[Okolice Najbli窺ze]
Google
szukaj:
Home > Wa積e  

2006-04-05 07:58
Temat postu: Lem w drodze na Marsa
ciachu


forum admin
post闚: 823

Gazeta.pl
Lem w drodze na Marsa

Micha Olszewski, Renata Rad這wska, wsp馧praca Stanis豉w Mancewicz 03-04-2006

Przez dziesi徠ki lat zastanawia si, jak to mo磧iwe, 瞠 cz這wiek traci miliardy dolar闚 na poszukiwanie szcz窷cia w gwiazdach, a nie potrafi zbudowa szcz窷cia na ziemi

Zdj璚ia z ostatniej sesji fotograficznej Stanis豉wa Lema najlepiej ogl康a z lup. Zm璚zony m篹czyzna le篡 na roz這穎nym fotelu w swoim wielkim gabinecie. Wok馧 zawierucha. Na stoliku maszyna elektrostatyczna, taka sama, od jakiej dzieci w szkole zaczynaj przygod z fizyk. Obok 鈍ie瞠 wydanie "Herald Tribune" z czo堯wkowym tekstem o reelekcji prezydenta George'a Busha. Po drugiej stronie "Lampa", miesi璚znik o najnowszej literaturze polskiej. Na ok豉dce wida ow這sion r瘯 m這dego prozaika. "畝rt" Kundery. Na podor璠ziu encyklopedia. Szk這 powi瘯szaj帷e, tabletki, chusteczki higieniczne, listy z zagranicy. Du穎 pisak闚.

Na parapecie lewicowe "Bez dogmatu". "Planetary Report" z fiszkami tu obok "Odry". Po lewej stronie "Zeszyty Literackie" nr 85, te ze Stempowskim, nad nimi raport roczny du瞠go towarzystwa ubezpiecze. Jeszcze zdj璚ia z dawnych lat za szyb. Album ze sztuk rosyjsk, Malczewski, album zdj耩 z warszawskiego getta. Jest i pluszowa myszka z czerwonym szalem. S listki od鈍ie瘸j帷e.

Zupe軟ie z boku ksi捫ka Richarda P.

Feynmana, jednego z najs造nniejszych fizyk闚 XX wieku, noblisty i tw鏎cy elektrodynamiki kwantowej, b瑿niarza, malarza i jednego z konstruktor闚 bomby j康rowej.

Przy maszynie elektrostatycznej termos. Za oknem bia這. Luty.

Lem wygl康a jak astronauta gotowy do dalekiej drogi. Albo sfotografowany ju w trakcie podr騜y przez kosmos informacyjny. Gazety i ksi捫ki otaczaj go ciasnym kr璕iem. Jakby lewitowa w鈔鏚 wiedzy.

Dom wype軟iony stukotem

Jego 鈍iat mia wyra幡e centrum, jak Uk豉d S這neczny albo kosmos w teorii geocentrycznej. Od ko鎍a wojny by nim Krak闚, a 軼i郵ej m闚i帷 - spokojna dzielnica Kliny na po逝dniowych obrze瘸ch miasta. To stamt康 autor "Solaris" wyrusza w cz窷 swoich podr騜y, zar闚no tych mi璠zygwiezdnych, jak i ca趾iem prawdziwych. W centrum miasta raczej nie bywa.

Lemowska mapa Krakowa to zaledwie kilka miejsc.

Hotel Forum, nad Wis陰, naprzeciwko Wawelu. Pisarz przychodzi tam po gazety. Codziennie. Mia swoj gazetow teczk. W hotelu by punkt kontaktowy - je瞠li kto chcia zaprosi Lema na seminarium, sesj naukow, jubileusz, tam zostawia wiadomo嗆. Dr Adam Michalec, astronom (Laboratorium Astronomiczne UJ), zostawi takich zaprosze setki. Lem je odbiera, ale pojawia si na imprezach rzadko.

Wi郵na, a przy niej redakcja "Tygodnika Powszechnego". Ma貫 sklepiki wok馧 Plant. Uwielbia robi zakupy. Rano odwozi 穎n do pracy (pracownia radiologiczna przy ulicy Dunajewskiego, kiedy 1 Maja), potem parkowa samoch鏚 i obchodzi wszystkie miejsca, w kt鏎ych m鏬 znale潭 co ciekawego. Jedzenie te tam kupowa. Spod lady, za nieprzyzwoite pieni康ze - takich rzeczy nie by這 w delikatesach. Ale by造 w tych sklepikach - luksusowe towary wysy豉ne w paczkach z USA. Ludzie je sprzedawali, bo wiedzieli, 瞠 zawsze znajdzie si kto, kto kupi i s這no zap豉ci.

Mia specjalny kosz na zakupy. Wraca na Kliny z pe軟ym koszem i z torbami. Przed domem rozpakowywa zdobycze; rzadko sam, bo tyle tego by這, 瞠 kto musia mu pom鏂. Pomaga siostrzeniec Micha Zych.

Przez wiele lat Lem je寮zi na zakupy samodzielnie, potem zabiera豉 go rodzina. Nie mia nic przeciw du篡m sklepom. Nawet je lubi. Olbrzymia ilo嗆 towar闚 nie przyprawia豉 go o l瘯. Dobrze radzi sobie z nadmiarem materii. Bliscy brali wielki koszyk na k馧kach, on bra sw鎩. I w璠rowa po sklepie. P騧niej chwali si tym, co wypatrzy.

Micha Zych, siostrzeniec Lema, do ko鎍a 篡cia b璠zie pami皻a atmosfer domu jednorodzinnego pa雟twa Lem闚. Domu bez stuletniej historii, ale urz康zonym tak, jakby t histori mia. Stare meble, bibeloty; wspomnienia rodzic闚, wspomnienia rodzinnego Lwowa. W tym domu Zych sp璠zi du穎 czasu. Ka盥e wakacje, soboty, niedziele. I wtedy, gdy chorowa. Dom Lem闚 by dobry do chorowania - cichy, ciep造, spokojny. Tamten czas kojarzy si Zychowi ze stukotem maszyny do pisania. I tajemniczym gabinetem na g鏎ze.

Micha Zych: - Do gabinetu nie wolno by這 wchodzi, kiedy wujek tam by. Ale jak wujek i ciocia wyje盥瘸li, mog貫m w nim nocowa. Nocowa貫m, tyle 瞠 nigdy nie spa貫m. Czasu by這 szkoda. Ogromna przestrze, rz璠y rega堯w, na nich tysi帷e ksi捫ek. Rzuca貫m si na ksi捫ki, bawi貫m si modelami czo貪闚, rakiet. Bra貫m wujkowy pistolet wiatr闚kowy i strzela貫m do jakiego celu ustawionego w ogrodzie...

- Gabinet by niebem - m闚i Zych. W gabinecie-niebie Lem rozmy郵a, pracowa. Tam czu si najlepiej.

Background z fontaziem

Profesor Maria Orwid, psychiatra z Krakowa, nie zna odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie-kt鏎zy ludzie maj w sobie tak niewiarygodn potrzeb poch豉niania wiedzy jak Stanis豉w Lem. Potrzeb, kt鏎a nie daje im spa, ka瞠 si璕a do coraz to nowych 廝鏚e i otacza si kolejnymi 廝鏚豉mi informacji. Wie jednak na pewno, 瞠 pan Stanis豉w Lem, w 1937 uznany za najinteligentniejszego gimnazjalist po逝dniowej Polski, mia znakomity, tu u篡jmy wyra瞠nia pani profesor, background.

Background, czyli Lem senior, by znanym lwowskim doktorem, kt鏎emu nie wystarcza豉 medycyna. W mieszkaniu przy ulicy Brajerowskiej zorganizowa salon literacki. Autor "Solaris" opowiada p騧niej, 瞠 w tamtych czasach by zaciek造m molem ksi捫kowym. Poch豉nia wszystko, co papierowe: atlasy anatomiczne, Mickiewicza, ksi捫ki popularnonaukowe i te z makabrycznymi okaleczeniami wojennymi twarzy ludzkich. Kolejne zeszyty zape軟ia造 si projektami machin i samochod闚, puch造 pliki fa連zywych paszport闚, pozwole i ok鏊nik闚, kt鏎e produkowa w豉snym sumptem.

Zaciekle kartkowa powie軼id豉 francuskie z frywolnymi ilustracjami, a szczeg鏊nie ekscytowa造 go encyklopedie. Pisa o nich: "Najzabawniejsze by這 to, 瞠 w owych tomiszczach tkwi這 wszystko, ale to wszystko naraz obok siebie, s這nie, ptaki, ro郵iny, rekonstrukcje mamut闚, ordery pruskie na barwnych tablicach, portrety w豉dc闚, fizjonomie murzy雟kie, dzbany, klejnoty". Tak samo wygl康a jego gabinet.

Maria Orwid pozna豉 rodzin Lem闚 w 1946 roku w Krakowie. Mia豉 wtedy 15 lat. Ocalona z Holocaustu, przyjecha豉 z Przemy郵a, razem z matk. Lemowie pr鏏owali urz康zi si w Krakowie.

- Moja matka zna豉 ich jeszcze z przedwojennych czas闚. Zaprosili nas na 郾iadanie wielkanocne - wspomina. Doktor Lem ubiera si na m這dopolsk mod喚, nosi surdut i czarny fonta, czyli specjalnie zawi您an kokard zast瘼uj帷 krawat. W pewnym momencie zawo豉 syna. "Staszku, zajmij si t ma陰" - zaleci. Z dziupli, w kt鏎ej mie軼i造 si ksi捫ki i le瘸nka, wyszed 25-letni m篹czyzna. Zdaje si, 瞠 w pumpach.

Tak zacz窸a si ich przyja潯.

Dla Marii Orwid pan Stanis豉w, bo tak m闚i o nim do dzisiaj, by przewodnikiem intelektualnym. Dzi瘯i niemu zacz窸a studiowa psychiatri. Zrobi jej test Rorschacha do badania inteligencji, stanowczo odradza filozofi.

Ju wtedy wida by這 w nim niech耩 do "bywania". Wola sw鎩 鈍iat ksi捫ek, do鈍iadcze i gazet. Kt鏎ego razu poszli do opery. By g喚boko nieszcz窷liwy, 瞠 musi ogl康a takie bzdury.

Z pann Marysi rozmawia o lekturach i filmach. Zazwyczaj krytykowa. Kiedy dowiedzia si, 瞠 przeczyta豉 z zainteresowaniem "Pami皻nik panny Hanki" Do喚gi-Mostowicza, zagrozi, 瞠 zrobi z niej chmur atom闚.

- Powiedzia jasno: "Ja z idiotkami rozmawia nie b璠. Je瞠li pani chce traci sw鎩 czas na takie bzdury, to prosz bardzo, ale beze mnie" - opowiada Orwid.

By bardzo wymagaj帷ym opiekunem. Ironicznym, m康rym, czasem z這郵iwym. I jednocze郾ie bardzo czu造m. Zanim choremu siostrze鎍owi przyni鏀 ksi捫ki, d逝go je wybiera, zastanawia si, czy pasuj dla kilkuletniego ch這pca. Ka盥 ksi捫k czyta najpierw sam, 瞠by przypomnie sobie tre嗆 i nie da si zaskoczy jakim pytaniem. Czasami wujek krzycza na siostrze鎍a: "Jeste leniem, durniem, nieukiem". Mimo 瞠, o tym Zych jest przekonany, wcale tak nie my郵a. W ten spos鏏 motywowa.

Na Klinach Micha nastolatek ba si odzywa, 瞠by nie powiedzie czego g逝piego. To by這 najgorsze - kompromitacja przed cz這wiekiem, kt鏎y na g逝pot by uczulony.

Zych: - Chcia貫m by partnerem dla wujka. Rozmawia z nim, dyskutowa, zadawa m康re pytania i m康rze odpowiada na jego pytania. Kiedy powiedzia貫m mu, 瞠 wybieram si na polonistyk, pokiwa g這w: "Tak, spodziewa貫m si tego. Jeste leniem, a to studia dla takich jak ty. Wybra貫 takie studia, 瞠by nic na nich nie robi; bo przecie wszystkie ksi捫ki ju dawno przeczyta貫".

Internet i feminizm

W drugiej po這wie lat 90. cz瘰tym go軼iem w gabinecie by Jan Krasnowolski, krakowski prozaik. Krasnowolski przywozi na Kliny swojego schorowanego dziadka, Jana J霩efa Szczepa雟kiego, najbli窺zego przyjaciela Lema. To by豉 przyja潯 w staro鈍ieckim stylu, dystyngowana i z dystansem, bez poklepywania.

Krasnowolski: - Obaj panowie mieli ju swoje lata. Obaj dyskutowali o polityce. Jak Putin doszed do w豉dzy, Lem od razu przewidzia, 瞠 sytuacja w Rosji potoczy si ku gorszemu. Lem interesowa si wszystkim i opowiada o wszystkim. Pami皻am, 瞠 bardzo krytykowa feminizm, wymienia nazwiska pisarek i pisarzy, kt鏎e mojemu dziadkowi ju nic nie m闚i造. Do szewskiej pasji doprowadzi豉 go ok豉dka jakiego tomiku poetyckiego, na kt鏎ej wida wygi皻 nag kobiet w kszta販ie stolika. Jaki facet je na niej obiad. Lem uzna to za dowcip w bardzo z造m gu軼ie.

- No i komputery - opowiada Krasnowolski. - Lem by nimi zafascynowany, mimo 瞠 zdawa sobie spraw z niebezpiecze雟tw internetu. Dla mojego dziadka te sprawy nie mia造 znaczenia.

Planeta 鄉iech

We wszech鈍iecie Lema wa積e miejsce zajmowa humor.

Maria Orwid: - Dla niego 鄉iech by jednym ze sposob闚 na zdobycie dystansu wobec 鈍iata. Cz瘰to pokpiwa, ale w taki spos鏏, 瞠 nie bola這. Nawet ironizowa z mojego rozdwojenia. Zaraz po wojnie chodzi豉m do katolickiej szko造, mia豉m jeszcze aryjskie papiery. A wieczorami spotyka豉m si z moimi przyjaci馧mi z syjonistycznej organizacji M這dy Stra積ik, kt鏎a mia豉 nas przygotowa do wyjazdu do Palestyny. On kiwa z niedowierzaniem g這w.

Zachowa si list z 1948 roku, w kt鏎ym pan Stanis豉w odradza Marii Orwid studiowanie filozofii:

"Mi豉 Panno Marysiu,

(...) Przede wszystkim interesuje Pani Jej inteligencja. Jest ona niew徠pliwie nadprzeci皻na, tzn. wychyla si ponad norm obowi您uj帷 dla wieku i p販i (niestety tak).

Przytem stoi mniej wi璚ej po鈔odku mi璠zy typem zupe軟ie abstrakcyjnym, sk這nnym do tworzenia teoryj, uog鏊nie, a eupraktycznym, w rodzaju schludnej gospodyni domowej, co to i babk upiecze, i konfitury pi瘯ne przyrz康zi. Co prawda pewne dane zdaj mi si wskazywa na to, 瞠 talent闚 ostatnich zbyt wiele Pani nie ma. Mam wra瞠nie oparte na danych Rorschacha, 瞠 zbywa Pani nieco na zr璚zno軼i tej, kt鏎 Niemcy nazywaj Handfertigkeit.

Filozofii bym za pani nie radzi z uwagi na to, 瞠 jak mi m闚i przegl康ni皻y spis wyk豉d闚 na rok 47/48, gros psychologii ma ten dziadyga z psychicznym platfusem X. profesor, w moich oczach je這pa z plomb, opatentowany w kraju i za granic. Formalna teoria przedmiotu - sirota Y. wyk豉da, bo瞠 鈍ie rych這 nad jego dusz".

22 lata p騧niej Lem dr璚zy siostrze鎍a w spos鏏, kt鏎y przeszed do historii. Sprawa by豉 s逝szna. Pisarz postanowi nauczy ch這paka zasad ortografii. Nie m鏬 patrze na szkolne wypracowania Micha豉 - pe軟e czerwonych podkre郵e i wykrzyknik闚. Specjalnie dla niego wymy郵i dyktanda. Kilka razy w tygodniu wo豉 Micha豉 do gabinetu i dyktowa. Z g這wy.

"W ka逝篡 krwi le瘸 trup 鈍ie篡, lecz sztywny, z wyrazem zasmucenia na twarzy, kt鏎ej niewiele zreszt mu zosta這. Kula niezwyk貫go kalibru uczyni豉 powa積e spustoszenia w jego z瑿ach trzonowych, ma鹵owinie oraz w m騜d磬u, kt鏎y wycieka teraz miarowymi kroplami na 這puchy i zesz這roczny numer "Przyjaci馧ki "".

"Pochodziwszy po ogrodzie, a nie doczekawszy si wampira, wraca貫m w豉郾ie st瘼a, gdy ko m鎩, przysiad連zy w zadzie, zagryz連zy w璠zid豉 i pierdn患szy ze strachu, poni鏀 (...)".

Siostrzeniec Lema przesta robi b喚dy.

Kilka lat temu dyktanda wykorzystali organizatorzy og鏊nopolskiego konkursu ortograficznego. Wybuch skandal.

Zych: - 字odowisko LPR-owskie zarzuci這 organizatorom, i samemu Lemowi, szerzenie "cywilizacji 鄉ierci"!

I jeszcze jedna historia.

Jan Kott w 1946 roku mieszka w υdzi, a w Krakowie odwiedza 穎n. Jedn z wizyt opisa w felietonie "Lem i krakowskie wielb陰dy" w 1987 roku, w nowojorskim "Nowym Dzienniku": "Atrakcj by w豉郾ie otwarty ogr鏚 zoologiczny. (...) Niewiele by這 tam dzikich, a nawet bardziej swojskich zwierz徠. By nied德ied, kt鏎y si przechowa przez okupacj, para piekielnie wychudzonych wilk闚, kilka saren dosy zadowolonych ze swego losu, du穎 ptactwa i duma tego nowego zoo - dwa wielb陰dy.

Wielb陰dy by造 za zagrod albo parkanem. Sta豉 tam jaka wycieczka szkolna i Lem ze swoj 穎n. Oboje, zauwa篡貫m to od razu, mieli ze sob wielkie torby. Na zmian podchodzili do parkanu, podawali wielb陰dom jak捷 marchewk czy pietruszk albo jakie zielsko i czochrali im szyje i grzbiety wielkimi grzebieniami. Jak owce. Potem - wielb陰dy musia造 si w豉郾ie leni - zbierali ich sier嗆 do toreb. Mieli jej ju ca貫 gar軼ie.

- Co pan robi, panie Stanis豉wie? - spyta貫m do嗆 zdumiony.

- Jak to - powiedzia Lem. - Pan nie widzi? Robi swetry.

Pomy郵a貫m wtedy sobie, 瞠 ten m這dy cz這wiek (...) ma wielk przysz這嗆 przed sob".

Na tekst ten Stanis豉w Lem odpowiedzia w 1989 roku listem:

"Drogi Janku,

Co do wielb陰d闚 pami耩 nieznacznie Ci zawiod豉. W czasie, o jakim piszesz, 穎na moja by豉 uczennic w gimnazjum w Bytomiu i jeszcze jej nawet nie zna貫m. Wielb陰d闚 w zoo krakowskim nie by這, tylko 簑bry. Ich sier嗆 zdrapywa貫m nie ja, ale m鎩 przyjaciel 闚czesny, Romek Hussarski z narzeczon pann Helen Burtan (oboje s teraz ju dziadkami). A swetry z 簑brzej we軟y robi豉 stara pani Hussarska (od 30 lat w grobie). Reszta si zgadza. (...) Ja to tam nie widz w tym fakcie nic z貫go, ale moja 穎na nie by豉 zachwycona Twoj koncepcj, jakoby jako dziewczynka mia豉 ju i moj po這wic by, i jakie swetry robi".

Obsesja Lwowa

By這 te du穎 miejsca na rozczarowanie i zw徠pienie.

W 1996 roku Tomasz Kami雟ki nakr璚i film o Lemie. Pisarz m闚i w nim: "Andrzej Kijowski powiedzia: "安iat jest 鈍ini ". Ja si z tym zgadzam. Ludzie maj rozmaite charaktery, si造 przebicia, skal odmienno軼i (...). Jest straszny w tym rozrzut i nie wiem, czy osi庵n瘭i鄉y ju granic, bo post瘼 techniczny wci捫 dostarcza nam instrument闚 do m璚zenia innych ludzi".

Prof. Maria Orwid: - Tu po wojnie nie rozmawiali鄉y o polityce ani o przesz這軼i. Ja wierzy豉m w nowy ustr鎩. A pan Stanis豉w? Nigdy o tym nie opowiada. Jest jednak jeden szczeg馧, kt鏎y wiele m闚i o jego stosunku do powojennych czas闚. To obsesja utraconego Lwowa. Jaki olbrzymi 瘸l za tamtym miastem, 瘸l, 瞠 wyroki historii s tak niesprawiedliwe.

I jeszcze jedno: stan wojenny i emigracja na Zach鏚. Komuni軼i nie mogli go dotkn望, by zbyt wa積 person. Ale tamten czas prze篡 bardzo bole郾ie. W Berlinie chorowa, nie m鏬 si odnale潭.

Niepokoju mia w sobie bardzo du穎. Przez dziesi徠ki lat zastanawia si, jak to mo磧iwe, 瞠 cz這wiek traci miliardy dolar闚 na poszukiwanie szcz窷cia w gwiazdach, a nie potrafi zbudowa szcz窷cia na ziemi.

27 mln ksi捫ek

Kilka lat temu Lem pokusi si na 豉mach "Odry" o pobie積e podsumowanie swojej dzia豉lno軼i futurologicznej. Przewidzia technoinwazj, klonowanie, niebywa陰 ewolucj automat闚, teleportacj i wirtualn rzeczywisto嗆. Fani "Matriksa" by mo瞠 nie wiedz, 瞠 w 1971 roku Lem wyda "Kongres futurologiczny", ksi捫k o sztucznej rzeczywisto軼i, pod kt鏎 kryje si brudny, stoj帷y na kraw璠zi rozpadu 鈍iat. Albo hipotez, 瞠 wszech鈍iat istnieje na kredyt.

安iatowa popularno嗆 przenios豉 go w 鈍iat wielkich liczb. Ponad 50 ksi捫ek sprzeda w 27 mln egzemplarzy. Czytali go w 41 j瞛ykach, w Erewanie, Tokio, Sao Paulo i Helsinkach. Z czytelnikami rozmawia po rosyjsku, niemiecku, francusku. Zna angielski, ale nie chcia go u篡wa podczas rozm闚, uwa瘸j帷, 瞠 m闚i zbyt s豉bo.

27 mln egzemplarzy. Niewyobra瘸lna wielko嗆. Tak jak liczba informacji ukrytych w komputerach. Lem szacowa j na 1017.

Urodzony w 1921 roku pisarz przeszed skomplikowan drog. Nie tylko dlatego, 瞠 od dzieci雟twa szala w nim niespokojny duch odkrywcy, duch, kt鏎y kaza mu budowa silniki elektryczne, transformator Tesli, rurki Geislera, maszyn Wimshursta, czy projektowa zdumiewaj帷e przyrz康y: maszynk do rozcinania gotowanych ziaren kukurydzy (po jedzeniu 逝ski zostawa造by na kolbie) albo rower bez peda堯w.

Wojna sprawi豉, 瞠 do p璚zniej帷ego b造skawicznie dossier musia doda prac fizyczn. Polubi spawanie do tego stopnia, 瞠 ju w Krakowie zastanawia si, czy podejmowa przerwane studia medyczne. P騧niej, zagorza造 fan motoryzacji, z upodobaniem reperowa w豉sne auta.

Przy tym wszystkim by cz這wiekiem bardzo roztargnionym. "By貫m bardzo nieporz康ny z natury, ogromnie niecierpliwy, niedba造, i tym dziwniejsze, 瞠 potrafi貫m zdobywa si na samozaparcie, na mu這wate powtarzanie pr鏏, kiedy dziesi徠ki ich nie dawa造 rezultatu" - pisa w "Wysokim zamku". Up鏎 to jeszcze jedna wa積a cecha Stanis豉wa Lema. Opowiada, 瞠 swoj ukochan 穎n Barbar "osacza" przez dwa lata. Uda這 si.

Zalewany przez fakty

W gabinecie Stanis豉wa Lema przez wiele lat bywa tak瞠 Tomasz Fia趾owski z "Tygodnika Powszechnego". Od pocz徠ku lat 90. pisarz zamieszcza w czasopi鄉ie swoje felietony. Tworz jedn ca這嗆 z pe軟ym gazet i ksi捫ek gabinetem. Teksty i gabinet: dwie emanacje wiecznie niespokojnego umys逝, kt鏎y interesuje si wszystkim i czerpie zewsz康. Ogl康a telewizj (niemieck, bo polskiej nie znosi), czyta, nie boi si internetu, chocia do ko鎍a wybiera papier zamiast ekranu monitora. Lem prosi swojego sekretarza, by ten drukowa mu najciekawsze strony z sieci. I przyznawa, 瞠 informacje zlewaj si w jego g這wie "w rodzaj kaszy".

Chocia瘺y nied逝gi tekst "Wieloryby i polityka". Lem zaczyna od prezydenta Chiraca i Angeli Merkel. Przechodzi do ira雟kiego programu atomowego, 瞠by chwil p騧niej wspomnie o wielorybie, kt鏎y wp造n掖 do Tamizy. Potem znowu Merkel i akapit o tragedii polskiego ziemia雟twa po 1945 roku. "Przewidywanie biegu 鈍iata jest dzi nies造chanie utrudnione; najlepiej zajmowa si wy陰cznie wielorybami" - ko鎍zy Lem. Nowoczesne silva rerum, g瘰ty las rzeczy, w kt鏎ym 豉two si zgubi.

Tomasz Fia趾owski: - Ten rozgardiasz z gabinetu nie powinien nas zmyli. Lem mia wok馧 siebie olbrzymi liczb rzeczy i spraw. Porz康kowa je z nies造chan sprawno軼i, wszystko mia na swoim miejscu. A z drugiej strony zdawa sobie spraw, 瞠 wsp馧czesnemu cz這wiekowi coraz trudniej jest zapanowa nad potokami informacji. Oczywi軼ie do ko鎍a bardzo mocno czu, 瞠 jest zalewany przez kolejne fakty.

I do ko鎍a chcia z nich korzysta.

Czy by pan na Marsie?

Nie by這by Lema bez astronomii, nie by這by polskich astronom闚 bez Lema. Niekt鏎zy przyja幡ili si z autorem "Powrotu z gwiazd".

Fascynowa ich. Jego wyobra幡ia, wiedza, do kt鏎ej dotar sam. I to, jak 陰czy wiele dyscyplin.

Dr Adam Michalec, krakowski astronom: - Mia wszczepion w m霩g encyklopedi. Ale nie t z XX czy XIX wieku. Tylko encyklopedi, kt鏎ej my jeszcze nie napisali鄉y. Dla nas, astronom闚, Lem by troch jak Einstein dla fizyk闚. Einstein wyprzedzi sw鎩 czas, Lem te zostawi nas daleko w tyle.

Czy korzysta z wiedzy astronom闚 w opisywaniu galaktyk, planet, czasoprzestrzeni? Nie. To raczej oni prosili o wyt逝maczenie teorii, dla kt鏎ych znalaz nowe zastosowanie. Nie szukali braku konsekwencji w przedstawianiu 鈍iat闚. Wszystko, co Lem napisa, by這 mo磧iwe. Istnia這 du瞠 prawdopodobie雟two, 瞠 jest gdzie cz窷 wszech鈍iata ju wcze郾iej przez Lema opisana.

Chcia do篡 transmisji z l康owania na Marsie. Takiej jak z Ksi篹yca. Ale najbardziej lubi Wenus, Gwiazd Wieczorn, kt鏎ej tajemnicze wn皻rze skrywa si pod grub pow這k chmur.

Dr Michalec: - By貫m na paru jego spotkaniach z czytelnikami. Zawsze go pytali, czy by na Marsie, skoro opowiada o nim tak, jakby by. Odpowiada: "By mo瞠, by mo瞠...".

By mo瞠 wi璚 Stanis豉w Lem jest w豉郾ie w trakcie kolejnej podr騜y kosmicznej. Na Marsa albo Wenus. Je瞠li tak, to ma na pewno ze sob ulubion cha逕, kt鏎ej smak przez ca貫 篡cie przywodzi mu na my郵 utracony Lw闚 i mieszkanie przy ulicy Brajerowskiej. I zdj璚ia Lwowa przywiezione tu przed 鄉ierci przez jedn z dziennikarek. Ogl康a je, jak napisa w ostatnim felietonie, "a do zawrotu g這wy". Ma dziennik gwiazdowy oraz chusteczki higieniczne na nieod陰czny katar sienny. Toczy rozmowy z profesorami Tarantog i Do鎱, z niepokojem my郵i o masie krytycznej informacji, kt鏎a lada chwila mo瞠 zosta przekroczona.

I znowu nas wyprzedza.



--
C
U
S
2006-04-05 08:51
Temat postu: G這sy z sieci
ciachu


forum admin
post闚: 823

Tygodnik Powszechny
G這sy z sieci

Stanis豉w Lem
Pisarz, publicysta, najwybitniejszy polski tw鏎ca fantastyki naukowej
Chcia貫m zaj望 si nieszcz窷ciem, kt鏎e szykuj nam bracia Kaczy雟cy - opcje skrajnie prawicowe, kt鏎e si ostatnio w Polsce pojawi造, okropnie mi si nie podobaj - a tu nagle, jak pa趾 w g這w, dosta貫m pi耩dziesi徠 dwie wypowiedzi rosyjskich internaut闚, kt鏎ych jeden z tamtejszych portali internetowych zaprosi do zadawania mi pyta.

Trudno mi nie zareagowa, zw豉szcza 瞠 autorami s na og馧 ludzie m這dzi, dwudziestoparoletni. Grad pochwa zupe軟ie mnie oszo這mi, cho domy郵am si, 瞠 te g這sy zosta造 odcedzone z wi瘯szej liczby. Dowiaduj si, 瞠 moje ksi捫ki s w Rosji kultowe, a moi rosyjscy czytelnicy s wprost zachwyceni tym, 瞠 jestem, jaki jestem. Same hymny i eulogie. Sytuacja jest troch niezr璚zna, poniewa ja nie jestem taki zn闚 wspania造, jak im si wydaje. Nie lubi te by zanadto chwalony i znaczn cz窷 tych pochwa najch皻niej bym delikatnie uniewa積i.

"Panie Stanis豉wie! Nie wierz, nie wiem, co si ze mn dzieje!!! Nigdy, nawet w naj鄉ielszych fantazjach, nie my郵a貫m, 瞠 b璠 m鏬 zada Panu pytanie!!!" - wykrzykuje ekstatycznie Andriej. "Ksi捫ki Pana autorstwa przetar造 si do dziur od wielokrotnego czytania - wyznaje 23-letnia Masza. - Kr鏒ko m闚i帷, dzi瘯uj. I bez 瘸dnych pyta". "Zdj璚ia na tle Pa雟kiego domu w Krakowie strzeg jak relikwii" - to z kolei Siergiej. I jeszcze jeden g這s: "Uwielbiam Pana od pierwszej przeczytanej w dzieci雟twie bajki o robotach i b璠 uwielbia do ko鎍a moich dni. I 瘸dnych pyta. Zawsze z Panem".

"Naprawd dzi瘯uj Bogu za to, 瞠 jest internet i mog zada pytanie osobie, kt鏎ej ksi捫kami zaczytuj si od dzieci雟twa" - pisze Angelina i zaraz pyta, co to takiego te sepulki, kt鏎e si pojawiaj w jednej z podr騜y Ijona Tichego. Nie ona jedna; w li軼ie Andrieja Bowykina czytam: "Ca貫 篡cie, od dzieci雟twa, m璚zy mnie jedno pytanie - co to s sepulki i na czym polega ich kontekst porno?". A bodaj to, ja sam nie mam poj璚ia!

S te pytania czysto rzeczowe, na przyk豉d, czy znam tw鏎czo嗆 m這dych rosyjskich pisarzy fantastycznych. Przykro mi, ale ich po prostu nie czytam, od bardzo dawna przesta貫m czyta science-fiction. Dmitrij chcia豚y wiedzie, jaki jest m鎩 stosunek do tw鏎czo軼i braci Strugackich. C騜, my郵, 瞠 to ju historia, cho pi瘯na historia. Kto inny mnie powiadamia, 瞠 w moskiewskim mieszkaniu W這dzimierza Wysockiego znajduj si moje "Bajki robot闚", zadedykowane "Wo這dii. Marzec 1965", i pyta o moje spotkanie z Wysockim, kt鏎y wtedy jeszcze nie by zbyt popularny. Nie pami皻am tego spotkania dok豉dnie, ale przypominam sobie, 瞠 za酥iewa mi ballad "Niczejnaja ziemla". Szanowa貫m go i nie ogl康a貫m si na to, czy jest mniej czy bardziej s豉wny. Dlatego nie zdziwi這 mnie, 瞠 kiedy umar, na jego mogile m這dzi Rosjanie 豉mali gitary.

"Czy ludzko嗆 powinna pr鏏owa pozna prawd o istnieniu 篡cia po 鄉ierci? Czy Pan wierzy w to 篡cie? Czy s康zi Pan, 瞠 jest wieczne?" - c騜, na takie pytania nie odpowiadam. Kto inny najpierw wykrzykuje: "O Bo瞠!!! Nie mog uwierzy!!!

Inosmi uda這 si nam闚i Pana do udzielenia odpowiedzi na pytania internaut闚!", potem za cytuje moje zdanie, 瞠 鈍iat nale篡 zmienia, w przeciwnym razie w niekontrolowany spos鏏 on zacznie zmienia nas, i komentuje: "Nie b璠 odpowiada za ca造 鈍iat, ale mnie zmieni Pan na pewno. Na lepsze, oczywi軼ie!".

"Co Pan teraz s康zi o wojnie w Iraku? Spo鈔鏚 szanowanych przeze mnie ludzi Pan jeden popar wojn" - pisze Michai Go逝biew. Nie ukrywam, 瞠 decyzja Busha wydaje mi si dzisiaj powa積ym b喚dem. "Czy dla Pana Lw闚 jest miastem polskim, czy ukrai雟kim?" - to Aleksiej. Jestem niestety stronny, rozumiem oczywi軼ie stanowisko Ukrai鎍闚, ale trudno mi wyrzec si Lwowa, kt鏎y by i pozostanie moim miastem. Dziennikarka, kt鏎a w grudniu rozmawia豉 ze mn o moich lwowskich wspomnieniach, pojecha豉 potem do Lwowa i przys豉豉 mi mn鏀two zdj耩; wczoraj ogl康a貫m je a do zawrotu g這wy.

"Czy u schy趾u 篡cia czuje si Pan nadal Polakiem?" - pyta (prowokacyjnie, jak sam pisze) Siergiej Cedrik. A kim si mog czu, na mi這嗆 Bosk! "Czym dla Pana jest Polska?". C騜, Polska to miejsce, w kt鏎ym dzieje si m鎩 los. I cho czasem my郵, 瞠 ch皻nie bym st康 wyjecha, znale潭 dzi w 鈍iecie miejsce bezpieczniejsze wcale nie豉two. "Pa雟kie ksi捫ki w niczym nie przypominaj tego, co mi si kojarzy z polsk kultur i polskim spo貫cze雟twem. Jest w nich co z innej planety" - to wci捫 ten sam autor. Czy ja wiem? Na pewno nie by這 to z mojej strony rozmy郵ne.

"Pa雟kie ksi捫ki zacz掖em czyta mniej wi璚ej w tym czasie, kiedy w og鏊e nauczy貫m si czyta - wyznaje Jewgienij. - W wieku sze軼iu lat przeczyta貫m "Solaris", a dzisiaj czytaj t ksi捫k moje dzieci.

I umiej odr騜ni teksty bezwarto軼iowe od tych, kt鏎e zmuszaj do my郵enia". Czy kto, kto przeczyta "Solaris" w wieku sze軼iu lat, co鄂olwiek z tej powie軼i zrozumia? Nie wiem, ale ujmuje mnie bezpo鈔ednio嗆 i szczero嗆 autora.

A to g這s, kt鏎y szczeg鏊nie mi si spodoba. "Szanowny Panie Stanis豉wie! - pisze Iwan - niestety w odr騜nieniu od wi瘯szo軼i zadaj帷ych pytania nie przeczyta貫m jeszcze 瘸dnej Pa雟kiej ksi捫ki. Ale moja ciocia jest Pana wielbicielk". I ta ciocia, kt鏎a nie ma dost瘼u do internetu, chce si dowiedzie, jak przysz這嗆 ma wsp馧czesne spo貫cze雟two galopuj帷ej konsumpcji. Przypuszczenie, 瞠 mam jakie nadzwyczajne wiadomo軼i na temat, jest i troch zabawne, i wzruszaj帷e.

"Czy ludzko嗆 musi si czego ba, 瞠by si zjednoczy?" - pyta Dmitrij Komissarow z Orenburga. To trudne pytanie. Ostatnio, po opublikowaniu przez szereg pism europejskich karykatur proroka Mahometa, mamy eksplozj arabskiego tsunami. Z jednej strony uwa瘸m, 瞠 nie nale篡 narusza cudzych hierarchii warto軼i, w tym przypadku warto軼i religijnych, ale z drugiej - trudno si poddawa dyktatowi przemocy. Jeden tylko cz這wiek na 鈍iecie mo瞠 by zadowolony: profesor Samuel Huntington, kt鏎y prorokowa zderzenie cywilizacji.

Tygodnik Powszechny

--
C
U
S
2006-04-05 08:53
Temat postu: Wieloryby i polityka
ciachu


forum admin
post闚: 823

Tygodnik Powszechny
Wieloryby i polityka
Stanis豉w Lem
Pisarz, publicysta, najwybitniejszy polski tw鏎ca fantastyki naukowej
P

oniewa "Tygodnik Powszechny" pi鏎ami Krzysztofa Koz這wskiego i Micha豉 Zieli雟kiego dosy srogo rozprawi si w poprzednim numerze z now ekip rz康z帷, mog sobie oszcz璠zi temat闚 krajowych. Zajm si raczej tym, o czym si u nas ma這 m闚i i pisze.

Prezydent Chirac o鈍iadczy publicznie, 瞠 nie wyklucza mo磧iwo軼i francuskich cios闚 atomowych wobec pa雟twa, kt鏎e sprzyja terroryzmowi. Wywo豉這 to okropny strach w鈔鏚 elity politycznej Niemiec. Kolejni politycy t逝maczyli przed kamerami, jaka to zgubna, nonsensowna i szkodliwa koncepcja, i wzywali, by Chiraca od niej odwie嗆. Tygodnik "Der Spiegel", zapowiadaj帷 podr騜 Angeli Merkel do Francji, zapewnia wr璚z, 瞠 pani kanclerz b璠zie surowo strofowa豉 swego gospodarza za ten wyczyn. Tymczasem pani Merkel wyst瘼uj帷 wraz z Chirakiem, pochwali豉 go, uznaj帷 jego g這s za rozs康ny.

Zapleczem tej sprawy jest kwestia szans wyhamowania ira雟kiego programu atomowego. Amerykanie pr鏏owali, na razie bez sukcesu, sporz康zi nowy typ 豉dunk闚 nuklearnych, kt鏎e wbijaj si w grunt na kilkana軼ie metr闚 i wywo逝j g喚bok eksplozj podziemn, co mia這by s逝篡 niszczeniu perskich baz. Niekt鏎zy m闚i, 瞠 ju w przysz造m roku, inni - 瞠 dopiero za dwa lata Iran b璠zie dysponowa dostateczn ilo軼i uranu. Z punktu widzenia politycznego zaatakowanie Iranu, nawet gdyby osi庵n窸o cel bezpo鈔edni, wywo豉這by burz na ca造m Bliskim Wschodzie i wzmog這by nastroje antyameryka雟kie. A prace nad ira雟k bomb zosta造by zahamowane tylko na pewien czas. Gdyby towarzysz Stalin 篡, zrobi豚y z tym skutecznie porz康ek; przypuszczam, 瞠 kaza豚y przesiedli na Syberi jakie 10-15, a mo瞠 i 20 milion闚 Pers闚, 瞠by im si w g這wach nie poprzewraca這.

Sytuacja jest wyra幡ie patowa: obecny prezydent Iranu ma pomys造 zupe軟ie szalone, chce Izrael zlikwidowa albo przenie嗆 na Alask. Do tego najodwa積iejszy strateg izraelski, czyli Ariel Szaron, ci篹ko zachorowa i wprawdzie jeszcze 篡je, ale do polityki ju na pewno nie wr鏂i. A wybory w Autonomii Palesty雟kiej wygra Hamas... Ciekawa rzecz, 瞠 na 鈍iecie zawsze mamy jakie k這poty.

Mo瞠 dlatego g堯wnym moim zaj璚iem w minionym tygodniu by這 郵edzenie smutnej (dla mnie przynajmniej) przygody kaczonosego wieloryba, kt鏎y, p造n帷 z Atlantyku na Morze P馧nocne, zab陰dzi na wody Tamizy i dop造n掖 a do Londynu, 60 kilometr闚 od uj軼ia rzeki! Anglicy zrobili wiele, by go uratowa, a olbrzymie t逝my przygl康a造 si tym dzia豉niom z wybrze篡 i most闚. Niezbyt wielki (oczywi軼ie w wielorybiej skali) sze軼iometrowy wieloryb, wa膨cy blisko sze嗆 ton - waga s這nia! - zosta wci庵ni皻y przy pomocy ponton闚 na pok豉d barki, kt鏎a ruszy豉 w stron morza, bo sam si wydosta nie potrafi. By zreszt niezdr闚, ranny, krwawi. Zesp馧 medyczno-weterynaryjny dawa mu 50 procent szans na prze篡cie, wieloryb jednak umar prawie u ko鎍a drogi. 奸edzenie tej historii w niemieckiej telewizji ca趾owicie wymiot這 z mojego umys逝 nasze polskie perypetie polityczne, zaj皻y losem wieloryba nie mia貫m czasu dowiadywa si, co si dzieje w kraju.

Wracaj帷 jednak do polityki: bardzo mi si podobaj rz康y pani Merkel. Nie idzie ona wcale w ogonie spraw niemieckich, wykazuje inicjatyw i mo積a by si tylko modli o to, 瞠by kto r闚nie rozs康ny znalaz si na czele naszego pa雟twa. Niestety - nie ma tak dobrze. Nie by貫m najgorszego zdania o nowym premierze, ale wci捫 kto wiesza na nim rozmaite psy. Braci Kaczy雟kich, a przynajmniej Jaros豉wa, zgubi - obawiam si - zach豉nno嗆 na w豉dz. O rzeczach najwa積iejszych, jak dywersyfikacja 廝鏚e energii, najmniej si dzi m闚i, wszyscy s zaj璚i dora幡ymi grami. Radek Sikorski zapowiedzia gwa速owne wzmo瞠nie unowocze郾iania naszych si obronnych, chce to jednak robi ze 鈔odk闚 bud瞠towych. Z tej m彗i pancernego chlebka nie b璠zie; mo積a co najwy瞠j kupi ze dwa-trzy supernowoczesne samoloty i mo瞠 jeszcze jak捷 kanonierk.

Kiedy siedzimy zimowymi wieczorami po kolacji, 穎na i jej siostra opowiadaj, co si dzia這 podczas wojny w maj徠kach, w kt鏎ych sp璠zi造 dzieci雟two: w Jagielnicy Lanckoro雟kich, potem w Kaw璚inach, gdzie ich ojciec przej掖 dzier瘸w, wreszcie w maj徠ku dziadk闚, Gaiku, kt鏎ego ruiny znajduj si dzi pod wodami Zalewu Dobczyckiego. Wydaje mi si zdumiewaj帷e, 瞠 w Polsce nie powsta這 dot康 - a mo瞠 si myl? - wielkie opracowanie zbiorowe pod tytu貫m "Zag豉da ziemia雟twa polskiego po 1945 roku". Przecie z ka盥ym rokiem coraz mniej jest ludzi, kt鏎zy prze篡li to na w豉snej sk鏎ze! Moja wiedza jest szcz徠kowa i z drugiej r瘯i, 鈍iadom jestem jednak, 瞠 straty by造 straszliwe. Mo瞠 pod nowymi rz康ami kto przygotuje takie opracowanie?

Kiedy napisa貫m o nawrocie niebezpiecze雟twa nuklearnego, jeden z czytelnik闚 przys豉 list, w kt鏎ym t逝maczy, 瞠 konflikt nuklearny jest niemo磧iwy, poniewa oznacza豚y koniec cywilizacji i nikt nie odwa篡 si go wywo豉. Akurat w tym瞠 czasie pani Merkel wspar豉 w Pary簑 prezydenta Chiraca... Bush niewiele mo瞠, strwoni si造, kt鏎e nie wiadomo po co wys豉 do Iraku. Do tego zn闚 odezwa si Bin Laden, kilkakrotnie ju pochowany. Przewidywanie biegu 鈍iata jest dzi nies造chanie utrudnione; najlepiej zajmowa si wy陰cznie wielorybami.

