Przyznam się szczerze, że dwa miesiące to wystarczająco długo aby zatęsknić do lektury lokalnych miesięczników. Chociaż mijające letnie miesiące były pełne wydarzeń i raczej nie pozwalały o sobie mówić jak o okresie ogórkowym, to brakowało mi redaktorskich komentarzy Świebodzińskiej Gazety Powiatowej.
Więc kiedy zobaczyłem (1.IX) wyłożony na sklepowej ladzie wrześniowy numer ŚGP coś „zaskrzypiało” w mojej zgonionej duszy... Pierwsza myśl jaką urodził mój umysł to pytanie: „To już? Już koniec sierpnia?”. Zaraz będziemy żałośnie żegnali się z latem, niechętni wizyty nowego rezydenta, Pani Jesieni.
Więc kiedy już mogłem zażyć treści nakreślonych ręką Pani Bożeny nie zaskoczyły mnie przesączone „polskimi sierpniami” myśli. Określenie „wspaniały” w moim wydaniu brzmi beznadziejnie. A za bardzo nie znajduję innego słowa którym mógłbym oddać „jakość” tego wydania. Raczej nieczęsto przytrafia mi się sposobność pochłonięcia całego czasopisma od okładki do okładki – no może bez kilku uchwał pod koniec numeru, a w związku z tym postanowiłem podzielić się tym ulotnym wrażeniem, że tym razem wyjątkowo warto sięgnąć po jego lekturę. Rzecz o polskich sierpniach Powstania Warszawskiego, „Cudu nad Wisłą” i Świebodzińskiej „Solidarności”, słowo o „Płycie Katyńskiej” i modlitwach Józefa Skrzeka; o Polsce w której nawet pszczelarze potrafią się bezsensownie kłócić i o możliwym upadku naszego szpitala...
Panie Stanisławie! Udało się rozpocząć publikowanie Pana wspomnień! Bywalcy tej strony już znają Pana dzieje. Teraz taką możliwość będą mieli również czytelnicy Świebodzińskiej Gazety Powiatowej. W tym numerze części I i II Pana wspomnień.
Pozdrawiam i gorąco polecam Waszej uwadze najnowszy, wrześniowy numer ŚGP.