokąd zmierza jej rozwój i co można jeszcze zrobić? Czego możemy nauczyć się z historii regionu?
- Jak z perspektywy radnego ocenił by Pan rozwój sektora turystycznego w powiecie?
- Uważam, że rozwija się w sposób właściwy. Powiat stworzył odpowiednie warunki propagandowe poprzez wydział promocji i rozwoju, natomiast pozostaje tylko i wyłącznie kwestia inwestycji finansowych. Czyli brak pieniędzy. Ze strony natomiast sektora prywatnego jest to zbyt mały rozwój związany z brakiem inwestorów, szczególnie inwestorów, na których liczyliśmy z Niemiec po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
- Ma Pan na myśli coś konkretnego?
- Gmina Świebodzin utrzymuje bardzo duże obszary w Borowie licząc na potężnego inwestora. Jest to oczywiście plan przyszłościowy, sądzę, że takie obszary powinny się znaleźć również w poszczególnych gminach powiatu. Inwestorzy przyjeżdżający tutaj, ewentualnie ci, którzy mają przyjechać na pewno stworzą nowe miejsca pracy i podniosą rozwój turystyczny. Uważam, że jest to jednak dalsza przyszłość na lata 2008 - 2012.
- Czy w obliczu topniejących miejsc pracy walory turystyczne naszego powiatu stwarzają możliwości w walce z bezrobociem?
- Uważam, że powiat może być tylko i wyłącznie zapleczem turystycznym dla terenów Niemiec, czyli dla Brandenburgii i dużego Berlina. Nie uważam natomiast, żeby turystyka rozwiązała problemy bezrobocia.
- Jaką rolę widziałby Pan w tej kwestii dla samorządów i władz gminnych?
- Sądzę, że samorządy, zarówno poszczególnych gmin, jak i samego powiatu musiałyby prowadzić aktywną akcję propagandową za granicą i stwarzać warunki. Tylko to. Inicjatywa i pieniądze znajdą się.
- Co sądzi Pan o walorach turystycznych samego Świebodzina?
- Są one idealne, związek mają z jego położeniem. Skrzyżowanie dróg sprzyja odwiedzaniu miasta przez turystów. Ale baza hotelowa jak i możliwości rekreacyjne są ograniczone. W samym mieście mamy odpowiednie jednostki, lecz turyści po zwiedzeniu Świebodzina nie zostają tutaj. Przenoszą się do pobliskich miejscowości ewentualnie wyjeżdżają z powiatu. Dowodem na to jest frekwencja na basenie, która jest co prawda zadowalająca, ale nie jest idealna. Turyści robią zakupy w supermarketach, oglądają muzeum, oglądają ratusz, starówkę, Niemcy, byli mieszkańcy obchodzą swoje rodzinne strony i na tym się kończy. Jest brak inwestycji w typową infrastrukturę turystyczną.
- W ręce prywatne trafiają obiekty, które nie są zabytkami w pełni tego słowa znaczeniu, ale mają wartość historyczną i mogłyby stanowić atrakcje turystyczne. Wiele z nich zostaje zdewastowanych przez nowych właścicieli. Co to oznacza dla historyka?
- Uważam, że każda dewastacja obiektów historycznych jest zjawiskiem bardzo negatywnym, ponieważ po wejściu do Europy musimy dbać, zarówno o dziedzictwo polskie, jak i niemieckie. Wiąże się to z historią tych ziem a jednocześnie możliwością pojednania, które po roku 2004 odgrywa bardzo dużą rolę. Nie chodzi tylko o pojednanie na oficjalnych imprezach a pojednanie właściwe, czyli chodzi o miejsca kultury jak cmentarze, zabytki czy chociażby wieżę Bismarcka, która stanowi element Świebodzina, a nawet odtworzenie nie istniejących już pomników bytności niemieckiej na tym terenie, ponieważ należy uwzględnić prawdę historyczną.
- Wieża Bismarcka to drażliwy temat. Oddając ją w ręce prywatne niektórzy usprawiedliwiali to tym, że wzbudza ona niemiłe wspomnienia związane z zaborami itp.
- Ten, kto tak myśli ma braki w edukacji historycznej. Druga sprawa to niedociągnięcia w systemie prawnym co do gospodarowania obiektami historycznymi. Jeśli ktoś przejmuje w użytkowanie taki obiekt powinien dbać o niego tak, by nie stracił swoich walorów.
- Społeczeństwo zbulwersowała ostatnio wieść o likwidacji filii schroniska młodzieżowego w Kosobudzu. Czy Pańskim zdaniem jest to jedyne, słuszne rozwiązanie?
- Zbyt mało na ten temat wiem. Prawdą jest natomiast, że likwidacja każdej jednostki turystycznej umniejsza walory regionu.
Rozmawiał: Artur Judkowiak
|