Tygodnik Powszechny

--
C
U
S
2006-04-05 09:00
Temat postu: Rozk豉d jazdy
ciachu


forum admin
post闚: 823

Tygodnik Powszechny
Rozk豉d jazdy
Stanis豉w Lem

Dostaj listy, kt鏎ych autorki i autorzy oczekuj, 瞠 zgodz si na osobiste spotkanie i 瞠 wyniknie z tego jaka korzy嗆 dla Polski. Nadzieje p造n帷e z lektury mojej publicystyki s jednak p這nne, jestem ju przyg逝chym starcem i je瞠li w og鏊e co wa積ego powiedzia貫m, to w moich ksi捫kach. Nie mog w pojedynk ratowa naszego kraju, nigdy zreszt nie chcia貫m wchodzi do polityki, nawet doradczo. Co wa積iejsze, aby w og鏊e tak funkcj i takie honory przyj望, trzeba mie zaplecze polityczne, a wok馧 mnie nie ma nikogo opr鏂z rodziny i kilku ps闚.

Czytam nadal Rymkiewicza; w zako鎍zeniu jego encyklopedii S這wackiego opisany jest dok豉dnie powt鏎ny pogrzeb tego poety w czerwcu 1927 roku (mia貫m wtedy niespe軟a sze嗆 lat). Jak zauwa瘸 Rymkiewicz, nigdy przedtem nic takiego si w Polsce nie zdarzy這, by to wybuch jakiej mocy duchowej, jakby ze S這wackiego w豉郾ie rodem, cho inspirowany i nieco instrumentalizowany przez Pi連udskiego. Oczywi軼ie wielu spo鈔鏚 tych, co brali w uroczysto軼iach udzia, nigdy w 篡ciu nie czyta這 S這wackiego, ale takie zrywy s wa積e i potrzebne, nawet je郵i ogie, kt鏎y wtedy p這nie, oka瞠 si s這miany.

Druga moja lektura to ksi捫ka Kornela Makuszy雟kiego "O dw鏂h takich, co ukradli ksi篹yc". Mam obaw niespokojn, 瞠 zawiera ona prefiguracj losu braci Kaczy雟kich. Nie dlatego, 瞠 zagrali oni za m這du Jacka i Placka, ale ze wzgl璠u na epilog, w kt鏎ym si okazuje, 瞠 ksi篹yc, przez bli幡iak闚 zaw豉szczony, wieczorem szcz窷liwie zn闚 wschodzi w nietkni皻ej formie. Nic si nie zmieni這! W豉dza braci Kaczy雟kich te oka瞠 si epizodem w naszych dziejach, mo瞠 i kilkuletnim, ale przej軼iowym. I si璕anie po nomenklatur w rodzaju Czwartej czy Pi徠ej Rzeczypospolitej niczego nie zmieni. Przypisywanie Polsce jakich liczebnik闚 wydaje mi si zreszt bez sensu.

Odnosz wra瞠nie, 瞠 wyobra幡ia polityczna braci Kaczy雟kich albo jest s豉bo rozwini皻a, albo w og鏊e zawiod豉. Trafnie napisa Roman Graczyk, 瞠 oni poruszaj si w nadbudowie i skupiaj na werbalnych deklaracjach. Rz康zenie pa雟twem to trudna sprawa; nieraz my郵a貫m o tym, czy da這by si zaprogramowa maszyn typu komputerowego, by rz康zi豉 ca趾iem bezosobowo. Jednak liczba parametr闚, kt鏎e nale瘸這by w tym przypadku uwzgl璠ni, jest zbyt wielka, mn鏀two spraw opiera si na intuicji i wyczuciu. Troch jak z tym nieopisanie zawi造m i niezrozumia造m talentem, kt鏎ym odznaczaj si mistrzowie rozgrywek szachowych.

Kaczy雟cy ruszyli z ogromnym apetytem na w豉dz, ale ogranicza si ona do tej pory do tego, co si dzieje w sejmie i w jego okolu, wewn徠rz politycznej kamaryli, bardzo w dodatku sk堯conej. Obawiam si, 瞠 k瘰, kt鏎y oderwali z bochenka w豉dania, jest zbyt wielki na ich mo磧iwo軼i trawienne. 砰cie ekonomiczne pa雟twa biegnie na szcz窷cie swoimi torami, bo mamy demokracj i nie obowi您uje ju zasada typowo sowiecka, 瞠 wszystko zale篡 od rz康z帷ych. Przynale積o嗆 nasza do NATO i Unii oznacza z kolei, 瞠 mo磧iwo軼i psucia pa雟twa nie s bezgraniczne, nie mo瞠my pozwala sobie na szale雟twa typu liberum veto.

Zwykle bywa tak, 瞠 przez pierwsze sto dni daje si nowemu rz康owi kredyt zaufania, tym razem rozpocz窸y si od razu ataki w postaci bardzo napastliwych artyku堯w. Mam wobec nich uczucia mieszane. Jak d逝go pani Merkel walczy豉 o w豉dz w Niemczech, wi瘯szo嗆 narodu by豉 do嗆 sceptyczna wobec pomys逝 niewiasty jako kanclerzycy, a teraz jej notowania bardzo si poprawi造. Nie twierdz, 瞠 篡czy豚ym sobie, by notowania Lecha Kaczy雟kiego albo obu Kaczy雟kich gwa速ownie wzros造, ale szalenie nam w Polsce potrzeba jakiej stabilizacji!

Nie mo積a traktowa powa積ie post瘼k闚 dziecinnych; nowy prezydent m闚i帷 o rozmaitych krajach, Rosj wymieni na samym ko鎍u. Nie spodziewa si chyba, 瞠 Putin pope軟i po jego przem闚ieniu samob鎩stwo z rozpaczy. Osobna sprawa to energetyczne podstawy naszej niezawis這軼i. W sporze mi璠zy Rosj a Ukrain nast徙i這 tylko zawieszenie broni, kt鏎e oczywi軼ie daje czas na rozwa瞠nie, co dalej, ale problemu nie rozwi您uje.

Uczeni stwierdzili, 瞠 w Afryce P馧nocnej powsta oko這 miliarda lat temu naturalny reaktor atomowy i dzia豉 przez miliony lat. Wytworzy這 si oczywi軼ie powa積e kwantum energii i promieniowania, ale popio造 radioaktywne wcale nie zaszkodzi造 tamtejszemu 鈔odowisku. Nie obawiajmy si energii atomowej, to powinien by jeden z naszych priorytet闚, je郵i nie chcemy, by Putin zn闚 nas z豉pa za gard這. To wa積iejsze ni przej軼iowe zagro瞠nia typu grypy kur czy innych kaczek.

Martwi mnie sytuacja, w kt鏎ej Europa Zachodnia usi逝je potraktowa powa積y zatarg gazowo-energetyczny mi璠zy Rosj a Ukrain jako burz, kt鏎a szaleje gdzie daleko. Rz康 niemiecki o鈍iadczy, 瞠 nie chce by w tej sprawie rozjemc – ale przecie znaczny procent ich energetyki opiera si na rosyjskich dostawach! A 瞠by nasze szcz窷cie by這 wi瘯sze, prezydentem Stan闚 Zjednoczonych jest cz這wiek wyj徠kowo g逝pi. Przepraszam, 瞠 wci捫 to powtarzam, ale prezydentur Busha uwa瘸m za straszny k這pot.

Nar鏚 nasz wydaje si bole郾ie zniech璚ony do polityki i politykierstwa, a ci, co pr do w豉dzy, usi逝j ten brak aprobaty czy oboj皻no嗆 traktowa jako legitymacj. Pierwszych pi皻na軼ie lat wolno軼i uwa瘸m za zupe軟ie przyzwoite i zgadzam si z pani Hennelow, kt鏎a polemizuj帷 z biskupem Frankowskim, broni dokona tego czasu i pow徠piewa, czy rzeczywi軼ie ojciec Rydzyk jest jedynym naszym zbawieniem. To zdaje si S這nimski nazwa Polsk przedmurzem obrotowym, teraz "Tygodnik" sta si takim przedmurzem. Przedtem by opozycj wobec Peerelu i czerwonych, dzi musi broni zdrowego rozs康ku.

Jak m闚i znana anegdota: czy b璠zie dobrze? Ju by這. Gdybym mia dwadzie軼ia lat, powiedzia豚ym: ech, za pi耩-sze嗆 lat b璠zie lepiej. Kiedy si ma osiemdziesi徠 pi耩 lat, trudno tak m闚i. Nieraz sobie my郵a貫m, 瞠 zar闚no m鎩 te嗆, jak i ojciec pomarli w najfatalniejszym czasie, za stalinizmu, bez nadziei na zmian. Okres taki jak na przyk豉d Pa寮ziernik, kiedy przed Polsk otwiera造 si jakie, cho niewyra幡e perspektywy, to znacznie lepszy czas do umierania.

Niekt鏎zy pisz帷y do mnie uwa瘸j, 瞠 nie tylko potrafi powiedzie co roztropnego, ale 瞠 zdo豉m ustawi zwrotnic w taki spos鏏, by si nasze losy potoczy造 lepiej. Oczywi軼ie na nic takiego mnie nie sta, ale metafora nie jest g逝pia. Polityka przypomina troch kolejowy rozk豉d jazdy: jej domen jest to, co mo瞠 zosta po陰czone, zsynchronizowane i zorganizowane, ale ju pojemno嗆 i zawarto嗆 poci庵闚 towarowych czy osobowych pozostaje poza gesti polityk闚. Kr鏒ko m闚i帷: przekonanie o wszechmocy w豉dc闚 jest iluzj, teraz znacznie wi瘯sz ani瞠li w czasach rzymskich, kiedy rz康zi這 dw鏂h konsul闚, troch jak u nas dzisiaj, cho nasza konstytucja takiej podw鎩no軼i nie przewiduje.

Tygodnik Powszechny

--
C
U
S
2006-04-05 09:03
Temat postu: Re: Lem w drodze na Marsa
ciachu


forum admin
post闚: 823

Tygodnik Powszechny
Lektury 鈍i徠eczne
Stanis豉w Lem

W Bo瞠 Narodzenie obchodzono pierwsz rocznic tsunami. Obejrza貫m wstrz御aj帷y dokument, pozlepiany z fragment闚 amatorskich film闚 wideo. Przy wspania造m s這鎍u i bezchmurnym niebie na brzegu morza k喚bi si t逝my ludzi r騜nych ras, nagle na horyzoncie pojawia si bia豉 linia, kt鏎a z szybko軼i odrzutowca zbli瘸 si do brzegu. Wszyscy patrz z zainteresowaniem, nie wiedz帷, 瞠 chodzi o mordercz fal wywo豉n podziemnym wstrz御em... Kiedy wtargn窸a na l康, na ucieczk by這 ju za p騧no.

W tym samym czasie czyta貫m zn闚 Jaros豉wa Marka Rymkiewicza "Umschlagplatz", ksi捫k, kt鏎 mam od dawna, ale gdzie si zapodzia豉 i w 安i皻a wyp造n窸a niespodzianie. To historia ponad 300 tysi璚y 砰d闚, kt鏎zy wys豉ni zostali z warszawskiego Umschlagplatzu do gazu. Ca豉 ksi捫ka zbudowana jest na nadzwyczaj dociekliwej, cz窷ciowo wyobra穎nej rekonstrukcji ostatnich chwil ofiar i scenerii, w kt鏎ej to wszystko si dzia這. W Indonezji, Tajlandii i na Cejlonie 獞ier miliona ludzi zgin窸o w jednym momencie od skurczu skorupy ziemskiej; natura pokaza豉, do czego jest zdolna. Mord na 砰dach by natomiast dzie貫m czysto ludzkim, wynikaj帷ym z intencji pa雟twa niemieckiego.

Niemcy obchodz teraz 60. rocznic wyp璠ze. Jako wyp璠zony ze Lwowa rozumiem, co to znaczy. Kiedy jednak m闚i si wy陰cznie o Niemcach wygnanych decyzj aliant闚 z Czechos這wacji i Polski, rodzi si we mnie my郵, 瞠 砰dzi wywo瞠ni przez warszawski Umschlagplatz na 鄉ier ch皻nie zgodziliby si na to, 瞠by ich dok康 wyp璠zono, pozwalaj帷 prze篡. Nie dano im jednak takiej szansy, nie ma prawie 鈍iadk闚 tej zbrodni, s造cha za to dono郾y g這s prezydenta Iranu, kt鏎y o鈍iadcza, 瞠 Holokaust jest fikcj wymy郵on przez 砰d闚 i Amerykan闚.

Czai si tu zarzewie konfliktu, kt鏎y mo瞠 by zap這nem kolejnej wojny 鈍iatowej. Benjamin Netanjahu, konkurent izraelskiego premiera Szarona w wy軼igu do w豉dzy, o鈍iadczy, 瞠 got闚 jest zbombardowa ira雟kie o鈔odki atomowe, na co Iran szybko zakontraktowa w Rosji rakiety kr鏒kiego i 鈔edniego zasi璕u. W "National Geographic" znalaz貫m tablic statystyczn, kt鏎a pokazuje, ile milion闚 ludzi zgin窸o w minionych dziesi璚ioleciach. To liczby niewyobra瘸lne - nigdy jeszcze ludzie nie zabili tylu innych ludzi. Pewnej dziennikarce z Berlina powiedzia貫m kiedy, 瞠 jeste鄉y ras drapie盧闚. Zastanawia貫m si potem, czy nie przesadzam - dzi jestem pewien, 瞠 nie!

Czyta貫m or璠zie prezydenta Kaczy雟kiego i odnios貫m wra瞠nie, 瞠 w豉軼iwie nic tam nie ma. Poniewa premierowi uda這 si tymczasem zdoby dla Polski sporo unijnych pieni璠zy, pomy郵a貫m, 瞠 gdybym to ja pisa tekst przem闚ienia inauguruj帷ego prezydentur, powiedzia豚ym najpierw tak: 10 procent z tych brukselskich miliard闚 nale篡 przeznaczy na nauk. Je瞠li kto upiera si przy pomy郵e budowy IV Rzeczypospolitej, powinien zacz望 od nauki, i to w najszerszym rozumieniu, bo jak dot康 najlepszy materia ludzki wyp逝kiwany jest za granic. To oczywi軼ie nie jest program na jedn kadencj, ale trzeba go wreszcie stworzy!

Temat drugi to skandaliczny stan naszej infrastruktury, zw豉szcza komunikacyjnej. Powinni鄉y mie autostrady przynajmniej takie jak S這wacy, bo o Niemcach nie ma co wspomina. Nowy prezydent powinien te obieca, 瞠 do 篡cia ekonomicznego b璠zie si wtr帷a jak najmniej. Nie jestem entuzjast koncepcji niewidzialnej r瘯i rynku, jednak lepsze to od wybi鏎czych interwencji, kt鏎ych skutki rozmijaj si z zamierzeniami. Prezydent wspomnia o dywersyfikacji naszej energetyki, wola豚ym jednak pozna szczeg馧y. Najwi瘯sze zagro瞠nia, cho nie militarne, czekaj nas niestety wci捫 ze wschodu, poniewa Putin zdecydowa si usztywnia swoje stanowisko, zw豉szcza po tym, kiedy uda這 mu si zrobi ze Schr鐰era wiernego i powolnego s逝g.

Wr鏂 jeszcze do moich lektur 鈍i徠ecznych: znalaz si w鈔鏚 nich trzeci tom historii powojennej filozofii w Polsce, gdzie jest te hymn na moj cze嗆 jako filozofa. Sporo miejsca po鈍i璚ono Narcyzowi ㄆbnickiemu, kt鏎ego z przyjemno軼i czyta貫m po wojnie; to by autor bardzo antymarksistowski i mia z tego powodu du瞠 przykro軼i. Nasza filozofia w odga喚zieniu analitycznym w latach 50. w豉軼iwie przesta豉 istnie, bo marksizm wszystko przyt逝mi, poza nim mog這 si rozwija tylko to, co by這 pod ochron Ko軼io豉.

Pod choink po這穎no mi trzy historie kryminalne z dawnego Wroc豉wia, czyli Breslau, autorstwa Marka Krajewskiego. Podziwia貫m w nich nie tyle fabularne powik豉nia, ile fakt, 瞠 autor, urodzony w latach 60., potrafi tak wej嗆 w materi przesz這軼i. Wykona robot paleontologa, kt鏎y rekonstruuje pradawne stworzenia na podstawie szcz徠k闚 odnalezionych w pok豉dach geologicznych, i odtworzy zupe軟ie nam obcy pejza niemieckiego Wroc豉wia z lat 30.

Po lekturze "Umschlagplatzu" powr鏂i貫m do encyklopedii le鄉ianowskiej Rymkiewicza i ponownie si zdumia貫m, 瞠 tak niewiele wiadomo軼i mamy o poecie tak wielkim. Sam jestem admiratorem jego dzie豉 i zgadzam si z Rymkiewiczem, 瞠 czas go nie skruszy, cho Zawodzi雟ki ods康za poezj Le鄉iana od czci i wiary, a demonstracje Tuwima, kt鏎y przed Le鄉ianem kl瘯a i ca這wa go po r瘯ach, wydawa造 mi si fa連zem podszyte.

W obfitej poczcie 鈍i徠ecznej znalaz貫m list ze Szczecina; autor pisze, 瞠 wprawdzie bardzo mu mi這, dzi瘯uje, 篡czy i w og鏊e, wola豚y jednak, by moje felietony by造 mniej ponure. Ale ja po prostu skupiam si na tym, o czym si dowiaduj z telewizji, z "Heralda", z "New Scientist". Bardzo chcia豚ym obwie軼i: oto jest jaka nadzieja, jak m闚i Niemcy - ein Silberstreifen am Horizont - nic mi jednak nie przychodzi do g這wy.

Wiem na przyk豉d, 瞠 w obszarach podmorskich i podoceanicznych stosunkowo p造tko le膨 nieprzebrane zasoby hydrat闚 metanu, ale nie mo積a ich eksploatowa, poniewa kiedy si je wydobywa spod wielusetmetrowych warstw wody, natychmiast ulatniaj si do atmosfery. Gdyby kto - niechby i w Polsce - wymy郵i spos鏏 ich spo篡tkowania, zarobi豚y na Nobla i wszystkich by uszcz窷liwi. To najszczersza utopia - ale takie w豉郾ie utopijne pomys造 przychodz mi na my郵 jako jedyna kotwica, jak ch皻nie bym zarzuci, by uzyska bardziej optymistyczn perspektyw. A na razie jedyna pociecha, 瞠 Niemcy przys豉li mi troch marcepanu dietetycznego dla diabetyk闚...

Tygodnik Powszechny

--
C
U
S
2006-04-05 10:00
Temat postu: Przysz這嗆 jest otwarta
ciachu


forum admin
post闚: 823

Przysz這嗆 jest otwarta
Ze Stanis豉wem Lemem rozmawia Tomasz Fia趾owski

TOMASZ FIAΘOWSKI: - Wr鵵my w tej jubileuszowej rozmowie do minionego wieku, kt鏎ego, co tu kry, jest Pan jednym ze 鈍iadk闚. Jaki jest wedle Pana jego ostateczny bilans?

STANISxW LEM: - Wprost na takie pytanie odpowiedzie si nie da. Historia rozwoju cywilizacji ludzkiej, kt鏎ej podglebiem jest kultura, to bieg, kt鏎ego toru nikt z g鏎y nie wyznacza, dalekosi篹nych cel闚 mu nie ustanawia. I chocia poczciwi i szlachetni utopi軼i uwa瘸li, 瞠 nale瘸這by wymy郵i jaki prometeuszowy cel, ku kt鏎emu ludzko嗆 by zd捫a豉, to w rzeczywisto軼i tak zwany rozw鎩 nap璠za造 zupe軟ie inne si造. We幟y wsp馧czynnik mi璠zyludzkiego okrucie雟twa: by on niestety sta陰 naszej cywilizacji, zmienia tylko oprzyrz康owanie w zale積o軼i od dost瘼nych w danym czasie technologii. W imperium rzymskim podzia造 na wolnych i niewolnik闚, na pochodnie Nerona i przypatruj帷ych si tym pochodniom by造 jak gdyby straszliwsze ni dzisiaj, a przy tym uznawano je za nieuchronne. Uwa瘸no, 瞠 tak jak s這鎍e 鈍ieci, podobnie musi istnie niewolnictwo.
Przyspieszenie rozwoju rozpocz窸o si mniej wi璚ej wtedy, kiedy przesta造 ju pracowa francuskie gilotyny; jak wiadomo, rozmaite wielkie umys造 da造 g這wy pod ostrze wynalazku doktora Guillotin. Pod koniec XVIII i z pocz徠kiem XIX wieku, kiedy powsta豉 koncepcja zast徙ienia mi窷ni zwierz徠 i ludzi "mi窷niami" pobieranymi z energii pozaludzkiej, rozpocz窸a si epoka pary. Co prawda jeszcze Heron w Aleksandrii wymy郵i male鎥 turbink, kt鏎a si kr璚i豉, ale to by w豉軼iwie 瘸rt.
- Czym t逝maczy, 瞠 ko這 zamachowe post瘼u technologicznego ruszy這 z takim impetem akurat w cywilizacji europejskiej?
- Czy kto jest wierz帷y czy nie, byle by obiektywny, wie, 瞠 placet da豉 w gruncie rzeczy doktryna chrze軼ija雟ka w oparciu o biblijny nakaz: Czy鎍ie sobie ziemi poddan. Gdzie indziej mury tabuizacji by造 silniejsze i post瘼 technologiczny ju rozpocz皻y, utyka - na przyk豉d w Chinach. W Europie natomiast nabra wielkiego rozp璠u. Powiedzia豚ym paradoksalnie, a mo瞠 i nie paradoksalnie, 瞠 zbyt wielkiego: element wynalazczo-odkrywczy, jednostkowy, mo瞠 przysporzy p璠u wielkim mocom, kt鏎e wyzwoli, ale nie mo瞠 ich ju ani zahamowa, ani nawet nimi kierowa. Ta olbrzymia rzeka zacz窸a z wolna s逝篡 coraz bardziej albo po prostu polityce, albo antagonizmom mi璠zykulturowym, mi璠zyludzkim, mi璠zypa雟twowym.
- Wiek XX rozpocz掖 si eksplozj takich antagonizm闚 - pierwsz 鈍iatow wojn.
- Wojn, kt鏎a wcale nie musia豉 wybuchn望, straty natomiast przynios豉 straszliwe i, prawd powiedziawszy, ani pa雟twa centralne, ani alianci nic z niej nie wynie郵i pr鏂z ogromnej ilo軼i trup闚. Potem zderzy造 si dwie utopie: jedna faszystowsko-brunatna, nie kryj帷a swych morderczych zap璠闚, i druga komunistyczna, kt鏎a na sztandarach mia豉 powypisywane r騜ne pi瘯ne i szlachetne cele. Efektem tego zderzenia by豉 w pewnym sensie II wojna 鈍iatowa, kt鏎a przynios豉, jak m闚i, oko這 70 milion闚 ofiar, zag豉d 砰d闚 i Cygan闚, a tak瞠 pomys, wedle kt鏎ego S這wianie s ras podludzi.
- Modne s teraz historie alternatywne. Skoro oba totalitaryzmy dwudziestowieczne zrodzi造 si jako konsekwencja I wojny 鈍iatowej, a ta nie mia豉 przyczyn, by tak rzec, obiektywnych, co by si sta mog這, gdyby I wojny nie by這? Mo瞠 ludzko嗆 unikn窸aby faszyzmu i komunizmu?
- Jak si zaczniemy z takimi hipotezami cofa wstecz, to nie wiadomo, gdzie si zatrzyma. Czy przy wojnie trzydziestoletniej? A mo瞠 stuletniej? M闚i帷 jednak serio: nie odpowiem na to pytanie, dam natomiast inny przyk豉d. Gdyby Hitler nie by antysemit i gdyby wszyscy zdolniejsi fizycy z Niemiec i W璕ier nie skupili si wraz z Einsteinem jako uciekinierzy w Stanach Zjednoczonych, i gdyby Einstein nie napisa listu do Roosevelta, Hitler m鏬豚y zwyci篹y Rosj Sowieck i nigdy by鄉y nie wyle幢i z niemieckiej niewoli. A strach to m闚i.
- To przyk豉d, jak niebezpieczne jest takie gdybanie.
- Historia to rodzaj walca drogowego, nie interesuj jej losy mr闚ek. Jest rzecz wiadom, 瞠 gdyby Japonia podda豉 si wcze郾iej ni Niemcy, to bomby atomowe mog造 spa嗆 na Hamburg czy Berlin i oberwaliby鄉y bardziej ni przy Czarnobylu. Nie kijem go, to pa趾. Istnieje taka powie嗆 S這nimskiego "Torpeda czasu", pisa貫m do niej kiedy wst瘼. Nie jest to ksi捫ka zbyt dobra, ale zawiera ciekawy pomys: oto anulowano szereg przykrych wydarze z przesz這軼i, ale na odnowionej i odmienionej 軼ie盧e historii pojawiaj si wydarzenia inne, r闚nie jak tamte nieprzyjemne. Pr鏏y naprawienia przesz這軼i nie da造by dobrych rezultat闚. I tym si zreszt w mojej tw鏎czo軼i zajmowa貫m, wykazuj帷, 瞠 nic si nie da zrobi.
- Czy fakt, 瞠 w XX wieku przezwyci篹ono jednak oba totalitaryzmy, nie daje nadziei na przysz這嗆? I czy nie jest to rodzaj szczepionki?
- Nie wiem, czy skutecznej; pojawiaj si przecie odrostki tamtych idei. W spot璕owanej ilo軼iowo ludzkiej cywilizacji panuje bardzo silna tendencja amnestyczna. Obejmuje ona zreszt wszystkie dziedziny. Czyta貫m niedawno, 瞠 uczniowie nie wiedz, kim byli Rej albo 疾romski. W moim przedwojennym gimnazjum to by這 niemo磧iwe, nawet najwi瘯szy t瘼ak musia wiedzie takie rzeczy. Zapuszczone g喚boko korzenie kultury narodowej s jednak jakim spoiwem, bez kt鏎ego poj璚ie narodu przestaje mie znaczenie, tyle 瞠 wszyscy m闚imy tym samym j瞛ykiem.
- Czy spoiwem spo貫czno軼i nie sta si dzi po prostu j瞛yk telewizji i zesp馧 obraz闚, kt鏎ego nam dostarcza?
- Pewnie tak - ale to przecie jest zmielona papka. Nie mog niestety powo豉 si na 廝鏚這, bo wiadomo嗆 znam z drugiej r瘯i; w "Forum" bodaj cytowano wypowied Papie瘸, 瞠 reality show jest naruszeniem godno軼i ludzkiej. Najbardziej prywatna sfera mi璠zyludzkich stosunk闚 ulega komercjalizacji i zostaje sprzedana na rynku. To jest daleka analogia do stambulskiego rynku niewolnic.
- Pawe 如iewak wskaza na jeszcze jedn cech reality show: widzi w tych programach zmian jako軼iow, po raz pierwszy bowiem kultura masowa nie odwo逝je si tutaj do kultury wysokiej, nie 篡wi jej wzorami, cho熲y i najbardziej przekszta販onymi i strywializowanymi.
- Rzeczywi軼ie, jest to triumf prymitywizmu. I Polska oczywi軼ie nie jest wyj徠kiem. We Francji, jak czyta貫m, Wielki Brat nazywa si loft story; pewna modelka, kt鏎a w programie wzi窸a udzia i nawet nie zaj窸a pierwszego miejsca, ale szczeg鏊nie si spodoba豉, prze篡wa ci篹kie chwile. Podobno jej domek na Riwierze bezustannie naje盥瘸ny jest przez t逝my, kt鏎e chc j zobaczy. Wielbiciele biwakuj dooko豉 i policja musi roz豉dowywa straszliwe zatory aut. Kiedy stwierdzi貫m w "Tygodniku", 瞠 w Stanach Zjednoczonych nie ma na szcz窷cie Wielkiego Brata, jeden z czytelnik闚 napisa mi, 瞠 si myl. Ogl康a bowiem niedawno program, kt鏎ego uczestnikom, oczywi軼ie wolontariuszom, dano do r瘯i 這paty, by wykopali sobie groby i w nich si po這篡li, a potem wpuszczono tam szczury, podobno ca趾iem niegro幡e. Dlaczego ludzie decyduj si na podobny krok? Chyba po to, 瞠by si wyr騜ni, 瞠by straci anonimowo嗆. Pisano o lonely crowd, samotnym t逝mie; oni na mgnienie, na chwil przestaj by samotni. Wszystko to jest osobi軼ie dla mnie zasmucaj帷e.
- A czy to si nie wi捫e z globalizacj informacji? Mo瞠 masowa ch耩 uczestnictwa w takich programach zosta豉 ludziom wm闚iona przez telewizyjnych producent闚?
- To si, jak s康z, zacz窸o od zwyk貫go podgl康actwa, kt鏎e dawniej, kiedy profesor Eugeniusz Brzezicki uczy mnie psychiatrii, uchodzi這 za objaw patologiczny. Teraz si okaza這, 瞠 widownia chce tego i 瞠 to lubi. Rzecz nale篡 moim zdaniem do gatunku zbiorowych manii, kt鏎e od czasu do czasu ludzko嗆 zara瘸j.
- Ale si豉 przeka幡ika, jakim jest telewizja czy internet, powoduje, 瞠 podobne manie szerz si niepor闚nanie szybciej ni kiedykolwiek. 疾by w 鈔edniowieczu jaka zbiorowa psychoza w rodzaju biczownik闚 rozesz豉 si po Europie, musia造 min望 miesi帷e, a nawet lata.
- Bo to jest czarna strona, rewers technologii. Jak d逝go jedynym masowym przeka幡ikiem by這 radio, trudno sobie by這 wyobrazi istnienie reality show: s逝chacz musia豚y z wysi趾iem rozr騜nia poszczeg鏊ne postacie po g這sach. A tu wszystko wida. My郵e przy tym nie trzeba wcale, co jest bardzo mi貫. Wystarczy ogl康a. A obraz ma wielk si喚.
Podczas okupacji by貫m raz i drugi na niemieckim filmie, chocia tego robi nie nale瘸這. Pami皻am obraz, kt鏎y zrobi na mnie wielkie wra瞠nie, cho nie pami皻am autora ani tytu逝; dotyczy chyba pocz徠k闚 d簑my, ale nie by造 one dos這wnie ukazane, tylko poprzez wizj jakich zbiorowych automatyzm闚. Troszeczk oswojone okropie雟twa bardzo ludziom smakuj: duchy i tak dalej. Czy to atawizm, kt鏎y apeluje do naszej kanibalistycznej przesz這軼i? Nie wiem i nie o鄉iel si twierdzi, 瞠 posiadam na to dowody.
Istotne jest to, do czego zmierzamy. Sfera detabuizacji fatalnie si powi瘯sza.
- Mo瞠 nast徙i efekt wahad豉 i obudzimy si za kilka lat w nowej epoce wiktoria雟kiej? Swoboda obyczajowa w wieku XVIII by豉 znacznie wi瘯sza ni w stuleciu nast瘼nym.
- To zale篡, w jakich klasach. Istotnie, okolem straszliwych i makabrycznych wymys堯w markiza de Sade by這 rozpasanie i rozwi您這嗆 spo貫czna. Odnosi這 si to jednak do warstw wy窺zych; lud siedzia cicho i nie mia nic do gadania, tylko wielmo瞠 pozwalali sobie na bardzo wiele. A teraz mamy - to jest jednak trafne okre郵enie zawarte w tytule powie軼i, nieudanej zreszt, Andrzejewskiego - miazg. Wszyscy tworzymy rodzaj kaszy, ale ka盥e ziarenko tej kaszy chcia這by by specjalnym ziarenkiem. A kiedy ziarenko takie nie ma obiektywnych danych ani uzdolnie, cho熲y do fikania kozio趾闚, zg豉sza si do telewizji. To zreszt stan przej軼iowy. S康z, 瞠 jeste鄉y w sta造m ruchu: mody pojawiaj si i przemijaj, ob瞠ranie si zakazanymi owocami jest, jak to powiedzia 鈍i皻ej pami璚i Andrzej Kijowski, ulubionym zaj璚iem ludzko軼i, ale zmienia si rodzaj owocu.
Doda豚ym tutaj rozszerzanie si sfery sztuki na obszary, kt鏎e dawniej sztuk nie by造. Christo pakuj帷y w foli mosty i katedry jeszcze kilkadziesi徠 lat wcze郾iej by豚y 鈍ietnym kandydatem do Jana Bo瞠go albo Kobierzyna (my郵 o szpitalach psychiatrycznych). Dzi ju i Christo jest w ariergardzie. Podczas Wiener Kunstausstellung pokazywano maszyn - nazywa si po prostu kloaka - w kt鏎ej paszcz wrzucone rozmaite artyku造 篡wno軼iowe i enzymy wytwarzaj na ko鎍u ka. Skoro to jest dzie這 sztuki... Przekroczy t barier b璠zie trudno. Doszli鄉y do jakiej 軼iany i teraz pr鏏ujemy zrobi w niej dziur.
- Ale czy to znaczy, 瞠 kultura wysoka, czy te po prostu kultura rozumiana tradycyjnie, b璠zie si dalej cofa?
- Wychodzi na to, 瞠 ona b璠zie mia豉 tendencje do bycia spychan do katakumb. Czytam teraz - bo bardzo lubi - Puszkina. Wyb鏎 z Puszkina kosztowa w Zwi您ku Sowieckim grosze i mia 250 tysi璚y nak豉du. Gdzie teraz takie nak豉dy? A je郵i chodzi o zasi璕: jak to napisa Norwid? "Syn minie pismo, lecz ty wspomnisz, wnuku". Teraz wnuk zmienia si w prawnuka, kt鏎y znowu nie wie nic o Norwidzie.
- Wr鵵my do bilansu zesz貫go wieku. Zwykle jedne nauki znajdowa造 si w awangardzie, inne post瘼owa造 nieco z ty逝; w I po這wie XX wieku na czele nauk kroczy豉 fizyka. Jak jest teraz?
- Si造 nap璠owe s dwusk豉dnikowe. Z jednej strony mamy oczywi軼ie to, co jest mo磧iwe do odkrycia i prze這穎ne na dzia豉nia, a z drugiej - wielkie inwestycje kapita這we, czyli 郵epa komercjalizacja, pogo za zyskiem. Wielkie pieni康ze i wielkie moce produkcyjne ruszaj tam, gdzie kapita造 mo積a pomno篡.
Pisa貫m w "Summie", 瞠 jeste鄉y ostatnim reliktem natury w sztucznie wytworzonym 鈔odowisku ziemskim; inwazja technologii w cz這wieka zdawa豉 mi si nieuchronna. Nie by這 tak, 瞠 kto z這郵iwie i jednostkowo to zaplanowa. Napisa貫m: "Nale篡 dogoni i przegoni sprawno軼i wytw鏎cze i demiurgiczne natury", do tego si przyznaj; nie spodziewa貫m si, 瞠 to przybierze tak trywialny i zniewa瘸j帷y godno嗆 ludzk charakter.
Odkrywcy pocz徠ku wieku, jak madame Curie z m篹em, Heisenberg, Einstein, przewa積ie nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie moce wyzwalaj. Wszyscy byli jak ucze czarnoksi篹nika ze s造nnej ballady Goethego albo bohater wschodniej ba郾i, kt鏎y nie mo瞠 w 瘸den spos鏏 wsadzi demona z powrotem do butelki i zakorkowa. Odkry nie mo積a zakrywa, a to, co ludzie potem z tymi odkryciami robi, wymyka si ca趾owicie spod w豉dzy odkrywc闚.
Wielcy ojcowie nowo篡tnej nauki: Newton, Darwin i tak dalej, podobnie jak wielcy Ojcowie Ko軼io豉 dzia豉li w pojedynk. Dzisiaj odbywa si to wszystko w straszliwie rozmno穎nych zespo豉ch. Czytaj帷 ameryka雟kie pisma naukowe pod ka盥 relacj z nowych bada znajduj dziesi徠ki nazwisk z ca貫go 鈍iata. To umi璠zynarodowienie po陰czone z naciskiem amerykanizacji te jest charakterystyczne. Je郵i chcesz, b璠帷 Czechem, Polakiem czy Rumunem, wzi望 udzia w wa積ych badaniach, musisz si nauczy angielskiego i pracowa w Stanach Zjednoczonych.
Od technologii XIX-wiecznej, kiedy praktyka wynalazcza edisonowskiego typu bra豉 na hol cywilizacj i tworzy豉 瘸r闚ki, koleje parowe, pierwsze samochody i tak dalej, znale幢i鄉y si u schy趾u XX wieku na przedpro簑 ery informatycznej i globalizacji. Oznacza to po pierwsze nies造chan szybko嗆 przekazu wszelkiej informacji z jednego punktu globu na drugi, a po drugie znaczne poszerzenie zakresu tego przekazu. Nie chodzi o pozdrowienia od cioci dla siostrze鎍a, ale o olbrzymie kwoty finansowe. Z punktu widzenia koncepcji tak zwanej Europy ojczyzn stanowi to zagro瞠nie, znosi bowiem wszelkie granice; olbrzymie korporacje, zw豉szcza ameryka雟kie, wcale si o to nie troszcz. Jeden przyk豉d: zaledwie prezydent Bush og這si swoj decyzj w sprawie ograniczenia bada nad embrionami, a ju ameryka雟kie korporacje zajmuj帷e si biotechnologi, jak na przyk豉d Geron - to s miliardy wdro穎nych w badania dolar闚 - zdecydowa造 si na przeniesienie na grunt bardziej przyjazny, do Wielkiej Brytanii, kt鏎a u篡tkowania blastomer闚 do bada nie zabrania. Nie m闚i oczywi軼ie o wariatach jak ten W這ch Antinori, kt鏎y zapowiedzia, 瞠 ju-ju b璠zie klonowa cz這wieka. Lekarz, kt鏎y chce klonowa ludzi, ma tyle rozumu, co ch這pak, kt鏎y przy pomocy szelek i kawa趾a starego sznura skaka z mostu i rozbi sobie g這w.
Informatyka jest jednym z rozga喚zie drzewa ewolucji i rewolucji technologicznej, kt鏎 ja bym nazwa w ca貫j bezwzgl璠no軼i spojrzenia - wykraczaj帷ego oczywi軼ie poza m鎩 osobisty horyzont biologiczny - drog do piekielnego raju albo, jak kto woli, rajskiego piek豉.
- Kt鏎e z XX-wiecznych odkry by造 dla Pana najbardziej fundamentalne?
- Niestety najwa積iejsze odkrycia i wynalazki stanowi造 r闚nocze郾ie zaprz璕 s逝膨cy wzmo瞠niu mocy militarnych. Najpierw alianci wsp馧zawodniczyli z Hitlerem, potem Wsch鏚 z Zachodem. L康owanie na Ksi篹ycu, penetracja przestrzeni kosmicznej - wszystko to s uboczne czy, jak to si teraz uczenie m闚i, kollateralne skutki wy軼igu zbroje. Kiedy polecia w Kosmos czerwony Sputnik, prezydent Kennedy powiedzia: Nie damy si zap璠zi w kozi r鏬, wyl康ujemy na Ksi篹ycu - i za 25 miliard闚 dolar闚 wyl康owali. Tego procesu powt鏎zy si nie da. I co jest niestety w stwierdzeniu Marksa, 瞠 dramaty historii powtarzaj si jako farsa. Dlatego uczeni ameryka雟cy m闚i, 瞠 tarcza antyrakietowa Busha troch jest humbugiem, a troch pomys貫m humorystycznym - nie intencjonalnie oczywi軼ie.
Wyzwolenie energii atomowej to w豉郾ie taki demon, kt鏎ego nie mo積a ju z powrotem zakorkowa w butli. Rozszyfrowanie genomu uwalnia niestety innego demona, tak瞠 nie daj帷ego si ju uniewa積i. Wzbudzone zosta造 przy tym nadzieje, w du瞠j mierze zreszt wcale nie przez uczonych, raczej przez popularyzator闚 z Bo瞠j 豉ski, kt鏎zy na 豉mach gazet obiecuj zbawienne terapeutyczne skutki biogenetycznych pr鏏. To w豉郾ie owa droga piekielna do raju: b璠ziemy wi瘯si, silniejsi, m康rzejsi i w og鏊e wspanialsi. Co znaczy - b璠ziemy? Przecie nie my, w najlepszym razie nasze prawnuki, bo chodzi o oddzia造wanie na materi dziedziczn, je瞠li w og鏊e ca造 eksperyment si uda.
砰cie ludzkie trwa w skali wszech鈍iatowej nies造chanie kr鏒ko, zaledwie okamgnienie, jak pozwoli貫m sobie nazwa moj przedostatni ksi捫k. A z drugiej strony za mojego 篡cia min窸o kilka epok. By貫m ch這pcem o鄉ioletnim, kiedy do naszego mieszkania lwowskiego wniesiono olbrzymi skrzyni marki Ericsson, z posrebrzanymi lampami katodowymi i jakimi kondensatorami, by造 tam te dwa olbrzymie akumulatory, jeden dawa wysokie napi璚ie, a drugi napi璚ie 瘸rzenia. Wci捫 widz, jak wujek z moim ojcem nad tym radiem si pochylaj - g這郾ik sta zupe軟ie osobno, wygl康a troch jak taki dziwny aba簑r, by豉 te antena rozpi皻a na krzy瘸ku. Jako pierwsz z豉pali lwowsk radiostacj, i jaki pan grobowym g這sem odczytywa opowiadanie Conrada "Gospoda pod Dwiema Wied幟ami" - do dzi zapami皻a貫m ten g這s. Czasem z g這郾ika wydobywa造 si straszliwe j瘯i i wycia: ojciec by wtedy bardzo dumny, bo to znaczy這, 瞠 z豉pa Koenigs-wusterhausen, najsilniejsz w闚czas radiostacj. To by造 pocz徠ki radia lampowego, jego poprzednikiem by detektor na kryszta貫k, s逝cha這 si wy陰cznie przez s逝chawki, nie mia on 瘸dnego zasilania w豉snego i funkcjonowa tylko dzi瘯i temu, 瞠 pobiera cz御tk mocy nadajnika. Je瞠li ja to pami皻am, podobnie jak pierwszy model samochodu forda - jeden z ostatnich chyba egzemplarzy obs逝giwa貫m p騧niej w gara瘸ch niemieckiej firmy w roku 1942 - to wida, do jak olbrzymich zmian dosz這 na przestrzeni mojej jednostkowej biografii.
W historii niewiele by這 chyba okres闚, w kt鏎ych przemijalno嗆, zmienno嗆, chwilowa przej軼iowo嗆 tak by si uwidacznia豉. My郵 nie tylko o technologii, tak瞠 o mentalno軼i ludzkiej, o obyczajowo軼i. Gdyby moja mama wysz豉 na ulic w spodniach, rzucano by w ni kamieniami - a przecie to by造 lata 30., zaledwie 70 lat temu. Przed nami otwarty przestw鏎. Ale og鏊ne trendy rozwojowe mnie przynajmniej martwi. Sam znajduj si w ko鎍闚ce mojej osobistej kariery, wi璚 to nie odnosi si do moich los闚.
Mia貫m chyba troch upiornej racji, pisz帷 "Kongres futurologiczny". Przedstawiona tam wspania豉 rzeczywisto嗆 stanowi cienk b這nk, za kt鏎 ukrywa si prawdziwy, ponury obraz 鈍iata. A u nas? 砰jemy sobie jak dzieci, a tu si nagle ziemia pod nami otwiera: bud瞠t si rozlecia. Mniej wi璚ej jak 1 wrze郾ia 1939, kiedy zaskoczy造 nas wybuchy bomb niemieckich. Co to znaczy?
- Ani cienia wi璚 optymizmu?
- Nie, dlaczego? Ca趾owitym nowum na terenie poznania - to si nazywa kognitywistyka, a po staremu epistemologia - s procesy symulacyjne. Wszystko mo積a symulowa, a spot璕owanie eksponencjalne mocy obliczeniowej komputer闚 pozwala na coraz precyzyjniejsze symulowanie coraz bardziej zawik豉nych sytuacji. Nie doro郵i鄉y jeszcze do tego, 瞠by przewidywa na d逝g met przemiany klimatyczne albo sytuacj gospodarcz - to si daje zrobi tylko w og鏊nych zarysach - ale szanse s, droga zosta豉 wytyczona. Mo積a wi璚 powiedzie: przysz這嗆 jest otwarta.
Znajdujemy si zreszt na powierzchni globu, kt鏎y cienk skorup okrywa olbrzymie ogniste wn皻rze, i poruszamy si w Kosmosie jak na statku. Wed逝g ostatnich oblicze S這鎍e, kt鏎e wesz這 na ci庵 g堯wny Hertzsprunga-Russella mniej wi璚ej pi耩 miliard闚 lat temu, mia這 wtedy moc promienist 30 procent mniejsz ni obecna. A za sto milion闚 lat moc ta wzro郾ie jeszcze o 10 procent, co spowoduje wyparowanie wszystkich ocean闚 i uczyni 篡cie na Ziemi niemo磧iwym. Je郵i kto uwa瘸, 瞠 sto milion闚 lat to niedaleko - nie b璠zie si radowa, mam jednak wra瞠nie, 瞠 spory odst瘼 czasu dzieli nas od tych smutnych wypadk闚.

--
C
U
S
2006-04-05 10:02
Temat postu: Bardzo powa積a zabawa
ciachu


forum admin
post闚: 823

Jan J霩ef Szczepa雟ki

Bardzo powa積a zabawa

Je郵i zwraca na siebie uwag (o co si zreszt nigdy nie stara), to przede wszystkim inno軼i. Niedu篡, korpulentny, wspominaj帷y Lw闚 jako swoje w豉軼iwe miejsce, przebywaj帷y w 鈍iecie wyobra幡i i z nikim - z 瘸dn grup ludzk, z 瘸dn lokaln tradycj - nie zwi您any na sta貫. My郵, 瞠 w豉郾ie ta "inno嗆" zbli篡豉 nas do siebie przed wielu laty. Bo ja te wci捫 jeszcze by貫m obcy w Krakowie, z kt鏎ym zwi您a造 mnie nieoczekiwanie losy wojny.
Z tamtych czas闚 pami皻am Staszka Lema w przerobionym battledresie z paczki UNRRY, z ogromnym - i gro幡ie wygl康aj帷ym - psem wilczurem, z kt鏎ym w璠rowa po ulicach.
Poznali鄉y si w Kole M這dych ZLP przy ulicy Krupniczej, gdzie ja by貫m wiecznym, jak si zdawa這, cz這nkiem-kandydatem (bo cenzura nie pozwala豉 mi nic wydawa), a Staszek sposobi si dopiero do kariery autora science fiction. Nasze widoki na przysz這嗆 by造 raczej problematyczne. Staszek przynajmniej mia prawie uko鎍zone studia medyczne, ja z moj orientalistyk nie mia貫m co robi.
To by豉 zima. Chodzili鄉y na narty i czytali鄉y nawzajem swoje literackie pierwociny - z rozmaitym skutkiem, ale zawsze przekonani, 瞠 nie gro膨 nam grzeczno軼iowe oceny. Nie nale瘸貫m do amator闚 science fiction, ale nieskr瘼owana wyobra幡ia Staszka, jego poczucie humoru oraz zaskakuj帷a zdolno嗆 tworzenia nowych s堯w, zachwyca造 mnie od pocz徠ku. Nawet w tej prawie na wp馧 bajkowej fabularyzacji mia Lem za sob solidny fundament erudycji. Wiele czasu po鈍i璚a studiowaniu pism i ksi捫ek naukowych. Jeszcze wtedy nie by filozofem, ale ku temu najwyra幡iej zmierza. Ludyczno嗆 jego literackich zapotrzebowa coraz wyra幡iej ulega豉 pokusom poznania. W miar rozwoju tego procesu ksi捫ki Lema stawa造 si coraz trudniejsze. Pocz徠ek jego pisarskiej tw鏎czo軼i okaza si tu niezwykle pomocny. Tak zwany "przeci皻ny czytelnik", przyzwyczajony do gwiezdnych przyg鏚 i do astronautycznej egzotyki, okazywa si nieoczekiwanie odporny na filozoficzne dociekania ojca pilota Pirxa.
Musz tu wyzna, 瞠 i dla mnie ta druga cz窷 tw鏎czo軼i Stanis豉wa Lema by豉 trudniejsza - czasami wr璚z niezrozumia豉. Zawsze jednak zawiera豉 propozycje powa積e i niezwykle u篡teczne dla zrozumienia 鈍iata. S康z (i nie jestem w tym odosobniony), 瞠 zrozumieniu 鈍iata i siebie samego bardziej pomaga literatura - dobra literatura - ni specjalistyczne ksi捫ki naukowe. Pod tym wzgl璠em tw鏎czo嗆 Stanis豉wa Lema nale篡 na pewno do czo堯wki.

--
C
U
S
2006-04-05 10:03
Temat postu: Sokrates pisz帷y
ciachu


forum admin
post闚: 823

Przemys豉w Czapli雟ki

Sokrates pisz帷y

Wed逝g znanej - cho nie wiem czy prawdziwej - anegdoty, s豉wny pisarz ameryka雟ki Philip K. Dick, dostawszy do r瘯i kolejn powie嗆 Lema, wysmarowa list ostrzegawczy do FBI, CIA albo innego Pentagonu. W li軼ie tym alarmowa, 瞠 w Polsce pracuje na pe軟ych obrotach jaka sp馧ka pisarska wyst瘼uj帷a pod kryptonimem "Lem", kt鏎a wypuszcza co roku po dwie ksi捫ki, zmierzaj帷 do zmonopolizowania rynku ameryka雟kiego, do podwa瞠nia sensowno軼i kontakt闚 z cywilizacjami pozaziemskimi i w og鏊e do zrelatywizowania zdrowego 鈍iatopogl康u czytaj帷ej Ameryki. Dlatego, postulowa Dick, nale篡 bezzw這cznie zdemaskowa grup "Lem", zaprzesta publikowania jej utwor闚 i ods這ni przemycan w nich relatywistyczn kontraband. Nie jest przecie mo磧iwe, by jeden cz這wiek pisa tak du穎, by mia tak mas rewelacyjnych i rewolucyjnych pomys堯w, by potrafi pisa z tak r騜nych perspektyw. Nie jest mo磧iwe...
List Dicka, nawet je郵i nie do ko鎍a prawdziwy, stanowi najwi瘯sz pochwa喚 pisarstwa Lema, a ponadto spe軟ia idea odbiorcy: cokolwiek pomy郵imy o ameryka雟kim pisarzu, zachowa zdolno嗆 dziwienia si. Tak w istocie powinna wygl康a reakcja ka盥ego czytelnika na Lema - reakcja "rozdziawionej g瑿y" i "niedowierzaj帷ej miny". My za, rozpuszczeni jak dziadowskie bicze regularno軼i pojawiania si ksi捫ek Lema, ich innowacyjno軼i, uznajemy istnienie autora za oczywiste. Tymczasem trzeba sobie otwarcie powiedzie, 瞠 los obdarowa nas ponad miar: Lem nale篡 do zjawisk niemo磧iwych. Gdyby nie istnia, nikt by go nie wymy郵i.
Skoro jednak istnieje, musimy jako si z nim upora. Ka盥y wi璚, komu Lem sprawia swoim istnieniem k這poty, znajduje sobie jaki chwyt: a to futurolog, a to krytyk cywilizacji technicznej, a to "czas na Nobla" albo "Wszystkiego najlepszego z okazji Jubileuszu". No wi璚 ja te mam sw鎩 chwyt na Lema, chwyt niedoskona造 i niepe軟y, kt鏎ym chwytam tylko cz窷 jego dorobku. Pomy郵a貫m sobie, 瞠 Lem to taki wsp馧czesny Sokrates - Sokrates pisz帷y powie軼i. R騜nice s oczywiste: Sokrates 篡 w Atenach, by szpetny i zosta u鄉iercony przez swoich wsp馧ziomk闚, natomiast Lem mieszka w Krakowie, twarz ma niezwykle sympatyczn, a rodacy-Galicjanie wymy郵ili mu fet. Nie nale篡 jednak zra瘸 si wst瘼nym niepowodzeniem - w ko鎍u nie wszystko wida go造m okiem. Za堯禦y zatem, 瞠 gdyby nauczyciel Platona 篡 dzisiaj, wyst瘼owa豚y pod mask Lema.

*

Jak wiadomo, Sokrates by strasznie namolny. Zaczepia Bogu ducha winnych ludzi na agorze, pyta o oczywiste rzeczy, a potem z maniackim uporem wymaga od swoich rozm闚c闚 albo jasnej wiedzy, albo przej軼ia na jego pozycje, czyli na stanowisko "Wiem, 瞠 nic nie wiem", aby potem, ju pod dyktando filozofa, rozmowa mog豉 potoczy si ku jasnej definicji cnoty. Taki te jest Lem: s逝cha rozmaitych m康rych ludzi, potakuje, a potem pisze powie嗆. W tej powie軼i fabu豉 bywa rozwini璚iem czyjej idei, jakiego naukowego rozwi您ania albo pomys逝 zg這szonego przez badaczy. Tym samym utw鏎 literacki staje si pytaniem skierowanym do autor闚 owego "naukowego pomy郵unku", a rozpocz皻a rozmowa - pro軸 o namys przed realizacj, o chwil refleksji przed osi庵ni璚iem sukcesu.
Lem okazuje si pisarzem, kt鏎y przywraca spo貫cznej komunikacji charakter agory. Stara si nie dopu軼i do powstawania osobnych, funkcjonuj帷ych na specjalnych prawach, uprzywilejowanych i wyj皻ych spod kontroli dzia貫k naukowych. Wsp馧czesna komunikacja spo貫czna przypomina przecie nie agor, lecz pole po reformie rolnej: grunta podzielone, a na stra篡 granic i podzia堯w stoj prawo i ch這p z kos. Jest to, m闚i帷 inaczej, przestrze szalenie pokawa趾owana, wyspecyfikowana, sk豉daj帷a si z dziesi徠k闚 ma造ch p鏊 i poletek, zazdro郾ie obsikiwanych przez w豉軼icieli i pilnie strze穎nych przez rozmaitych wartownik闚. Swoje pola maj ministrowie obrony, politycy, ekonomi軼i, fizycy, astrofizycy, biologowie, chemicy, robotycy. Ka盥a z tych grup stosuje odmienne metody, aby鄉y nie w軼iubiali nosa w ich sprawy, a 軼i郵ej: aby鄉y zapomnieli, 瞠 ich sprawy s tak naprawd naszymi sprawami. Podstawowym za sposobem s obwieszczenia w rodzaju "Tu si zbawia ludzko嗆", czyli wystawianie na pokaz publiczny rozmaitych megaproblem闚. Chcecie, m闚i taki specjalista, 瞠bym powiedzia, nad czym pracuj. Prosz bardzo: wkr鏒ce b璠 klonowa ludzi. Albo: ju nied逝go stworzymy maszyn my郵帷. Na takie dictum pokornie spuszczamy g這wy i wracamy do domu, przyznaj帷 w豉軼icielom pola prawo do hermetyczno軼i. Tymczasem Lem - o czym 鈍iadcz przede wszystkim jego ksi捫ki eseistyczne od "Summa technologiae" a po "Bomb megabitow" czy "Okamgnienie" - bezceremonialnie wkracza na te pola: w豉zi "w szkod", pyta o rzeczywiste szanse stworzenia maszyn my郵帷ych albo klonowania 篡wych istot, sprawdza referencje i pokazuje iluzoryczno嗆 zapowiedzi nauki. Ta demistyfikacja, podporz康kowana jasno軼i dzia豉 podejmowanych w obr瑿ie poszczeg鏊nych p鏊, jest w豉郾ie przekszta販aniem ziem osobnych w agor - we wsp鏊n przestrze, na kt鏎ej powinni鄉y ze sob rozmawia. Lem nie jest rzecznikiem 瘸dnej strony, nie reprezentuje 瘸dnej opcji ani ideologii. Je郵i czego uparcie broni, to prawa do dialogu na temat wszelkiego "ulepszania bytu".
Poniewa jednak Lem nie wyst瘼uje z pozycji wied幟ina, czyli kogo, kto wie, lecz raczej z pozycji kogo, kto chce u鈍iadamia sobie i innym, jak wielu rzeczy nie wiemy, tedy jego dzia豉lno嗆 polega na wtr帷aniu si do rozmowy innych. Tak jest: Lem to cz這wiek nies造chanie denerwuj帷y, bo nie do嗆, 瞠 ustawicznie przerywa rozmow (wie, 瞠 kiedy debaty tocz si zbyt g豉dko, zapadaj w nich decyzje nie zawsze przemy郵ane, a niekiedy nieodwracalne), to jeszcze przedrze幡ia. Na郵aduje i przesadza, podrabia i wyolbrzymia. W豉郾ie to przedrze幡ianie jest kolejnym pokrewie雟twem ze sztuk dialogu uprawian przez Sokratesa, kt鏎y powtarza zdanie swego rozm闚cy, pytaj帷, czy dobrze zrozumia. Zaraz potem jednak Sokrates uruchamia swoj dialektyczn maszynk do nicowania cudzych racji, tak 瞠 w ko鎍u wychodzi這 na jego. Lem nie broni okre郵onej ideologii, nie d捫y do zapewnienia zwyci瘰twa jakiej jednej racji, wi璚 stosuje strategi Sokratesa z pierwszej cz窷ci rozmowy, Sokratesa pytaj帷ego i s逝chaj帷ego. M闚i帷 inaczej: podrabia cudze g這sy, m闚i wieloma j瞛ykami. Czyni tak po to, by najwa積iejsi uczestnicy debat mogli zobaczy swoje racje w dzia豉niu, zanim niedostatecznie przemy郵ane rozwi您anie wejdzie - wkroczy, wtargnie - w 篡cie.
Lemowe wtr帷anie si, stwarzanie "prob-Lem闚", ma zatem zapobiec narodzinom rozmaitych naukowych "GoLem闚", czyli stwor闚, kt鏎e wymkn窸y si cz這wiekowi spod kontroli chwil po tym, jak zosta造 przez cz這wieka powo豉ne do 篡cia. Ale niezno郾y zwyczaj przerywania rozmowy s逝篡 czemu jeszcze: oto pisarz zaczyna przemawia w imieniu tych, kt鏎zy s nies造szalni. W cywilizacji konkluzywnej, cywilizacji wyznaj帷ej zasad "Nies造szalni nie b璠 wys逝chani", m闚i niezrozumia造m j瞛ykiem to by nieobecnym, nie istnie. Lem upomina si wi璚 o wszystko, co istnieje, lecz albo jest nieme, albo przemawia niezrozumia造m j瞛ykiem. Wspania豉 inwencja nazewnicza i lingwistyczna, wymy郵anie mnogich j瞛yk闚 (prosz przypomnie sobie "Eden" albo "Wizj lokaln") nie jest tedy literack igraszk, lecz wa積ym - cho熲y niepowa積ie spe軟ianym - zadaniem poznawczym: m闚ieniem o cz這wieku j瞛ykami poza-ludzkimi.

*

Przybiera wi璚 Lem w swoich powie軼iach spojrzenie obce wzgl璠em cz這wieka, przynale積e ju to instancjom zewn皻rznym, w tym r闚nie Nadludzkim, ju to wewn皻rznym - wyalienowanym i ontologicznie samodzielnym cz御tkom cz這wieka. Mo瞠 to by perspektywa Czystego Rozumu, gnostyckiego Boga ("G這s Pana"), pod鈍iadomo軼i ("Solaris"), Obcej Cywilizacji, przybysza z gwiazd, lecz tak瞠 Natury czy Ro郵in Ni窺zych (jak w "Fiasku"). Poza-ludzko嗆 spojrzenia pojawia si tu w podw鎩nym zakresie. Najpierw pisarz dopuszcza do g這su wykreowane przez siebie istoty, dla kt鏎ych wszystko, co ludzkie, jest obce: najpe軟iejsze wcielenia owej obco軼i - Golem XIV, parlamentarzy軼i Organizacji Planet Zjednoczonych ("Podr騜 鏀ma" Ijona Tichego z "Dziennik闚 gwiazdowych"), studenci z planety Encja ("Wizja lokalna") - czasem precyzyjnie i bezlito郾ie, kiedy indziej naiwnie i groteskowo obna瘸j niepoj皻o嗆 wszystkich sk豉dnik闚 cz這wiecze雟twa; dzi瘯i ich poza-ludzkiemu spojrzeniu swoj niekonieczno嗆 i niedoskona這嗆 objawiaj: ewolucja i jej rezultaty, miejsce gatunku homo sapiens w systematyce (gdy sporz康zi j na podstawie kryterium zabijania), religia, kultura, modele sprawowania w豉dzy. Po wt鏎e, ziemscy bohaterowie Lema spotykaj na obcych planetach wyosobnione i usamodzielnione, a przez to spot璕owane i ca趾owicie niezrozumia貫 aspekty cz這wiecze雟twa: na Edenie jest to funkcjonowanie organizmu, na Solaris - struktura naszej 鈍iadomo軼i, na Encji - skondensowany obraz kultur i system闚 sprawowania w豉dzy itd. Lem wyprawia bohater闚 w kosmos po to, by mogli tam zobaczy ludzk przesz這嗆 (biologiczn, kulturow) i warianty rozwoju przysz貫go, by mogli spojrze na siebie oczami w豉snych cz御tek i swoich "braci mniejszych", by - jak Guliwer - mogli ujrze ma這嗆 w豉snej wielko軼i i ogrom w豉snej ma這軼i.
Aby stosowa tak rozmaite perspektywy, to znaczy m闚i o cz這wieku z pozycji poza-ludzkich, Lem musi by aktywnym poliglot. Nie chodzi tylko o to, 瞠 regularnie czyta i komentuje obcoj瞛yczne pisma (angielskie, niemieckie, a tak瞠 rosyjskie). Ani nawet nie o to, 瞠 znajomo嗆 angielskiego czy niemieckiego to betka w por闚naniu ze znajomo軼i tak dalece obcych, niezrozumia造ch i egzotycznych j瞛yk闚 jak bioelektronika, in篡nieria genetyczna, cerebronika czy informatyka. Istot aktywnego poliglotyzmu Lema, albo nawet istot jego strategii jest poszerzanie i zak堯canie translacji. Od tylu lat czytamy Lema, tak bardzo ju si do niego przyzwyczaili鄉y, 瞠 nie zauwa瘸my, i jest on - obok Stanis豉wa Bara鎍zaka - bodaj najwi瘯szym t逝maczem z j瞛yk闚 obcych. Obaj nie konkuruj ze sob: Bara鎍zak przek豉da z j瞛yka istniej帷ego, natomiast autor "Solaris" - z j瞛yk闚 nieistniej帷ych. Nieistniej帷ych, ale mo磧iwych, potencjalnych, wirtualnych, a co najwa積iejsze - potrzebnych czy nawet koniecznych. T逝maczy wi璚 z naukowego na nasze, z dyskursywnego na powie軼iowy, z ksi篹ycowego na ziemski, z pod鈍iadomego na 鈍iadomy, nie pozwalaj帷, by kt鏎y z j瞛yk闚 osi庵n掖 hegemoni, ani te, by jaki problem znikn掖 tylko dlatego, 瞠 nie mia swojej lingwistycznej reprezentacji.
Jednak瞠 Lem w r闚nym stopniu poszerza zakres t逝maczenia, co t逝maczenie zak堯ca: autor "Fiaska" nie przekonuje nas bowiem, 瞠 translacja zawsze jest mo磧iwa. Przeciwnie: dlatego wpuszcza nas w lingwistyczne maliny, aby鄉y zrozumieli, 瞠 istnieje nieprzek豉dalne, 瞠 nie wszystko da si przet逝maczy i tym samym zrozumie. Dzia豉nie to wydaje mi si bardzo wa積e, by nie powiedzie: kluczowe dla dzisiejszego 鈍iata, poniewa sk豉nia nas do pokory. U鈍iadamia nam przecie, 瞠 nie jeste鄉y - niczym TP. SA - monopolistami komunikacji: wok馧 nas trwa ustawiczny szum j瞛ykowy, kt鏎ego nie s造szymy albo nie rozumiemy. By mo瞠 nigdy nie uda nam si osi庵n望 porozumienia. Ale te Lemowi w豉郾ie o to, jak s康z, chodzi: aby鄉y zrozumieli, 瞠 nie zrozumiemy, aby鄉y nie przechodzili do porz康ku dziennego nad sprawami nieprzet逝maczalnymi, aby鄉y nie twierdzili, 瞠 nieprzek豉dalne jest nieracjonalne czy zgo豉 nieobecne. Lem zdaje si wi璚 przekonywa nas do postawy krytycznych i samokrytycznych mieszka鎍闚 鈍iata: nasz krytycyzm powinien zwraca si przeciwko uzurpatorom komunikacji, a samokrytycyzm - przeciwko naszym wymogom, aby reszta 鈍iata przemawia豉 w zrozumia造m dla nas j瞛yku i przeciwko naszemu prze鈍iadczeniu, 瞠 niezrozumia貫 jest niewa積e.

*

Strategia zak堯cania translacji stanowi ostatni rys w portrecie Lema-Sokratesa. Rys r騜nicuj帷y, cho r騜nica wynika tu z odmiennych czas闚: oto Sokrates uprawia dialog, ucz帷 swoich rozm闚c闚 rozumu, aby - wyposa瞠ni w umiej皻no嗆 samodzielnego my郵enia - mogli 篡 cnotliwie. Zwie鎍zenie rozm闚 z Sokratesem by這 tedy zawsze pomy郵ne: konkluzja i postanowienie poprawy. U Lema inaczej: nie d捫y on do wy這瞠nia jakiej jednej ostatecznej racji, nie przekonuje, 瞠 w g喚bi nas samych spoczywa u酥iona m康ro嗆 funduj帷a etyczne zachowania, nie wci庵a nas w dialog. Komunikacj, kt鏎 przed nami ods豉nia, nale篡 raczej nazwa polilogiem, czyli rozmow wielu stron m闚i帷ych nie-do-ko鎍a przek豉dalnymi j瞛ykami, rozmow prowadzon w warunkach niepe軟ej racji i niemo積o軼i osi庵ni璚ia pe軟ego porozumienia. Powie軼i Lema, a tak瞠 prowadzone przez niego poLemiki pokazuj wyra幡ie: dop鏦i przyst瘼ujemy do rozm闚 zak豉daj帷, 瞠 ich fina貫m powinien by konsensus, dop鏒y b璠ziemy nie tyle porozumiewa si, ile wymusza porozumienie. Bowiem gdy nawet godzimy si, 瞠 nikt z nas nie dysponuje racj ostateczn, potrafimy jeszcze upiera si, by racj nadrz璠n by這 w豉郾ie porozumienie. Tymczasem polilog to rozmowa, w kt鏎ej nikt nie powinien zak豉da, 瞠 konsensus trzeba osi庵n望. Lem ods豉nia zatem przed nami jak捷 k這potliw prawd wsp馧czesnej cywilizacji, w kt鏎ej mamy do wyboru albo porozumienie, zawsze osi庵ane dzi瘯i przewadze jednej ze stron, albo polilog, co prawda zagro穎ny akonkluzywno軼i, za to przemocy pozbawiony.
Co jest ceLem tej strategii? Lem, nie b璠帷 rzecznikiem post瘼u ani konserwatyzmu, nie staj帷 po stronie bioetyk闚 czy neodarwinist闚, wyst瘼uje nie w imieniu m康ro軼i, kt鏎 posiad, lecz w imieniu w徠pliwo軼i, kt鏎e z nauki zaczerpn掖. Widzi, 瞠 nie ma takiej metafizycznej tezy, kt鏎a nie mog豉by uzasadnia eksploatacji 鈔odowiska naturalnego, eksploracji kosmosu, bada nad in篡nieri genetyczn, a wi璚 - w skr鏂ie rzecz ujmuj帷 - nad ulepszaniem kondycji ludzkiej. W tej sytuacji pisarz staje po stronie aporii: mno篡 argumenty za i przeciw, obdarza swoich bohater闚 przeciwstawnymi racjami, wp璠za na siebie skonfliktowane strony, w rozwoju fabu造 doprowadza idee do ich kra鎍owo軼i - a wszystko po to, by spowolni "rozum praktyczny", by powstrzyma te w豉dze w cz這wieku, kt鏎e podejmuj decyzje. Lem, jak mi si wydaje, chcia豚y, aby wsp馧czesne spo貫cze雟two, a zw豉szcza spo貫czno軼i naukowe, cz窷ciej ko鎍zy造 spory nad sprawami nierozstrzygalnymi tak, jak Sokrates je zaczyna, to znaczy stwierdzeniem: "Wiemy, 瞠 nie wiemy". U鈍iadomienie sobie niewiedzy, ignorancji, niemo積o軼i osi庵ni璚ia konkluzji albo zagro瞠nia p造n帷ego z konkluzywno軼i wydaje si Lemowi o wiele wa積iejsze ni kolejny mikroprocesor, kolejne sklonowane zwierz czy nast瘼na maszyna mimetyzuj帷a dzia豉nie ludzkiego umys逝. Wszystkie te wynalazki pog喚biaj bowiem iluzj nieograniczono軼i ludzkiej potencji, 逝dz帷 nas mo磧iwo軼i rozwi您ania kwestii zasadniczych (nie鄉iertelno軼i, kosmosu, 篡cia, inteligencji). Podtrzymujemy t iluzje, dop鏦i postrzegamy owe wynalazki jako etapy dziej闚 post瘼u, to znaczy powolnego likwidowania niedoskona這軼i ludzkiego istnienia. W istocie, jak przekonuje Lem, post瘼 nale篡 mierzy rozleg這軼i ods這ni皻ego pola ludzkiej niewiedzy. M闚i帷 inaczej: sukces naukowy jest dla autora "Solaris" wierzcho趾iem g鏎y nierozwi您anych problem闚. Kto widzi sam szczyt, ulega magii odprawianej przez wsp馧czesne media. Kto za chcia豚y dojrze zakryte, fantomowe pole niewiedzy, powinien spojrze na 鈍iat - ten astronomicznie stary i przestrzennie nieogarniony - zastanawiaj帷 si nad tym, z jak jego cz窷ci potrafi si porozumie. Kto powie, 瞠 komunikacja zawsze ma charakter lokalny. No w豉郾ie. Je郵i jeste鄉y tacy lokalni, to sk康 w nas i naszych dzia豉niach tyle uniwersalistycznych roszcze, tyle kosmicznego udawania, tyle galaktycznych pretensji. Je郵i jeste鄉y tacy dialogowi i konsensusowi, to sk康 tyle g逝pstw osi庵anych drog negocjacji.
Gdyby Sokrates 篡 dzisiaj, pewnie zamiast "Poznaj samego siebie", m闚i豚y: "Poznaj Kosmos"; zamiast zaufania do rozumu naucza豚y sceptycyzmu, poniewa wiedzia豚y, 瞠 bli瞠j do cnoty temu, kto u鈍iadamia sobie ograniczono嗆 w豉snej rozumno軼i, ni temu, kto wierzy we bezgranicznie; nie prowadzi豚y dialog闚, lecz pisa fabu造 uprzedzaj帷e wypadki. Jedno pewnie pozosta這by bez zmian: po staremu zak堯ca豚y spo貫czn wymian zda, w kt鏎ej rzekome autorytety pouczaj reszt. Po staremu stwarza豚y wi璚 k這poty. Prawd m闚i帷, w豉郾ie po tych k這potach Go pozna貫m.

PRZEMYSxW CZAPLI垶KI (ur. 1962) - historyk literatury i krytyk, od 1997 profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

--
C
U
S
2006-04-05 10:10
Temat postu: Przypadek i konieczno嗆
ciachu


forum admin
post闚: 823

Stanis豉w Bere
Przypadek i konieczno嗆


Jak ka盥y m這dy cz這wiek w PRL-u ksi捫ki Lema 造ka貫m jak narkotyki, znajduj帷 w nich oddech innego 鈍iata i ucieczk w ekscytuj帷 scjentyczn utopi. Niejednokrotnie je 郾i貫m i wraca貫m do nich jak nienasycony na這gowiec. W po這wie jednak lat 60., wraz z rosn帷ym zainteresowaniem panienkami, kt鏎e wyklu這 si mniej wi璚ej po ukazaniu si "Cyberiady", fascynacja t literatur zacz窸a nieco przygasa, by obudzi si na kr鏒ko po opublikowaniu "Opowie軼i o Pilocie Pirxie". Nie by to niestety dla m這dych ludzi dobry rok, wi璚 nic dziwnego, 瞠 przej軼ia kosmonaut闚 na bezdro瘸ch Galaktyki zosta造 przy熤ione przez 篡we obrazy oddzia堯w ZOMO atakuj帷ych student闚 oraz 這skot wojskowych transport闚 jad帷ych na czesk Prag. Bolesna by豉 ta lekcja 1968 roku i trudno by這 ju p騧niej udawa, 瞠 mo積a 篡 "gdzie indziej". Nie jest jednak wykluczone, 瞠 pewien udzia w kilkuletnim rozstaniu z Lemem mia造 intelektualne upokorzenia, jakich dozna貫m w konfrontacji z jego "Summ technologiae", "G這sem Pana" i "Filozofi przypadku".
I pewnie naturaln kolej rzeczy te ch這pi璚e lektury zosta造by zepchni皻e w przypr鏀zone kurzem zapomnienia zakamarki pami璚i, gdyby nie przedziwna koincydencja. Ot騜 z這穎ny do 這瘸 bole軼i w po這wie lat 70. przez wyj徠kowo upiorn gryp i zalany Niagar kataru, otrzyma貫m w prezencie ksi捫k, kupion przez narzeczon w ksi璕arni medycznej. Wyda豉 jej si popularnonaukowym opracowaniem na aktualny temat: nosi豉 bowiem tytu "Katar". Typowy dla socjalistycznego handlu przypadek okaza si palcem przeznaczenia.
Czyta貫m powie嗆 Lema w podw鎩nej gor帷zce - emocji i choroby. Do dzi pami皻am piorunuj帷e wra瞠nie, jakie na mnie wywar豉. Po pierwsze dlatego, 瞠 by豉 wymarzonym czytad貫m z intryguj帷 fabu陰, przywodz帷a na my郵 widziane za granic thrillery; po drugie dlatego, 瞠 odnalaz貫m w niej wyrafinowany my郵owo remake kryminalno-sensacyjnej zagadki ze "奸edztwa" (kt鏎e by這 Bab Jag mojego dzieci雟twa); po trzecie, gdy dotyka豉 tego, co zawsze fascynuje nas i niepokoi najbardziej - tajemniczego splotu okoliczno軼i, kt鏎y ka瞠 my郵e o 鈍iecie jak o niepokoj帷ym Szyfrze, do kt鏎ego brak nam klucza; po czwarte, bo w豉郾ie przyni鏀 mi j do 堯磬a taki sam zaskakuj帷y przypadek, jak ten, kt鏎y zrodzi seri tajemniczych mord闚 lub samob鎩stw w Zatoce Neapolita雟kiej. Trudno dzi nie doda, 瞠 w豉郾ie ta lektura kaza豉 mi na nowo powr鏂i do ksi捫ek Lema i odkry w nich pok豉dy sens闚, kt鏎ych nie by貫m w stanie dostrzec lub zrozumie wcze郾iej. Tak odby這 si nawr鏂enie, a ksi捫ki Lema na nowo przyku造 mnie do siebie na d逝gie lata. Nie ma w徠pliwo軼i, 瞠 gdyby nie ten ci篹ki katar, uleczony lektur "Kataru", zapewne nigdy nie napisa豚ym w sze嗆 lat p騧niej do Lema listu, kt鏎y umo磧iwi nasze pierwsze spotkanie. Z kolei na pewno nie odwa篡豚ym si napisa tego listu, gdyby nie dowcip kolegi z instytutu, kt鏎y wys豉 do mnie ironiczny list-apokryf, podpisany nazwiskiem autora "Solaris", jako rzekom reakcj pisarza na moj lemologiczn publikacj. I zapewne nigdy te nie dosz這by do naszej d逝giej serii spotka przy magnetofonie, gdyby akurat genera w czarnych okularach nie og這si stanu wojennego, co wtr帷i這 pisarza w stan takiej apatii i rezygnacji, 瞠 uzna za sensowne traci czas na rozmowy z nieznanym sobie "dzieckiem z doktoratem", przyje盥瘸j帷ym nieogrzewanym, nocnym poci庵iem z drugiego ko鎍a Polski. Ale 瞠by lista przypadk闚 sk豉daj帷ych si na powstanie "Rozm闚 z Lemem" (i niniejszego tekstu, kt鏎y rodzi si w豉郾ie na ekranie komputera) sta豉 si w pe軟i kompletna, trzeba te doda, 瞠 przyczyni這 si do tego r闚nie zakwaterowanie w ko鎍u lat stalinowskich do mieszkania moich rodzic闚 pewnego studenta medycyny, kt鏎y z sadystyczn przyjemno軼i opowiada mi do snu koszmarne historie, w鈔鏚 kt鏎ych wyr騜nia豉 si (wyj皻a jakby 篡wcem ze "奸edztwa") opowie嗆 o trupach, wychodz帷ych noc na spacery z londy雟kiego prosektorium.
Wszyscy zanurzeni jeste鄉y w oceanie przypadk闚 i by mo瞠 dlatego tak 篡wo reagujemy, gdy d逝gie serie losowe zawi您uj si w w瞛e konieczno軼i, rodz帷 poczucie metafizycznego wstrz御u. Zapewne naszej uwadze uchodz takie niezwyk這軼i stochastyczne jak spotkanie na spacerze sze軼iu 造sych m篹czyzn z agresywnymi buldogami na smyczy, ale reagujemy ju 篡wo na zdumiewaj帷y traf spotkania s御iada z klatki schodowej na zat這czonej ulicy Toronto. Na pewno za niezapomnianym (by mo瞠 nawet zmieniaj帷ym sens 篡cia) znakiem z innego 鈍iata stanie si sen, w kt鏎ym ujrzymy 鄉ier bliskiej osoby pod ko豉mi poci庵u, je郵i w kilka dni p騧niej wjedzie rowerem pod rozp璠zony ekspres na niestrze穎nym przeje寮zie. Z perspektywy tego, kt鏎y doznaje takiego nieprawdopodobnego zbiegu wydarze, niew徠pliwie mamy do czynienia z cudem jasnowidzenia, aktem premonicji, onirycznym proroctwem, kt鏎e potwierdza nadprzyrodzony porz康ek rzeczywisto軼i. Z perspektywy jednak matematyka lub statystyka jest to zwyk豉 koincydencja, nie odbiegaj帷a od 鈔edniej losowej. To, co dla jednego jest zdarzeniem wykraczaj帷ym poza racjonalny porz康ek rzeczywisto軼i, dla drugiego jest banalnym wydarzeniem statystycznym. Jak bezlito郾ie wyliczy bowiem kiedy Lem, w samym tylko Nowym Jorku w ci庵u jednej doby wydarza si ok. 2000 takich cud闚. Z du篡m bowiem prawdopodobie雟twem mo積a za這篡, 瞠 w鈔鏚 20 mln mieszka鎍闚 tej aglomeracji 1 procent 郾i 鄉ier bliskiej osoby (200 tys.). Z identycznym prawdopodobie雟twem mo積a przyj望, 瞠 1 procent tej populacji rzeczywi軼ie prze篡je wkr鏒ce 鄉ier tej osoby. W ten spos鏏 nagle okazuje si, 瞠 tylko fa連z perspektywy lub niezdolno嗆 do przyj璚ia naukowego modelu my郵enia potrafi uwi瞛i nas raz na zawsze w przekonaniu o doznaniu objawienia, o nag造m dotkni璚iu j康ra pozaracjonalnego, ponadzmys這wego porz康ku rzeczywisto軼i. Oczywi軼ie, cz這wieka prze鈍iadczonego o otrzymaniu znaku z za鈍iat闚 do przyj璚ia innego punktu widzenia nie przekona ju nikt (zw豉szcza gdy nie ma klucza do zmiany perspektywy), ale ju sama tylko mo磧iwo嗆 ujrzenia tajemniczych spraw ludzkich w innym, zaskakuj帷ym oczywisto軼i (dla niekt鏎ych p豉sko軼i) porz康ku, mo瞠 stanowi krzepi帷y wyraz zaufania do mo磧iwo軼i ludzkiego rozumu i jego zdolno軼i do obiektywizowania zagmatwanych zagadek 鈍iata.
O takim w豉郾ie wydarzeniu, w brawurowy i efektowny fabularnie spos鏏, opowiada "Katar" Stanis豉wa Lema. Jego bohaterem jest by造 kosmonauta ameryka雟ki z NASA, kt鏎y wciela si w posta jednej z dziesi璚iu ofiar tajemniczej serii zab鎩stw w Neapolu i jako 篡wa przyn皻a wyrusza na miejsce wypadk闚. Jest on idealnym kandydatem na ofiar, poniewa posiada wszystkie cechy denat闚: jest lekko 造siej帷ym kawalerem pod pi耩dziesi徠k, o ameryka雟kim obywatelstwie, atletycznej budowie cia豉 i s豉bej znajomo軼i w這skiego, cierpi帷ym na dokuczliwy katar sienny oraz korzystaj帷ym z k徙ieli siarczanych. Udaj帷 si na rendez-vous z cuchn帷 krwi Tajemnic ju od pierwszych chwil wpl徠any zostaje w niezrozumia貫 i niebezpieczne wydarzenia (np. zamach terrorystyczny na lotnisku), co mocno podbija napi璚ie utworu, jednak瞠 jego kilkudniowy pobyt pod Wezuwiuszem nie wnosi nowych element闚 do 郵edztwa. Nie mog帷 sobie poradzi ze zbyt du膨 ilo軼i zmiennych, sk豉daj帷ych si na t makabryczn seri, John wybiera si do Pary瘸 na spotkanie z wybitnym cyfronikiem Barthem, specjalist od program闚 wieloczynnikowych. D逝ga scena ich b造skotliwej dyskusji, w kt鏎ej usi逝j si przedrze przez g御zcz fakt闚 i uporz康kowa je w logiczne ci庵i nale篡 do najciekawszych partii prozy Lema i ujawnia jego wyj徠kow inwencj hipotezotw鏎cz. Niestety ani ta rozmowa, ani wieloosobowe konsylium naukowe, ani nawet ujawnienie przez policj francusk r帳ka afery o charakterze politycznym, nie s w stanie przybli篡 bohatera do rozwi您ania tajemnicy. Kompleksowej krytyki nie wytrzymuje nawet koncepcja pr鏏 kryptomilitarnych z preparatem X. Bezradny astronauta raz jeszcze zatem wraca do Neapolu, zakwaterowuje si w hotelu, gdzie zgin窸a ostatnia ofiara... i tam nagle dostaje napadu samob鎩czego sza逝. Nieszcz窷ciu zapobiega rutyna przebywania w sytuacjach ekstremalnych i lata kator積iczych trening闚 w NASA: wyczuwaj帷 gwa速owny nap造w autoagresji, astronauta przykuwa si kajdankami do kaloryfera (co uniemo磧iwia mu wyskoczenie przez okno) i miotaj帷 si pod uderzeniami halucynogennych omam闚, rejestruje kolejne fazy ataku. Tak oto niespodziewanie dochodzi do wyja郾ienia tajemnicy: osobowy sprawca serii gwa速ownych zej嗆 nie istnieje, gdy rzeczywist ich przyczyn by destruktor psychiczny, tworz帷y si samorzutnie w wyniku kontaktu ofiar z okre郵onymi substancjami chemicznymi, zawartymi w produktach szeroko rozumianej konsumpcji. Jego wytwarzanie si by這 wi璚 tylko funkcj okre郵onej ilo軼i i sekwencyjno軼i reakcji chemicznych, a te w bezpo鈔edni spos鏏 wynika造 z typowych dla tej p販i i wieku zachowa kuracjuszy w s造nnym w這skim uzdrowisku. Kryminaln zagadk zrodzi wi璚 zwyk造 mechanizm losowy i zwyk造 traf j r闚nie rozwi您a. Sta這 si tak dlatego, poniewa masami ludzkimi rz康z w豉郾ie prawa wielkich liczb, a z perspektywy jednostki nie spos鏏 ogarn望 z這穎no軼i ca貫go uk豉du. 砰jemy - pisze Lem - "w molekularnym gazie ludzkim, chaotycznym i zadziwiaj帷ym "niewiarygodno軼iami" tylko poszczeg鏊ne atomy - jednostki".
Oczywi軼ie, 篡j帷 w 鈍iecie tak nieprawdopodobnie zg瘰zczonym losowo, w kt鏎ym ka盥ego dnia na ka盥ej ulicy krzy簑j si setki tysi璚y ludzi, wydarze, opinii, s堯w i twarzy; w kt鏎ym nieustannie zalewani jeste鄉y morzem wra瞠 i znak闚, nie jeste鄉y w stanie uwolni si od poczucia, 瞠 my sami oraz wszystko, co nas otacza, jest dzie貫m nieprawdopodobnego splotu przypadk闚. Ale zarazem, co jeszcze dziwniejsze, nie spos鏏 sobie wyobrazi, 瞠by to wszystko by這 tylko 奸epym Trafem, chaotycznym be趾otem przyczyn i skutk闚. Mo積a bowiem poj望 istot statystycznego mechanizmu, ukrytego za tajemnicz seri zgon闚 w Neapolu, ale jak uwierzy, 瞠 tak gigantyczn ruletk jest ca造 鈍iat, a szansa 篡cia w璠ruje przez eony jak 郵epiec z bia陰 lask, trafiaj帷 po miliardach koincydencji w co tak wyj徠kowego jak cz這wiek. B璠帷 za nim trudno przyj望, 瞠 jest si mydlan ba鎥 nad otch豉ni termoj康rowych reakcji gwiazdowych. Pro軼iej bowiem i bezpieczniej jest po ludzku uwierzy, 瞠 ta Kosmiczna Loteria zosta豉 ustawiona tak, jakby nic innego nie mog這 na niej wypa嗆; jakby t gr wielkich, astronomicznych cyfr rz康zi豉 rozumna konieczno嗆.
W tym sensie nawet tak niezwyk造 fakt, 瞠 przed trzynastoma miliardami lat z otch豉ni nico軼i wytrysn掖 w gwa速ownym wybuchu nasz kosmos, a po nast瘼nych dziesi璚iu z ok豉dem z odm皻闚 ewolucji na Ziemi wy這ni這 si stworzenie, kt鏎e niezdarnie wype透這 na brzeg oceanu, by po kilkuset milionach lat stan望 na nogach i zacz望 si pos逝giwa r瘯ami i rozumem, wydaje si czym oczywistym i naturalnym. Czym r闚nie zwyczajnym wydaje nam si, 瞠 na pocz徠ku drugiej dekady XX wieku na skraju P造ty Czarnomorskiej we Lwowie urodzi這 si dzieci p販i m瘰kiej o imieniu Stanis豉w, kt鏎e prze篡這 hekatomb II wojny 鈍iatowej i dw鏂h okupacji. I 瞠 dziecko to sta這 si znanym pisarzem, opublikowa這 kilkadziesi徠 ksi捫ek, kt鏎e prze這穎no na wiele j瞛yk闚, i do篡這 w niezwyk貫j sprawno軼i intelektualnej 80. roku 篡cia, zachowuj帷 status wyroczni w sprawach losu rodu ludzkiego i jego planety.
I rzeczywi軼ie, je郵i spojrze na 鈍iat w ten spos鏏, w tej niewiarygodnej serii fakt闚 nie ma niczego niezwyk貫go. W ka盥ym razie niczego mniej zrozumia貫go ni w karko這mnej ruletce przypadk闚, opisanych w pocz徠kach lat 70. w "Katarze". R闚nocze郾ie jednak, u鈍iadamiaj帷 sobie niewyobra瘸ln d逝go嗆 豉鎍ucha kauzalnego, trudno nie odczuwa dreszczu niesamowito軼i. Taka seria przypadk闚 nie jest przecie na miar rozumu ludzkiego. Nie mog豉 urodzi si "sama". M鏬 ja wymy郵i tylko sam B鏬. Ale czy B鏬 ma czas, by zajmowa si takimi b豉hostkami jak 陰czenie si atom闚, reakcje zwi您k闚 chemicznych, ewolucja gatunk闚, wyl璕anie si rozumu, dojrzewanie pisarzy i ich dzie, a wreszcie wa瞠nie ich przenikliwo軼i w rozpoznawaniu natury tego 鈍iata?

STANISxW BERE (ur. 1950) - historyk literatury i krytyk, profesor Uniwersytetu Wroc豉wskiego i redaktor Telewizyjnych Wiadomo軼i Literackich, wyda m. in. tom rozm闚 ze Stanis豉wem Lemem (1987).

--
C
U
S
2006-04-05 10:14
Temat postu: Trzeba by這 dalej 篡
ciachu


forum admin
post闚: 823

Ma貪orzata Szpakowska
"Trzeba by這 dalej 篡"

Ijon Tichy objawi si po raz pierwszy prawie pi耩dziesi徠 lat temu. Bardzo si wszystkim wtedy spodoba, bo by 鄉ieszny. Szuka po encyklopediach has豉 "sepulki", a te odsy豉造 go do "sepulkari闚", stamt康 do "sepulenia" i z powrotem do "sepulek". Pods逝chiwa maszyny parowe, kt鏎e spiera造 si, czy chmury stanowi jak捷 form ich 篡cia pozagrobowego. Uczy si polowa na kurdle (nale篡 natrze si past z dodatkiem sosu grzybowego i szczypiorku, a nast瘼nie da si po趾n望; potem nastawi bomb zegarow i jak najszybciej opu軼i kurdla wykorzystuj帷 jego naturaln perystaltyk) i dopiero p騧niej dowiedzia si, 瞠 to ekologicznie naganne. W ko鎍u, po zbombardowaniu strumieniem meteor闚, zosta zast徙iony przez w豉sn rezerw: by豉 zupe軟ie taka sama, ale koszul mia豉 w這穎n na lew stron.
T "Podr騜 czternast" Lem pisa jeszcze dosy beztrosko, wymy郵a paradoksalne dowcipy i chyba dobrze si bawi. Pierwsze "Dzienniki gwiazdowe" by造 przede wszystkim humoreskami, w kt鏎ych r騜ne teorie naukowe prowadzi造 do absurdalnych konsekwencji. Ijon Tichy w p皻li czasu wdawa si w b鎩k z sob samym sprzed czterech dni; kiedy indziej gwa速ownie hamuj帷 rakiet przeskakiwa z sierpnia w pa寮ziernik; w jeszcze innej podr騜y przyspieszaczem czasu regulowa bieg historii na planecie Mikrocefal闚 (nie bez utrudnie: "Gdy na w豉sne oczy zobaczy貫m cofaj帷y si pogrzeb kr鏊a Karbagaza, kt鏎y po trzech dniach wsta z katafalku i zosta odbalsamowany, zorientowa貫m si, 瞠 musia貫m popsu aparat i czas p造nie teraz wstecz"). A zarazem ca造 czas boryka si ze z這郵iwo軼i przedmiot闚 martwych: a to mu lakier z rakiety oblaz, a to zepsuty robot domowy schowa mu skarpetki do lod闚ki, a to przypali豉 si pol璠wica podgrzewana w stosie atomowym. A to wreszcie m霩g elektryczny, kt鏎y mia mu umila podr騜 opowiadaniem dowcip闚, po miesi帷u uleg awarii i zacz掖 po造ka wszystkie pointy.
Oczywi軼ie, tak ca趾iem bezinteresowne te humoreski nie by造. Wi瘯szo嗆 z nich mo積a zakwalifikowa jako powiastki filozoficzne. Ijon Tichy, jak niegdy Kandyd, opisywa obce 鈍iaty po to, by co powiedzie o swoim. "Dzienniki gwiazdowe" od pocz徠ku uk豉da造 si w seri antyutopii ilustruj帷ych tez, kt鏎 Lem ju powa積ie wysun掖 by w 1957 roku w "Dialogach": 瞠 mianowicie uk豉d zbyt dobrze zaprojektowany daje w praktyce skutki odwrotne. Najprostszym przyk豉dem mo瞠 tu by maszyna do rz康zenia z "Podr騜y dwudziestej czwartej" (przypominam, 瞠 numeracja podr騜y nie wi捫e si ani z ich chronologi, ani z kolejno軼i powstawania), kt鏎a na planecie Indiot闚 wprowadzi豉 - zreszt za zgod obywateli - 豉d absolutny; zamieni豉 ona ca陰 populacj w r闚ne kr捫ki i pouk豉da豉 je w przecudny wzorek. Z kolei w "Podr騜y trzynastej" mieszka鎍y Pinty z przyczyn ideologicznych zmuszani byli do sta貫go przebywania w wodzie, a nawet udawania, 瞠 pod wod oddychaj, cho mieli nie skrzela, ale p逝ca. Wszelkie aluzje do niedogodno軼i ich po這瞠nia t瘼ione by造 bardzo surowo, a pewien dziennikarz trafi do wi瞛ienia, poniewa "przez przeoczenie napisa w artykule wst瘼nym, 瞠 w wodzie jest mokro". Przywo豉ny ju przyspieszacz czasu z "Podr騜y dwunastej" stanowi w istocie jawn kpin ze spi穎wych praw materializmu historycznego, a cytowana w "Podr騜y dwudziestej drugiej" opowie嗆 misjonarza-dominikanina o trudno軼iach, jakie napotyka ewangelizacja innych planet, nawi您ywa豉 wprost do o鈍ieceniowej tradycji liberty雟kiej. Bo i jak瞠 mo積a straszy ogniem piekielnym Pi璚iorniak闚, je郵i na co dzie 篡j oni w temperaturze sze軼iuset stopni, albo obiecywa zmartwychwstanie B簑tom, kt鏎zy co wiecz鏎 rozsypuj si na atomy i co rano rekonstruuj na nowo?
Z biegiem czasu jednak problemy, przed jakimi stawa Tichy, robi造 si coraz powa積iejsze. "Profesor A. Do鎱a" bez os這nek pokazywa kraj, "kt鏎y od paleolitu w mig awansowa do monolitu", i powszechn korupcj, kt鏎a okaza豉 si tego konsekwencj (tam瞠 przedstawiony zosta wyw鏚 o "kamieniu [Stein] jako czynniku nap璠owym my郵i europejskiej", co po鈍iadczaj nazwiska EinSTEINa, WittgenSTEINa, EisenSTEINa, FelsenSTEINa, a tak瞠 Gertrudy STEIN i Rudolfa STEINera). A z kolei "Podr騜 dwudziest pierwsz" w du瞠j cz窷ci wype軟i wyk豉d o heroizmie religijnym w 鈍iecie, w kt鏎ym religia zasadniczo nie jest mo磧iwa ani po膨dana, bo 鈍iat 闚 nie tylko jest programowo nastawiony na doczesno嗆, ale w dodatku masowo u篡wa si w nim psychotrop闚 i po mistrzowsku wykorzystuje techniki manipulowania 鈍iadomo軼i.
Taki sam 鈍iat ukazywa "Kongres futurologiczny" z 1971 roku, jedno z naj鄉ieszniejszych, ale i najbardziej ponurych opowiada Lema. Oto wkroczyli鄉y w wiek post瘼u i powszechnego dobrobytu, i oto okazuje si on z逝dzeniem i oszustwem. Rzeczywisto嗆 to n璠za i przeludnienie; wszystko inne to halucynacja. Otrzymawszy 鈔odek uwalniaj帷y od wizji, Tichy z przera瞠niem dostrzega, 瞠 wytworna restauracja, w kt鏎ej siedzia, jest zat這czonym bunkrem o鈍ietlonym nagimi 瘸r闚kami. 字odek silniejszy ujawnia dalsze okropno軼i: samochody s zwidami, w rzeczywisto軼i ludzie przez ca造 dzie k逝suj po ulicach lub wspinaj si w szybach nieczynnych wind. Ostatni 鈔odek trze德i帷y pozwala zobaczy ulice pokryte 郾iegiem i odczu przejmuj帷e zimno: w鈔鏚 r騜nych nieszcz窷 jest i nawr鏒 ery lodowcowej. A mieszka鎍闚 Ziemi jest ju nie trzydzie軼i, jak si podaje oficjalnie, lecz sze嗆dziesi徠 dziewi耩 miliard闚.
W latach 80. obraz staje si jeszcze bardziej niepokoj帷y. Wychodz dwie pe軟owymiarowe powie軼i z Tichym jako g堯wnym bohaterem i obie s w豉軼iwie katastroficzne. "Wizja lokalna" (1981) ka瞠 si ostatecznie rozsta z utopi doskona貫go spo貫cze雟twa; "Pok鎩 na Ziemi" (1984) kwestionuje mo磧iwo嗆 rozbrojenia. Co szczeg鏊ne, pierwsza z tych powie軼i powsta豉 jako rozwini璚ie przywo豉nej na pocz徠ku "Podr騜y czternastej", tej z sepulkami; jednak po latach humoreska rozros豉 si Lemowi w traktat moralno-socjologiczny.
Na planecie Encji wsp馧istniej dwie cywilizacje, z kt鏎ych pierwsza realizuje model kolektywistyczny, druga - demokratyczny; 瘸dna z nich jednak nie jest spo貫cze雟twem otwartym w znaczeniu Popperowskim. Kolektywistyczna Kurdlandia jest po prostu policyjnym pa雟twem niedoboru, w kt鏎ym powszechnej biedzie towarzyszy nakaz ideologicznej jedno軼i; lecz liberalna Luzania tak瞠 musi ucieka si do przymusu, aby nie pogr捫y si w chaosie i anarchii. Przymus ten w powie軼i ma charakter fantastyczny (spo貫cze雟two otula "etyko-sfera", uniemo磧iwiaj帷a dzia豉nia agresywne); sam problem jednak pozostaje realny, cho u nas w pocz徠ku lat 80. m鏬 si wydawa bardzo odleg造. W "Wizji lokalnej" Lem zwraca bowiem uwag na autodestrukcyjne si造 tkwi帷e w demokratycznym spo貫cze雟twie konsumpcyjnym. Dla mieszka鎍a Peerelu by這 to w闚czas zagro瞠nie egzotyczne, ale pisarz, jak zwykle, widzia dalej.
"Pok鎩 na Ziemi", ostatnia ju powie嗆 o Tichym, wyznaczy豉 bohaterowi ca趾iem now rol. Z obserwatora przekszta販i豉 go w centraln posta konfliktu. Dot康 bowiem by kim w rodzaju etnologa: nie miesza si w obserwowane wydarzenia, lecz tylko je rejestrowa (wyj患szy mo瞠 wypraw na Kareliri, gdzie zdemaskowa zbuntowany m霩g elektronowy jako banalnego agenta s逝瘺 specjalnych). Teraz jest inaczej: kontroluj帷 realizacj uk豉d闚 rozbrojeniowych, Tichy najprawdopodobniej posiad jakie tajemnice militarne. Nikt jednak dok豉dnie nie wie, jakie; nawet on sam. Poddano go bowiem (kto? nie wiadomo) laserowej kallotomii, przeci璚iu spoid豉 wielkiego m霩gu; w konsekwencji dane percepcyjne zgromadzone w prawej p馧kuli sta造 si niedost瘼ne poznaniu poj璚iowemu. Tichy sta si bomb informacyjn po膨dan przez wszystkie agencje i wywiady; w toku fabu造 bohater u鈍iadamia to sobie z coraz przykrzejsz ostro軼i. W tle za mamy wyk豉d o zasadniczej niemo磧iwo軼i kontroli zbroje i o nik造ch nadziejach na rozbrojenie: zgromadzone arsena造 "inteligentnych" broni mog same podlega ewolucji o nieprzewidywalnym kierunku. Tak samo w czasach Ijona Tichego, jak w naszych.
W ostatnich utworach Tichy nie jest ju sympatycznym obserwatorem osobliwo軼i - od plakatu "chcesz by weso造 - poluj na o鄉io造!" po pie填 ludow "Hej, przelecia robot, wyda cichy chrobot". Nie przyjmuje r闚nie (jako ssak) 篡cze "pomy郵nego ssania" i nie rozwodzi si nad zas逝gami przodk闚 (w tym Melchiora, kt鏎y "postanowi stworzy Og鏊n Teori Wszystkiego i nic go od tego nie powstrzyma這"). Zamiast s逝cha elektronicznych dowcip闚, nawet bez pointy - dla zabicia czasu w podr騜y organizuje wirtualne konferencje z udzia貫m Russella, Poppera i Feyerabenda. Coraz mniej ma nadziei, 瞠 鈍iat zdo豉 unikn望 katastrofy. Ewolucja Tichego odpowiada w jakim stopniu ewolucji samego Stanis豉wa Lema, kt鏎y z entuzjasty technologii z biegiem lat sta si pesymist. Ale co jeszcze tutaj zas逝guje na uwag.
W literaturze polskiej Tichy w豉軼iwie nie ma odpowiednika. W鈔鏚 bohater闚 Lema Pirx i inni piloci, a nawet Kris Kelvin z "Solaris" odsy豉j w jakim stopniu do Conrada. Z kolei profesor Hogarth z "G這su Pana" jest przede wszystkim inteligentnym eseist. Tichy natomiast wykracza poza ustalone podzia造: ani to cham, ani Kordian. Mocno trzyma si ziemi (co u astronauty jest zalet); zarazem okazuje si wyczulony na wszelki absurd. Nie jest w璠rowcem, kt鏎y 軼iga Nieznane; raczej sceptykiem, kt鏎ego ma這 co zaskakuje. A przede wszystkim stara si zachowa r闚nowag: wolny jest zar闚no od paniki, jak od przesadnego entuzjazmu. Nawet w obliczu kl瘰ki uwa瘸, 瞠 nale篡 robi swoje. "Ale tak czy owak trzeba by這 dalej 篡" - tak point ko鎍zy si jego ostatnia przygoda.
Szkoda, 瞠 ostatnia.

MAΔORZATA SZPAKOWSKA - literaturoznawca i socjolog kultury, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i redaktor miesi璚znika "Dialog", wyda豉 m. in. "Dyskusje ze Stanis豉wem Lemem".

--
C
U
S
2006-04-05 10:16
Temat postu: Czy Kosmos jest 鄉ieszny?
ciachu


forum admin
post闚: 823

Jerzy Jarz瑿ski
Czy Kosmos jest 鄉ieszny?

Gdyby kto chcia wskaza utwory najbardziej dla pisarstwa Lema charakterystyczne, stanowi帷e jego specialit de la maison, wyb鏎 pad豚y pewnie na "Cyberiad" wraz z wcze郾iejszymi "Bajkami robot闚". Wyb鏎 taki z biegiem lat staje si coraz bardziej zgodny z rz康z帷ym w literaturze duchem czasu. Fantastyczne opowie軼i o spotkaniach z Inno軼i przenosz si bowiem z wolna z region闚 hipotez i projekt闚 w regiony gier intertekstualnych. Lem i tutaj wyprzedzi swoj epok i nawi您a do nurt闚, kt鏎e w fantastyce dopiero po latach mia造 sta si rzeczywisto軼i.
Autor kosmicznych ba郾i mia do wyboru bodaj trzy rozbie積e sposoby literackiego post瘼owania z Innymi. M鏬 - jak w "Solaris" - dowodzi, 瞠 z obcymi istotami, je郵i si pojawi, nie spos鏏 si b璠zie naprawd porozumie - do tego stopnia b璠 od ludzi inne; m鏬 te - jak w "Dziennikach gwiazdowych" - porozumienie czyni na odwr鏒: ca趾iem prostym i oczywistym, wynika這 to bowiem z zastosowanej konwencji literackiej przyg鏚 kosmicznego 貪arza i fantasty. "Cyberiad" zaliczy豚ym do kategorii trzeciej: w niej Obco嗆 nie jest obca do ko鎍a, bo stanowi u zarania nasz, ludzki wytw鏎. Roboty z "Cyberiady" odstr璚zy造 si wprawdzie od ludzi, ale tylko o tyle, by m鏂 przedstawia ich "pryncypialn krytyk" lub na my郵 o nich otrz御a si ze zgroz. Literacka konwencja, w jak zosta造 otulone, tym mocniej je z lud幟i kojarzy. Dystans mi璠zy cz這wiekiem a robotem dostarcza pisarzowi nowych narz璠zi do analizy podstawowej kwestii, kt鏎a go wci捫 interesuje: kwestii krytyki cz這wiecze雟twa, specyfiki i granic tego, co ludzkie.
Bajki Lema zdaj si doskona造m wcieleniem idei Rogera Caillois, kt鏎y literatur science fiction nazwa "ba郾iami ery kosmicznej". Ale Caillois my郵a o klasycznej odmianie fantastyki naukowej, kt鏎ej przypisywa po prostu spo貫czn funkcj podobn do tej, jak wcze郾iej pe軟i造 ba郾ie - Lem bawi si literack stylizacj, do modelu ba郾i odwo逝je si z ostentacj, stosuj帷 pe軟y repertuar chwyt闚 kojarzonych z gatunkiem ba郾iowym. Prze郵ed幟y je tutaj.

*

Po pierwsze: ba填 lokuje sw akcj w miejscu bli瞠j nie okre郵onym, "za g鏎ami za lasami", co przek豉da si doskonale na "gdzie w przestrzeni kosmicznej". Owa przestrze nie ma wyra幡ych granic: we wszystkich kierunkach rozci庵a si wok馧 bezmiar, kt鏎ego struktura i wewn皻rzne dystanse wyznaczane s przez dzia豉nia bohater闚. Po drugie: 鈍iat ba郾i jest 鈍iatem feudalnym, rz康zonym przez kr鏊闚 maj帷ych wok馧 siebie dwory, armie 穎軟ierzy i s逝膨cych. W ba郾i tedy jedn z istotnych kwestii jest zagadnienie w豉dzy - dobrej lub z貫j, m康rej lub zdeprawowanej, co Lem przenosi w realia swego 鈍iata, szczeg鏊n uwag po鈍i璚aj帷 korupcji, jak niesie panowanie. Po trzecie: w 鈍iecie ba郾i istotn funkcj pe軟i magia i czary, a zatem przekraczanie praw rz康z帷ych rzeczywisto軼i. Lem magi zast瘼uje nadnaturaln sprawno軼i techniczn, a czarownik闚 czyni po prostu konstruktorami, kt鏎zy umiej wi璚ej ni inni, a s逝篡 mog Dobru lub Z逝 - jak to w bajkach bywa. Przy tym Dobro i Z這 maj - jak w pierwowzorach - charakter przedustawny, wynikaj z dualistycznej natury 鈍iata i na nic tu psychologizowa, szuka spo貫cznych uzasadnie dla okrucie雟twa w豉dc闚, 膨dzy bogactw, nieumiarkowania itd. Wymowa etyczna tych utwor闚 jest raczej jednoznaczna, cho komplikacja fabu bywa wysokiej pr鏏y.
W豉dca jest osobliwym cz這wiekiem, bo przys逝guje mu prawo do kszta速owania 鈍iata wok馧 siebie, uk豉dania go pod逝g w豉snych zachcianek lub wyobra瞠 o tym, co godziwe. Dylematy w豉dc闚 s zatem w jakim sensie dylematami ka盥ego cz這wieka, kt鏎y chcia豚y decydowa o swoim losie i odciska swoj sygnatur w porz康ku otaczaj帷ej go rzeczywisto軼i - tyle 瞠, szczeg鏊nie w ba郾iach, te dylematy spot璕owane s do najwy窺zego stopnia. W豉dcy z bajek Lema mog o sobie powiedzie to samo mniej wi璚ej, co m闚i kapitan Clarke z Gombrowiczowskich "Zdarze na brygu Banbury", a mianowicie, 瞠 kapitan (w豉dca) "to s這wo ogromne, z這穎ne z samych zachcianek". Maj te podobne do Clarke’a problemy ze sw w豉dz: nie wiedz, co z ni zrobi, ich wewn皻rzna pustka przek豉da si bowiem na pustk zewn徠rz. W rezultacie goni za wymy郵nymi rozrywkami, bawi si okrucie雟twem, powoduje nimi monstrualna chciwo嗆, 膨dza u篡cia, a przy tym - r闚nie monstrualny - l瘯 przed konkurentami do monarszego stolca. Zn闚 Gombrowicz si k豉nia - ale tym razem ze "奸ubu", gdzie Ojciec nie mo瞠 poradzi sobie z w豉snymi emocjami, bo ka盥a z nich "kr鏊em mu ro郾ie... kr鏊em olbrzymieje". Mo積a rzec, i w obrazie w豉dcy mamy do czynienia ze swoist karykatur cz這wiecze雟twa.
No dobrze, ale przecie u Lema nie z lud幟i mamy do czynienia, tylko z robotami! Karykaturalno嗆 zosta豉 w ten spos鏏 podniesiona niejako do kwadratu. Najpierw w豉dcy odbijaj w sobie dobre lub z貫 cechy ludzi, nast瘼nie staj si ich karykaturami na inny spos鏏 jeszcze - jako istoty cz貫kopodobne, "powt鏎zenie" cz這wieka w innym materiale. A przecie mamy tu do czynienia r闚nie z relacj odwrotn: "z punktu widzenia robota" to cz這wiek jest jego karykatur, jego "gorsz" wersj: s豉bsz fizycznie, niesta陰 emocjonalnie, poddaj帷 si 豉two najgorszym instynktom.
Karykatura jest swoistym unieszkodliwieniem wzorca, znalezieniem prostej zasady jego funkcjonowania. Dla kogo jednak w tym szczeg鏊nym przypadku? Kt騜 w "Cyberiadzie" jest projektowanym przez tekst adresatem opowie軼i, skoro wszystko rozgrywa si w 鈍iecie robot闚? Bajki Lema opowiada mo瞠 mama-robot ma造m roboci徠kom, sk康 wniosek, 瞠 "normalno軼i" dla opowiadaj帷ego jest nie tyle nasza, ludzka rzeczywisto嗆, ile jaka hipotetyczna kraina, w kt鏎ej 篡j istoty mechaniczne. 奸adu fizycznego po tej "normalno軼i" w tekstach Lema brak, ale to wszak z niej w豉郾ie je-
go ba填 startuje w swoje fantazje - zar闚no te, w kt鏎ych kreuje si feudalne 鈍iaty robot闚, jak i te, z kt鏎ych przybywaj gro幡i, irracjonalni, sprzeczni w sobie ludzie.
Prosz nie s康zi, 瞠 w ten spos鏏 dorabiam Lemowi jakie nie istniej帷e pi皻ro jego ba郾iowego 鈍iata. To czysty konstrukt krytyka, kt鏎y pr鏏uje zrozumie, jaki jest "punkt widzenia" karykatur pisarza. Ten punkt widzenia usytuowany jest przecie na zewn徠rz zar闚no historii o robotach, jak o ludziach. Gdzie wi璚 si sytuuje? Czy nie w przestrzeni czystej, w豉軼iwej pono mechanicznym m霩gom racjonalno軼i, kt鏎a pr鏏uje ocenia funkcjonowanie rozmaitych spo貫cze雟tw i jednostek wpl徠anych w ich struktur? Karykatura taka jak tutaj, podw鎩na i w dwie strony skierowana, budzi niepok鎩, jej funkcja ocalania przez 鄉iech gdzie si zapodziewa, skoro przywary jednostek, niewa積e: biologicznych czy mechanicznych, okazuj si nie鄉iertelne, wynikaj jakby z samej zasady funkcjonowania spo貫cze雟twa, nie da si zatem ani ich wypleni, ani - przez edukacj - jednostkom skutecznie zohydzi. Bajki Lema s produktem racjonalnego umys逝, kt鏎y pr鏏uje opisa zasadnicz nieracjonalno嗆 wszelkich zbiorowisk, wszystkich tych zrzesze, w kt鏎e 陰cz si rozmaite "ja". Ale i z "czystym rozumem", jak zobaczymy, sprawa nie przedstawia si tak prosto.
"Ja" osadzone w spo貫cze雟twie stara si zazwyczaj u Lema poszerza swe granice i prerogatywy, zagarnia dla siebie coraz to wi璚ej i wi璚ej, narzuca siebie wsp鏊nocie. Przyk豉dem najwyrazistszym takiego "ja" rozd皻ego jest w ba郾iach Lema w豉dca. Kr鏊owie robocich pa雟tewek albo dbaj jedynie o realizacj swych zachcianek ("Oferta kr鏊a Okrucyusza"), albo pyszni si bogactwami ("Skarby kr鏊a Biskalara"), albo chc pokona wrog闚 ("Pu豉pka Gargancjana") b康 tylko zapewni sobie w豉dz po wsze czasy ("Bajka o kr鏊u Murdasie"). Tam, gdzie panuj帷y okazuj si dobrzy i roztropni ("Doradcy kr鏊a Hydropsa"), szale雟twem walki o w豉dz i wp造wy zara瘸j si natychmiast dworacy. Tak dzia豉 ba郾iowy schemat? Prawda, ale nie przypadkiem chyba nagromadzi Lem w swych fantastycznych 鈍iatach tyle przyk豉d闚 jawnie bezsensownych dzia豉, kt鏎e cel maj w poszerzaniu sfery eksces闚 wybuja貫go "ja".
Odmian tych eksces闚 jest erotyka - bo roboty Lema nie s oboj皻ne na uroki p販i przeciwnej, cho przyjemno軼i, jakie z erotyki czerpi, wyrazi mo積a j瞛ykiem raczej elektrotechniki ni cia豉 ("Bajka o trzech maszynach opowiadaj帷ych kr鏊a Genialona", "O kr鏊ewiczu Ferrycym i kr鏊ewnie Krystali"). Jednym s這wem, 篡wio parodii - parodii cz這wiecze雟twa - przenika wiele sfer ba郾iowych 鈍iat闚 "Cyberiady", cho niekiedy ust瘼uje patosowi mrocznych legend ("Dwa potwory", "Bia豉 鄉ier"), w kt鏎ych cz這wiek okazuje si ju nie - groteskowo wodnistym i ciastowatym "bladawcem", ale istot pot篹n i z這郵iw, nieprzejednanym wrogiem wszystkich robot闚.

*

Je郵i co te ba郾ie r騜ni od klasycznych pierwowzor闚, to posta "pozytywnego bohatera". W ba郾iach znanych dot康 bohaterem g堯wnym by zwykle kto, kogo skarbem najwi瘯szym by豉 poczciwo嗆, zdolno嗆 do mi這軼i i po鈍i璚e dla osoby ukochanej. Pozytywnymi bohaterami Lema s natomiast znakomici konstruktorzy. S oni w stanie stworzy z dost瘼nych sobie 鈔odk闚 nieomal wszystko, co si zamarzy w豉dcom, kt鏎zy ich wynaj瘭i, a nawet wi璚ej - bo konstruktorzy z regu造 musz sobie poradzi z kryj帷ymi si za zam闚ieniem oszuka鎍zymi intencjami i z陰 wol.
W centrum "Cyberiady" stoi zatem posta in篡niera-kreatora i problem kreacji. Z pozoru brak tu odwo豉 do jakiejkolwiek powa積ej problematyki. Tworzenie - cho nie z niczego - Lem przedstawia w swoich ba郾iach najcz窷ciej w kostiumie fantastyczno-bajkowym. Konstruktorzy "逝skaj atomy", "prz璠" twarde promieniowanie, maj na swe us逝gi - jak Kreacjusz ze "Skarb闚 kr鏊a Biskalara" - prawdziwie czarodziejskie iskierki, kt鏎e wykonuj za nich r騜ne skomplikowane roboty na poziomie atomowym (istni to "magiczni pomocnicy" w terminologii Proppa). Je郵i jednak przyjrze si bli瞠j "cudom" przez nich stwarzanym, oka瞠 si, 瞠 one ca趾iem w豉軼iwie, tzn. zgodnie z regu豉mi fizyki, odpowiadaj przynajmniej na pytanie, co konstruktor pr鏏uje zdzia豉, cho na pytanie, jak to robi, sk徙i najcz窷ciej dok豉dniejszych zezna, zas豉niaj帷 si j瞛ykiem i sztafa瞠m ba郾i.
Z cech g堯wnych "pozytywnego bohatera" pozosta這 jedno: Lemowi kreatorzy z natury rzeczy stoj po stronie Dobra, pracuj na rzecz pokoju, umiarkowania, pow軼i庵ni璚ia zgubnych nami皻no軼i. Je郵i czasem dadz si wci庵n望 we wsp馧zawodnictwo, to ich ambicje budzi mog najwy瞠j u鄉ieszek w por闚naniu z nienasyconymi ambicjami w豉dc闚, kt鏎ym staraj si roztropnie s逝篡. Roztropnie, to znaczy na rzecz posp鏊nego - nie egoistycznie poj皻ego - dobra. Czy oznacza to, 瞠 rozumna kreacja jest z natury dobra? Mo瞠 raczej: 瞠 konstruktorstwo wykwita z tej racjonalno軼i, kt鏎 Lem czyni punktem odniesienia swych w璠r闚ek w szale雟two i absurd rz康z帷e 篡ciem spo貫cze雟tw i jednostek. Ci, kt鏎zy potrafi da sobie rad z materi, tak瞠 i z zasadami moralno軼i nie b璠 mieli k這potu, moralno嗆 bowiem w tych ba郾iach zdaje si mie wiele wsp鏊nego z rozumem, cho obie musz czasem skapitulowa przed uporczywo軼i g逝poty i z豉.
G逝pota jako Lema fascynuje, dlatego w ba郾iach znajdziemy nielich galeri jej odmian. W stanie czystym ogl康a mo瞠my ten przypadek w "Maszynie Trurla" - 郵icznej opowie軼i o maszynie my郵帷ej, kt鏎a zrealizowa豉 marzenie konstruktora o sztucznej inteligencji w spos鏏 osobliwy: uparte obstawanie przy w豉snym zdaniu przed這篡豉 nad poprawno嗆 my郵enia. G逝pota jest bowiem - co wida szczeg鏊nie w historiach o chciwcach czy satrapach - nie tyle b喚dem logiki, ile przypad這軼i woli, odbieraj帷 jasno嗆 s康u i rozeznanie warto軼i. W formie przejrzystej przypowie軼i realizuje to bajka o "trzech elektrycerzach": do zdobycia nietrwa造ch skarb闚 Krionid闚 popycha elektrycerzy sama tylko wola, jakakolwiek przymieszka my郵enia staje si dla tej bezsensownej eskapady zab鎩cza.
Na antypodach g逝pstwa stoi tedy, jak si zdaje, kreacja i jej mistrz: konstruktor, ale czy i on uciec przed g逝pot zdo豉? Lemowi konstruktorzy dobrze sobie radz, p鏦i przychodzi im wywodzi w pole ogarni皻ych tak czy inn mani w豉dc闚. Ich twory objawiaj w闚czas "podw鎩n lojalno嗆": s niby to wype軟ieniem 篡cze kr鏊a, a jednocze郾ie s逝膨 dobrej sprawie, udaremniaj帷 jego niecne zamiary. Znacznie gorzej dzieje si, gdy porwani ambicj kreatorzy wa膨 si na wyczyny godne boskiego demiurga: pr鏏uj stworzy spo貫cze雟twa dobrze urz康zone i szcz窷liwe. Ko鎍zy si to albo za豉maniem spo貫cznej struktury i wybuchem powszechnego zam皻u, albo spe軟ieniem niejako tautologicznym: szcz窷liwa jest istota, kt鏎a wci捫 sobie powtarza: "jestem szcz窷liwa!" - jak tytu這we Kobyszcz z opowie軼i. "Cyberiada" w pewnej chwili staje si przede wszystkim ksi捫k o daremnych pr鏏ach uszcz窷liwienia zbiorowo軼i, przy czym wszystkie kl瘰ki, jakie konstruktor闚 na tym polu spotykaj, wywodz si zapewne z ich nierozumienia specyfiki funkcjonowania spo貫cze雟tw. Ot騜 nie da si ich ulepszy i obdarzy szcz窷ciem ani dostarczaj帷 im w nadmiarze d鏏r, ani wszczepiaj帷 im powszechny altruizm, istniej one bowiem jako chwiejna r闚nowaga przeciwie雟tw - i to r闚nowaga w wiecznym ruchu, w nieustannym d捫eniu do spe軟ienia jakich idealnych lub materialnych cel闚. Niszczenie owej r闚nowagi jak彗olwiek drastyczn ingerencj nie jest najlepsz recept na utrzymanie homeostazy. Tak samo, jak realizacja pragnie - wszak d逝gie, pe軟e mozo堯w d捫enie do spe軟ienia marze to podstawa, na jakiej opiera si zrzeszenie jednostek.
Pami皻aj帷, 瞠 z robotami sprawa, lepiej ocenimy sceptycyzm Lema: wydawa這by si, 瞠 istoty mechaniczne znacznie 豉twiej poddadz si konstruktorskim zabiegom, 瞠 鈍iat maszynowej racjonalno軼i jest wprost stworzony do melioracyjnych zabieg闚. Tymczasem nic z tego! Lem pr鏏uje nam, zdaje si, powiedzie, 瞠 b陰d le篡 nie tyle w jakich naszych ludzkich negatywnych cechach, ale 瞠 jest wpisany w egzystencj wszelkiego rodzaju cz這nk闚 spo貫czno軼i, ergo: to spo貫cze雟two (tak jak wcze郾iej jednostka) produkuje irracjonalizm i absurd, naruszaj帷 nieustannie fundamenty zdrowego rozs康ku.

*

Pod koniec cyklu Lem rozszerzy wyra幡ie formu喚 swoich ba郾i, co wida dobrze w "Powt鏎ce" i "Edukacji Cyfrania" (nb. wedle pierwotnych za這瞠 nawet "Maska" mia豉 w sk豉d "Edukacji" wchodzi). Wraz z "Opowie軼i Pierwszego Odmro瞠鎍a" w histori o tworzeniu Idealnego Spo貫cze雟twa wkrada si nader aktualna w latach 70. zjadliwa satyra polityczna i staje si jasne, 瞠 pisz帷 o desperackich a nieudanych pr鏏ach kreacji powszechnego dobrobytu i szcz窷cia, autor ksi捫ki mierzy w rz康z帷y w闚czas w Polsce polityczny system. W ten spos鏏 pa雟two robot闚 staje si kolejnym parodystycznym wcieleniem spo貫czno軼i, kt鏎ej w豉dza chce zaszczepi komunizm i kt鏎 w tym celu rada by przerobi w uk豉d czysto mechaniczny, pozbawiony pami璚i, w豉snych emocji czy pragnie. Jako taki m鏬豚y sta si dogodnym obiektem melioracyjnych eksperyment闚, a jego mechaniczno嗆 w豉郾ie uczyni豉by go podatnym na interwencje czysto techniczne, nie odwo逝j帷e si do sentyment闚, zasz這軼i historycznych, odziedziczonych system闚 aksjologicznych, etc. No c騜 - skoro z robotami mo積a "wszystko zrobi", dowolnie je przemodelowa i przeprogramowa?... Tak przecie dzia豉 Trurl w opowiadaniu "Kobyszcz", projektuj帷 cechy stwarzanych spo貫cze雟tw tak, aby zapewni im szcz窷cie. Niestety, nic z tego nie wychodzi - nawet temu geniuszowi in篡nierii, c騜 wi璚 si dziwi, 瞠 podobnego zadania nie potrafi wykona t瘼awe Biuro Polityczne pod przewodem wszechwiednego i omnipotentnego rzekomo Pierwszego Sekretarza. Jest wi璚 w "Cyberiadzie" zaznaczona p豉szczyzna, na kt鏎ej dzia豉 czysty rozum i in篡nierska sprawno嗆, ale i tam nie spos鏏 znale潭 recepty na schorzenia spo貫cze雟tw. Musz one - w drodze d逝gich i 禦udnych proces闚 - uleczy si same. "Cyberiada" w punkcie doj軼ia okazuje si satyr polityczn na samozwa鎍zych "in篡nier闚 dusz", kt鏎ym oddano w pacht w豉dz nad 篡ciem ca造ch narod闚.
Tre嗆 satyryczna ksi捫ki nie t逝maczy jej niezwyk貫go powodzenia. Kosmiczne ba郾ie Lema to przede wszystkim majstersztyk roboty czysto literackiej. S one eksperymentem przeprowadzanym na j瞛yku i literackich formach. Lema fascynuje sam proceder mieszania j瞛yk闚, styl闚, konwencji literackich, element闚 rzeczywisto軼i branych z rozmaitych, kontrastowych dziedzin. Naj豉twiej zauwa篡 zabawn niesp鎩no嗆 reali闚 ba郾iowych kr鏊estw. Najwy窺zy rozw鎩 techniki towarzyszy tam groteskowym anachronizmom w rodzaju lutuj帷ego garnki Frotona ("Doradcy kr鏊a Hydropsa") czy kr鏊ewny, kt鏎a rozum musi kluczykiem nakr璚a ("Jak Erg Samowzbudnik Bladawca pokona"). Ale poczyna si ten eksperyment na poziomie najni窺zym - s這wotw鏎czym, gdzie pe軟o wyraz闚 stanowi帷ych zlepki czy zrosty hase branych ze s這wnika wsp馧czesnej nauki - i s這wnika tradycyjnej, wi璚 osadzonej w feudalnym 鈍iecie ba郾i. St康 wszyscy owi "elektrycerze", "cyberchanio造", "robos造", tytu造 dworskie w rodzaju: "Wielki Cybernator Koronny", "Wielki Arcydynamik", czy imiona takie jak "Krionidzi", "Arbitron Kosmozofowicz", "Diody", "Triody" i "Heptody", 陰cz帷e element "scjentyczny" ze swoi軼ie bizantyjskim brzmieniem (co si ze wsp鏊nej dla obydwu 篡wio堯w greki bierze).
Dalej id w "Cyberiadzie" cechy samej opowie軼i, kt鏎a, maj帷 za przedmiot sprawy "kosmiczne", bardzo cz瘰to wykorzystuje konwencje charakterystyczne dla narracji ba郾iowej. B璠 to powt鏎zenia (np. "My jeste鄉y Staloocy..." z "Konsultacji Trurla"), triada: po skarby Krionid闚 wybieraj si trzej elektrycerze, Staloocy pr鏏uj wystraszy "co", co na ich planet zawita這, "maszynk-straszynk", "maszyn-straszyn" i "maszyniszczem", itd. Ostatnia z przytoczonych triad s逝篡 mo瞠 dodatkowo jako przyk豉d zabaw s這wotw鏎czych, polegaj帷ych b康 to na wywodzeniu z jednego rdzenia szeregu wyraz闚, a co za tym idzie - tak瞠 wielu byt闚 o zbli穎nej charakterystyce - b康 na zestawianiu s堯w zbli穎nych fonetycznie, rymowaniu ich, a nawet rymowaniu ca造ch odcink闚 narracji ("I podbija, stempluje, za陰czniki rachuje, odsy豉 odwo豉nia, bez 瘸dnego gadania, kamizelka nie dopi皻a, prosz wezwa petenta, skr鏂one godziny, cieniutka herbatka, a w szufladzie krawatka, oto nowe papiery, czterdzie軼i i cztery, i zak豉da cztery nowe szafy, a tam pr鏏y przekupstwa i ruja z por鏏stwa, i nakaz egzekucji ze 鈔ody na pi徠ek, i siedem piecz徠ek" - to z "Konsultacji Trurla").
Rymowanki Lema s cz瘰to nies造chanie 鄉ieszne - jak owa mroczna przepowiednia z "Bajki o kr鏊u Murdasie", kt鏎a przybiera form krwawo-zgrzytliwego wierszyka ("Wybi豉 godzina - 軼ina si rodzina, / Brat brata lub ciotk, a kuzyn kuzyna. / Bulgoce saganek - dochodzi bratanek, / 盍e podagra szwagra, kat mu zaraz zagra..."). Rym jest czynnikiem roz豉dowuj帷ym groz, wprowadzaj帷ym na jej miejsce swoist mechaniczno嗆, kt鏎a - jak chce Bergson - jest matk komizmu. Czym innym rym jednak, a czym innym poezja. W historii o Elektryba販ie Trurla "mechaniczno嗆" wa篡 si na tworzenie poemat闚, kt鏎e maj pono przyprawia o omdlenie najbardziej niepoetyczne natury. Lem tych szczyt闚 poezji nam, rzecz jasna, nie prezentuje. Poprzestaje na arcy鄉iesznych majstersztykach rzemie郵niczej sprawno軼i, kt鏎ym jedynie maszyna sprosta mo瞠 (a cz這wiek tylko wtedy, gdy dopasuje zam闚ienie do gotowego tekstu). Co jednak znaczy to obarczenie maszyny poetyck wen?
Na wst瘼ie opowiadania, kiedy Trurl, wpisawszy w maszyn ca陰 m康ro嗆 wiek闚, otrzymuje, zamiast arcydzie, jakie j瞛ykowe potworki, gotowi鄉y uwierzy, 瞠 mechanizm ust徙i musi w dziedzinie artystycznej tw鏎czo軼i 篡wej istocie. A przecie Lem na koniec pozwala "wygra" maszynie: jej p這dy okazuj si doskonalsze od wszystkiego, co stworzy umiej najt篹si owocze郾i poeci. Dodajmy od razu: poeci-roboty, chyba 瞠 zapomnimy na chwil, w jakim 鈍iecie toczy si akcja opowie軼i. Czy to tylko 瘸rt? Tak i nie. Tw鏎czo嗆 poetycka to tylko jedna z wielu dziedzin 篡cia, w kt鏎ych intelekt mechaniczny potyka si z "naturalnym", stworzonym przez ewolucj biologiczn. Roboty Lema - karykatura ludzi - musz wi璚 tak瞠 ust徙i przed sztucznym umys貫m na tyle wyspecjalizowanym w jakim rodzaju kreacji, 瞠 przeci皻ny robot mu nie dor闚na. 畝rt skrywa chyba lekkie przera瞠nie perspektyw wyparcia tw鏎czo軼i b璠帷ej dzie貫m os鏏 - perfekcyjn technicznie "produkcj artystyczn", kt鏎ej dostarcz nam kiedy, by mo瞠, automaty.
Czy wi璚 po to, by rzuci wyzwanie przysz造m superkomputerom, kt鏎ym, jak Lem lubi podkre郵a, najtrudniej b璠zie poradzi sobie ze zrozumieniem zwyk造ch dowcip闚, ol郾iewa nas autor ksi捫ki niezwyk陰 g瘰to軼i stylistyczn swej ksi捫ki, niezliczonymi nawi您aniami intertekstualnymi, grami j瞛ykowymi, zmieszaniem styl闚 mowy i odpowiadaj帷ych im reali闚? "Cyberiada" jest pod tym wzgl璠em niepospolicie atrakcyjna: nawarstwia si w niej pe貫n archaizm闚 j瞛yk starych przypowie軼i, patos i ozdobno嗆 dworskiego idiomu, j瞛yk wsp馧czesnej nauki, naiwny styl bajek dla dzieci itd. Niekiedy perypetie fabu rodz si wr璚z ze "zdarzenia j瞛ykowego" - jak owa, wskutek liter闚ki, przemiana "elektrosmoka" w "elektrosmo喚", jak tragedia 鈍iata, w kt鏎ym bez powrotu znik這 tak wiele rzeczy o nazwach rozpoczynaj帷ych si na liter n. Inny typ j瞛ykowej gry wynika z zabawnego udos這wnienia formu matematyki ("smok zacz掖 ci庵n望, ci庵n掖, ci庵n掖, a ca造 zatrzeszcza, zasapa si, zadygota, ale nagle pu軼i這 - i wyci庵n掖 z siebie pierwiastek"), jeszcze inny - z parodystycznego potraktowania j瞛yka naukowych roztrz御a. Oto przyk豉d ze "Smok闚 prawdopodobie雟twa":
"Jak wiadomo, smok闚 nie ma. Prymitywna ta konstatacja wystarczy mo瞠 umys這wi prostackiemu, ale nie nauce, poniewa Wy窺za Szko豉 Neantyczna tym, co istnieje, wcale si nie zajmuje; banalno嗆 istnienia zosta豉 ju udowodniona zbyt dawno, by warto jej po鈍i璚a cho熲y jedno jeszcze s這wo. Tak tedy genialny Kerebron, zaatakowawszy problem metodami 軼is造mi, wykry trzy rodzaje smok闚: zerowe, urojone i ujemne. Wszystkie one, jak si rzek這, nie istniej, ale ka盥y rodzaj w zupe軟ie inny spos鏏".
Ani to satyra na matematyk, ani na bajki o smokach! Komizm rodzi si na styku j瞛yk闚 i konwencji, wynika z przebicia 軼ianek oddzielaj帷ych r騜ne dziedziny tego, co pono z jednego pnia - ludzkiej kultury - si wywodzi. Lem czyni w "Cyberiadzie" osobliw sztuczk: przepuszcza rzeczywisto嗆 przysz這軼iowej, przekraczaj帷ej naj鄉ielsze marzenia kreacji przez filtr najbardziej tradycyjnego, przechowuj帷ego ludzk pami耩, emocje i zasady 鈍iata ba郾i. Efekt jest komiczny, ale i powa積y zarazem - bo kultura, kt鏎 tworzy spo貫cze雟two, jest zawsze dziwacznym splotem anachronizm闚, miejscem spotka rzeczy pochodz帷ych z r騜nych 鈍iat闚 i r騜nych aksjologii. To, co w niej pr鏏ujemy wykreowa, nie jest odseparowane od t豉, wchodzi z nim w niespodziane interakcje, zaskakuj帷 co chwila Konstruktora.
Wiek XX ub鏀twi Kreacj, tworzenie lepszej, bardziej racjonalnej Nowo軼i. Lem konfrontuje te marzenia z rzeczywisto軼i, w kt鏎ej hulaj ca趾iem nie nowoczesne nami皻no軼i, w kt鏎ej potykamy si co chwila o pozosta這軼i dawnych wiar i odwiecznych marze. Efekt zachodz帷ych tu zderze (j瞛yka, konwencji, obyczaj闚) jest nieodparcie 鄉ieszny. Ale czy 鄉ieszno嗆 tylko w nas drzemie, czy stanowi nieodjemn w豉sno嗆 ca貫go Kosmosu? C騜, na to pytanie - jak m闚i jeden z Lemowych m璠rc闚 - "ka盥y musi sam sobie odpowiedzie".

JERZY JARZ牞SKI (ur. 1947), historyk literatury i krytyk, profesor Uniwersytetu Jagiello雟kiego, wyda m. in. w RFN ksi捫k o tw鏎czo軼i Stanis豉wa Lema ("Zufall und Ordnung", 1986), jest redaktorem jego "Dzie zebranych".

--
C
U
S
2006-04-05 10:18
Temat postu: Lem jak Conrad
ciachu


forum admin
post闚: 823

Edmund Wnuk-Lipi雟ki
Lem jak Conrad

Do moich ulubionych bohater闚, zaludniaj帷ych 鈍iaty wykreowane przez Lema, nale膨 Ijon Tichy z "Dziennik闚 gwiazdowych" i, naturalnie, dzielny pilot Pirx. Ijon Tichy zmaga si w swoich podr騜ach z grotesk 鈍iat闚, kt鏎e mog造by istnie, gdyby r騜ne filozoficzne czy polityczne idea造 doprowadzi do ich logicznego ko鎍a, maj帷 na podor璠ziu wysoce zaawansowan technologi. To kosmiczny baron Mnchhausen, kt鏎y praktycznie sprawdza, do czego prowadzi by mog造 r騜ne pomys造 na ostateczne, cho doczesne, zbawienie ludzko軼i. 安iaty, kt鏎e odwiedza Ijon Tichy, to planety zamieszka貫 przez istoty, kt鏎e "uszcz窷liwiane" by造 przez szalonych dyktator闚 traktuj帷ych dos這wnie i najzupe軟iej serio recepty na powszechn szcz窷liwo嗆 i maj帷ych w豉dz oraz 鈔odki przymusu pozwalaj帷e im wprowadza owe recepty w praktyk 篡cia spo貫cznego. Sami 篡li鄉y w takim groteskowym 鈍iecie przez niemal p馧 wieku, a zatem analogie z PRL-owsk utopi wcielon nasuwa造 si same. By這by jednak nieporozumieniem traktowanie "Dziennik闚 gwiazdowych" jedynie jako zawoalowanej krytyki absurdalnej, a zarazem gro幡ej recepty na szcz窷cie powszechne. Jest to bowiem o wiele g喚bsza, cho niedoceniana przez rodzim krytyk rozprawa z zadufaniem cz這wieka, z jego wiar w to, 瞠 wystarczy mie 鈔odki i w豉dz, aby definitywnie uwolni ludzko嗆 od cierpie, zabobon闚 i niesprawiedliwo軼i.
Pirx to bohater zupe軟ie inny. On nie odwiedza absurdalnych krain wcielonych utopii. Przeciwnie, jego 鈍iat, a w豉軼iwie wszech鈍iat, jest zwyczajnym, codziennym miejscem pracy: z pracodawcami, kontraktami, leniwymi pracownikami i psuj帷ym si sprz皻em. To Kosmos widziany oczyma zawodowca, to miejsce pracy, mo瞠 troch wi瘯sze i troch bardziej zaskakuj帷e ni hala fabryczna czy laboratorium naukowe. Opowiadania pilota Pirxa to dzienniki pracy wyrobnika Kosmosu, a zarazem to fascynuj帷e zderzenie codziennego mozo逝 z tajemnic przerastaj帷 cz這wieka. Towarzyszymy Pir-xowi w jego karierze zawodowej od stopnia kadeta do komandora. I niezale積ie od tego, czy Pirx jest kadetem boj帷ym si obla u surowego profesora, czy komandorem dowodz帷ym kosmicznym liniowcem, pozostaje on ma造m ch這pcem, kt鏎y chce zobaczy, co tyka w 鈔odku zegarka. Pirx jest dla mnie niezwykle trafn metafor ludzkiej ciekawo軼i. Tej ciekawo軼i, kt鏎a wydoby豉 nas ze 鈍iata zwierz璚ego, kt鏎a jest paliwem nap璠owym technologicznego rozwoju i kt鏎a B鏬 wie gdzie nas zaprowadzi.
Lem stawia Pirxa w sytuacjach ekstremalnych i testuje nie tylko jego ciekawo嗆, ale i cz這wiecze雟two. Niczym eksperymentator w laboratorium nie szcz璠zi mu ci篹kich pr鏏, aby zaobserwowa, co si z nim stanie. Lem wyra幡ie lubi Pirxa. By mo瞠 nawet jest to jego wczesne alter ego, kiedy jeszcze by w tej fazie tw鏎czo軼i, kt鏎 mo積a by nazwa "technologicznym optymizmem", sceptycznym, ale jednak optymizmem.
Dzisiaj Lem jest bliski nastrojom katastroficznym. Gdyby zechcia kontynuowa przygody Pirxa, s康z, 瞠 i jego bohater mia豚y z grubsza podobne nastroje, cho nadal przede wszystkim by豚y zawodowcem, rzetelnie wykonuj帷ym swoj prac. Ale ju w 闚czesnej fazie tw鏎czo軼i Lema wyra幡ie by obecny niepok鎩. Technologia w 鈍iecie Pirxa pozwoli豉 opanowa odleg貫 zak徠ki Kosmosu, ale przecie w 瘸dnej mierze nie uwolni豉 go od stawania twarz w twarz z Tajemnic. Mo積a by powiedzie, 瞠 Tajemnica zwielokrotni豉 si, nabra豉 wielko軼i kosmicznych.
W tym przes豉niu zawarta jest jaka g喚boka sokratejska prawda o cz這wieku: widzie wi璚ej i wi璚ej wiedzie, to zarazem zdawa sobie spraw z ogromu w豉snej niewiedzy. Cz這wiek bowiem wyruszaj帷 w nieznane gnany jest nie tylko bardzo ludzk ciekawo軼i zobaczenia, co kryje si za horyzontem, ale tak瞠 marzeniem, 瞠 ju za najbli窺zym horyzontem znajdzie odpowied na podstawowe pytania. S這wem, 瞠 odkryta wreszcie zostanie tajemnica naszego istnienia.
Pirx, jako si rzek這, jest zawodowcem, by nie powiedzie - rzemie郵nikiem Kosmosu. Prowadzenie statk闚 kosmicznych jest jego 廝鏚貫m utrzymania, ale przecie nie tylko o zap豉t chodzi. Praca, pe軟a zmaga z oporem materii, instytucji i ludzi, jest zarazem polem do鈍iadcze zgo豉 metafizycznych: zetkni璚ia z wielkim milczeniem Kosmosu, ze zdarzeniami, kt鏎e wykraczaj poza w御ko racjonalistyczne pojmowanie 鈍iata. Mo瞠 i Pirx jest postaci zmy郵on, ale jego 篡cie i przygody oddaj prawd o losie cz這wieka, rzuconego w 鈔odowisko nie dla niego stworzone. M闚i Pirx: "Dobre ksi捫ki s zawsze prawdziwe, nawet gdyby opisywa造 rzeczy, kt鏎e nigdy nie wydarzy造 si i nie wydarz. S prawdziwe w innym sensie - je郵i m闚i, powiedzmy, o kosmonautyce, to tak, 瞠 poznaje si co z tej ciszy, kt鏎a jest zupe軟ie inna od ziemskiej, z tego spokoju, tak doskonale nieruchomego... Cokolwiek przedstawiaj, m闚i zawsze to samo, 瞠 cz這wiek, tam, nigdy nie b璠zie u siebie." To wyznanie Pirxa r闚nie dobrze s逝篡 mo瞠 jako credo pisarskie jego tw鏎cy Lema.
Pirx jest dzielnym pilotem, kt鏎y w odr騜nieniu od wielu innych ludzi podobnej profesji daje sobie rad w najbardziej ekstremalnych sytuacjach, zgotowanych mu przez autora. Jednak Pirx nie jest 瘸dnym supermanem, nie ma nadludzkiej postury ani umiej皻no軼i, kt鏎ych nie posiada造by rzesze jemu podobnych. A jednak jest inny. Bowiem obok bardzo dobrego opanowania rzemios豉 kosmicznego, ma jeszcze to co, o czym pisa ju Joseph Conrad w swoich wielkich powie軼iach: silnie rozwini皻y zmys etyczny, wierno嗆 powinno軼iom wynikaj帷ym z tego, 瞠 jest si zarazem zawodowcem i m篹czyzn. Klimat conradowski, mimo ca貫go sztafa簑 twardej, technologicznej science fiction, jest obecny w ka盥ej przygodzie pilota Pirxa. Nie jest to jednak epigo雟two ani na郵adownictwo. Pirx bowiem staje wobec wyzwa, kt鏎e przekracza造 horyzont wyobra幡i bohater闚 Conrada. I cho metafora bezbrze積ego oceanu jest w swej istocie podobna do metafory niezmierzonego Kosmosu, bo i tu, i tam cz這wiek staje twarz w twarz z niesko鎍zono軼i, to jednak w tle przyg鏚 racjonalisty Pirxa czai si pytanie o Byt Absolutny.
Pirx naturalnie nie spotyka Go, ale w swoich podr騜ach nieustannie potyka si o 郵ady, prowadz帷e ku tajemnicy, kt鏎ej nawet nie mo積a dobrze zdefiniowa; tajemnicy niewyobra瘸lnego ogromu Wszech鈍iata, niezmienno軼i praw, a tak瞠 owej ciszy, przejmuj帷ej, zupe軟ie innej od ziemskiej.

EDMUND WNUK-LIPI垶KI (ur. 1944) - socjolog, autor powie軼i science fiction, profesor w Instytucie Studi闚 Politycznych PAN i w Collegium Civitas.

--
C
U
S
2006-04-05 10:18
Temat postu: Pytanie o Solaris
ciachu


forum admin
post闚: 823

Magdalena Fikus
Pytanie o Solaris

Zapytana o ulubion ksi捫k Lema, nie mam chwili wahania - to "Solaris". Potem przychodz mi na my郵 "Opowie軼i o pilocie Pirxie". Te ksi捫ki czyta豉m w czasie, kiedy trzeba by這 mie znajomego ksi璕arza, aby je kupi, ja zna豉m tylko znajomych i dlatego nie mam ich na p馧ce. Zreszt czyta豉m je na tyle dawno i w tak innej rzeczywisto軼i, 瞠 by豉m nawet ciekawa, co pomy郵 o nich teraz.
W antykwariacie "Solaris" akurat by豉, a w ksi璕arni znalaz豉m wznowienie "Opowie軼i" . Zacz窸am zatem czyta i... znowu mnie wci庵n窸o tak, 瞠 cho lubi czyta kilka ksi捫ek naraz, od這篡豉m inne. Potem jeszcze zobaczy這 "Solaris" kilku uczestnik闚 "Szko造 matematyki pogl康owej" (mia豉m tam wyk豉d o genomice - proteomice, wi璚 w tematyce bliskiej "Solaris") i wsp鏊nie wymienili鄉y pogl康y. Jeden z pan闚 wyrecytowa z pami璚i d逝gi wiersz, chyba z "Bajek robot闚".
Ksi捫ki Lema pozosta造 zatem g喚boko w pami璚i niegdysiejszych czytelnik闚, co wi璚ej, nadal budz zainteresowanie. Dla mnie oznacza to po prostu, 瞠 s Literatur.
Obie moje lektury "Solaris" dzieli nie tylko formalnie czas, ale ja tak瞠 jestem dzi zupe軟ie innym cz這wiekiem ni by豉m w po這wie lat 60. A wra瞠nie, kt鏎e pozosta這 i wtedy, i teraz, wi捫e si z niedopowiedzeniem - o kt鏎e w闚czas mia豉m do Pana Lema okropne pretensje: 瞠 nie wiemy w ko鎍u, jak to by這 z oceanem i czym si w豉軼iwie ksi捫ka ko鎍zy. Dzi usi逝j sobie na te pytania odpowiedzie sama. Mimo 瞠 o tyle lat starsza - nadal nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Ale jak捫 ten Lem ma wyobra幡i! Niedawno znalaz豉m podr璚znik biochemii, na podstawie kt鏎ego zdawa豉m egzaminy na studiach biochemicznych w tamtych latach. Syntezie bia貫k jest w nim po鈍i璚one p馧 ba豉mutnej strony (nic nie wiadomo), a kwasy nukleinowe om闚ione s jako jedna z nudniejszych chemicznie i zagadkowych substancji. Wielkie odkrycie Watsona-Cricka mia這 8 lat, w podr璚znikach jeszcze o nim nie pisano.
奸edz帷 uwa積ie informacje o Harey, materialnym wytworze wsp鏊nego dzia豉nia m霩gu bohatera i oceanu, znajduj wzmiank zar闚no o bia趾ach, jak i kwasach nukleinowych, ale ta wiedza nie jest konieczna, 瞠by m鏂 my郵e o tajemnicy Solaris. A kilka lat temu odkryto w Ameryce P馧nocnej najwi瘯szy wsp馧czesny 篡wy organizm - jest to podziemna grzybnia rozprzestrzeniaj帷a si na obszarze kilkuset (mo瞠 wi瘯szym) hektar闚. Wydaje si jednak, 瞠 nie jest to grzybnia my郵帷a, a DNA na pewno zawiera.
"Solaris" dzi jest dla mnie 鈍iadectwem niemocy cz這wieka w pr鏏ach odej軼ia od antropocentrycznego sposobu patrzenia na 鈍iat. M闚i o tym jeden z bohater闚 ksi捫ki: "nie szukamy [we Wszech鈍iecie] nikogo pr鏂z ludzi. Nie potrzeba nam innych 鈍iat闚. Potrzeba nam luster... to maj by globy, cywilizacje doskonalsze od naszej... Tymczasem po drugiej stronie jest co, czego nie przyjmujemy, przed czym si bronimy, a przecie nie przywie幢i鄉y z Ziemi samego tylko destylatu cn鏒... Przylecieli鄉y tu tacy, jacy jeste鄉y naprawd, a kiedy druga strona ukazuje nam t prawd - t jej cz窷, kt鏎 przemilczamy - nie mo瞠my si z tym zgodzi". I dlatego gorzk wymow ma tytu jednego z rozdzia堯w: "Sukces", bowiem sukcesem okazuje si nieodwracalne zniszczenie obrazu z drugiej strony lustra.
I chyba musz si jednak przyzna, 瞠 nadal, podobnie jak przed laty, chcia豉bym wiedzie, jak to z t planet by這. Czy si rodzi豉, czy umiera豉? Czy chcia豉 nawi您a kontakt, czy nie? Czy to by豉 inna forma 篡cia, czy inna forma trwania materii nieo篡wionej? Dra積i mnie moja 闚czesna i wsp馧czesna t瘼ota i to, 瞠 nie umiem udzieli jednoznacznych w豉snych odpowiedzi. W ko鎍u chodzi mi ju nie o ten kosmiczny kontakt, a o kontakt z m霩giem Stanis豉wa Lema. Czy mo磧iwe, 瞠 On te nie wiedzia i tylko si z nami przewrotnie zabawi?

MAGDALENA FIKUS - biochemik i biolog molekularny, profesor w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN.

--
C
U
S
2006-04-05 10:20
Temat postu: Pisarz egzystencji
ciachu


forum admin
post闚: 823

Adam Poprawa
Pisarz egzystencji

Rozpoczn od zagadki. Kto jest autorem zdania: "Pojawiamy si, pe軟i ufno軼i, 瞠 jest tak, jak widzimy, 瞠 dzieje si to, co po鈍iadczaj naocznie zmys造, a potem, nie wiedzie jak ani kiedy, okazuje si, 瞠 dzieci dorastaj, a doro郵i zaczynaj umiera"? Wprawdzie okoliczno軼i publikacji niniejszego szkicu stanowi a nadto wystarczaj帷 podpowied, niemniej nie widz powod闚, by rezygnowa z tego ma貫go quizu. Odpowied bowiem, jak mniemam, mo瞠 by zaskoczeniem. Kt騜 wi璚? Oczywi軼ie Lem.
Tak, Lem, lecz wcale nie oczywi軼ie. W przypadku stereotypowego odbioru tej tw鏎czo軼i, poprzestaj帷ego na paru quasiinterpretacyjnych schematach, wynotowanej sentencji nie szuka這by si w szufladzie z napisem "Lem". Ci natomiast, kt鏎zy maj za sob solidny interpretacyjny namys nad pisarstwem autora "Filozofii przypadku", wiedz, 瞠 oczywisto嗆 nie stanowi kategorii przydatnej do bada lemologicznych; czy to analizuj帷ych poszczeg鏊ne ksi捫ki, czy to konstruuj帷ych og鏊n teori ca這軼i jego dzie豉.
A zako鎍zenie jednego z rozdzia堯w "Wysokiego Zamku" wybra貫m r闚nie dla dw鏂h - tyle 陰cz帷ych si, co rozbie積ych - cel闚. Po pierwsze, zadziwienie niezauwa瘸lnym, cho bole郾ie trwa造m, up造wem czasu stanowi do鈍iadczenie do嗆 powszechne. Czy da si st康 wyci庵n望 wniosek, 瞠 Lem jest pisarzem bli窺zym (jak to nazwa?) codzienno軼i (?), powszednio軼i (?), 篡ciu (?!), ni by si mog這 wydawa? A to zale篡. Nie da si Lema nazwa "篡ciowym" pisarzem w tym sensie, 瞠 mia豚y on by autorem ksi捫ek dla wszystkich (nie ma zreszt takich pisarzy w przyrodzie). Jednak 鈍iatowa popularno嗆 pisarza jest faktem. I trudno przy tym przypuszcza, 瞠 spo貫czno嗆 jego czytelnik闚 sk豉da si wy陰cznie z metodolog闚 nauki tudzie amator闚 science fiction. Owszem, s niew徠pliwie i takie motywacje czytelnicze, lecz, jak wolno zasadnie s康zi, Lem doczeka si a tylu odbiorc闚, gdy jest im potrzebny. Do czego wa積ego.
Drugim z zapowiedzianych cel闚 s zatem egzystencjalne walory prozy Lema. Jego dzie豉 s fascynuj帷ymi konstrukcjami intelektualnymi, wymagaj帷ymi od czytelnik闚 erudycyjnej kompetencji. S rewelacyjnymi realizacjami literackimi, do kt鏎ych rozszyfrowania trzeba interpretacyjnej sprawno軼i i pomys這wo軼i. I (w豉郾ie "i", nie za jakie "ale" czy "a mimo to") jest Lem przy tym pisarzem egzystencji. Tak瞠 w tym znaczeniu, 瞠 stawia problemy wa積e teraz, dla mnie, nie za jedynie kiedy, w przysz這軼i i w kosmosie, przy ewentualnym kontakcie z obcymi.
Raz jeszcze warto wr鏂i do cytatu z "Wysokiego Zamku". S這wa te kryj milcz帷y, wi璚 tym gwa速owniejszy protest przeciw przemijaniu, ale znajduje si tam te co wi璚ej. Postrzeganie dzieci璚e (wspomniany tom jest autobiograficzn opowie軼i o dziecku) przyjmuje, "瞠 jest tak, jak widzimy, 瞠 dzieje si to, co po鈍iadczaj naocznie zmys造". Dojrza這嗆 polega, mi璠zy innymi, na oddalaj帷ym u鈍iadomieniu takiego za這瞠nia. A zatem proste odwzorowanie 鈍iata w umy郵e jest iluzj. Lub ostro積ie: i obraz 鈍iata w 鈍iadomo軼i, i 鈍iat sam przestaj by pewnikami.
W tym miejscu przyda si dygresja. Ot騜, od biedy, pisarzy mo積a z grubsza podzieli na dwie grupy (dla jeszcze wi瘯szej przejrzysto軼i pomijam tu autor闚, by tak rzec, jednozwrotnych, tych, kt鏎ych nieledwie wy陰cznie zajmuje jedna z trzech dziedzin: "ja", inni, albo 鈍iat). Rodzaj pierwszy opisuje relacje "ja - inni", w skrajnej wersji "ja" okazuje si wypadkow innych. W podej軼iach mniej radykalnych "ona", "ty", "my" s zjawiskami nie tylko istotnymi dla "ja", lecz "ja" wsp馧konstruuj帷ymi. Model drugi natomiast to "ja - 鈍iat". Relacje "ja" z innymi ulegaj w tym wypadku znacznemu os豉bieniu. Ludzie s dla "ja" problemem poznawczym, podobnie jak reszta 鈍iata.
Je郵i zgodzi si na prowizork powy窺zego schematu, to Lema widzia豚ym w grupie drugiej. Z zastrze瞠niami, jak瞠by inaczej. Pewne - i r騜ne - cechy tego pisarstwa sprawiaj tedy, 瞠 kwestie mi璠zyludzkie (w znaczeniu przede wszystkim psychologicznym i obyczajowym) nie s w tych ksi捫kach najwa積iejsze. Mocna podmiotowo嗆 i wyrazista kreacja Ijona Tichego, pilota Pirxa czy innych g堯wnych bohater闚 ksi捫ek Lema (przy wszystkich r騜nicach dziel帷ych t proz), ich swoista samowystarczalno嗆 - poniek康 odsuwaj innych bohater闚 na drugi plan, pomniejszaj wag ich relacji z postaci najwa積iejsz. Skutki konstrukcji tej postaci wzmacniane s w Lemowych dzie豉ch przez realizacje gatunkowe: i w nawi您uj帷ej do filozoficznej powiastki grotesce, i w fabularyzowanym eseju pozostali bohaterowie odgrywaj role raczej egzemplaryczne ni pe軟oprawne (cho nieraz s 鈍ietnymi, na sw鎩 spos鏏 autonomicznymi, kreacjami literackimi, ale to by ju by這 nast瘼ne zagadnienie).
Zgoda, pami皻am na przyk豉d o "Szpitalu Przemienienia", powie軼i respektuj帷ej personalne implikacje realizmu; czyta貫m "Pami皻nik znaleziony w wannie", gdzie bohater porusza si wy陰cznie w鈔鏚 ludzi z Gmachu; znam "Eden" z niewoln od napi耩 wsp馧prac rozbitk闚; nie zapomnia貫m wreszcie o opisywanych przez Lema wi瞛iach uczuciowych. Idzie mi jednak o roz這瞠nie akcent闚. Zasadniczo wi璚 mniej si u tego pisarza liczy to, co si dzieje mi璠zy "ja" a innym cz這wiekiem, ni to, co dzieje si mi璠zy "ja" a 鈍iatem, a problemami 鈍iata. Nawet w "Solaris" ca陰 histori mi璠zy Krisem Kelvinem a Harey, ewokuj帷 niezwykle silne emocjonalne napi璚ie, mo積a zredukowa podmiotowo: kobieta, kt鏎ej samob鎩cza 鄉ier obci捫a sumienie bohatera, powraca do w postaci - zrodzonej w jego pod鈍iadomo軼i - projekcji, zmaterializowanej przez solaryjski ocean. Harey jest wi璚 zobiektywizowanym aspektem "ja". Prawda, nie broni豚ym wy陰czno軼i takiej lektury: Harey otwiera w powie軼i semantyk o wiele bardziej z這穎n. Z drugiej jednak瞠 strony: czy nie jest znamienne, 瞠 w ca貫j tw鏎czo軼i Lema najsilniej (przynajmniej na mnie) oddzia逝j帷 kreacj innego/drugiego cz這wieka jest projekcyjny fantom?
Harey stanowi fantastyczny projekt, to znaczy posta z powie軼i sf. Jest problemem arcywa積ym dla "ja", kt鏎ego (re)konstrukcja - i w 鈍iecie powie軼iowym, i w sensie pozaliterackim - pozostaje kwesti jak najbardziej realn. Analogiczn spraw staje si poznanie relacyjnego odniesienia "ja", czyli 鈍iata. Nim jednak "ja" ruszy w 鈍iat, musi rozpozna siebie.
Ju na (prawd powiedziawszy, kt鏎ym z kolei) pocz徠ku zaczynaj si k這poty. Zdaniem rozm闚cy Pirxa, "鈍iadomo嗆 to cz窷 proces闚 m霩gowych, wyodr瑿niona z nich na tyle, 瞠 stanowi w subiektywnym odczuciu jedno嗆, ale ta jedno嗆 jest z逝dzeniem introspekcji" (,,Rozprawa"). W takim uj璚iu "ja" okazuje si dynamiczn projekcj. Jej wyprowadzenie z (pewno軼i) anatomicznej czy biologicznej materii nie uniewa積ia jednak tego, i rewersem wspomnianego dynamicznego charakteru jest niesta這嗆. Innymi s這wy, sp鎩no嗆 czy samo istnienie "ja" s nieustannie zagro穎ne. Niebezpiecze雟twa zwi瘯szaj si wraz ze zmniejszaniem udzia逝 鈍iata. Skazanie "ja" na siebie staje si pr鏏 nico軼i.
Na tym w豉郾ie poziomie rekonstruowa nale篡 ostateczne znaczenia opisywanych w prozie Lema do鈍iadcze psychologicznych, kt鏎ym poddawani s przyszli astronauci. Pirx w opowiadaniu "Odruch warunkowy" musi przej嗆 przez "wariack k徙iel": unosi si w zbiorniku z roztworem soli, po pewnym czasie przestaje odczuwa w豉sne cia這. Z kolei Hal Bregg z "Powrotu z gwiazd" na jaki czas zamkni皻y jest w "Pa豉cu Duch闚", czyli w imituj帷ym ma陰 rakiet pojemniku. Celem obu eksperyment闚 jest maksymalne odci璚ie od bod嬈闚 zewn皻rznych. Do鈍iadczenia s niebezpieczne. Nie idzie mi o opis psychologiczny. Oba epizody traktuj jako obrazy o szczeg鏊nie silnym nacechowaniu znaczeniowym. Problem nie wyczerpuje si w tym, 瞠 eksperymentalnie wyodr瑿nione i odosobnione "ja" przestaje pe軟i swe funkcje. Zaczyna produkowa zjawy (przypadek zamkni皻ych w pojemniku) b康, wraz z cia貫m, zdaje si d捫y do rozpadu (Pirx). Co wa積e, te neantyzuj帷e doznania Pirxa przypominaj r闚nie gro幡y wizyjny sen Kelvina z "Solaris".
Ale r闚nie jak najbardziej bezpo鈔ednie skonfrontowanie "ja" z (wszech)鈍iatem wydaje si zadaniem niewykonalnym. Bregga (na tym polega eksperyment) pozostawiaj samotnego w pr騜ni, na oko這ziemskiej orbicie. Jego zadaniem jest jedynie czeka na powr鏒 rakiety. Nie pomaga 鈍iat這 ziemi, kt鏎a wygl康a "jak pi璚iokrotnie powi瘯szony ksi篹yc", na nic te widok gwiazd. "By這 to do鈍iadczenie wieczno軼i, wchodzi豉 w cz這wieka i dawa豉 mu poczu sw鎩 potworny smak".
Trudno przecie z zestawienia obu ekstremalnych prze篡 wyci庵n望 wniosek, w my郵 kt鏎ego "ja" potrzebuje 鈍iata - tak w sam raz, skoro ani jego brak, ani nadmiar nie wychodzi na zdrowie. By豉by to implikacja nazbyt prostoduszna.
Pewnym wyj軼iem dla "ja", okre郵aj帷ym i usensowniaj帷ym, mo瞠 si sta projekcja religijna. Rozwi您anie takie nie mia這by jednak by ani si璕ni璚iem do transcendencji tradycyjnych, ani kultem "ja". Kris Kelvin my郵i o Bogu kalekim, u這mnym. "To jedyny B鏬, w kt鏎ego by豚ym sk這nny uwierzy, kt鏎ego m瘯a nie jest odkupieniem, niczego nie zbawia, nie s逝篡 niczemu, tylko jest". Koncepcja taka nie stanowi豉by gotowego wyja郾ienia przej皻ego przez "ja", jest natomiast kierunkiem dla "ja" immanentnym (w ko鎍u 闚 niedoskona造 B鏬 stanowi efekt poszukuj帷ego pomys逝 "ja"), jak r闚nie, paradoksalnie, odniesieniem wobec "ja" zewn皻rznym. Ten B鏬 jest zreszt do嗆 egzystencjalistyczny. Ale w ko鎍u "Solaris" powsta豉 w latach 1959-1960. A egzystencjalistyczne koncepty posiadaj niew徠pliwie swoje, ju pozafilozoficzne (w w御kim, historycznym sensie) i pozaliterackie, przyczyny oraz przed逝瞠nia.

ADAM POPRAWA (ur. 1959) - historyk literatury, krytyk literacki i muzyczny, pracuje w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wroc豉wskiego.

--
C
U
S
2006-04-05 10:21
Temat postu: W oczach przyjaci馧-Moskali
ciachu


forum admin
post闚: 823

Marietta Czudakowa
Mieszka鎍y nieistniej帷ej krainy

W dniu tak podnios貫go jubileuszu nie b璠 dywagowa o niezliczonych tekstach stworzonych przez tw鏎cz pasj oraz imponuj帷y intelekt - kt鏎ego istnieniem szczyci si mo瞠 ca豉 ludzko嗆, a przede wszystkim rodacy. Opowiem jedynie o tym, czym dla nas, Rosjan, sta豉 si tw鏎czo嗆 Stanis豉wa Lema.
W powojennym Zwi您ku Radzieckim, gdzie zdarzy這 si nam 篡, dop鏦i nie siadaj帷 do samolotu ani do poci庵u nagle znale幢i鄉y si w ca趾iem innym pa雟twie - w wolnej Rosji, fantastyk przywyk這 si nazywa to, co dzi okre郵a si raczej jako krymina. Jakie wynalazki, zadziwiaj帷a my郵 techniczna, a wok馧 (poniewa by to radziecki krymina) szpiedzy, tropi帷y i wynalazek, i wynalazc.
Biblioteczka, w kt鏎ej ukazywa造 si opas貫 tomiki z tajemniczym plecionym ornamentem na oprawie, z pocz徠ku pochopnie nazwana "Bibliotek Fantastyki i Przygody", ju po roku przemianowana zosta豉 na "Bibliotek Naukowej Fantastyki i Przyg鏚". Literatura fantastyczna musia豉 bowiem pozostawa "naukowa"; fantastyka pozanaukowa sugerowa豉 istnienie elementu nadprzyrodzonego, a przecie nie by這 mowy, by literatura s逝篡豉 do Mszy... W serii tej ukaza豉 si "Tajemnicza wyspa", a tak瞠 powie軼i ca趾iem dzi zapomnianego Niko豉ja Tomana, kt鏎y na prze這mie lat 40. i 50. z這wieszczym szeptem opowiada dzieciom o tym, "co si dzieje w ciszy", jak g這si tytu jednej z jego ksi捫ek. W m這dszych klasach na這gowo ch這n窸am ksi捫ki Tomana i jego towarzyszy, czuj帷 si przy tym zarazem zbita z panta造ku, jak gdyby oczekuj帷 od ksi捫ki przygodowej czego zupe軟ie odmiennego... Dzieci璚ym smakiem nie鈍iadomie odczuwa豉m ju zapowied przysz貫go rozumienia literatury.
Pewnego razu, pami皻am doskonale ten dzie, wyczyta豉m gdzie, 瞠 cz這wiek przez ca貫 swe 篡cie zdo豉 przeczyta tyle a tyle (dzi nie pomn ile) tysi璚y ksi捫ek. I nie wi璚ej! Wstrz御n窸o to mn. Odkry豉m prost prawd: czytaj帷 jedn ksi捫k, pozbawiam si mo磧iwo軼i przeczytania innej. Tego dnia da豉m sobie s這wo: wi璚ej ani jednej stronicy literatury fantastycznej! Po瞠gna豉m si z ni na wieki.
Ale oto innego dnia (zn闚 pami耩 nie zawodzi, by這 to tu po obronie magisterium) m鎩 przyjaciel-matematyk wspomnia o jakich pisarzach fantastycznych. "Ja fantastyki nie czytam od sz鏀tej klasy" - powiadam z dum. "A to wielka szkoda". I us造sza豉m trzy nazwiska: Stanis豉w Lem, Ray Bradbury i Isaac Asimov.
Wkr鏒ce przeczyta豉m dopiero co wydan "Formu喚 Lymphatera" Stanis豉wa Lema. By這 to w roku 1964. Prze篡豉m co, co por闚na mo積a jedynie z duchowym przewrotem. Wstrz御n窸a mn do g喚bi powaga rozwa瘸 o globalnych, wi璚ej - o kosmicznych aspektach istnienia ludzko軼i. Materialna, namacalna wprost pot璕a ludzkiego umys逝 w璠ruj帷ego od badania mr闚ek ku temu, aby "wymy郵i to, czego nie zdo豉豉 uczyni ewolucja". Budzi這 to natchnienie, pragnienie nadzwyczajnych czyn闚... Jestem przekonana, 瞠 pan Lem niejako bezpo鈔ednio pomaga mi w pracy, kiedy to postanowi豉m, 瞠 pierwsz moj ksi捫k napisz do szuflady. Mia豉 to by praca po鈍i璚ona literaturze radzieckiej. Powzi窸am decyzj, 瞠 b璠 pracowa jak cz這wiek wolny, nie zwa瘸j帷 na cenzur, 瞠 rozstrzygn w niej wa積e dla mnie problemy. Ale sprawy zasz造 znacznie dalej. Pewnego cudownego poranku, w dzie moich urodzin, nagle u鈍iadomi豉m sobie, 瞠 wcale nie pracuj nad ow powa積 rozpraw, dla kt鏎ej dzie w dzie wykrada豉m ka盥 woln chwil ze swych obowi您kowych zaj耩, lecz 瞠 pisz opowiadanie fantastyczne! Zn闚 do鈍iadczy豉m upojenia podobnego temu, jakie dawa豉 mi lektura Lema. To by豉 w豉郾ie wolno嗆 tworzenia, a o druku nawet nie pomy郵a豉m. Kiedy jednak starzy przyjaciele zabrali opowiadanie i zanie郵i je do redakcji pisma "Znanije-Si豉". Tam za podj皻o decyzj jego opublikowania, cho tytu opowiadania "Morderca" wyda si im niedopuszczalnie mroczny. Zatytu這wali je zatem "Przestrze 篡cia" i od tego czasu regularnie otrzymywa豉m zagraniczne antologie literatury fantastycznej, w kt鏎ych cz瘰to przedrukowywano to moje jedyne opowiadanie, co za ka盥ym razem niezmiernie mnie bawi這.
Przez pi皻na軼ie albo i dwadzie軼ia lat "Formu豉 Lymphatera" sta豉 na najwa積iejszej p馧ce mego ksi璕ozbioru, po鈔鏚 najbardziej potrzebnych mi w pracy dzie klasyk闚 filologii. Upodabniaj帷 si do Friedricha Schillera, kt鏎ego wen pobudza zapach zgni造ch jab貫k zawsze przechowywanych w szufladzie sekretery, podczas pracy si璕a豉m po ksi捫k Lema, czyta豉m kilka jej stronic, i niezmiennie ofiarowywa造 mi one narkotyczne natchnienie.
Kiedy pierwszy raz przeczyta豉m Lema, od kilku ju lat oddzia造wa on na umys造 moich rodak闚. "Czy Pan istnieje, mister Johns?" i "Inwazja" w niewielkim wyborze pt. "Inwazja z Aldebarana" (1960) zaspokaja造 nasze 瘸這sne oczekiwania i potrzeby - mo瞠 nawet wi璚ej ni potrzeby: pragnienia. Czytelnicy radzieccy spotykali si w nich z suwerenn, woln my郵, jaka jednoczy豉 bohater闚 i autora, obserwowali demonstracj jej pot璕i, a by to czas, kiedy pot璕a my郵i nie istnia豉 u nas jako warto嗆, bo uwa瘸no, 瞠 my郵i za nas partia. Ka盥 stronic Lem przypomina nam: cogito ergo sum! Tak, to on pom鏬 nam trwa, przypominaj帷, 瞠 jeste鄉y istotami my郵帷ymi, a przynajmniej takimi by powinni鄉y. A potem zademonstrowa bezprecedensowy aparat logiczny - w kraju, w kt鏎ym st豉mszenie zdolno軼i logicznego my郵enia stanowi這 jeden z najwa積iejszych, cho nigdy nie ujawnionych wprost, cel闚 pot篹nego aparatu radzieckiej propagandy.
W tych pierwszych latach istnienia Lema na radzieckiej niwie oficjalni krytycy starali si oczywi軼ie przedstawi go jako "swojego", wymy郵aj帷 to i owo za pisarza. Streszczaj帷 fragment "Ob這ku Magellana" jeden z owych krytyk闚 pisa w 1959: "Tak oto Lem dowodzi, 瞠 przez tysi帷e lat istnie b璠zie nie tylko komunizm, ale i komuni軼i - awangarda ludzko軼i". Leonid Heller dokona analizy cenzuralnych ci耩 w rosyjskich przek豉dach Lema, por闚nuj帷 polskie i radzieckie wydania "Solaris". W przek豉dzie ocala造 prawie wszystkie wa積e i niezmiernie 鄉ia貫 rozmy郵ania i rozmowy bohater闚 (z wyj徠kiem ich rozwa瘸 o Bogu), wyci皻o za to opisy fantastycznych sn闚 i widze, a wi璚 fragmenty, w kt鏎ych w tradycyjn narracj zakrada si groza pod鈍iadomo軼i. Heller obja郾ia owe ingerencje tym, 瞠 wedle niejawnego prawa cenzury szczeg鏊nie trudno by這 przebrn望 przez ni ksi捫kom "pozbawionym wprawdzie jakiegokolwiek politycznego czy ideologicznego wyd德i瘯u, lecz niezwyk造m poprzez form". S康z jednak, 瞠 cenzur prowokowa豉 raczej tre嗆: pod鈍iadomo嗆 - czyli to, co si wymyka spod kontroli 鈍iadomo軼i, a to znaczy spod w豉dzy tych, kt鏎zy uzurpuj sobie kontrol nad 鈍iadomo軼i ca貫go spo貫cze雟twa. Nasi w豉dcy nie zamierzali dzieli si w豉dz ze Stanis豉wem Lemem.
Wiele, wiele lat p騧niej B鏬 pozwoli mi pozna Lema. Rzecz jasna, to znajomo嗆 z rodzaju, o jakich si powiada: - Pani zna tego a tego? - A jak瞠, znam go, lecz on mnie nie zna. Pan Stanis豉w zapewne nie pami皻a, jak 26 czerwca 1993 jego znakomity t逝macz Konstantin Duszenko przyprowadzi mnie do jego domu. Zdarzy這 si to podczas krakowskiej konferencji "Narody i stereotypy". Pami皻am wszystko wy鄉ienicie. Okr庵造, z 篡wymi piwnymi oczami, weso造, odrobin jowialny Stanis豉w Lem prawi du穎 i porywaj帷o o przysz這軼i ludzko軼i, dalekiej i niedalekiej. Jako filologa bawi造 mnie laurki, jakie wystawia pr康om wsp馧czesnej humanistyki:
- Istniej dzi takie zjawiska jak Derrida, Lacan... To psychopatia.
- S康zi pan, 瞠 nic w tym nie ma?
- Oczywi軼ie, 瞠 nic!
Jak瞠 przyjemnie siedz帷 dzi w Moskwie pisa swobodnie, bez my郵i o cenzurze, te uwagi o Lemie - i gratulowa mu z ca貫j duszy. Na koniec za wyzna, 瞠 pieriestrojka i wszystko co po niej nast徙i這, jest dzie貫m jego czytelnik闚. Gdyby zabrak這 Lema, nic by si nie wydarzy這, bo komu przysz這by do g這wy, 瞠 TO jest mo磧iwe?

T逝m. Jan Strza趾a

Marietta Czudakowa uko鎍zy豉 filologi na Uniwersytecie Moskiewskim, opracowywa豉 archiwa Michai豉 Bu貧akowa. Autorka ponad 300 prac, po鈍i璚onych m.in. Bu貧akowowi, Jurijowi Oleszy, Michai這wi Zoszczence. Zajmuje si m.in. poetyk, archiwistyk, tekstologi, kulturologi. Od 1985 profesor moskiewskiego Instytutu Literackiego, wyk豉da豉 te na uniwersytetach w Stanford, w Ottawie, w Genewie oraz w kolo雟kim Instytucie Slawistyki. W ostatniej dekadzie zaj窸a si te publicystyk polityczn i spo貫czn, od 1994 cz這nek Komisji ds. Amnestii przy Prezydencie Rosji.





Feliks Szirokow
Oczarowanie

Wkr鏒ce po II wojnie 鈍iatowej za這穎no w Moskwie Wydawnictwo Literatury Zagranicznej. Jego spektrum by這 niezwykle szerokie: od redakcji matematycznej po artystyczn. Kiedy sko鎍zy貫m matematyk na Uniwersytecie Moskiewskim, prof. Kuroszen zaproponowa mi prac w tym w豉郾ie wydawnictwie w charakterze jego zast瘼cy w redakcji matematyki, mechaniki i astronomii.
Wkr鏒ce w wydawnictwie powsta豉 nieformalna grupa przyjaci馧 literatury polskiej. Literatury i rzecz jasna samej Polski. Polskie ksi捫ki nies造chanie nas n璚i造. Przede wszystkim Marek H豉sko z "茳mym dniem tygodnia", ale tak瞠 np. Ksawery Pruszy雟ki. Czytali鄉y gazety i tygodniki: "Kultur" i "Polityk", "Dooko豉 安iata" i "Przekr鎩". Dzi瘯i recenzjom publikowanym w polskiej prasie poznawali鄉y literatur zachodnioeuropejsk, pami皻am na przyk豉d, 瞠 o "Blaszanym b瑿enku" Grassa dowiedzia貫m si w豉郾ie st康. Lecz Polska nie by豉 jedynie pomostem 陰cz帷ym nas z Zachodem, sama w sobie stanowi豉 廝鏚這 wspania貫j kultury. Dusz owej nieformalnej grupy by豉 Maja Koniewa, c鏎ka s豉wnego marsza趾a Koniewa.
Do lat 60. zd捫yli鄉y wyda te kilka ksi捫ek Stanis豉wa Lema: "Inwazj z Aldebarana", "Opowie軼i o pilocie Pirxie" oraz wiele innych mniejszych utwor闚. S康z, 瞠 ju w闚czas zdo豉貫m uchwyci istot lemowskiej "kaligrafii s這wnej", jego wielotekstowo嗆. Przede wszystkim za uwag moj przyku bardzo powa積y ton, jakim Lem rozprawia o wsp馧czesnej cybernetyce, a cybernetyka pojawia si we wszystkich lemowskich "powiastkach".
Lema t逝maczy這 w闚czas kilka konkurencyjnych grup. Na przyk豉d Jewgienij Wajsbrot prze這篡 "Powr鏒 z gwiazd", powie嗆, kt鏎 ceni tak bardzo, 瞠 czasami wprost czuj si jak jej bohater Hal Bregg. Warto przypomnie, 瞠 ju w tej powie軼i Lem "przewidzia" elektroniczne pieni康ze, kt鏎e nazwa itami, oraz teatr wirtualnej rzeczywisto軼i, nazwany przez pisarza Realem. Pisze te Lem o napoju petro, spo篡wanym w przysz這軼i przez kobiety pragn帷e uwolni si od bioobrony, kt鏎a chroni mia豉 p貫 pi瘯n przed napastliwo軼i m篹czyzn. Dzi niekiedy miewam wra瞠nie, 瞠 na naszych oczach spe軟ia si i ta lemowska fantazja...
Na pocz徠ku lutego 1968 otrzyma貫m pismo z redakcji fantastyki oraz literatury popularno-naukowej wydawnictwa Mir, bo tak teraz nazywa這 si Wydawnictwo Literatury Zagranicznej. Proszono, bym przejrza kilka rozdzia堯w najnowszego, nie znanego jeszcze u nas utworu Stanis豉wa Lema. By豉 to "Summa technologiae". Jej przek豉d przygotowa豉 grupa t逝maczy. Ksi捫k poprzedzono ideologicznym, marksistowskim wst瘼em, autorstwa doktora nauk filozoficznych. Ale co najgorsze, przek豉d okaza si fatalny.
W "Summie" opisana jest m. in. tzw. sfera Dysona, czyli olbrzymia cienko軼ienna kula, kt鏎ej zbudowanie wok馧 S這鎍a pozwoli這by na zu篡tkowanie ca貫j jego mocy. Dla obserwatora z Kosmosu wygl康a豉by ona, pisze Lem, jak "逝na towarzysz帷a noc istnieniu wielkiej metropolii". Poniewa jednak po rosyjsku "逝na" oznacza ksi篹yc, zatem w t逝maczeniu znalaz貫m takie oto kuriozum: sfera mia豉 by podobna "ksi篹ycowi o鈍ietlaj帷emu sen wielkiego pa雟twa". Na szcz窷cie Mir zdecydowa si na poprawki, a tak瞠 na bezprecedensowe posuni璚ie, usun掖 mianowicie nazwiska niefortunnych t逝maczy z eksponowanego miejsca i umie軼i je gdzie na szarym ko鎍u ksi捫ki.
,,Summ" zaopatrzono w marksistowski wst瘼; niestety, ideologia wymaga豉 te skr鏒闚. Przypomn, 瞠 w owym czasie ko鎍zy豉 si ju chruszczowowska "odwil", a w豉dca Kremla wali butem w m闚nic podczas przem闚ienia w ONZ. Bolej帷 nad skr鏒ami, nale瘸這 jednak wyda "Summ" za ka盥 cen. Zaczyna豉 si bowiem epoka kosmiczna, a "Summa" by豉 najlepszym i najg喚bszym dzie貫m Stanis豉wa Lema. Przez osiem miesi璚y redagowa貫m owo fatalne t逝maczenie i nigdy w 篡ciu - ani wcze郾iej, ani p騧niej - nie do鈍iadcza貫m podobnego upojenia intelektualnego. Oto bowiem odkrywa貫m "prawd w ostatniej instancji".
Oczarowaniu Lemem towarzyszy pewien czynnik osobisty. Od pachol璚twa czu貫m nies造chany poci庵 do polszczyzny. Pod koniec wojny naby貫m s這wnik polsko-rosyjski i rosyjsko-polski, cho nie wiedzia貫m jeszcze, do czego mo瞠 mi si przyda. Kiedy po wojnie w moskiewskich kioskach pojawi造 si polskie gazety, czyta貫m je wszystkie od deski do deski. Ca造 czas szlifowa貫m j瞛yk, ale kiedy odkrywa貫m nowe s這wa, mia貫m cz瘰to wra瞠nie, jakbym je sk康 ju zna. Wiadomo, 瞠 pomi璠zy systemem nerwowym matki a p這du nie istnieje bezpo鈔edni kana informacyjny, ale przecie znane s przypadki, 瞠 dziecko wspomina wydarzenia, jakie si rozegra造 przed jego narodzinami. Co to jest? Pami耩 pokole?
Moja babka Aleksandra Farmakowska by豉 c鏎k polskiego genera豉 na carskiej s逝瘺ie. Babka Aleksandra by豉 ostatni w豉軼icielk rodowego maj徠ku pod Samar, darowanego przez cara mojemu pradziadkowi za wiern s逝瘺 podczas kampanii krymskiej. Czy to dalekim przodkom zawdzi璚zam zatem przekazan w genach pami耩 j瞛yka polskiego? We wspomnianym "Powrocie z gwiazd" kobiety pij帷 nap鎩 petro broni si przed prawdziwymi, nie wirtualnymi m篹czyznami. Czy je郵i kiedy spe軟i si i ta wizja Lema, co czeka cywilizacj przesz這軼i? Czy nie zagrozi jej zguba? Kto przysz造m pokoleniom przeka瞠 pami耩?
Stanis豉wowi Lemowi sk豉dam najserdeczniejsze 篡czenia, przede wszystkim za 篡cz mu wielu sukces闚 tw鏎czych.

T逝m. Jan Strza趾a

Feliks Szirokow - matematyk, cybernetyk, t逝macz literatury polskiej. Mieszka w Moskwie.





Konstantin Duszenko
Teolog "cz窷ciowo dozwolony"

W rozmowach ze Stanis豉wem Beresiem Lem zauwa篡:"Przygoda, kt鏎 prze篡貫m w ZSRR, jest niepodobna do niczego, je郵i chodzi o losy pisarzy polskich w tym kraju". W Rosji wydano ponad 6 mln egz. ksi捫ek Lema, z czego po這wa ukaza豉 si po roku 1986, to znaczy poczynaj帷 od czas闚 pieriestrojki. Z polskich pisarzy Lema wyprzedzi tylko Sienkiewicz oraz, by mo瞠, Prus. Jednotomowe wydanie dzie wybranych Lema z 1988 r. mia這 nak豉d a 600 tys. egz. Najpopularniejsz jego powie軼i jest niew徠pliwie "Solaris", dalej: "Dzienniki gwiazdowe", "Niezwyci篹ony" oraz "Maska".
Sporz康zona przeze mnie lista przek豉d闚 Lema na rosyjski liczy ponad 300 pozycji - i to tylko do roku 1987. Dzi przet逝maczono prawie wszystkie utwory beletrystyczne Lema z wyj徠kiem kilku wczesnych tekst闚 (cho "Cz這wiek z Marsa" mia ju dwa wydania.) Znacznie gorzej rzecz si ma z traktatami naukowo-filozoficznymi: w ca這軼i wydano tylko "Summ technologiczn". W roku nast瘼nym ma si ukaza "Fantastyka i futurologia" oraz "Filozofia przypadku".
Rzecz interesuj帷a: w鈔鏚 rosyjskich t逝maczy Lema wcale nie przewa瘸j zawodowi poloni軼i. Wielu z nich zacz窸o studiowa polski w豉郾ie po to, aby czyta nie wydane po rosyjsku utwory Lema. Sam nale輳 do tej grupy. Sko鎍zy貫m Technikum Automatyki i Telemechaniki, potem za studiowa貫m histori na uniwersytecie. Histori Polski wybra貫m w znacznej mierze dlatego, 瞠 Lem pisze po polsku.
Lem bardzo szybko wszed u nas do kanonu czytelnictwa, to znaczy do kr璕u pisarzy, kt鏎ych inteligentnemu cz這wiekowi nie wypada nie zna. Wachlarz tematyczny pism, kt鏎e drukowa造 Lema, by nies造chanie szeroki - od humorystycznego "Krokodyla" do jak najbardziej powa積ych "Zagadnie Filozofii". Pod tym wzgl璠em Lem zapewne nie ma sobie r闚nych. Pr鏏uj帷 obja郾i przyczyn swego nies造chanego sukcesu w Rosji we wczesnych latach 60., Lem m闚i (w rozmowach z Beresiem): "Ja im pewnie zast瘼owa貫m wszystkich: Camusa, Sartre’a, Joyce’a, Kafk. Bardzo to silnie kontrastowa這 z tym, co by這 w Polsce".
Ma racj. Pod wzgl璠em r騜norodno軼i stylistycznej i problemowej Lem zajmuje pozycj wyj徠kow. W latach 60. zast瘼owa nie tylko zakazanych pisarzy, lecz tak瞠 zakazanych filozof闚 - a nawet teolog闚. W pewnym sensie Lem by jedynym "cz窷ciowo dozwolonym" teologiem w ZSRR; mam na my郵i takie jego utwory jak "Solaris", "G這s Pana", pierwsze opowiadania cyklu "Ze wspomnie Ijona Tichego". Nawet po skre郵eniach cenzuralnych zostawa w nich spory 豉dunek filozofii i teologii.
"G這s Pana" w przek豉dzie rosyjskim (r. 1970) zosta okrojony dok豉dnie o jedn trzeci; w dodatku tytu zmieniono na "G這s Nieba". "Solaris" niemal do ko鎍a lat 70. wydawano z drastycznymi skr鏒ami, za przedostatni rozdzia usuni皻o prawie w ca這軼i. Przypomn, 瞠 jest to rozdzia, w kt鏎ym pojawia si hipoteza Oceanu jako u這mnego Boga. Cenzorzy i redaktorzy bali si strasznie wszelkiej "metafizyki" oraz "mistyki". I prawie tak samo l瘯ali si pesymizmu 鈍iatopogl康owego. Aby czytelnik odbiera teksty lemowskie jak nale篡, do wszystkich zawsze dodawano ideologicznie s逝szne przedmowy i pos這wia. "Summa technologiczna" mia豉 a dwie przedmowy, pos這wie i do tego komentarz.
Niedawno ukaza si w druku nadzwyczaj ciekawy dokument. Jest to memoria Wydzia逝 Propagandy KC KPZR z pocz徠ku lat 70. pod tytu貫m "O powa積ych b喚dach w dziedzinie wydawania literatury fantastyczno-naukowej". Jednym z dw鏂h autor闚 owego memoria逝 by zast瘼ca szefa Wydzia逝 Propagandy Aleksander Jakowlew - w czasach p騧niejszych jeden z g堯wnych architekt闚 pieriestrojki. Cytuj: "Zdaniem literat闚 A. Gromowej, R. Nudelmana, Z. Fajnburga (t逝macze Lema), tw鏎c tak zwanej fantastyki »filozoficznej« jest wsp馧czesny polski pisarz Stanis豉w Lem. W jego licznych powie軼iach - kt鏎e, nawiasem m闚i帷, wydaje si g堯wnie w ZSRR - (...) przysz貫 spo貫cze雟two komunistyczne jest przedstawiane jako pozbawione perspektyw i degraduj帷e. Ot騜 przedstawiciele ojczy幡ianej fantastyki »filozoficznej« przyswoili sobie t przesi彗ni皻 pesymizmem oraz niewiar w pot璕 rozumu »filozofi« i przyst徙ili do walki z ideami filozofii materialistycznej, z ideami komunizmu naukowego".
A propos: w 1974 r. znany i lubiany przez Lema ameryka雟ki pisarz fantastyczny Philip K. Dick napisa list do Federalnego Biura 奸edczego, a w豉軼iwie nie list, lecz donos na Lema. Lem, wed逝g Dicka, uprawia na terenie SF dzia豉lno嗆 wywrotow, antyameryka雟k, prokomunistyczn. Zreszt Lem jako taki chyba w og鏊e nie istnieje: "...jest najprawdopodobniej raczej sp馧k ni indywiduum, bo pisze r騜nymi stylami". Dodam, 瞠 dla mnie jako t逝macza w tym w豉郾ie tkwi najwi瘯szy urok Lema.

Konstantin Duszenko (ur. 1946) uko鎍zy histori na Uniwersytecie Moskiewskim, pracownik naukowy Instytutu Informacji Naukowej Rosyjskiej Akademii Nauk, w 1977 obroni prac doktorsk po鈍i璚on ideologii pozytywizmu warszawskiego, t逝macz literatury polskiej. Prze這篡 m. in. "Pami皻nik znaleziony w wannie", "Kongres futurologiczny", "Wizj lokaln", "Golema XIV", a tak瞠 "Moniz Clavier" S豉womira Mro磬a i prace Marii Ossowskiej, Jerzego Szackiego i Andrzeja Walickiego.





Jewgienij Wajsbrot
Sekrety syberyjskich pielmieni

"Tygodnik" zapyta, kt鏎y z utwor闚 Stanis豉wa Lema ceni najbardziej, ale s康z, 瞠 oczekuje si ode mnie tak瞠 odpowiedzi: dlaczego? Zwa篡wszy na ogromny, niemal瞠 kosmiczny rozmach tw鏎czo軼i pana Stanis豉wa, nie spos鏏 wybra jednego utworu i powiedzie: ten w豉郾ie ceni szczeg鏊nie.
Aby u豉twi sobie zadanie, ogranicz si do niewielkiej cz窷ci tw鏎czo軼i Stanis豉wa Lema, tej mianowicie, kt鏎 t逝maczy貫m na j瞛yk rosyjski. Praktycznie ka盥a ksi捫ka Mistrza by豉 "prze簑wana" przez niezliczon rzesz krytyk闚, literaturo- i lemoznawc闚, s逝szniej wi璚 skupi si na tym, jak to czy inne dzie這 pana Stanis豉wa trafi這 na m鎩 warsztat i jaki p騧niej by jego wydawniczy los.
Wszystko zacz窸o si nieco komicznie. Pewnego razu us造sza貫m w radiu fragment "Ob這ku Magellana". Fragment ten zainteresowa mnie niebywale (w tym czasie z fantastyk w ZSRR by這 krucho), tote wkr鏒ce poprosi貫m w moskiewskiej ksi璕arni o nazwie "Ksi捫ki Autor闚 z Kraj闚 Demokracji Ludowej" o jak捷 ksi捫k Lema, nie wiedz帷 nawet, 瞠 jest on pisarzem polskim. Ksi璕arnia posiada豉 jedynie pozycj zatytu這wan "Der Planet des Todes". Zdo豉貫m przebrn望 przez po這w - z niemieckim radzi貫m sobie jako-tako, bo podczas wojny by貫m t逝maczem frontowym - kiedy okaza這 si, 瞠 trzymam w r瘯ach niemiecki przek豉d polskiej powie軼i "Astronauci". I w豉郾ie wtedy rozpocz窸a si moja korespondencja z panem Stanis豉wem.
Wkr鏒ce naby貫m ksi捫k "Czy Pan istnieje, mister Johns?", a w grudniu 1959 ukaza si m鎩 (pierwszy w 篡ciu) przek豉d. By這 to opowiadanie "Test" ze zbioru "Opowie軼i o pilocie Pirxie", kt鏎e opublikowa貫m w pi鄉ie "Smiena". Co prawda, nad przek豉dem solidnie pracowa jeden z redaktor闚, znacz帷o przy tym tekst skracaj帷, niemniej ocala豉 m.in. fraza "Boerst wrieza連ja w ㄆnu" ("Boerst zderzy si z Ksi篹ycem"), chyba trafna, bo p騧niej korzystali z niej kolejni t逝macze owego opowiadania.
A potem by豉 "Solaris", kt鏎ej nie przet逝maczy貫m, poniewa ku swemu wstydowi nie mog貫m poj望, z jakiej racji znalaz造 si w niej mimoidy i d逝gonie. Stara貫m si za to przet逝maczy "Eden", lecz dzie這 to nie znalaz這 w Moskwie wydawcy. Jednak to w豉郾ie "Eden" do dzi pozostaje dla mnie jednym z najwa積iejszych utwor闚 pana Stanis豉wa (cho on sam nie ceni go tak wysoko). Dobrowoln 鄉ier dw鏂h ede雟kich uczonych, kt鏎zy gin w p這mieniach startuj帷ego pojazdu kosmicznego, odczuwa貫m nieomal jak osobist tragedi...
Nie zabra貫m si za prac nad "Niezwyci篹onym", poniewa w tym czasie pan Stanis豉w mia ju "oficjalnego" t逝macza, dzi ju 鈍i皻ej pami璚i Dim Bruskina z Leningradu. Prze這篡貫m "Terminusa", "Powr鏒 z gwiazd", "Wysoki Zamek". Aby wczu si w duchow atmosfer "Wysokiego Zamku", wybra貫m si do Lwowa, zachodzi貫m do rodzinnego domu pisarza, do szko造, w kt鏎ej pobiera nauki, w堯czy貫m si po "lemowskich" ulicach.
W 郵ad za Lemem pojawi這 si w Rosji wielu innych polskich pisarzy uprawiaj帷ych fantastyk i nieskromnie wyznam, 瞠 to w豉郾ie ja prze這篡貫m wi瘯szo嗆 z ich utwor闚. Na swoim koncie mam oko這 stu pi耩dziesi璚iu przek豉d闚 nieomal wszystkich polskich pisarzy science fiction od lat 50. do 80.
Cokolwiek jednak bym t逝maczy, i tak zawsze moim ulubionym bohaterem pozostaje "cudowne dziecko", czyli pilot Pirx. Uwielbiam tak瞠 Ijona Tichego i z ogromn sympati traktuj profesora Tarantog wraz z jego "wyprawami", "czarnymi komnatami" i "godzinami przyj耩" ("Godzin przyj耩 profesora Tarantogi" opublikowa這 pismo "Tiechnika Mo這dio篡" - ze skr鏒ami, za kt鏎e dosta豉 mi si od pana Stanis豉wa solidna reprymenda).
Usi這wa貫m tak瞠 zabra si za "Summ technologiae", lecz zrozumia貫m, 瞠 nie zdo豉m jej przet逝maczy, poniewa istnia豉 i istnieje nadal ogromna przepa嗆 pomi璠zy erudycj Lema a moimi skromnymi mo磧iwo軼iami. Pami皻am, jak podczas obiadu wydanego przez pa雟twa Barbar i Stanis豉wa Lem闚, kiedy to kr鏒ko bawi貫m w Krakowie, nie znalaz貫m lepszego tematu do rozmowy ni wtajemniczanie moich gospodarzy w sekrety przygotowywania syberyjskich pielmieni...
I cho nie widzieli鄉y si od dawna, od dawna te nie otrzymuj list闚 od Stanis豉wa Lema, ciesz si, 瞠 Mistrz obchodzi jubileusz i prosz go, by przyj掖 moje najserdeczniejsze 篡czenia.

T逝m. Jan Strza趾a

Jewgienij Wajsbrot (ur. 1923 na Syberii), podczas II wojny 鈍iatowej ochotniczo wst徙i do Armii Czerwonej, ci篹ko ranny; po wojnie sko鎍zy geodezj, uczy w szko豉ch, wsp馧pracowa z wieloma pismami. Dzi na emeryturze.

--
C
U
S
2006-04-05 10:21
Temat postu: Lem W "Tygodniku Powszechnym"
ciachu


forum admin
post闚: 823

Lem W "Tygodniku Powszechnym"

Rok 1946
- Obcy [opowiadanie], nr 43
- Dzie si鏚my [proza poetycka], nr 45
- Dzieje jednego odkrycia [opowiadanie], nr 51-52

Rok 1947
- Ogr鏚 ciemno軼i [opowiadanie], nr 14-15
- Pi徠k przez Krak闚; Noc; Mi這嗆; Katedra [wiersze], nr 20
- Triolet [wiersz], nr 32
- xxx ["W 軼ie磬ach orlich..."; wiersz], nr 38
- xxx ["Go喚bie wpisywa造..."; wiersz], nr 43
- Cmentarz polny [wiersz], nr 44
- Wiersze R騜ewicza [rec. z tomu "Niepok鎩"], nr 45

Rok 1948
- Zamilk造 poeta [rec. z tomu K. K. Baczy雟kiego "如iew z po穎gi"], nr 1
- Jasne 豉ny, czyli ciemne strony Filmu Polskiego [rec. z filmu "Jasne 豉ny"], nr 3
- xxx ["Nie wiem, czy r瘯a 郵epca..."; wiersz], nr 7
- Jeszcze "Ostatni etap" [list do redakcji], nr 20
- Z cyklu "Owady" [wiersze], nr 21
- xxx ["Zawsze by豉 daleka..."; wiersze], nr 27
- List mi這sny [wiersz], nr 37
- Ma貫 wiersze, nr 39
- Valse triste [wiersz], nr 41
- Umar造m [wiersz], nr 45
- Beethovena Symfonia Pi徠a [wiersz], nr 46

Rok 1964
- Rozmowa ze Stanis豉wem Lemem (rozmawia Wies豉w Pawe Szyma雟ki), nr 16

Rok 1980
- List do Jana J霩efa Szczepa雟kiego, nr 35

Rok 1989
- Stanis豉w Lem, Jerzy Jarz瑿ski, Odwet profesora Pimki [Rozmowa o ksi捫ce Tadeusza K瘼i雟kiego "Witold
Gombrowicz - studium portretowe], nr 10

Rok 1990
- Nie jestem wr騜bit. Ze Stanis豉wem Lemem rozmawiaj Witold Bere i Adam Szostkiewicz, nr 26

Rok 1991
- Cykl "安iat wed逝g Lema", nr 49, 51/52

Rok 1992
- Cykl "安iat wed逝g Lema", nr 1 - 35
- Ojczyzna, nr 8
- 妃ier w 鈔odku 篡cia (Noemi Madejska-Ostaszewska), nr 21
- K這poty z planet (Szczyt Ziemi w Rio), nr 25
- Sex Wars (Ludzko嗆 XXI wieku), nr 38
- Dlaczego zamilk貫m?, nr 47

Rok 1994
- Stanis豉w Lem i Jan J霩ef Szczepa雟ki, Rozmowa na koniec wieku, nr 8
- Cykl "安iat wed逝g Lema", nr 20 - 51/52

Rok 1995
- Cykl "安iat wed逝g Lema", nr 1 - 52/53

Rok 1996
- Cykl "安iat wed逝g Lema", nr 1 - 51/52
- W komputerowym labiryncie, nr 42 ("Kontrapunkt" nr 9)
- Danie miesi帷a [Saul Bellow, "Planeta pana Sammlera"], nr 50 ("Kontrapunkt" nr 12)

Rok 1997
- Cykl "安iat wed逝g Lema", nr 1 - 17

Rok 1998
- Niekoniecznie u鈍iadomiona lekcja, nr 45 ("Apokryf" nr 13)
- 安iat bez kraw璠zi, nr 51/52 ("Kontrapunkt nr 13/14)

Rok 1999
- 疾gluga [po 鄉ierci Jerzego Turowicza], nr 6
- Przemiany, nr 13
- Czy staniemy si nie鄉iertelni?, nr 15
- W kotle, nr 16
- Koniec wieku, nr 18
- Przewagi autokracji, nr 19
- Nad otch豉ni, nr 20
- Broda Fidela, nr 21
- Honor potwora, nr 22

Rok 2000
- Rewersy globalizacji, nr 5
- Putin czyli niepokoje, nr 15
- Ksi捫 niez這mny [po 鄉ierci Jerzego Giedroycia], nr 39
- O zagranicznych podr騜ach, rosyjskich przygodach i olbrzymiej kuropatwie. Ze Stanis豉wem Lemem rozmawia
Tomasz Fia趾owski, nr 43
- Energetyczne dylematy, nr 47

Rok 2001
- Spojrzenie z progu, nr 1
- P瘼ek i 鈍iat, nr 4
- Mi璠zy Wener a Marsem, nr 5
- Sprawa krwawego b這ta, nr 6
- Sferomachia, nr 7
- Muzyka gen闚, nr 8
- W璠r闚ka po grani, nr 10
- Pod kuratel podkoszulka, nr 11
- Przedwczesny eksperyment, nr 12
- Zmierzch niewinno軼i, nr 14
- Niepokoje, nr 15
- G這s z otch豉ni, nr 16
- Powr鏒 do atomu, nr 18
- Iluminacja i m霩g, nr 19
- Widziane z paradyzu, nr 21
- Spl徠any k喚bek, nr 23
- Na horyzoncie, nr 25
- M鎩 Mi這sz [wypowied w ankiecie], nr 26 ("Apokryf" nr 16)
- Przemiany, nr 27
- W cieniu Wielkiego Brata, nr 29
- Biogenetyczne nadzieje, nr 30
- Komputer i m霩g, nr 31
- Biogenetyczne bitwy, nr 32
- Repetycja, nr 34
- 安iat zapo鈔edniczony, nr 36




O Stanis豉wie Lemie

Rok 1952
- Zofia Starowieyska-Morstinowa, W kosmicznej pr騜ni [rec. "Astronaut闚"], nr 22

Rok 1959
- Micha Sprusi雟ki, Fantastyka i wsp馧czesno嗆 [rec. "Inwazji z Aldebarana"], nr 19

Rok 1962
- Zofia Starowieyska-Morstinowa, Z notatnika recenzenta [rec. "Wej軼ia na orbit" i "Pami皻nika znalezionego
w wannie"], nr 34

Rok 1963
- Wies豉w Szyma雟ki, Stanis豉w Lem:
"Noc ksi篹ycowa", nr 38

Rok 1965
- Jacek ㄆkasiewicz, Stanis豉w Lem: "Polowanie", "Cyberiada", nr 45

Rok 1971
- Henryk Krzeczkowski, Ksi捫ki niepotrzebne czyli nieistniej帷e [rec. "Doskona貫j pr騜ni"], nr 25
Rok 1973
- Piotr Myszkowski, Fantomologia - nauka o naszym my郵eniu, nr 27

Rok 1996
- Jerzy Jarz瑿ski, Czy 鈍iat da si lubi (Stanis豉wowi Lemowi na jubileusz), nr 37
- Jan B這雟ki, Prawdziwe ba郾ie, nr 37
- Stanis豉w Bara鎍zak, Prezent, nr 37
- Jan J霩ef Szczepa雟ki, M鎩 noblista, nr 37

Rok 1997
- Wies豉w ㄆkaszewski: Wszech鈍iat w g這wie [doktorat honoris causa Uniwersytetu Opolskiego dla St. Lema],
nr 51/52

Rok 1998
- Jan B這雟ki: Gra w 鈍iat [doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiello雟kiego dla St. Lema], nr 45

Rok 1999
- Jerzy Jarz瑿ski: Lem - klasyk [o sesji na UJ "Stanis豉w Lem - pisarz, my郵iciel, filozof], nr 50

--
C
U
S
2006-04-10 12:19
Temat postu: Rozmowa na koniec wieku
ciachu


forum admin
post闚: 823

Rozmowa na koniec wieku

W styczniu 1994 roku Jan J霩ef Szczepa雟ki obchodzi 75. urodziny. Jubileusz pisarza, kt鏎y przez lata by wiernym 鈍iadkiem szale雟tw dwudziestego stulecia, by dobr okazj do zastanowienia si nad bilansem do鈍iadcze zmierzchaj帷ej epoki. Poprosili鄉y o jego dokonanie dw鏂h wybitnych i skrajnie r騜nych w swych temperamentach pisarskich tw鏎c闚, zarazem bliskich przyjaci馧. Przypomniana tu rozmowa ukaza豉 si pierwotnie w "TP" nr 9/04. Redakcj reprezentowali Tomasz Fia趾owski i Micha Oko雟ki.

Stanis豉w Lem i Jan J霩ef Szczepa雟ki / 2006-04-04

STANISxW LEM: - Ogl康a貫m w polskiej telewizji "Godzin szczero軼i" z Tob, Jasiu. By這 to co po鈔edniego mi璠zy jubileuszem wed逝g Boya-疾lenskiego a "Ho陪dem Pruskim". Takich program闚 nie nale篡 chyba robi wy陰cznie z odczytywania list闚 gratulacyjnych, jakie nadsy豉造 rozmaite remizy stra瘸ckie ze Z這czowa. Podziwia貫m stoicyzm, z jakim Ty to znosi貫 - pomy郵a貫m sobie, 瞠 gdybym by na Twoim miejscu, to chyba by mnie szlag trafi. No bo przecie jak cz這wieka chwal, to jest dla niego bardzo g逝pia sytuacja - nie wiadomo co powiedzie. "Istotnie, jest si tym geniuszem".

Powiedz: kiedy my si poznali鄉y? Nie pami皻am Ci z redakcji "Tygodnika" z tych najwcze郾iejszych lat.

JAN J紌EF SZCZEPA垶KI: - To by這 chyba w Kole M這dych, do kt鏎ego zreszt nie nale瘸貫m, ale si zapl徠a貫m przy jakiej okazji. To by造 p騧ne czterdzieste lata.

Pami耩 i guziki

LEM: - Kto powiedzia, 瞠 nie wszystko by這 z貫 w PRL- u, tak瞠 nie wszystko by這 z貫 w Kole M這dych. Mieli鄉y minimum organizacyjne, a potem wszyscy si usamo苓zielniali. Jedni wybierali s逝瘺 dworsk, inni nie. Tych drugich by豉 w豉軼iwie liczba pojedyncza, czyli Ty. Jak m這dzi ludzie zaczynaj malowa albo uprawia literatur, przypomina to maraton. Jest jedno okr捫enie, potem drugie, a potem pojedynczo zaczynaj odpada. Trzeba by silnym, tak瞠 biologicznie, 瞠by si w tym maratonie kr璚i. Sam fakt, 瞠 cz這wiek jest w maratonie ju od bardzo dawna, daje poczucie, 瞠 on co sob reprezentuje.

Ale Ty jeste jakim nieludzkim wyj徠kiem. Bo to nie jest ludzkie, o czym powiedzia Jerzy Turowicz, 瞠 Ty si nie musisz wstydzi ani jednego zdania, kt鏎e napisa貫. Ja nie wiem, czy jest drugi pisarz w Polsce, kt鏎y m鏬豚y to samo powiedzie.

SZCZEPA垶KI: - Staszku, ale Ty kontynuujesz t panichid...

LEM: - Nie, ja chc tylko powiedzie, 瞠 ze mn tak dobrze nie by這. Ale chcia貫m zapyta o co innego.

Jeste鄉y ostatnim pokoleniem ludzi, kt鏎zy pami皻aj Polsk przedwojenn. Polska przedwojenna dla 90 proc. ludzi dzi 篡j帷ych w Polsce jest wy陰cznie mitem. W "Dialogu" - tym, co jest w nim "Mi這嗆 na Krymie" Mro磬a - jest wielka dyskusja redakcyjna o tym, 瞠 m這dzie ca趾iem straci豉 poczucie historycznej przesz這軼i, 瞠 nic nie wie. Je瞠li kto m闚i, 瞠 Gierek to by taki kardyna, to rzeczywi軼ie budzi to groz. Nawet w jakim plemieniu Maorys闚 przesz這嗆 mityczna w g這wach si ko豉cze, a tu nic.

Ja si uto窺amia貫m z tym, co Beck powiedzia, 瞠 ani guzika nie oddamy. Powiedzia te, 瞠 w Polsce jest pewna rzecz, kt鏎a ma najwy窺z cen - t rzecz jest honor. No, t wypowied mo積a w這篡 do lamusa tradycji, cho z tymi guzikami ja si ci庵le w zupe軟o軼i zgadzam.

SZCZEPA垶KI: - Mam pewn w徠pliwo嗆: przypominam sobie ze swoich czas闚 gimnazjalnych rodzaj takiego fasonu, szpanu, 瞠 my nie mamy nic wsp鏊nego z tym ca造m romantyzmem, z wieszczami. Ale potem to oczywi軼ie p瘯這 i ca豉 poezja okupacyjna z Baczy雟kim na czele by豉 powrotem do romantyzmu i do tych wszystkich w徠k闚, kt鏎ych my鄉y si wstydzili, wyrzekli.

TYGODNIK POWSZECHNY: - Ale przecie schy貫k lat 70. i tzw. pierwsza "Solidarno嗆" by造 okresem od篡cia na nowo zbiorowej mitologii, i to w豉郾ie w m這dym pokoleniu. Wi璚 je瞠li mo積a m闚i o zerwaniu, to dopiero w drugiej po這wie lat 80.?

SZCZEPA垶KI: - Gdyby kto si zaj掖 zbadaniem trwa這軼i tych w徠k闚 i stereotyp闚, to r騜nie to wygl康a w r騜nych 鈔odowiskach. W pa寮zierniku by貫m na z這tym weselu naszych s御iad闚 w Kasince Ma貫j. To 鈔odowisko wiejskie, zebra豉 si ca豉 rodzina, bardzo pi瘯na uroczysto嗆 i p騧niej zacz窸y si 酥iewy, i co 酥iewali? Pie郾i legionowe, pie郾i akowskie, pie郾i harcerskie.

LEM: - Jedn cz窷 inteligencji wyko鎍zy豉 nam okupacja hitlerowska, a potem o reszt Sowieci si postarali.

Wie musia豉 wej嗆 do miasta, a poniewa ja jestem zwolennikiem post瘼owej teorii, 瞠 dystrybucja inteligencji jest taka sama mniej wi璚ej wsz璠zie, my郵, 瞠 nic specjalnie si nie sta這, je瞠li chodzi o iloraz inteligencji. Natomiast zatracie uleg pewnego rodzaju savoir vivre, obyczajowo嗆. Ojciec Boche雟ki po wizycie tutaj powiedzia, 瞠 najbar苓ziej uderzy這 go w Polsce chamstwo.

Szkielety w szafie

- Czy Panowie zgodziliby si z tez, 瞠 to, co si dzieje po upadku muru w ca造m w豉軼iwie 鈍iecie zachodnim, to jest powt鏎ka z lat 30.?

SZCZEPA垶KI: - Ja si naiwnie 逝dzi貫m, 瞠 po upadku imperium radzieckiego sko鎍zy si okres fascynacji totalitaryzmem i teraz wykszta販i si jaka nowa mentalno嗆. Tym苞zasem to, co widzimy - proliferacje male鎥ich Stalink闚, Hitlerk闚, jakich Miloszevici闚, 砰rynowskich i innych... To dla mnie jest przera瘸j帷e i niezrozumia貫.

LEM: - Kiedy totalizmy by造 pokryte grub warstw ideologii, a teraz jest tak, jak napisa Josif Brodski w "Heraldzie": w Bo郾i chodzi jedynie o to - mordowa, 瞠by mordowa, 瞠ruj帷 na instynktach plemiennych.

Widzia貫m w Telewizji Polskiej 砰rynowskiego, kt鏎y m闚i: my S這wianie, wy S這wianie, my si porozumiemy, a jak chcecie Lw闚, to ja wam oddam. Moja 穎na twierdzi, 瞠 jak on to powiedzia, to mnie si g瑿a rozja郾i豉. No ale w moim przypadku to jest odruch warunkowy, na kt鏎y nic nie mo積a poradzi; Lw闚 to moje miasto...

- W latach 30. krytykowano Lig Narod闚, kt鏎a w豉軼iwie nie potrafi豉 niczemu zapobiec: kolejne agresje - cho熲y Abisynia, Czechos這wacja - spotyka造 si z bierno軼i 鈍iata. Czy ta sytuacja nie jest w tej chwili dok豉dnie powt鏎zona, cho integracja 鈍iata zachodnioeuropejskiego posz豉 o wiele dalej?

LEM: - Jak si ma w szafie same szkielety zamiast garnitur闚...

- Mo瞠 wi璚 jest tak, 瞠 Fukuyama si sprawdzi, ale dok豉dnie na odwr鏒? On przecie twierdzi, 瞠 b璠zie koniec historii i nastanie wieczna demokracja typu zachodniego, a tymczasem oka瞠 si, 瞠 jest koniec pokoju i koniec demokracji.

LEM: - I przede wszystkim koniec Fukuyamy. Naprawd nale篡 to nazwisko zasypa gdzie g喚boko, w jakim do趾u.

- Czy to wszystko oznacza, 瞠 cywilizacja europejska jest w fazie zmierzchu?

LEM: - Ju trzydzie軼i lat temu czyta貫m o manewrach w Beneluksie, po kt鏎ych by造 skargi oddzia堯w atakuj帷ych, 瞠 zmotoryzowane bufety nie nad捫a造 za pierw貞zymi liniami i 瞠 穎軟ierze nie mogli si dobrze po篡wi w czasie przerw w boju. Pomy郵a貫m sobie - to ju jest koniec. Jak pierwszy raz przyjecha貫m do Berlina - jeszcze wtedy nie by這 muru - i zobaczy貫m policjanta kieruj帷ego ruchem, kt鏎emu pi瘯nie utrefione i zaondulowane loki sp造wa造 na ramiona, pomy郵a貫m: koniec.

SZCZEPA垶KI: - Pami皻am z partyzantki: zrzucili nam skoczka, kt鏎y bra udzia w kampanii afryka雟kiej i w這skiej...

LEM: - Czy to by ten, co nie chcia je嗆 grzybk闚?

SZCZEPA垶KI: - Nie, to inny... Pami皻am, jak on opowiada, 瞠 w jednej z dywizji ameryka雟kich batalion piechoty zastrajkowa, bo nie dowie幢i im prysznic闚. Oni powiedzieli: to nie p鎩dziemy strzela, bo prysznic闚 nie ma.

LEM: - Ale wyjd幟y z wielkiej polityki. Rozpowszechni si - diabli wiedz sk康 - taki pogl康, 瞠 od 1944 r. do ,,Solidarno軼i" by豉 czarna dziura w dziedzinie ducha polskiego, kultury. Ja si z tym absolutnie nie zgadzam.

SZCZEPA垶KI: - Ja te.

LEM: - No to dobrze.

Zawracanie Niagary

- No wi璚 jak by這 pisarzom w PRL-u? I jak jest dzisiaj?

LEM: - Przed wojn Zofia Na趾owska p造wa豉 na cieniusie鎥iej b這nce napi璚ia powierzchniowego: to by造 elity, smokingi, prezydent Mo軼icki wisia na 軼ianie. Ale jak nagle przysz豉 niemiecka okupacja i ona musia豉 篡 z tego, 瞠 sprzedawa豉 w trafice papierosy, to nagle zobaczy豉, 瞠 zapada si w g陰b Polski, o kt鏎ej istnieniu nic nie wiedzia豉.

W PRL-u istnia造 pozory masowego czytelnictwa, ale dzi nak豉dy u nas spad造 akuratnie do tego poziomu, jak przed wojn. Wydanie w pi璚iu tysi帷ach nak豉du ju jest bestsellerem i wszyscy s u鄉iechni璚i. Spodlenie gust闚 jest bardzo smutne.

SZCZEPA垶KI: - Zawsze tak by這 i trzeba przesta si 逝dzi, 瞠 kultura jest zjawiskiem masowym. Kultura sama w sobie nie jest spraw masow. Zawsze s elity. A na co mo積a liczy? Przede wszystkim na snobizm, na郵adowanie elit.

LEM: - Wr鵵my do gust闚. Mi璠zy drug a czwart w nocy budz si i nie mog spa. Schodz na d馧, w陰czam misk anteny satelitarnej i ogl康am stare filmy. Jak jest stary francuski film gangsterski, to jest dosy mi這: wszyscy widz t jawn umowno嗆, jak kto jest trafiony kul, to si przewraca i umiera w spos鏏 taki, 瞠 wszyscy wiedz, 瞠 zaraz wstanie i p鎩dzie si napi. A teraz czekam z trwog chwili, kiedy si poka瞠 rozmaite kawa趾i r彗, n鏬 i m霩gu. Pokazuj trupy z Sarajewa a za chwil wida urocze dziewcz, kt鏎e spo篡wa budy oblany 鄉ietan z truskawk na wierzchu. Jak mo積a takie rzeczy znosi?

SZCZEPA垶KI: - To si zaczyna od tego, 瞠 przed wojn nie by這 telewizji.

LEM: - Ale m闚i niekt鏎zy, 瞠 ca造 Hitler to by teatr radiowy.

- Mi這sz ostatnio dwukrotnie zabiera g這s w podobnym duchu. Raz na konferencji "Literatura i demokracja" i drugi raz w tek軼ie drukowanym w "TP", kt鏎y si nazywa "W sk鏎ze ma逍y". Prorok wyst瘼uj帷y przeciw kulturze masowej...

LEM: - To jest rozpaczliwe, jak zawracanie Niagary kijem. Gdzie jest lekarstwo?

SZCZEPA垶KI: - Lekarstwo to jest wiek. Ja par lat temu dosta貫m numer "Newsweeka" ca造 po鈍i璚ony sprawie tego, co si sta這 z hippisami lat 60. To s stateczni, starsi panowie, pracuj w bankach...

- Jeden zosta prezydentem USA...

LEM: - Nie oskar瘸 si klimatu, nie m闚i si: robimy demonstracje przeciwko powodzi, bo to nic nie pomo瞠, ale m闚i si: nie nale篡 obetonowywa koryt rzecznych, bo to powoduje, 瞠 jak woda przeskoczy t tam, to ju jest taka pow鏚... Z drugiej strony nie chodzi te o to, 瞠by nie regulowa rzeki, chodzi o to, 瞠by znale潭 jaki rozs康ny kompromis w tej sprawie. Je郵i chodzi o kultur, nie nale篡 oczekiwa zmi這wania, 瞠 rz康 uchwali jak捷 tak generaln kontrybucj, 瞠by mo積a by這 wydawa ksi捫ki dobre i taki nieznany areopag b璠zie decydowa, co jest dobre, a co nie, bo wtedy si robi zamordyzm.

Bez z逝dze

- Tyrmand pisa w "Dzienniku 1954", 瞠 Szczepa雟ki ma cztery ksi捫ki gotowe w szufladzie... Jak to by這? Pan Stanis豉w wyg豉szaj帷 tu laudacj powiedzia, 瞠 Pan nie napisa zdania, kt鏎ego musia豚y si wstydzi, a r闚nocze郾ie z niezachwian pewno軼i, 瞠 co z tego potem b璠zie, pisa Pan przez te wszystkie lata do szuflady. A przecie wszyscy mieli przekonanie, 瞠 to b璠zie trwa這 nie wiadomo jak d逝go; w 1952-53 roku raczej nikt nie s康zi, 瞠 stalinizm tak szybko si sko鎍zy.

LEM: - Szczepa雟ki nigdy nie by zewn徠rzsterowny...

- Ale nawet nie b璠帷 z瞝n徠rzsterownym, mo積a straci ochot na cokolwiek, kiedy si dochodzi do wniosku, 瞠 to jeszcze potrwa ze 25 lat. Bo je瞠li potrwa, to w豉軼iwie, po co ja b璠 pisa te ksi捫ki?

SZCZEPA垶KI: - My郵, 瞠 mia貫m ogromne szcz窷cie, bo gdyby si tak zdarzy這, a w ko鎍u nie by這 to wykluczone, 瞠 by豚ym wyda przed wojn ksi捫k... No i ja rzeczywi軼ie nie bra貫m pod uwag mo磧iwo軼i, 瞠 zostan pisarzem, 瞠 b璠 z tego 篡. Pisa貫m, bo mnie to interesowa這, bo mnie to w jaki spos鏏 bawi這.

- Publikowa Pan jednak w latach 40. w "Tygodniku" i zobaczy Pan swoje teksty w druku...

LEM: - Ale to nie jest to samo. Ja te debiutowa貫m w "Tygodniku" - wierszami i proz, a potem mia貫m trudno軼i. Oczywi軼ie, ja si nie przyr闚nuj do Jasia, ale w 1953 r. mia貫m sko鎍zone "Dialogi" i nawet nie szed貫m do 瘸dnego wydawcy, bo uwa瘸貫m, 瞠 bez sensu jest pisa na siebie donosy.

Pewien filozof z Essen wyda w RFN ksi捫k, gdzie zacytowa moje s這wa o pa雟twie centralistycznym, i pyta: jak to jest mo磧iwe - chyba cenzor rozum straci. Ja mu napisa貫m: cenzor rozumu nie straci, cenzorzy po Pa寮zierniku 1956 r. zwr鏂ili si do w豉dz, 瞠by ich rozwi您ano. My鄉y ze Szczepa雟kim poszli wtedy wyrzuca Machejka z redakcji "砰cia Literackiego", ale on powiedzia: mnie tu KC posadzi這, i tylko KC mnie st康 wyrzuci.

SZCZEPA垶KI: - Ale nie wszyscy cenzorzy byli idiotami...

LEM: - My鄉y byli naiwni, ale ja chc powiedzie, 瞠 jednak ty si Jasiu p騧niej ni ja przekona o tym, 瞠 to jest ponury drab, ten ca造 Machejek. Mnie zrobi這 si go 瘸l dopiero potem, jak go zobaczy貫m na przystanku tramwajowym. On ju nie by taki, jak wtedy, gdy si lubie積ie ociera o ka盥ego kolejnego premiera PRL.

P騧niej si to wszystko nagle rozlaz這. Cho, gdy zobaczy貫m nazwisko Bisztygi, ostatniego rzecznika KC jako doradcy nowego rz康u, to jednak lekka cholera mnie ogarn窸a.

SZCZEPA垶KI: - Gdy Kantor wystawia ,,M徠w" - to by pierwszy spektakl teatru Cricot 2 - wtedy na pr鏏 generaln w豉dze przys豉造 Polewk, zwyk造 cenzor ju nie wystarcza i Polewka mia wyda opini: czy to jest b豉gonadio積e, czy nie. Potem podszed do Balewicza i powiedzia: s逝chajcie, ja wiem kto to jest Hyrkan, ale nie m闚cie nikomu, 瞠 ja wiem.

LEM: - Nawet u Sofoklesa czy innych tragik闚 staro篡tnych nasza cenzura odnajdywa豉 aluzje do PRL-u.

Widz kiedy, 瞠 w ,,Polityce" pytali, co si komu podoba這 w telewizji i Lam m闚i, 瞠 to i to. Niewa積e nawet co, ale ja osobi軼ie jednak przy ca貫j nadprzyrodzonej 豉godno軼i widzia豚ym Lama z Ko幡iewskim albo sp皻anych i wci庵ni皻ych w jaki kierat, albo w jakiej piwnicy dobrze zakorkowanej... Bo teraz to nie s nawet 瘸dne nawr鏂enia. Owszem, jak kto ju umrze, to ja go mog po瘸這wa, prosz bardzo, ale jak d逝go 篡je, to nie. Okrutny jestem po prostu.

SZCZEPA垶KI: - Nigdy nie mia貫m z逝dze, 瞠 pisaniem mog wp造n望 na losy 鈍iata. Nie dlatego pisa貫m. Pisa貫m, bo uwa瘸貫m, 瞠 jest to jedyna rzecz, kt鏎 potrafi jako tako robi. Cho coraz trudniej mi to przychodzi. Dawniej, gdy mia貫m jaki pomys - to mnie dr璚zy這, 郾i這 mi si po nocach. A teraz, gdy mam pomys, przez chwil mnie jako zafascynuje, ale po chwili zapominam, co to by這.

LEM: - O zapominaniu to ja mog du穎 powiedzie. Pami皻am jak mi si kiedy 郾i這, 瞠 by貫m m這dym wy鈍i璚onym ksi璠zem, mia貫m w czasie Mszy wyg這si kazanie i mia貫m tak potworn trem w tym 郾ie. Co najdziwniejsze, nie dziwi貫m si, 瞠 mia貫m w tym 郾ie tak przesz這嗆, jakiej w rzeczywisto軼i nigdy nie mia貫m i 瞠 moja pod鈍iadomo嗆 dorobi豉 mi w tym 郾ie t przesz這嗆. Ja si w tym momencie w og鏊e nie zastanawia貫m, czy jestem wierz帷ym ksi璠zem, czy niewierz帷ym, tylko mia貫m wyg這si kazanie i strasznie si stremowa貫m.

Nie boj si wyst瘼owa przed lud幟i, chc wi璚 powiedzie, 瞠 sen mo瞠 nadawa inn osobowo嗆. Nie wiem, czy to jest przyrodzona w豉軼iwo嗆 pisarzy. Nie篡j帷a ju niestety Noemi Madeyska, psychiatra, zar闚no Szczepa雟kiego, jak i mnie podda豉 dzia豉niu psylocybiny.

Ty wtedy, Jasiu, m闚i貫 do obrazu?

SZCZEPA垶KI: - Nie, to obraz m闚i do mnie. W豉軼iwie nie m闚i, tylko mnie kokietowa w spos鏏 taki bardzo wyrafinowany i dwuznaczny. To by portrecik jakiej m這dej kobiety, chyba babki Pani Doktor i ona mnie prowokowa豉, straszy豉, wabi豉 i ja by貫m tak tym zafascynowany, zaj皻y, 瞠 jak kaza豉 mi pani Maria zamkn望 oczy, skupi i za膨da, 瞠by ten obrazek si uspokoi, ja si podda貫m temu, zamkn掖em oczy, zmobilizowa貫m si, otworzy貫m oczy - a ta, jak nie skoczy na mnie!

LEM: - A ja wzi掖em jak捷 ksi捫eczk do r瘯i, kt鏎a mia豉 taka g豉dk powierzchni i zobaczy貫m, 瞠 to jest sala teatralna ze spuszczon kurtyn, s造sza貫m szmer g這s闚 na tej sali. Kiedy to nagle odesz這, z obrzydzeniem odrzuci貫m t ksi捫k. Potem, gdy zn闚 proponowa豉 mi powt鏎zenie eksperymentu, to ja ju nie chcia貫m. Nie chcia貫m, 瞠by jaka substancja zapanowa豉 nad moim umys貫m. Ty, Jasiu, te nie za篡wasz narkotyk闚 i to wskazuje na to, 瞠 nam to jest niepotrzebne po prostu. Ja nie wiem, po co to ludzie robi, mnie to przera瘸, te kompoty...

SZCZEPA垶KI: - Mnie si zdaje, 瞠 to jest takie 篡cie zast瘼cze: kto 篡je w pustce, beznadziei - to sobie tak protez dorabia. My mieli鄉y 篡cie dosy wype軟ione.

LEM: - To jest prawda. Ale ja nie rozumiem: np. dzisiaj pokazywali w telewizji kilkunastu m這dych ludzi z豉panych przy podpalaniu las闚 dooko豉 Sydney. M闚i si "piromani", ale nie mog poj望 motywu, bo te terroryzmy maj jeszcze jakie pretekstowe ideologie; Baskowie, IRA - ale po co, na mi這嗆 Bosk, podpala lasy...

SZCZEPA垶KI: - 疾by co si dzia這.

LEM: - W kulturze masowej jest du瘸 potrzeba pojawienia si monstrum, to jest stara sprawa, Frankenstein, dr Mabuse... Pami皻asz doktora Mabuse?

SZCZEPA垶KI: - Tak.

LEM: - A Fu-Man-Tchu? Taki Chi鎍zyk z w御ami. Przedwczoraj niemal ze 透ami wzruszenia w oczach zobaczy貫m go w telewizji satelitarnej. Fu-Man-Tchu, kt鏎y chcia zniszczy 鈍iat. To w豉軼iwie jest niesamowite: ogl康amy takie 熤oje-boje, podczas gdy na 鈍iecie naprawd dziej si straszne rzeczy: tu jest pow鏚, tu trz瘰ienie ziemi, tu wybieraj 砰rynowskiego.

Wczoraj w telewizji naszej pokazywano zwierz皻a ukochane najrozmaitszych ludzi, od ps闚 za szesna軼ie milion闚, potem ca豉 rodzina ma boa dusiciela, cztery metry d逝go軼i, kt鏎y 酥i z w豉軼icielem, przytula si do niego, a ma takie 郵iskie, zimne cia這, a na zako鎍zenie pokazywali pana, kt鏎y nachyla si do paszczy krokodyla i serdecznie u鄉iecha si do kamery. Wi璚 ja zastanowi貫m si, skupi貫m i doszed貫m do wniosku, 瞠 jest tylko jeden rodzaj monstr闚 na tej planecie - s to ludzie, a te wszystkie inne monstra to jest lipa i zawracanie g這wy.

Obaj mieli鄉y nies造chane szcz窷cie do wariat闚. Nie wiem, sk康 to si wzi窸o. Niedawno przyszed tutaj jeden facet, na szcz窷cie spa貫m, wi璚 to mnie uratowa這, ale 穎na mi m闚i豉, 瞠 chcia mi powiedzie co bardzo wa積ego na temat Marsjan. Przyjecha dziesi耩 kilometr闚 z miasta, 瞠by mojej 穎nie powiedzie co o Marsjanach.

- Do nas do redakcji przychodzi taki, kt鏎y za drobn op豉t jest got闚 zneutralizowa "鈍iatowe centrum z豉".

SZCZEPA垶KI: - Podejrzewam, 瞠 on te do mnie przychodzi. Jest teoretykiem z豉, psychologiem z wykszta販enia, napisa dwa dzie豉. Twierdzi, 瞠 z這 jest chorob, kt鏎 mo積a leczy i wymy郵i ca陰 terapi.

- To pocieszaj帷a teoria.

LEM: - Je瞠li to jest choroba, to choruj na ni prawie wszyscy.

R瘯opisy nie p這n

- Panie Stanis豉wie, kim by dla Pana Szczepa雟ki-pisarz?

LEM: - Ja si zastanawia貫m nad s這wami Turowicza: dlaczego ty masz takie z貫, s豉be kursy na gie責ach krytyki, na "salonach literackich". Kiedy pytam dziekana krytyki polskiej, Jasia B這雟kiego, dlaczego nie napisa o tobie s捫nistej rozprawy, ale on si wykr璚a. Wiedzia貫m, 瞠 si nie dowiem, musz sam wymy郵i i mam wra瞠nie takie w kategoriach alpinizmu: 瞠 ty jeste 軼iana bez chwyt闚. 圭iana jest cholerna, ale g豉dka. Do Gombrowicza czy Witkacego s bardzo wyra幡e chwyty, mo積a si powspina...

SZCZEPA垶KI: - Ale jak d逝go oni czekali na to, 瞠by kto zacz掖 si na nich wspina.

LEM: - Ty nie masz te takich ostrych ko鎍闚 na 這kciach, 瞠by si rozpycha, to zreszt jest moim zdaniem nareszcie jaki powa積y brak, kt鏎y w tobie znajduj. Malwersantem nie jeste, aferzyst nie jeste, nie jeste malkontentem, nie jeste zwyrodnialcem - co to za literat?

Nie chodzi o to, 瞠by to wszystko robi osobi軼ie, mo瞠sz robi per procura, za po鈔ednictwem swoich bohater闚. A bohaterowie Jasia, to jaki taki szlachetny m這dy cz這wiek, kt鏎y strzela do cara. A to powinien by taki fest degenerat, taki s捫nisty, to jest oczywi軼ie kolosalna wada.

Zdaje mi si, 瞠 pierwszy r瘯opis twojej "Polskiej jesieni" zgin掖?

SZCZEPA垶KI: - Tak. Ja to odtwarza貫m, ale to zgin窸o w czasie wojny, a nie w PRL-u.

LEM: - Ale gdyby Ty to mia ju w 1945 r., to mo積a by to by這 wyda. To by ten czas, kiedy wysz這 "Ocalenie" Mi這sza, pierwsze ksi捫ki...

SZCZEPA垶KI: - No wiesz, ale ja pr鏏owa貫m to wyda w 1948 r.

LEM: - Gdzie?

SZCZEPA垶KI: - W "Czytelniku".

LEM: - No, ale wtedy ju nie by這 szans. Ja poszed貫m wtedy ze "Szpitalem przemienienia" do Gebethnera, powiedzieli 瞠 to bardzo dobra ksi捫ka, po czym ca造 Gebethner zosta w oka mgnieniu zwini皻y. No i zacz窸y si moje peregrynacje z t ksi捫k, czterdziesty 鏀my, czterdziesty dziewi徠y, pi耩dziesi徠y - osiem lat czeka貫m na wydanie.

- Jak by這 z tym 1945 rokiem? Obaj Panowie mieli odmienne do鈍iadczenia: pan Stanis豉w ze Lwowa, a pan Jan z partyzantki.

SZCZEPA垶KI: - Dla mnie to by straszny szok, bo wtedy jeszcze mia貫m sk這nno軼i do naiwnego optymizmu, zupe軟ie inaczej sobie wyobra瘸貫m koniec wojny. Bardzo ci篹ko prze篡貫m "wyzwolenie", pami皻am jak tutaj, w Krakowie, po kapitulacji Niemiec by豉 ta strzelanina na ulicach, Ruscy palili ognie, to ja chodzi貫m jak struty.

- A oczekiwa Pan bardzo szybko trzeciej wojny?

SZCZEPA垶KI: - Tego do ko鎍a nie pami皻am. Z pocz徠ku oczywi軼ie tak, wszyscy ludzie w moim wieku na to liczyli.

LEM: - "Truman, Truman spu嗆 ta bania, bo tu nie do wytrzymania".

SZCZEPA垶KI: - Ale bardzo szybko te z逝dzenia wyparowa造.

LEM: - Ja odwrotnie, bo mnie wylano z k徙ieli sowieckiej i wyl康owa貫m tutaj o wiele 豉godniej. Co tu du穎 m闚i - ja by貫m taki durnowaty, 瞠 jeszcze we Lwowie robi貫m sobie ma貫 modele czo貪闚 i armat, potem sfotografowa貫m je sobie i zanios貫m do zak豉du, 瞠by mi zrobili odbitki. Ojciec m闚i - nie r鏏 tego, mog by przykro軼i. No i poszed貫m po odbi鏎 i fotograf m闚i mi u鄉iechaj帷 si, 瞠 na pi皻rze czeka taki jeden pan. I tam siedzia oficer NKWD, kt鏎y pyta: "a eta szto takoje?". A ja m闚i, 瞠 takie zabawki. Wtedy mnie wypu軼i, a potem zauwa篡貫m, 瞠 nie nale篡 jednak robi sobie takich igraszek z zabawkami.

Tak wi璚 nasze pocz徠ki 篡ciowe mocno si r騜ni造: ty wyszed貫 z lasu i my郵a貫, 瞠 b璠zie Polska, a ja przyjecha貫m tutaj w wagonie towarowym, zupe軟ie go造.

Ale ja si zastanawia貫m przed nasz rozmow, co nas bli瞠j po陰czy這? Nasze zainteresowania s przecie przeciwstawne, ja si zajmuj kosmosem, cz這wiek jest dla mnie zjawiskiem w skali biologicznej planety. Ale jest co takiego we mnie, 瞠 kiedy mam podj望 jak捷 wa積 decyzj, to my郵 sobie: jak Szczepa雟ki by na to patrzy? Jakbym spogl康a na kompas, kt鏎y, jak wiadomo, zawsze ten sam kierunek wskazuje. I o tobie ja to wiem.

A nasza jedyna sprzeczka to by豉 chyba na temat ksi捫ki Schuberta. Ja napisa貫m wtedy do "Tygodnika"... Ale on zdaje si nale篡 do tej gromadki, kt鏎 Bereza wykry...

SZCZEPA垶KI: - I ja nadal twierdz, 瞠 on nale篡 do ciekawszych wynalazk闚 Berezy. Ty wiesz, 瞠 on handluje jarzynami na targu w Poznaniu? Ma taki kramik.

LEM: - Nie mo瞠 by! Ale to przecie nie ha鎟i...

SZCZEPA垶KI: - Moim zdaniem to go nawet podnosi.

"Ho, ho - hej, hej - ha, ha!"

- Wi璚 jak to jest z przyja幡i Pan闚? Podobne warto軼i, odmienne temperamenty?

SZCZEPA垶KI: - Staszek tu takie pochwa造 pod moim adresem wygaduje, a mnie on sam fascynowa. Ja nie jestem intelektualista, raczej jestem taki emocjonalny. Staszek fascynowa mnie swoim aparatem m霩gowym, swoim my郵eniem. Ja nie spotka貫m nikogo drugiego, kto potrafi豚y tyle wiedzie i tak logicznie ten 鈍iat analizowa.

LEM: - Poza tym ty mia貫 Kasink: to, 瞠 tam je寮zili鄉y, wychodzili鄉y na g鏎, te nie by這 bez znaczenia. Ja nie wiem, na czym to polega, ale tam zawsze by這 bardzo mi這.

SZCZEPA垶KI: - Ja mam ca陰 kolekcj wierszyk闚, kt鏎e Staszek tam uk豉da. Potwornie zasapany wychodzi na g鏎 i w b造skawicznym tempie uk豉da wierszyki.

LEM: - Do tego mia貫m zawsze nadmiern 豉two嗆, wiec wystrzega貫m si publikacji.

Ale swoj drog to, co teraz uchodzi za poezj, bardzo mi si nie podoba. Jestem czcicielem Le鄉iana, najm這dszego Mi這sza. Wspania豉 wersyfikacja, rytm...

SZCZEPA垶KI: - A Szymborsk lubisz?

LEM: - To dla mnie jest raczej filozoficzna aforystyka. Takie rzeczy pisa Schopenhauer.

SZCZEPA垶KI: - No nie, poza wszystkim to jest bardzo wysokiej klasy poezja.

LEM: - No wi璚 w豉郾ie: dla mnie jak nie ma rym闚 i rytmu takiego wyra幡ego, to ja si gubi.

Mnie si wydawa這, 瞠 najwi瘯szym niemieckim poet naszego stulecia by Rilke. A potem dosta貫m Celana w t逝maczeniu Feliksa Przybylaka. I cho to nie jest rymowane, to jednak mi si podoba這.

Czy my jeste鄉y jednakowo g逝si na muzyk, Jasiu?

SZCZEPA垶KI: - Mnie si jednak wydaje, 瞠 ja jestem mniej g逝chy od ciebie.

LEM: - Mnie si te tak zdaje. Moja 穎na si skar篡豉, 瞠 do czasu, kiedy wysz豉 za mnie (ponad czterdzie軼i lat temu), to chodzi豉 na koncerty. Podczas gdy mnie w koncertach zawsze interesowa豉 g堯wnie motoryka pan闚, kt鏎zy poruszaj skrzypcami.

SZCZEPA垶KI: - Do tej pory ogromnie 瘸逝j, 瞠 si nie nauczy貫m gra na fortepianie. Mimo 瞠 moja matka bardzo usilnie pr鏏owa豉 mnie nauczy, ale nic z tego nie wysz這: kiedy tylko siada貫m do fortepianu, zaczyna造 mnie sw璠zie plecy i musia貫m si drapa zamiast przebiera palcami po klawiszach.

LEM: - Nie ka盥y rodzi si Paganinim. Ja gra貫m tylko na harmonijce ustnej, na przysposobieniu wojskowym, ale to by 1937 rok. Dosy dawno.

Ale kocham Pi徠 i Dziewi徠 Beethovena i to jest m鎩 pu豉p. Czajkowski wydaje mi si jaki taki za s這dki i sentymentalny. I w og鏊e jestem w mord璠ze: Krzy Meyer skomponowa kiedy oper wed逝g mojej "Cyberiady", po czym zaprosi nas do domu i pu軼i nam to. Jakby kto wzi掖 du膨 ilo嗆 naczy kuchennych i przy pomocy rozmaitych twardych instrument闚 obrabia je bole郾ie. Tyle s造sza貫m. Powiedzia貫m mu, 瞠 to jest 鈍ietne, ale ja si na tym nie znam. Naprawd si nie znam. Ja staram si nie k豉ma w spos鏏 centralny. No, ale opera, z kt鏎ej nie mo積a zagwizda albo zanuci 瘸dnej melodyjki, nie jest 瘸dna oper.

Ale ty malowa貫...

SZCZEPA垶KI: - Tak, nawet chodzi貫m do szko造 malarskiej w Katowicach.

LEM: - No i co?

SZCZEPA垶KI: - No i malowa貫m. Pami皻am, 瞠 mieli鄉y wystaw i jeden z recenzent闚 wymieni potem moje nazwisko. Ale potem przesta貫m.

LEM: - Ale jak si jest zbyt rozstrzelonym w uzdolnieniach: tu malarstwo, tu literatura, tu muzyka, tu, nie daj Bo瞠 rze嬌a, to wtedy 豉two si zagubi. No ale w twoim przypadku Jasiu, ju jest za p騧no: jeste tym pisarzem, nic si nie da zrobi.

SZCZEPA垶KI: - Ale ta moja nauka malowania nie zosta豉 ca趾iem zmarnowana. Wprawdzie nie kontynuowa貫m jej nigdy, ale w jaki spos鏏 si nauczy貫m patrze.

LEM: - Ty zawsze bardzo ceni貫 obrazy Brzozowskiego. Podczas gdy ja patrzy貫m na ten obraz: widz, no pewnie, 瞠 widz. Tu jest spuchni皻a w徠roba, a to wybrzuszenie tutaj, to pe貫n kamieni woreczek 鄴販iowy. To wida. No, ale ja mam oko anatoma.

SZCZEPA垶KI: - Ja do dzi dnia pami皻am jako wielkie prze篡cie, jak wyszed貫m po pierwszej lekcji malowania. To by 奸御k, jesie, wszystko szare i brudne. A ta lekcja polega豉 na u這瞠niu farb na palecie. T逝maczono nam, dlaczego w takiej kolejno軼i, 瞠 tu s ciep貫, tu s zimne, jak mo積a miesza. I ja wtedy wyszed貫m na t ciemn i brudn ulic, i zobaczy貫m, 瞠 ten 鈍iat jest pe貫n kolor闚. Czarny dach ma w sobie fiolety. I to mi zosta這. Nie 瞠: br您owe-br您owe, bia貫-bia貫.

LEM: - No pewnie. Ja jestem po prostu niewra磧iwy na abstrakcje. Co robi Vermeer, 瞠 malowa powietrze - nie wiem, ale malowa.

Pami皻am, jak rozmawiali鄉y o tym Niemcu, Beuysie. Ty powiedzia貫, 瞠 to szarlatan, co mnie bardzo ucieszy這. On bra stare krzes這, wali na to kup towotu i to teraz kosztuje 50 000 marek. I fa連zuj go - bior sto貫k i smaruj towotem. Robotnicy robili porz康ki w jego pracowni i wynosili jakie 鄉ieci: okaza這 si, 瞠 to by造 dzie豉 sztuki. Granica zosta豉 niestety zatarta.

Przys豉li mi teraz nowy "bruLion". Nie b璠 Ci zanudza odczytywaniem tych wierszy, ale jeden zaczyna si "ho ho, hej hej, ha ha", a ko鎍zy si "hu hu". I nic tam wi璚ej nie ma. Jedyne, co mnie tam interesuje, to kryterium odrzucania innych wierszy.

SZCZEPA垶KI: - To jest drugi biegun kultury masowej.

LEM: - 妃ietnisko?

SZCZEPA垶KI: - Z jednej strony 鄉ietnisko i z drugiej strony 鄉ietnisko.

--
C
U
S
2006-04-10 12:23
Temat postu: Zebrane ...
ciachu


forum admin
post闚: 823

Przyzwoito嗆

Etyka Lema

Wraz z odej軼iem Stanis豉wa Lema 鈍iat (m鎩? nasz?) nie pozostanie ju taki jak wprz鏚y. Strzaskaniu uleg jeden z filar闚 podtrzymuj帷ych ζd.

Jerzy Jarz瑿ski / 2006-04-03


Nie ma ju mo瞠 ludzi, kt鏎zy takiego zadania mogliby si, jak Lem, podj望 w pojedynk, bez wsparcia ze strony instytucji, kt鏎e na siebie bior zazwyczaj wspieranie poczucia kosmicznego porz康ku. Co oznacza jednak to dzia豉nie samopas w obronie owego ζdu?

Kiedy my郵 o pisarzu in articulo mortis, na pierwszy plan wysuwa mi si jego niewiara. Mo瞠 to niestosowne, bo pisz o nim na 豉mach katolickiego tygodnika, z kt鏎ym do ostatka swych dni stale wsp馧pracowa. Dlaczego to robi? "Bo tam s ludzie przyzwoici" - mawia. Czy nie nale篡 zatem wyja郾i, co 陰czy przyzwoito嗆 wierz帷ych z przyzwoito軼i ateisty?

Odrzu熤y to wszystko, co w terminie "przyzwoito嗆" brzmi banalnie i daje si sprowadzi do prostych regu post瘼owania. My郵, 瞠 Lem nadawa temu s這wu znaczenie bez por闚nania bardziej fundamentalne. Cz這wiek przyzwoity to nie jest tylko cz這wiek przestrzegaj帷y najprostszych zasad moralno軼i. To przede wszystkim cz這wiek troszcz帷y si o ca這嗆 Bytu, o sens wszech鈍iata i sens ludzkiego 篡cia - inaczej przepisy rz康z帷e jego zachowaniem zawis造by w powietrzu lub dawa造by si zmienia z ca趾owit dowolno軼i.

Wierz帷y katolik nie mo瞠 poprzesta na przestrzeganiu dziesi璚iu przykaza: musi je uwierzytelni poprzez ca陰 wizj Boga i wszech鈍iata, jaka wynika z jego religii. Niewierz帷y cz這wiek przyzwoity musi kosztem niewyobra瘸lnego wysi趾u zbudowa gmach kosmosu i gmach sensu na w豉sn r瘯. Czy to przypadek, 瞠 ostatnia, najbardziej fundamentalna powie嗆 ateisty Gombrowicza nosi豉 tytu: "Kosmos"? Czy to przypadek, 瞠 i Lem przez ca貫 篡cie budowa w swej prozie kosmiczne wizje? W nieobecno軼i Boga cz這wiek przyzwoity musi wzi望 na siebie realizacj ca這軼i projektu istnienia, jakkolwiek trudne by這by to zadanie.

Troska o wszystko

Czytaj帷 ksi捫ki Lema, mam wra瞠nie, 瞠 ich autor troszczy si wr璚z o wszystko. Prze郵ed幟y g堯wne tematy, w kt鏎ych ta troska si przejawia. Jest to przede wszystkim troska o czas: czas historii ludzkiej i czas kosmiczny.

Mam wra瞠nie, 瞠 "entropijna" wizja ko鎍a wszech鈍iata sprawia豉 Lemowi wr璚z osobist przykro嗆: przysz這嗆 kosmosu jako gigantycznego garnka, pod kt鏎ym stopniowo przestanie buzowa ogie i wszystkie temperatury wyr闚naj si, a wraz z nimi zaniknie ruch, zmiana i 篡cie, nie mog豉 budzi w nim entuzjazmu, jest bowiem tak wizj ko鎍a, w kt鏎ej najtrudniej doszuka si sensu. St康 mo瞠 tak wielki nacisk, jaki Lem k豉dzie na czynniki negentropijne we wszech鈍iecie - na ewolucj biologiczn, na rozw鎩 ludzkiej kultury, wreszcie na Rozum, kt鏎y w najog鏊niejszym z mo磧iwych sensie dzia豉 po prostu przeciw entropii. Kosmos, w kt鏎ym ca貫 galaktyki mog "my郵e" i kszta速owa swoj struktur wedle jakiego planu (a taka wizja pojawia si u Lema), to w豉郾ie Kosmos, kt鏎y pokona entropijne fatum. Jeszcze inaczej w przypadku znanego z "Nowej Kosmogonii" pomys逝 na Kosmos-gr, w kt鏎 graj konstruktorzy z innego ontologicznego poziomu wszech鈍iata. To ju istoty w stosunku do nas nieomal "boskie", cho pozbawione wszechmocy i pewnie niekoniecznie dobre.

Tak obmy郵any Kosmos mo瞠 wi璚 zapa嗆 si u Lema w nico嗆 w jakiej gigantycznej katastrofie, ale zawsze jest z niego uj軼ie do innego 鈍iata. Niewa積e, jak skonstruuje pisarz wizj swego uniwersum - zawsze jest w niej droga ucieczki (cho熲y tylko dla my郵i) w 鈍iat inny, owa "dziura w Kosmosie", kt鏎 kiedy opisywa貫m na wielu r騜nych konkretnych przyk豉dach z dzie Lema. Ten ateista bardzo mocno jednak optowa za jak捷 鈍ieck wersj transcendencji, za jakim bytem umieszczonym poza znanym nam 鈍iatem, kt鏎y jest niezb璠ny, aby ten 鈍iat zyska jaki sens. Dow鏚 na istnienie tej transcendencji nie tyle z Anzelma z Canterbury, co raczej z G鐰la, nie zmienia to jednak faktu, 瞠 nawet istnienie Boga - Boga dziwnego, bo pomy郵anego troch po gnostycku jako pozbawiony jakichkolwiek cech poza samym istnieniem idealny "punkt" poza 鈍iatem - pojawia si u Lema jako postulat w "Podr騜y dwudziestej pierwszej" z "Dziennik闚 gwiazdowych".

Troska, pragnienie sensu obejmuje wi璚 u Lema ca造 wszech鈍iat i jego histori, nie mo瞠 jednak nie obj望 tak瞠 cz這wieka i jego z kolei dziej闚. T kwesti zajmuje si pisarz na niejako dwa g堯wne sposoby: zastanawia si nad przysz這軼i cz這wieka jako istoty d捫帷ej do coraz sprawniejszego panowania nad 鈍iatem i coraz wi瘯szego zakresu poznania, a obok modeluje r騜ne wersje rozwoju spo貫cze雟tw. Ta pierwsza sfera obejmuje te wszystkie historie opowiadane przez Lema, w kt鏎ych pojawiaj si istoty ludzkie coraz to bardziej wymy郵nie przekszta販ane, opatrywane dodatkowymi urz康zeniami czy wr璚z przez nie - w my郵eniu i poznaniu - zast瘼owane.

Wiele tu pomys堯w co si zowie rewolucyjnych technologicznie, cho nie wszystko mo瞠 budzi nasz entuzjazm: Lem wypr鏏owuje niejako wytrzyma這嗆 cz這wieka jako istoty wspieraj帷ej si w dzia豉niu na tradycji, na te wszystkie projekty ulepsze, kt鏎e stanowi造by zamach na jego gatunkow specyfik. ζtwo bowiem wymy郵i np. r騜ne zastosowania cyborgizacji, pod warunkiem jednak, 瞠 bycie cyborgiem spodoba si cz這wiekowi jako pomys na lepsz egzystencj. ζtwo - za Wellsem - krzewi has這 "ludzie jak bogowie", trudniej rozwa篡, czy przyj璚ie na siebie "boskiej" odpowiedzialno軼i za 鈍iat nie jest dla cz這wieka przypadkiem ci篹arem nie do ud德igni璚ia.

Inaczej nieco przedstawia si u Lema troska o pozytywn ewolucj spo貫cznych urz康ze. Du穎 w jego opowiadaniach z這郵iwo軼i pod adresem niedowarzonych "uzdrowicieli" spo貫cze雟tw, kt鏎zy chc 篡cie zbiorowe naprawia przy pomocy jakich (zbyt) prostych recept, ale w zasadzie problem ewolucji ludzkich zrzesze nieustannie pisarza zajmuje i sk豉nia do coraz to nowych refleksji. C騜 bardziej godnego wysi趾u, jak pr鏏y wyeliminowania z 篡cia spo貫cze雟tw agresji, chor鏏, niedostatku i innych nieszcz窷 dotykaj帷ych czasem ca貫 narody?

"Powr鏒 z gwiazd", "Wizja lokalna", "Pok鎩 na ziemi" - to s ca趾iem powa積e ksi捫ki traktuj帷e o trudach, k這potach i niezwalczonych antynomiach, kt鏎e napotyka na swej drodze kto, kto chce naprawia spo貫cze雟twa. Szczeg鏊nie w tej drugiej powie軼i autor stara si zaprojektowa naturalne/sztuczne 鈔odowisko mieszka鎍闚 odleg貫j planety tak, aby ono zawiera這 na poziomie atomowym urz康zenia funkcjonuj帷e niczym mechaniczna "Opatrzno嗆" - mniejsza z tym, jakie mia造by by skutki uboczne ich dzia豉nia. "Co technologia zepsu豉, tylko technologia mo瞠 naprawi" - powiada Lem cz瘰to. To nie oznacza jakiej 郵epej wiary w mo磧iwo軼i technologii, tylko prze鈍iadczenie, 瞠 obci捫a j zawsze odpowiedzialno嗆 za skutki swych dzia豉.

Jednym z najistotniejszych temat闚 Lema jest od pocz徠ku kwestia relacji pomi璠zy Natur a Kultur, rozumian najog鏊niej jako sfera tego, co zosta這 stworzone intencjonalnie, przez jaki 鈍iadomy zamys. Natura bez stoj帷ego za ni Boga jest sfer istnienia intryguj帷 i jako gro幡, bo cho rz康zi si okre郵onymi prawid豉mi, niepodobna przypisa jej 瘸dnych zamiar闚, sprawia wra瞠nie rozp璠zonej maszyny, kt鏎a w ka盥ej chwili, bezwiednie i bezrozumnie, mo瞠 skruszy zapl徠ane w jej trzewia istoty. Dlatego chyba jednym z najwa積iejszych tw鏎czych zamierze Lema jest pr鏏a skonstruowania takiego 鈍iata, w kt鏎ym podzia na naturalne i sztuczne okazuje si podzia貫m pozornym.

Z jednej strony ci捫y ku temu wizja kosmosu jako pola gry (gdzie wszystko jest intencjonalne, bo za wszystkim stoj "gracze", ale intencjonalno嗆 jest ukryta, niepostrzegalna) - z drugiej strony w tym kierunku zmierzaj opisy takich dzia豉 bohater闚 Lemowych fabu, kt鏎e maj na celu przebudow naturalnego 鈔odowiska tak, aby sta這 si ono z zasady przychylne bytuj帷ym w nim jednostkom. W ten spos鏏 pomy郵ana jest "etykosfera" ze wspomnianej ju "Wizji lokalnej". W t stron id tak瞠 niezwyk貫 pomys造 konstruktorskie zamieszczone w zasadniczym Lema eseju filozoficzno-futurologicznym, jakim by豉 "Summa technologiae".

Etyka demiurga

Wszystkie te pr鏏y "denaturalizacji" wszech鈍iata wi捫 si ze swoistym oswajaniem przez Lema roli demiurga, tego "gorszego Boga", kt鏎y pomna瘸 istnienie. Demiurgiem jest Corcoran konstruuj帷y my郵帷e skrzynie, dla kt鏎ych jest "bogiem", w tej samej roli wyst瘼uje profesor Dobb z "Non serviam", kt鏎y mo瞠 nawet wys逝cha dyskusji swych komputerowych stworze, dywaguj帷ych, czy istnieje i jakie ma przymioty, swe miniaturowe 鈍iaty stwarzaj konstruktorzy z "Cyberiady": Trurl i Klapaucjusz. Z kolei jako "boskie niemowl" postrzegaj przez chwil ocean z "Solaris" dyskutuj帷y o nim kosmonauci. Najciekawszy z tego jest mo瞠 dyskurs z "Non serviam", poniewa stawia przed Stw鏎c wymagania moralne: u Lema to demiurg ma obowi您ek troszczy si o swe kreatury, one za nie musz go czci i kocha ani nawet wierzy w jego istnienie.

Profesor Dobb p豉ci zatem pokornie rosn帷e rachunki za pr康. Punktem wyj軼ia etyki u Lema zdaje si by etyka demiurga, kt鏎y podejmuje odpowiedzialno嗆 za to, co stworzy. Ma ona wiele r騜nych odmian i wiele w prozie Lema literackich wciele - bo jego postacie s stw鏎cami na r騜ne sposoby: pocz患szy od sztuki (pisarskiej, muzycznej czy plastycznej), poprzez tw鏎czo嗆 w dziedzinie konstruktorskiej i technologicznej, kreowanie urz康ze spo貫cznych i politycznych - a po 鈍iatostw鏎stwo na wielk, bo kosmiczn skal. Lem ch皻nie te na郵aduje "g這sy wy窺zych istot": genialnych uczonych, superkomputera - a po monolog przekszta販onej w gigantyczny elektrom霩g planety, cho ta akurat - w opowiadaniu "Pami皻nik" - roi tak o sobie wskutek popadni璚ia w osobliwe, spowodowane uszkodzeniem szale雟two.

Odwo逝j帷 si do tytu逝 znanego eseju Lema, mo積a powiedzie, 瞠 fascynuje go "etyka technologii", czyli taka etyka, kt鏎a si rodzi po鈔鏚 ludzi (istot?) zajmuj帷ych si stwarzaniem niejako zawodowo. Ale za ni przychodzi "technologia etyki", czyli zesp馧 dzia豉, kt鏎e etyczny 豉d wspomagaj czy wr璚z wsp馧tworz. Szukaj帷 punktu odniesienia dla etyki, Lem znajduje go zatem w tw鏎czo軼i.





Stanis豉w Lem, czyli 篡cie spe軟ione

Odszed na kilka miesi璚y przed osiemdziesi徠ymi pi徠ymi urodzinami. Ostatni felieton dla "Tygodnika" podyktowa 9 lutego, w przeddzie ataku choroby, kt鏎ej lekarze nie zdo豉li ju opanowa. Stanis豉w Lem - pisarz, m璠rzec, wizjoner. Dla nas tak瞠 - autor i przyjaciel, kt鏎y na tych 豉mach debiutowa blisko sze嗆dziesi徠 lat temu.

Tomasz Fia趾owski / 2006-04-04

1.

Rodzice przysz貫go pisarza zar璚zyli si jeszcze przed I wojn 鈍iatow, 郵ub jednak musia zosta od這穎ny, bowiem Samuel Lem, lwowski lekarz, zmobilizowany zosta do armii austriackiej i po upadku twierdzy Przemy郵 trafi do niewoli rosyjskiej, do obozu jenieckiego w Azji 字odkowej. Po powrocie do Lwowa zosta asystentem na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza. By cenionym laryngologiem, za m這du za - jak wspomina syn - para si tak瞠 literatur; publikowa wiersze i proz w lwowskiej prasie.

Stanis豉w, jedyne dziecko Sabiny i Samuela Lem闚, przyszed na 鈍iat 12 wrze郾ia 1921 roku w lwowskim mieszkaniu przy Brajerowskiej 4. Znamy to mieszkanie doskonale z kart "Wysokiego Zamku", niezwyk貫j ksi捫ki autobiograficznej. Przenosi nas ona w pieczo這wicie odmalowany "kraj lat dziecinnych" przysz貫go pisarza, stanowi帷 zarazem udan pr鏏 odtworzenia 鈍iadomo軼i dziecka, a potem ch這pca. "Dziecko, kt鏎ym by貫m, interesuje mnie i zarazem niepokoi. Zapewne, nie mordowa貫m nikogo, opr鏂z lalek i gramofon闚, niemniej nale篡 wzi望 pod uwag, 瞠 by貫m s豉by fizycznie i obawia貫m si represji ze strony doros造ch... Gdyby czteroletnie dzieci dor闚nywa造 wszak瞠 si陰 rodzicom, 鈍iat nasz wygl康a豚y inaczej. Tworz doprawdy gatunek wcale odmienny, na pewno nie s mniej skomplikowane od ludzi dojrza造ch - a tylko ta komplikacja tkwi u nich w innym miejscu".

Dziecko z destrukcyjnymi nieco instynktami, potem ch這piec w mundurku Gimnazjum im. Szajnochy, koneser cha逕y, kolekcjoner "wszelakich rupieci elektryczno-mechanicznych", zapalony konstruktor elektrycznych aparat闚, projektant wynalazk闚 (niekt鏎e, o czym nie wiedzia, ju wynaleziono) i nieistniej帷ych zwierz徠, przede wszystkim za tw鏎ca budowanego w ukryciu biurokratycznego "kr鏊estwa legitymacyjnego" - bohater "Wysokiego Zamku" 篡je w bezpiecznym, nieruchomym 鈍iecie mieszcza雟kiego dostatku. Jedynym 郵adem innej rzeczywisto軼i jest dziurka w szklanym 鈍ietliku - 郵ad po zab陰kanej kuli z czas闚 walk polsko-ukrai雟kich w roku 1918... Nawet opisane we wspomnieniach zaj璚ia z przysposobienia obronnego i letni ob霩 wojskowy w Delatynie nad Prutem nie s niczym wi璚ej ni zabaw i okazj do wykazania si umiej皻no軼iami strzeleckimi.

2.

We wrze郾iu 1939 roku 鈍ie穎 upieczony maturzysta i posiadacz zdobytego w豉郾ie prawa jazdy sta si 鈍iadkiem kl瘰ki tego pozornie stabilnego 鈍iata. Wielokrotnie potem wraca do najokropniejszego, jak m闚i, prze篡cia: "Patrzyli鄉y, jak pu趾 artylerii zje盥瘸 z Cytadeli, rozwini皻y na ca陰 d逝go嗆 Sykstuskiej. Z bocznych ulic wyjechali na koniach sowieccy 穎軟ierze... Kazali naszym zdj望 pasy, zostawi jaszcze, armaty i konie i i嗆 sobie. To by這 straszne: widzie jak Polska upada, widzie to naprawd. Straszniejsze ni przegrana bitwa, bo wszystko odbywa這 si w jakiej cmentarnej ciszy: wszyscy鄉y stali w milczeniu i p豉kali...".

Nieprzyj皻y na Politechnik z powodu "bur簑azyjnego pochodzenia", m這dy Lem rozpoczyna w 1940 roku studia na wydziale lekarskim Uniwersytetu, przemianowanym pod rz康ami sowieckimi na Instytut Medyczny. Gdy ko鎍zy pierwszy rok, do Lwowa wkraczaj Niemcy. Studia zamieni trzeba na prac mechanika w gara瘸ch niemieckiej firmy Rohstofferfassung, zajmuj帷ej si odzyskiwaniem surowc闚. "W tym okresie - pisa po latach w "Autobiografii" - w spos鏏 bardzo bezpo鈔edni i »praktyczny« dowiedzia貫m si, 瞠 nie jestem »Aryjczykiem«. Moi przodkowie byli 砰dami, cho ja nie mia貫m poj璚ia ani o judaizmie, ani, niestety, o kulturze 篡dowskiej. W豉軼iwie dopiero nazistowskiemu ustawodawstwu zawdzi璚zam 鈍iadomo嗆, 瞠 w moich 篡豉ch p造nie 篡dowska krew. Uda這 nam si jednak unikn望 uwi瞛ienia w getcie - dzi瘯i fa連zywym dokumentom zdo豉貫m przetrwa ten czas wraz z rodzicami".

Ci庵貫 zagro瞠nie, zwi您ane tak瞠 ze wsp馧prac z ruchem oporu poprzez przekazywanie mu amunicji wykradanej z niemieckich sk豉d闚, unaoczni這 Lemowi znaczenie kategorii przypadku, tak wa積ej potem w jego dziele. "Przekona貫m si - czytamy w "Autobiografii" - 瞠 r騜nica mi璠zy 篡ciem a 鄉ierci mo瞠 zale瞠 od drobiazg闚 - od wyboru ulicy, kt鏎 p鎩dzie si do pracy, od decyzji, czy przyjaciela odwiedzi si o pierwszej, czy dwadzie軼ia minut p騧niej, od tego, czy drzwi zastanie si otwarte, czy zamkni皻e". Pisarz ch皻nie te przypomina, 瞠 podobny przypadek umo磧iwi w og鏊e jego pojawienie si na 鈍iecie. Przecie Samuel Lem, wracaj帷 z rosyjskiej niewoli, zgin掖by niechybnie z r彗 bolszewik闚, a tym samym nie m鏬豚y pocz望 syna, gdyby przypadek nie postawi na jego drodze pewnego fryzjera, kt鏎y zna doktora ze Lwowa, a teraz w ukrai雟kim miasteczku by golibrod bolszewickiego komendanta...

3.

Gdy Armia Czerwona w 1944 roku ponownie zajmuje Lw闚, Lem wraca na kr鏒ko na studia. Zbli瘸 si jednak nieodwo豉lnie czas wyboru. "Rodzice moi, a zw豉szcza ojciec, tak mocno wierzyli w aliant闚, kt鏎zy uratuj dla Polski Lw闚, 瞠 siedzieli鄉y tam o wiele za d逝go. Wyjechali鄉y dopiero, gdy nam powiedziano: albo jedziecie do Polski, albo bierzecie sowieckie paszporty". Wyje盥瘸j wi璚 - z kilkoma skrzyniami baga簑, utraciwszy dorobek ca貫go dotychczasowego 篡cia.

Ukochanego miasta rodzinnego Stanis豉w Lem nigdy ju nie zobaczy. 安iadomie zreszt z takiej mo磧iwo軼i zrezygnuje. "Kiedy bywa貫m w Moskwie jako popularny w Zwi您ku Sowieckim autor, proponowano mi, 瞠 je郵i tylko zechc - mog odwiedzi Lw闚... ja jednak nie chcia貫m. T逝maczy貫m, 瞠 czuj si tak, jakbym mia blisk sobie kobiet, kt鏎 kto porwa. Teraz ona ma inne 篡cie, ma nawet dzieci z tym drugim - po co j odwiedza? To by zanadto bola這". Pewien ukrai雟ki wielbiciel Lema po przeczytaniu "Wysokiego Zamku" odnalaz kamienic przy Brajerowskiej, obfotografowa j z zewn徠rz i od 鈔odka, a nast瘼nie pos豉 fotografie pisarzowi. "Nagle ze wzruszeniem zobaczy貫m sufit ze stiukami w formie d瑿owych li軼i i 穎喚dzi - najwcze郾iejszy z zapami皻anych przeze mnie obraz闚, ogl康any kiedy z dziecinnego 堯瞠czka".

4.

W roku 1946 rodzina Lem闚 osiedla si w Krakowie, w niewielkim mieszkaniu przy ul. 奸御kiej. Doktor Lem, mimo zaawansowanego wieku i choroby serca, musi podj望 prac w szpitalu. Jego syn zapisuje si na medycyn na Uniwersytecie Jagiello雟kim (nie z這篡 jednak w 1948 roku ostatnich egzamin闚 i nie zdob璠zie dyplomu lekarza). Stara si wesprze skromny bud瞠t rodzinny, og豉szaj帷 w "Nowym 安iecie Przyg鏚" napisanego jeszcze we Lwowie "Cz這wieka z Marsa", pierwszy sw鎩 utw鏎 z gatunku fantastyki naukowej, kt鏎y wydania ksi捫kowego doczeka si dopiero p馧 wieku p騧niej. Pisze te... fraszki dla 郵御kiego "Kocyndra". Drukuje w "Ku幡icy" i "皋軟ierzu Polskim". I trafia do redakcji "Tygodnika Powszechnego".

Pierwsze jego teksty w "Tygodniku", opowiadania "Obcy" i "Dzieje jednego odkrycia" oraz proza poetycka "Dzie si鏚my", ukaza造 si pod koniec 1946 roku. Przez nast瘼ne dwa lata Lem publikuje tu sporo: przede wszystkim wiersze (przypomniane zostan po latach, cho nie wszystkie, w "Wierszach m這dzie鎍zych" do陰czonych do wznowienia "Wysokiego Zamku"), a tak瞠 kolejne opowiadanie oraz recenzje: z wierszy R騜ewicza i Baczy雟kiego, z socrealistycznego filmu "Jasne 豉ny"... Zawsze b璠zie ciep這 wspomina pierwsz redakcj "Tygodnika": ksi璠za Piwowarczyka, kt鏎y z powodu wiersza dedykowanego pewnej Marysi wyrzuca Lemowi, 瞠 u篡wa 豉m闚 katolickiego pisma do uwodzenia dziewcz徠; Go逝biewa i Jasienic porozumiewaj帷ych si cytatami z "Trylogii" (Lem tak瞠, do ostatnich niemal dni, ch皻nie do niej wraca); "nadludzko dobr" pani Starowieysk-Morstinow, kt鏎a w "Astronautach" dostrzeg豉 "郵ad lwiego pazura"... A o Jerzym Turowiczu napisze po jego 鄉ierci w 1999 r., 瞠 nale瘸 do "ma貫j garstki ludzi prawdziwie niezast徙ionych".

W 1948 roku powstaje "Szpital Przemienienia" - pierwsze wybitne dzie這 Lema, odbicie jego refleksji nad natur cz這wieka wywo豉nych do鈍iadczeniami wojennymi. Historia Stefana Trzynieckiego, kt鏎y w drugim roku wojny zaczyna prac w szpitalu psychiatrycznym w Bie篡鎍u, zdradza inspiracje "Czarodziejsk G鏎", a r闚nocze郾ie wpisuje si w rozrachunkowy nurt powojennej polskiej prozy. Czy raczej wpisywa豉by si, gdyby dotar豉 do czytelnika we w豉軼iwym czasie. Niestety, nim oficyna Gebethnera zd捫y豉 j wyda, przysz這 zaostrzenie kursu i proklamowanie socrealizmu jako jedynej obowi您uj帷ej doktryny tw鏎czej, a r闚nocze郾ie - likwidacja prywatnych wydawnictw. Maszynopis trafi do Warszawy i rozpocz窸y si nieko鎍z帷e si rozmowy na temat niew豉軼iwego wyd德i瘯u ideowego powie軼i i konieczno軼i stworzenia stosownej przeciwwagi. Okaza這 si te, 瞠 wsp馧praca z "Tygodnikiem" 幢e wp造wa na szanse ksi捫ki.

5.

W rezultacie autor przesta drukowa w "Tygodniku" i dopisa do "Szpitala..." dwie dalsze cz窷ci, ale ca這嗆, jako "Czas nieutracony", ukaza豉 si dopiero na progu odwil篡, w 1955 roku. Hybrydyczna trylogia zosta豉 p騧niej rozmontowana: Lem usun掖 z kanonu swej tw鏎czo軼i wymuszone na nim dodatki. W "Dzie豉ch zebranych" przedrukowano z nich jedynie dwa rozdzia造, w tym pochodz帷y z tomu drugiego surowy i mocny w wyrazie opis wyw霩ki 砰d闚 lwowskich.

Kiedy ukaza si "Czas nieutracony", Lem by ju pisarzem znanym i popularnym, a to za spraw wydanych w 1951 r. "Astronaut闚". R闚nolegle z "Czasem..." pojawi這 si nast瘼ne dzie這 Lema z gatunku science fiction - "Ob這k Magellana". I cho pisarz obu tych powie軼i nie lubi, skazuj帷 je na wieloletni banicj i po d逝gich dopiero naleganiach godz帷 si niedawno na ich przedruk w "Dzie豉ch", sta造 si pocz徠kiem jego s豉wy. Czytane dzisiaj - broni si; danina z這穎na ideologii jest na tyle skromna, 瞠 nie przeszkadza delektowa si wyobra幡i autora i prometejskim duchem opowie軼i. Doda zreszt trzeba, 瞠 "Astronauci" stali si przedmiotem krytyki ze strony socrealistycznych stra積ik闚 ideologicznej czysto軼i, a w "Ob這ku..." recenzent wewn皻rzny wytropi ukryt pochwa喚 cybernetyki, uwa瘸nej wtedy za "bur簑azyjn pseudonauk".

Najbardziej socrealistyczne ksi捫ki Lema to wydany w 1954 r. tom opowiada "Sezam" i wcze郾iejszy o trzy lata, pisany wraz z Romanem Hussarskim dramat "Jacht »Paradise«". Od razu doda jednak trzeba, 瞠 w "Sezamie" s ju pierwsze utwory ze znakomitego cyklu "Dzienniki gwiazdowe Ijona Tichego", a poza tym - 瞠 w po這wie lat 50. Lem napisa, dla siebie i najbli窺zych, inny utw鏎 sceniczny: groteskow oper o Stalinie, w kt鏎ej pojawia造 si takie postacie, jak Miczurenko, syn ㄊsiurina, albo enkawudysta o brzmi帷ym z gruzi雟ka nazwisku "Anichwilitegonieradz"...

Pierwsza po這wa lat 50. znaczona jest te wa積ymi wydarzeniami w prywatnym 篡ciu pisarza. Poznaje wtedy m這d studentk medycyny Barbar Le郾iak i bierze z ni 郵ub. 奸ub ko軼ielny odby si w lutym 1954 roku w przera幢iwie zimnym ko軼iele 順. Piotra i Paw豉; "wypowiadali鄉y s這wa przysi璕i, nieomal szcz瘯aj帷 z瑿ami - wspomina Lem, i dodawa: - przez pewien czas by貫m zreszt m篹em tramwajowo doje盥瘸j帷ym, ze 奸御kiej na Sarego, gdzie 穎na mieszka豉 wraz z siostr". Rok 1954 to tak瞠 rok 鄉ierci ojca: "w kt鏎e popo逝dnie wyszed z naszego mieszkania na poczt, kt鏎a by豉 zaraz za rogiem, przy alei S這wackiego - i z tej poczty przyniesiono go ju martwego". I jeszcze jedno: w tamtych w豉郾ie latach ma sw鎩 pocz徠ek przyja潯 Stanis豉wa Lema z Janem J霩efem Szczepa雟kim. Przyja潯 bardzo wa積a dla obu tak 鈍ietnych i tak bardzo r騜nych pisarzy.

6.

Ze Lwowa Lem przywi霩 nie tylko "Cz這wieka z Marsa", ale r闚nie ambitnie zakrojon "Teori funkcji m霩gu" - ju u korzeni jego tw鏎czo軼i wida znamienn dwutorowo嗆, rozdarcie pomi璠zy fabu喚 a refleksj naukowo-filozoficzn. W Krakowie pokaza "Teori..." doktorowi Mieczys豉wowi Choynowskiemu - filozofowi, przyjacielowi Witkacego. Choynowski nie by, delikatnie m闚i帷, tym dzie貫m zachwycony, ale zatrudni go軼ia w za這穎nym przez siebie Konwersatorium Naukoznawczym, a nast瘼ne powierzy mu pisanie przegl康闚 prasy w "砰ciu Nauki".

"Sta si moim preceptorem, gdy nie tylko musia貫m pod jego nadzorem studiowa logik pod逝g Dubislava, ale r闚nocze郾ie wgryza si w j瞛yk angielski... roztacza aur niepodleg貫j 瘸dnym naciskom suwerenno軼i" - wspomina Lem w 2001 roku. Sprowadzane przez Choynowskiego zachodnie dzie豉 naukowe by造 dla m這dego Lema 廝鏚貫m bezcennym - ze s這wnikiem w r瘯u przegryza si przez prace tw鏎cy cybernetyki Norberta Wienera. A dyskusje toczone w kr璕u uczestnik闚 Konwersatorium da造 pocz徠ek wydanym w 1957 roku "Dialogom".

Nawi您uj帷e do s豉wnego dzie豉 biskupa Berkeleya, "Dialogi" zawieraj, pr鏂z rozwa瘸 nad perspektywami cybernetyki, tak瞠 krytyczn analiz panuj帷ego systemu politycznego. W dyskurs "odwil穎wy" wpisuje si r闚nie utw鏎 zupe軟ie innego gatunku: sprawozdanie z kolejnej podr騜y Ijona Tichego, kosmicznego Mnchhausena, tym razem do planet Pinty i Panty. "Podr騜 dwunasta" przynosi precyzyjnie naszkicowany model dw鏂h system闚 totalitarnych - "Swobodna Rybicja Pinty" i "Wolna Anielicja Panty" budz tyle 鄉iech, co dreszcz zgrozy...

W tomie "Dzienniki gwiazdowe" (1957) znajdziemy r闚nie inne arcydzie趾o: relacj z podr騜y Tichego na planet o nazwie Enteropia. To w豉郾ie na Enteropii Tichy zetknie si z dwuznaczn tajemnic sepulek, kt鏎a pozostanie na zawsze przedmiotem nieko鎍z帷ych si dywagacji Lemowych czytelnik闚. W tym瞠 tomie przedrukowano po raz ostatni "Podr騜 dwudziest sz鏀t", krwaw antyameryka雟k satyr. We wst瘼ie do kolejnych wyda, sygnowanym przez innego z bohater闚 Lema, profesora Tarantog, przeczytamy, 瞠 podr騜 ta "okaza豉 si ostatecznie apokryfem"...

7.

Teraz powinna si zacz望 solidna praca monograficzna, wkraczamy bowiem w lata najwi瘯szej dla Stanis豉wa Lema pisarskiej obfito軼i. Szkic biograficzny nie ro軼i sobie jednak takich pretensji, cho biografia staje si w przypadku Lema coraz bardziej to窺ama z dzie貫m w豉郾ie. Owszem, trudno nie wspomnie kolejnych wydarze w 篡ciu osobistym pisarza: przeprowadzki na osiedle Kliny po這穎ne na po逝dniowych obrze瘸ch Krakowa, przede wszystkim za narodzin syna w 1968 roku. By造 te podr騜e zwi您ane z rosn帷 mi璠zynarodow s豉w czy uczestnictwo w rozmaitych naukowych gremiach - wszystko to jednak dotyczy autora ju ukszta速owanego, na kt鏎ego wydarzenia zewn皻rzne maj wp造w minimalny.

Wr鵵my do chronologii. W roku 1959 ukazuj si trzy ksi捫ki Lema: powie軼i "Eden" i "奸edztwo" oraz tom opowiada "Inwazja z Aldebarana". W roku 1961 - dwa Lemowe arcydzie豉, czyli "Pami皻nik znaleziony w wannie" i "Solaris" oraz "Powr鏒 z gwiazd". W roku 1964 - "Bajki robot闚", "Niezwyci篹ony" i "Summa technologiae". W roku nast瘼nym - "Cyberiada" i "Polowanie". W roku 1966 - "Wysoki Zamek". W roku 1968 - "G這s Pana". Dodajmy tom szkic闚 "Wej軼ie na orbit" (1962) oraz zbi鏎 opowiada i s逝chowisk "Noc ksi篹ycowa" (1963), a otrzymamy obraz nieprawdopodobnej aktywno軼i tw鏎czej, obejmuj帷ej r騜norodne gatunki i mnogo嗆 temat闚.

Od klasycznej powie軼i s-f podejmuj帷ej temat niemo積o軼i nawi您ania kontaktu z Obcym ("Eden", "Solaris", "Niezwyci篹ony") przechodzimy do groteski wykorzystuj帷ej schemat ba郾i czy o鈍ieceniowej powiastki, gdzie "przysz這軼iowe" realia kontrastuj z j瞛ykiem dostojnie archaicznym ("Bajki robot闚" i "Cyberiada"). Od "奸edztwa" opartego na schemacie powie軼i kryminalnej i kafkowskiego "Pami皻nika..." do profetycznego traktatu o perspektywach ewolucji technologicznej, jakim by豉 niezrozumiana wtedy nale篡cie "Summa technologiae". Mamy te kolejny powr鏒 do tematu Kontaktu, tym razem w formie szczeg鏊nie wyrafinowanej ("G這s Pana").

Wi瘯szo嗆 tych utwor闚 jest wielowarstwowa i pozwala na r騜norodne odczytania. Najlepszym dowodem - bogactwo interpretacji "Solaris", ale przyk豉dem mog by te dwa skromne opowiadania z tomu "Inwazja z Aldebarana": "Przyjaciel" oraz "Ciemno嗆 i ple填". S r闚nocze郾ie przestrog przed niebezpiecze雟twem, jakie mo瞠 grozi ze strony sztucznej inteligencji czy te nowych broni - i psychologicznym studium samotno軼i, a skonstruowane zosta造 jak thriller. "Cyberiada", kt鏎 sam pisarz uwa瘸 za jedn z najlepszych swoich ksi捫ek, jest nie tylko pe軟ym humoru popisem wirtuozerii j瞛ykowej i stylistycznej, ale te zbiorem powiastek filozoficznych dotykaj帷ych najwa積iejszych problem闚 kondycji ludzkiej.

Trudno si wi璚 dziwi irytacji Lema, kiedy polscy krytycy traktowali go w najlepszym razie jako specjalist od prozy fantastyczno-naukowej, w najgorszym - jako autora pisz帷ego dla m這dzie篡, "jednego z krakowskiej tr鎩cy Bunsch - Lem - Meissner", jak sam konstatowa ironicznie i nie bez goryczy. Za to Rosjanie wcze郾ie zacz瘭i dostrzega w polskim pisarzu nieledwie proroka; czytali go rosyjscy kosmonauci i uczeni, wielu te szuka這 w prozie tego agnostyka i racjonalisty lekarstwa na g堯d metafizyki.

Z drugiej strony - etykieta pisarza popularnego pomaga豉 by mo瞠 u酥i czujno嗆 polskiej cenzury. Przecie i "Dialogi", i "Podr騜 dwunasta", i "Eden", i "Pami皻nik znaleziony w wannie", i niekt鏎e z powiastek "Cyberiady" zawieraj wyra幡e akcenty krytyczne wobec systemu. A ju og這szona w 1976 roku "Opowie嗆 pierwszego odmro瞠鎍a" to po prostu zjadliwa i bardzo 鄉ieszna satyra nie tylko na system realnego socjalizmu, przedstawiony jako orkiestra, kt鏎a rzekomo realizuje Harmoni Sfer, cho w istocie 瘸den jej instrument nie jest sprawny, ale i na sowieckiego Wielkiego Brata, sportretowanego w postaci Goryllium... K這pot闚 z cenzur nie mia te "Wysoki Zamek", cho o polskim Lwowie raczej si w latach 60. nie pisa這. By豉 to bodaj pierwsza ksi捫ka na ten temat w Peerelu, nie licz帷 opowiada Parandowskiego z tomu "Zegar s這neczny", nic wi璚 dziwnego, 瞠 zapewni豉 autorowi dozgonn mi這嗆 wyp璠zonych lwowiak闚.

8.

U schy趾u lat 60. i w latach 70. narasta u Lema jakby znu瞠nie nie tyle wymy郵aniem fabu, ile ich rozwijaniem. Powstaj jeszcze, owszem, utwory tak 鈍ietne, jak "Kongres futurologiczny" (1971), z groteskow i przera瘸j帷 wizj przysz這軼i, w kt鏎ej ponure realia przes豉nia wirtualny p豉szcz; jak "Maska" (1976), traktat o wolnej woli ukryty pod postaci opowie軼i o robocie przyobleczonym w kusz帷e kobiece kszta速y i stopniowo rozpoznaj帷ym swoj to窺amo嗆 oraz cel, dla kt鏎ego zosta stworzony; jak "Katar" (tak瞠 1976), powie嗆 kryminalna z trupami, ale bez mordercy. Pisarz jednak coraz ch皻niej wyprawia si w nowe rejony i eksperymentuje z nowymi gatunkami.

Obok eseistycznego traktatu z dziedziny teorii literatury ("Filozofia przypadku", 1968) i mia盥膨cej rozprawy z fantastyk naukow ("Fantastyka i futurologia", 1970) pojawiaj si wi璚 zbiory recenzji z ksi捫ek nieistniej帷ych ("Doskona豉 pr騜nia", 1971) i wst瘼闚 do nich ("Wielko嗆 urojona", 1973). Owe recenzje i wst瘼y czasem s 瘸rtem, cz窷ciej jednak s逝膨 polemice z pewnymi tendencjami we wsp馧czesnej kulturze albo te naszkicowaniu autorskich w istocie pomys堯w czy prognoz.

Jak fundamentaln tematyk ud德ign望 mo瞠 podobna formu豉, 鈍iadczy pisana w latach 1979-80 "Prowokacja", obszerny esej po鈍i璚ony nieistniej帷ej pracy o Holokau軼ie autorstwa zmy郵onego uczonego niemieckiego nazwiskiem Horst Aspernicus. Po og這szeniu "Prowokacji" na 豉mach "Odry" na mistyfikacj Lema - dokonan zreszt z najg喚bsz powag i w zbo積ym celu - da si nabra tak瞠 i "Tygodnik Powszechny"...

Czas poszukiwa nowych formu pisarskich zbiega si ze wzrostem napi耩 politycznych. Lem stara si za Peerelu zachowa dystans do bie膨cych wydarze politycznych, pod koniec lat 70. jednak coraz trudniej to by這 czyni. Pisarz - co wiemy z dziennik闚 Artura Mi璠zyrzeckiego - sygnuje w 1976 r. jeden z protest闚 przeciw zmianom w Konstytucji, wprowadzaj帷ym zapis o kierowniczej roli PZPR i sojuszu z ZSRR. Potem wprawdzie odmawia podpisania deklaracji niezale積ego Towarzystwa Kurs闚 Naukowych ("ba貫m si, 瞠 m這dzie b璠zie bita w ty貫k i wyrzucana z uczelni, podczas gdy utworzony nad ni parasol w postaci cz這nk闚 rzeczywistych Akademii Nauk b璠zie istotnie bezpieczny"), ale za po鈔ednictwem Jana J霩efa Szczepa雟kiego nawi您uje wsp馧prac z Polskim Porozumieniem Niepodleg這軼iowym i pisze dla niego anonimowo analizy; jedna z nich, zatytu這wana "Prognozy Chocho豉", otworzy jeden z numer闚 paryskiej "Kultury".

9.

Stosunek Lema do opozycji, a nast瘼nie "Solidarno軼i" naznaczony jest pewn ambiwalencj; 郵ad jej znajdziemy w rozmowach pisarza ze Stanis豉wem Beresiem. Rozmowy te, prowadzone mi璠zy listopadem 1981 a sierpniem 1982, opublikowane w postaci ocenzurowanej dopiero pi耩 lat p騧niej, a w pe軟ym kszta販ie i z dodaniem obszernego suplementu - w roku 2002, pozostaj nie tylko najlepszym autokomentarzem pisarza do w豉snej tw鏎czo軼i i pogl康闚, ale i 鈍iadectwem tamtego czasu.

Wkr鏒ce po zako鎍zeniu rozm闚 z Beresiem Lem wyjecha z rodzin za granic: najpierw na roczne stypendium do Berlina Zachodniego, potem na kilka lat do Austrii. Z Wiednia rozpocz掖 wsp馧prac z "Kultur", kt鏎ej pilnym czytelnikiem by ju od dawna; opublikowa w niej kilka artyku堯w pod pseudonimem "P. Znawca". Do Polski wr鏂i w roku 1988, uwierzywszy - jak si okaza這, s逝sznie - w gorbaczowowsk pierestrojk; zreszt ju katastrofa w Czarnobylu by豉 dla znakiem schy趾u Imperium.

Lata 80. to ukoronowanie i zarazem zam-kni璚ie dzie豉 Lema-powie軼iopisarza. Powstaj wtedy trzy utwory, w kt鏎ych powracaj znane w徠ki i postacie, wykorzystane jednak w nowy spos鏏. "Wizja lokalna" (nawi您uj帷a do "Podr騜y czternastej" z "Dziennik闚 gwiazdowych") uko鎍zona zosta豉 w marcu 1981, "Pok鎩 na Ziemi" - w maju 1984. Ostatnie jest "Fiasko", nale膨ce do najbardziej mrocznych dzie Lema, jeszcze jedna historia o pr鏏ie Kontaktu zako鎍zonej totaln katastrof; 瞠gnamy si w niej ze szlachetnym pilotem Pirxem, bohaterem popularnego cyklu sprzed lat. Potem pisarz 豉mie w豉軼iwie pi鏎o jako beletrysta; napisze jeszcze kilka opowiada, bez wi瘯szego jednak znaczenia. Wypowiada si odt康 b璠zie jako felietonista i eseista.

10.

Pod koniec roku 1991 na 豉mach "Tygodnika" ukaza si pierwszy felieton pod nag堯wkiem "安iat wed逝g Lema". Odt康 felietony Stanis豉wa Lema b璠 si u nas pojawia造 w miar regularnie - w miar, bo z przerwami rozmaitej d逝go軼i - niemal do 鄉ierci pisarza, od 1998 roku ju bez nadtytu逝.

Wcze郾iej, owszem, odwiedza cz瘰to redakcj, by porozmawia z Jerzym Turowiczem i Mieczys豉wem Pszonem, zw豉szcza w chwilach politycznych kryzys闚 - nie darmo w pochodz帷ej z prze這mu lat 70. i 80. esbeckiej instrukcji dla operatora pods逝chu, kt鏎y zainstalowano w gabinecie Redaktora Naczelnego, zaleca si spisywanie pe軟ej tre軼i rozm闚 w przypadku wizyt W豉dys豉wa Bartoszewskiego, Jana J霩efa Szczepa雟kiego i Lema w豉郾ie. Nazwisko autora "Solaris" pojawia這 si jednak w popa寮ziernikowym "Tygodniku" bardzo rzadko, a spektakularna pr鏏a powrotu na 豉my "TP" zosta豉 r闚nie spektakularnie udaremniona; wiosn 1968 roku cenzura skonfiskowa豉 w ca這軼i obszerny esej Lema po鈍i璚ony powie軼i Andrzeja Kijowskiego "Dziecko przez ptaka przyniesione".

Teraz pisarz, otwarcie deklaruj帷y si jako agnostyk, zosta felietonist katolickiego tygodnika. R騜nice pogl康闚 czasem dawa造 o sobie zna: artyku "Sex Wars" wydrukowano z polemicznym g這sem biskupa 砰ci雟kiego, a po krytycznym skomentowaniu przez redakcj jednego z felieton闚 Lem zerwa wsp馧prac na czas d逝窺zy. "Tygodnik" nie by zreszt jedyn jego trybun; pr鏂z neutralnej "Odry", w kt鏎ej og豉sza swe "Rozwa瘸nia sylwiczne", nawi您a te wsp馧prac z lewicowym "Przegl康em", a eseje po鈍i璚one informatyce, zebrane potem w "Tajemnicy chi雟kiego pokoju", ukazywa造 si w "PC Magazine". Dla nas jednak sta si jednym z najwa積iejszych autor闚.

Nikt inny przecie nie ogarnia horyzontu tak rozleg貫go, nie przechodzi z tak swobod od zagadek Kosmosu do bie膨cej polityki, od analizy zmian klimatycznych do problem闚 m這dej literatury, od nadziei i zagro瞠 zwi您anych z biotechnologi do nadziei i zagro瞠 dla niepodleg貫j znowu Polski. Nic zreszt nie irytowa這 Lema bardziej, ani瞠li cz瘰ty u Polak闚 brak 鈍iadomo軼i faktu, 瞠 ta niepodleg這嗆 jest w豉軼iwie cudem i 瞠 nie wolno jej traktowa jako czego zwyczajnego i danego na zawsze.

On sam po raz pierwszy m鏬 m闚i wprost wszystko, co my郵i. Ale publicystyczna aktywno嗆 Lema w minionych kilkunastu latach - gdyby zebra wszystkie jego wypowiedzi z tego czasu, wype軟i造by kilka tom闚 - wi您a豉 si nie tylko ze znikni璚iem cenzury. Wp造w na ni mia豉 chyba tak瞠 rezygnacja z uk豉dania fabu. Energie tw鏎cze, kt鏎e w nim tkwi造, musia造 przecie znale潭 uj軼ie. Ch皻nie te powraca do dawnych dzie, zw豉szcza do "Summy technologicznej", konstatuj帷 z mieszanin satysfakcji i zgrozy, 瞠 jego przewidywania dotycz帷e na przyk豉d biotechnologii czy rzeczywisto軼i wirtualnej, kt鏎 w "Summie" nazwa "fantomatyk", sprawdzaj si szybciej ni s康zi. Rekapitulacji pogl康闚 na temat splotu ewolucji naturalnej i technologicznej po鈍i璚i "Okamgnienie", ostatni swoj ksi捫k, je郵i pomin望 zbiory felieton闚 i esej闚.

11.

Lata 90. i pocz徠ek nowego tysi帷lecia by造 dla Stanis豉wa Lema czasem zas逝穎nych nagr鏚. W Niemczech i za oceanem powstawa造 prace naukowe o Lemie-filozofie, co najbardziej go cieszy這; obsypywano go te rozmaitymi honorami. Zosta kawalerem Orderu Or豉 Bia貫go (1996) i honorowym obywatelem Krakowa (1997). Ju w roku 1981 tytu貫m doktora honoris causa obdarzy豉 go Politechnika Wroc豉wska, teraz do陰czy造 do niej Uniwersytet Opolski (1997), Uniwersytet Jagiello雟ki i lwowski Uniwersytet Medyczny (1998) oraz uniwersytet w Bielefeld (2003).

Wr璚zenie tego ostatniego doktoratu otrzyma這 szczeg鏊n opraw: szacown aul krakowskiego Collegium Maius, gdzie znajdowa si Lem i przybyli z Niemiec go軼ie, po陰czono telemostem z nowoczesn siedzib uczelni bielefeldzkiej, dzi瘯i czemu niemieccy studenci i naukowcy mogli uczestniczy w ceremonii... Za to obchody 80-lecia pisarza przybra造 kszta速 dramatyczny: zaplanowano je na popo逝dnie 11 wrze郾ia 2001 roku, godzin wcze郾iej run窸y nowojorskie Wie瞠...

Pisarstwo Lema nigdy nie przesta這 by obecne w 鈍iecie, zw豉szcza w Niemczech i w Rosji. Jednak ekranizacja "Solaris" dokonana w 2002 roku przez Stevena Soderbergha, z udzia貫m hollywoodzkiego gwiazdora George'a Clooneya i 鈍ietnej Natashy McElhone, da豉 popularno軼i pisarza nowy impuls. Film nie odni鏀 wprawdzie finansowego sukcesu, a sam Lem, cho taktownie milcza, by wobec niego r闚nie krytyczny jak kiedy wobec dzie豉 Andrieja Tarkowskiego (spo鈔鏚 licznych ekranizacji swoich ksi捫ek ceni jedynie "Przek豉daniec" Andrzeja Wajdy z Bogumi貫m Kobiel), posypa造 si jednak wznowienia i nowe przek豉dy nie tylko "Solaris".

12.

Liczba j瞛yk闚, na kt鏎e Lema t逝maczono, przekroczy豉 czterdzie軼i, a 陰czny nak豉d jego ksi捫ek - trzydzie軼i milion闚; drug z tych liczb trudno precyzyjnie okre郵i, zwa篡wszy dodruki i wydania pirackie. W ostatnich latach nie by這 miesi帷a, by do domu na Klinach nie przychodzi造 kolejne paczki z egzemplarzami okazowymi: oczywi軼ie Niemcy i Rosja, tak瞠 Ukraina, ale te Brazylia, Portugalia, Hiszpania, W璕ry, Czechy, Turcja, kraje Dalekiego Wschodu...

Pisarz przygl康a si temu nie bez satysfakcji, ale i z nut melancholijnego zdziwienia. "Zastanawiam si czasem - m闚i niedawno dla "Tygodnika" - czy to, co napisa貫m - a napisa貫m sporo - mia這 jakikolwiek wp造w na ludzkie zbiorowo軼i. My郵, 瞠 mikroskopijny, jak to zwykle bywa z literatur. Co jednak zostaje: kiedy si wrzuci kamie do wody, fale rozchodz si kr璕ami i podobnie dzieje si dzi z moj tw鏎czo軼i. (...) Nie odczuwam szczeg鏊nego szacunku wobec niej, raczej zdziwienie, 瞠 a tak daleko ksi捫ki moje zasz造: do Chin, Japonii, na Tajwan. Mam te poczucie, 瞠 dobra po這wa wszystkiego, co napisa貫m, zas逝guje na zapomnienie. Co mo瞠 przetrwa? Chwal mnie za »Solaris«, ale ja wcale nie uwa瘸m, 瞠by ta powie嗆 by豉 taka 鈍ietna, wol raczej »Cyberiad« albo »Pami皻nik znaleziony w wannie«. Kilka jest jeszcze moich pozycji, przy kt鏎ych nie odczuwam wstydu, bior帷 je do r瘯i. Trzeba mie poczucie pewnej skromno軼i: to najrozs康niejsza nauka, jak mo積a wyci庵n望 z sze嗆dziesi璚iokilkuletniej pisarskiej kariery".

W ostatnich latach coraz rzadziej opuszcza dom i cho strumie zaprosze na rozmaite imprezy nie mala, nie bra ju w nich udzia逝; nigdy zreszt tego nie lubi. W 2005 roku zgodzi si jeszcze uczestniczy w spotkaniu z okazji uko鎍zenia edycji "Dzie zebranych"; by jednym z niewielu pisarzy polskich, kt鏎zy takiej edycji doczekali za 篡cia. Secesyjna Sala Mehofferowska dawnej Izby Przemys這wo-Handlowej, gdzie ma dzi siedzib Wydawnictwo Literackie, pe軟a by豉 ludzi, a na trybunie prezydialnej stan掖 prawdziwy mur z ksi捫ek: ponad trzydzie軼i oprawnych wolumin闚 ustawionych w p馧kole. W鈔鏚 go軼i znalaz這 si wielu t逝maczy Lema; t逝macz japo雟ki m闚i - ze wschodni kurtuazj, ale i autentycznym wzruszeniem - 瞠 to najwa積iejszy dzie w jego 篡ciu...

13.

Przyje盥瘸貫m na Kliny z regu造 co dwa tygodnie, zawsze we czwartek o czwartej. Furtka z tabliczk ostrzegaj帷 przed z造mi psami (by造 to kolejne generacje ha豉郵iwych i bardzo przyjaznych jamnik闚), potem schody na pi皻ro i gabinet z antresol pod pochy造m dachem. Trzy 軼iany zabudowane szafami bibliotecznymi, czwarta otwieraj帷a si wielkim balkonowym oknem obro郾i皻ym winem na modrzewie i sosny, nieu篡wany kominek, globus ksi篹ycowy. Na biurku, obok stert ksi捫ek i czasopism, sta豉 maszyna elektrostatyczna. Stara maszyna do pisania, s逝膨ca pisarzowi przez wiele lat, oddana zosta豉 na jak捷 aukcj dobroczynn - teraz ju tylko dyktowa.

A pod oknem, na kanapie z szarym obiciem - Stanis豉w Lem, zawsze z tym samym b造skiem w oku i 篡wo軼i reakcji, od pierwszej chwili rozpoczynaj帷y monolog pe貫n pasji, humoru, a czasem i furii. I cho wiedzia貫m, 瞠 z jego zdrowiem nie jest dobrze, 瞠 zdarzaj si zapa軼i kr捫eniowe, z kt鏎ych lekarze z trudem go wydobywaj - po jednej z nich powita mnie weso這: Wie Pan? Troch umar貫m, ale nie do ko鎍a! - irracjonalnie wierzy貫m, czy raczej chcia貫m wierzy, 瞠 te spotkania b璠 trwa造 jeszcze d逝go. Coraz kruchsze cia這 wi瞛i這 przecie umys wci捫 tak samo ch這nny, wielostronny i ciekawy 鈍iata. Mia貫m zreszt czasem wra瞠nie, 瞠 pisarz zmienia si z wolna w jedn z wykreowanych przez siebie istot...

14.

Ostatni z tych czwartk闚 wypad 9 lutego. Kiedy przyjecha貫m, Stanis豉w Lem by wyra幡ie poruszony. Jeden z rosyjskich portali internetowych zaprosi u篡tkownik闚 do zadawania pisarzowi pyta i w豉郾ie przysz豉 pierwsza porcja g這s闚. Prawie wszystkie pochwalne, niekt鏎e niemal wyznawcze. "Grad pochwa zupe軟ie mnie oszo這mi, cho domy郵am si, 瞠 te g這sy zosta造 odcedzone z wi瘯szej liczby" - m闚i. I pr鏏owa, bardzo serio, odpowiedzie na niekt鏎e z pyta: o wsp馧czesne l瘯i ludzko軼i, o wojn w Iraku, o swoje miejsce w polskiej kulturze i sw鎩 stosunek do Lwowa...

Nast瘼nego dnia znalaz si w szpitalu. Potem by造 kolejne tygodnie bezskutecznych zmaga lekarzy o jego 篡cie i wreszcie przyszed poniedzia貫k 27 marca. Si璕n掖em wtedy po "Tygodnik" z tym ostatnim felietonem i znalaz貫m w nim wypowied jednego z rosyjskich internaut闚, kt鏎y najpierw cytuje zdanie Lema, 瞠 鈍iat nale篡 zmienia, w przeciwnym razie on zacznie w niekontrolowany spos鏏 zmienia nas, a potem tak je komentuje: "Nie b璠 odpowiada za ca造 鈍iat, ale mnie zmieni Pan na pewno. Na lepsze, oczywi軼ie!". My郵, 瞠 niejeden czytelnik Stanis豉wa Lema m鏬豚y si pod tym komentarzem podpisa.

Wykorzystane w tek軼ie wypowiedzi Stanis豉wa Lema pochodz z nast瘼uj帷ych 廝鏚e: "Autobiografia" (napisana dla "New Yorkera" w lutym 1983), cyt. za publikacj w "Gazecie Wyborczej" z 1-2 IV 2006, t逝m. Tomasz Lem; "安iat na kraw璠zi". Ze Stanis豉wem Lemem rozmawia Tomasz Fia趾owski, Krak闚 2000; "Tako rzecze... Lem". Ze Stanis豉wem Lemem rozmawia Stanis豉w Bere, Krak闚 2002; "Kr鏒kie zwarcia", Krak闚 2004.




Czego nauczy nas Lem?

Kto mo瞠 瘸chn望 si na postawione w tytule pytanie. Przecie Lem nie by uczonym, nie pe軟i te 瘸dnej funkcji pa雟twowej ani spo貫cznej. By "tylko" pisarzem i publicyst, cho jego dorobek uznawany jest w innych krajach za wa積y przyczynek do filozofii wsp馧czesnej. Niemniej b璠 si upiera, 瞠 dla pokole Polak闚 Lem by nauczycielem, a dla mojego pokolenia - urodzonych podczas wojny, wychowywanych w stalinowskim PRL-u - jednym z najwa積iejszych.

Krzysztof Fia趾owski / 2006-04-04

Nie zamierzam wylicza dziesi徠k闚 zjawisk dzisiejszego 鈍iata, kt鏎e Lem przewidzia, bo nie chodzi tu o to, 瞠 przygotowywa nas On do zmian, kt鏎e nadchodz. Ka盥e spo貫cze雟two jest i tak nieodmiennie zaskakiwane takimi zmianami i dopiero po fakcie przypomina sobie: "ach, przecie kto nam to ju zapowiada". Uwa瘸m, 瞠 waga tw鏎czo軼i Lema wynika豉 g堯wnie z innego faktu.

Lata stalinowskie by造 czasem tak gro幡ym nie tylko dlatego, 瞠 odebrano nam swobody obywatelskie, 瞠 nawet bezczynno嗆 nie zabezpiecza豉 przed losowo spadaj帷ymi represjami, ale dlatego, 瞠 pr鏏owano nas zniech璚i do samodzielnego my郵enia. Mieli鄉y czyta tylko ksi捫ki upewniaj帷e nas w s逝szno軼i jedynej w豉軼iwej ideologii, przekonuj帷e - niekiedy bardzo skutecznie - o nieuchronno軼i biegu historii, prowadz帷ej wszystkich ku nowemu, wspania貫mu 鈍iatu komunizmu. Dawna literatura, stosownie przesiana, mia豉 stopniowo odgrywa coraz mniejsz rol, nowe ksi捫ki wydawano po uwa積ej cenzurze. Jak to si wi璚 sta這, 瞠 pierwsze utwory Lema, pozornie zgodne z wymaganiami ideologicznej ortodoksji, wychowa造 m這dych ludzi gotowych do kontestacji zastanej rzeczywisto軼i?

My郵, 瞠 mo積a odpowiedzie na to pytanie kr鏒kim, ale naprawd trafnym zdaniem: bo On uczy my郵e. Nawet w Jego wczesnych powie軼iach, opisuj帷ych podr騜e mi璠zygwiezdne organizowane przez rz康z帷ych na ca貫j Ziemi komunist闚, wyst瘼owali ludzie 篡wi, gotowi do po鈍i璚e, ale nie wolni od w徠pliwo軼i, a przede wszystkim my郵帷y i uznaj帷y prawa innych do samodzielnego my郵enia. A z czasem Lem rozwija zar闚no umiej皻no軼i pisarskie, jak i wizj cz這wieka.

Przez ponad p馧 wieku powstawa造 kolejne ksi捫ki Lema i czytali je nie tylko uczniowie i studenci, ale coraz szersze rzesze dojrza造ch czytelnik闚. Wielu mia這 Mu za z貫, 瞠 nie porzuca "getta" fantastyki naukowej, 瞠 po "Szpitalu Przemienienia" nie wr鏂i ju do tematyki wsp馧czesnej. Ale przecie 鈍iat przysz這軼i z powie軼i Lema to ten sam 鈍iat, w kt鏎ym my 篡jemy, "tylko troch p騧niej". Piloci rakiet kosmicznych musz zmaga si z tymi samymi problemami, kt鏎e znali marynarze Conrada i piloci Saint-Exup廨y'ego. My za na nowo prze篡wamy ich rozterki. Dlatego nie w徠pi, 瞠 lektura ksi捫ek Lema b璠zie udzia貫m jeszcze wielu pokole.

KRZYSZTOF FIAΘOWSKI (ur. 1944) jest fizykiem, profesorem Uniwersytetu Jagiello雟kiego.






Zasada Hioba

Metafizyka Lema

W "Rozmowach" ze Stanis豉wem Beresiem Lem m闚i wprost: "nie jestem katolikiem ani nawet chrze軼ijaninem". Gdzie indziej za wyja郾ia: "tylko w chwilach umys這wej s豉bo軼i mog pomy郵e, 瞠 Z這 i Dobro to nie s lokalne jako軼i, wsp馧istniej帷e z lud幟i i obracaj帷e si w nico嗆, kiedy ludzi nie stanie, lecz 瞠 to s jakie byty poza albo ponad nami".

Ma貪orzata Szpakowska / 2006-04-04

Niewielu pisarzy sta by by這 na takie deklaracje. Nie tylko dlatego, 瞠 id one pod pr康 powszechnych oczekiwa, ale i dlatego, 瞠 w og鏊e tematyka eschatologiczna traktowana jest w Polsce zazwyczaj p造tko, a wyznania wiary lub niewiary s逝膨 przewa積ie celom politycznym. Lem jednak swoje stanowisko formu這wa bezinteresownie. Widzia problem i nie pr鏏owa go przemilcza.

Non serviam

Przytoczone deklaracje niewiary oznacza造, obok zg這szonej wprost pozakonfesyjno軼i, jawnie sformu這wane przekonanie o z gruntu relatywnym charakterze prze鈍iadcze etycznych i wierze religijnych. A tak瞠 wp馧jawn sugesti, 瞠 wiara jest 豉twiejsza od niewiary. 疾 zatem wyb鏎 niewiary mo瞠 mie niekiedy odcie heroiczny - i jako przejaw nonkonformizmu, i jako rodzaj metafizycznego wyzwania. Najbardziej teologiczny tekst, jaki Lem kiedykolwiek napisa, beletryzowany esej o stosunkach mi璠zy kreowanymi i Kreatorem, nosi przecie tytu "Non serviam" - nie b璠 s逝篡. Trudno nie dostrzec, 瞠 stanowi這 to wyzwanie: zar闚no wobec Absolutu, jak wobec jego bezrefleksyjnych wyznawc闚.

Deklaruj帷 si jako agnostyk, Lem odwo造wa si do trzech grup argument闚. Pierwsza podejmowa豉 w徠ek do嗆 obiegowy od czas闚 O鈍iecenia: niemo磧iwo嗆 ustanowienia teologii rozumowej. Nie da si logicznie udowodni aktu kreacji; nie da si z kreacji wyprowadzi zobowi您a stworzonego wobec Kreatora; nie wiadomo te, czym si kierowa Kreator, czyni帷 swe motywy nieczytelnymi dla stworzonego. B鏬, je郵i rzeczywi軼ie stworzy 鈍iat, m鏬 w nim przecie po鈍iadczy w豉sn egzystencj; nie uczyniwszy tak, sam r闚nouprawni wyznawc闚 i ateist闚; "nie przynagli stworzonego do wiary bezwzgl璠nej w sw鎩 byt, a tylko da mu t ewentualno嗆" - czytamy w "Non serviam". A skoro tak, "za niewiar w siebie B鏬 nie jest w prawie nikogo ukara"; "gdy nie ma zupe軟ej pewno軼i, nie ma pe軟ej odpowiedzialno軼i". Albo wi璚 B鏬 jest doskonale sprawiedliwy - i wtedy nie ma prawa kara niedowiark闚, albo te ma zamiar ich ukara - lecz w闚czas przestanie mu przys逝giwa atrybut doskona貫j sprawiedliwo軼i, czyli bosko嗆.

Druga grupa argument闚 wysuwanych przez Lema wymierzona jest w tez o Bogu mi這siernym. To znowu bardzo stary w徠ek, rozwa瘸ny w ka盥ej teodycei: jak skumulowane w 鈍iecie cierpienie usprawiedliwi albo zr闚nowa篡; jak z這, kt鏎e przypad這 w udziale stworzeniu, pogodzi z my郵 o mi這siernym Stw鏎cy. Lem jest tu zreszt bardziej radykalny ni tradycyjni krytycy, na szal rzucone zostaj ju nie tylko 透y dziecka, z kt鏎ymi nie m鏬 si upora Iwan Karamazow, i ju nie tylko obola造 pies, kt鏎ym Bogu wygra瘸 Gombrowicz, lecz ca這嗆 ewolucji gatunk闚 篡wych opisana w kategoriach apokaliptycznych. "Ocean m彗, jaki przedstawiaj dzieje 篡cia na Ziemi", "piek這 maj帷e na imi Ewolucja", jej "oportunizm i kr鏒kowzroczno嗆", "lapsusy mutacyjne" (na przyk豉d nowotwory dr璚z帷e osobniki starsze) - t list epitet闚 mo積a ci庵n望 d逝go, a okrucie雟two samego procesu 篡cia (nawet pomijaj帷 kwesti rozmy郵nych okrucie雟tw cz這wieka) nie dopuszcza my郵i, by za wij帷ym si z b鏊u stworzeniem sta mia dobrotliwy Stw鏎ca. A tym bardziej nie dopuszcza my郵i, by ca貫 to cierpienie stanowi這 nieodzowny koszt powstania jednego gatunku, traktowanego jako korona stworzenia i szczeg鏊nie umi這wanego przez Kreatora.

Trzecia grupa argument闚 Lema wykracza ju poza tradycj o鈍ieceniow i dotyczy nieuchronnych paradoks闚, jakie poci庵a za sob koncepcja Boga osobowego; nazwijmy te argumenty teopsychologicznymi. Zar闚no w "Non serviam", jak w kilku opowie軼iach Ijona Tichego, pojawiaj si postaci tw鏎c闚 sztucznych 鈍iat闚 i sztucznych 鈍iadomo軼i; ich twory nie zdaj sobie sprawy z w豉snej sytuacji ontologicznej i maj si za bytowo samodzielne i niezdeterminowane. Kreatorzy natomiast zachowuj si r騜nie. Najrozs康niejszy z nich, Dobb z "Non serviam", nie jest 郵epy na fakt, 瞠 jego eksperymenty nie s wolne od okrucie雟twa. Kreowanie jakiejkolwiek 鈍iadomo軼i zawsze po陰czone jest z ryzykiem, 瞠 zazna ona cierpienia; 廝鏚貫m cierpie mo瞠 tu by zar闚no do鈍iadczenie w豉snej sko鎍zono軼i, jak ewentualne z逝dzenie, 瞠 jest si niesko鎍zenie wolnym. Dobb nie oczekuje od swoich twor闚 ani mi這軼i, ani wdzi璚zno軼i; twierdzi, 瞠 dowodem "bezwstydnego egoizmu" by這by nagradzanie tych, kt鏎zy "wierz", i karanie tych, kt鏎zy "nie wierz" w Kreatora - zw豉szcza gdy ten uzna za w豉軼iwe tai przed stworzonymi sens i cel swego eksperymentu.

Ale ju Corcoran ze "Wspomnie Ijona Tichego" post瘼uje mniej pow軼i庵liwie; rozkoszuje si sw bosk pozycj i cho wytrzymuje w roli nieinterweniuj帷ego demiurga, to czerpie rodzaj przewrotnej satysfakcji z tego, 瞠 z逝dzeniem wolno軼i zdo豉 wprowadzi w b陰d swoje twory. W tym samym cyklu opowiada pojawia si wreszcie pomys upiorny: niejakiemu Decantorowi, wynalazcy "duszy nie鄉iertelnej", udaje si ekstrakt czyjej rzeczywistej 鈍iadomo軼i, odci皻y od wszelkich 廝鏚e informacji (gdyby je mia pobiera przez wieczno嗆, rozr鏀豚y si do niesko鎍zonych rozmiar闚), umie軼i w doskonale odpornym pojemniku. 荑 kto ma wi璚 by w ten spos鏏 g逝chy, 郵epy, sparali穎wany - i 鈍iadomy tego - ju na zawsze.

Ocali tamten 鈍iat

Deklaruj帷 agnostycyzm, Lem odwo逝je si wi璚 do dw鏂h argument闚 klasycznych: do niemo積o軼i uzgodnienia wiary z rozumem i do niemo磧iwo軼i usprawiedliwienia cierpie. Orzek連zy na tej podstawie - je郵i co takiego w og鏊e mo積a orzec - 瞠 Boga nie ma, rozwa瘸 nast瘼nie, kim i czym 闚 B鏬 m鏬豚y by. Bogowie jednak nie po to s, by o nich filozofowa, i nawet niekoniecznie po to, by w nich wierzy. Bogowie po to s, by ich otacza kultem religijnym. "Uwa瘸m akt kultu za nieusuwalny i istotny dla ka盥ego opisu zjawiska religii" - pisa Leszek Ko豉kowski w "Je郵i Boga nie ma...". W jakich zatem aktach kultu uczestnicz bohaterowie Lema? I do czego, jego zdaniem, ludziom potrzebna jest religia?

Lem rozwa瘸 te pytania w r騜nych perspektywach; ogranicz si do wskazania tylko dw鏂h. W pierwszej z nich - sk康in康 dobrze znanej - zalicza si kulty religijne i systemy etyczne, podobnie jak ca陰 sfer kultury, do mechanizm闚 przystosowawczych. W takim uj璚iu wiara metafizyczna, cho熲y przez badacza uznana za absurdaln, mo瞠 upowszechni si jako religia i funkcjonowa jako ca趾iem nieabsurdalny regulator stosunk闚 mi璠zyludzkich. Ba, s tacy, kt鏎zy twierdz, 瞠 bez takiego regulatora kultura w og鏊e nie mog豉by przetrwa. Lem w zasadzie sk這nny jest przysta na ten argument; dostrzegaj帷 upowszechnianie si sekularyzacji, upatruje w niej istotne zagro瞠nie dla spoisto軼i kulturowej Zachodu. Neguje jednak mo磧iwo嗆 ratunku przez bicie na alarm i wzmo穎ne apostolstwo. "Mo積a z zachcenia wymy郵i dowoln religi, ale nie mo積a z zachcenia w ni uwierzy" - pisze w "Prowokacji". Sekularyzacja jest przede wszystkim pochodn rosn帷ego dobrobytu i sp豉szczania si piramidy spo貫cznej - ale nie bez winy s tu r闚nie same Ko軼io造. Przez sztywno嗆 dogmatyczn w jednych sprawach i przez usi這wanie godzenia wiary z wiedz w innych; przez nieodporno嗆 na zmieniaj帷e si warunki 篡cia i przez mieszanie si w sprawy doczesne, zw豉szcza w polityk (dzia豉niem "krymina貫m i pastora貫m" - nazywa Lem anga穎wanie si polskiego Ko軼io豉 w uchwalenie prawa antyaborcyjnego).

Tymczasem ratunkiem dla wiary w ze鈍iecczonym 鈍iecie mog豉by by "zasada Hioba", kt鏎 pisarz sformu這wa jeszcze w "Fantastyce i futurologii". W trzech wariantach: "Cokolwiek zachodzi tu, nie narusza 豉du, jaki panuje tam"; "nic z tego, co zachodzi tu, nie mo瞠 zmieni naszego stosunku do Tego, Kto trwa tam"; ju nie tylko "nic z tego, co zachodzi tutaj, nie narusza naszego stosunku do tego, co jest tam", ale tak瞠 "nic z tego, co si artyku逝je tutaj, nie mo瞠 by adekwatne wzgl璠em tego, co jest tam". Mo積a w豉軼iwie wszystkie te trzy zasady zebra w jedno prawo nieprzemakalno軼i ontologicznej: "tamten 鈍iat" mo瞠my ocali tylko za cen ca趾owitego uniezale積ienia go od "tego 鈍iata". Ka盥a za pr鏏a ustanawiania pomost闚 mi璠zy doczesno軼i a wieczno軼i, mi璠zy wiar a wiedz - przede wszystkim wierze zagra瘸 鄉iertelnym niebezpiecze雟twem.

Konsekwencj "zasady Hioba" jest spos鏏, w jaki Lem ujmuje zwi您ki mi璠zy religi a etyk. "Je郵i kto jest ksobnie racjonalny, to nie potrzebuje 瘸dnej sankcji transcendentalnej, utwierdzaj帷ej etyk na zasadzie nagrody i kary, kt鏎a zachodzi w za鈍iatach" - deklarowa w "Rozmowach" z Beresiem i nie by豉 to jedyna taka deklaracja. Zaufanie do racjonalnych podstaw etyki jest tu sk豉dnikiem bardzo o鈍ieceniowym; ale te tak w豉郾ie Kant konstruowa sw鎩 imperatyw kategoryczny. Lem proponuje wersj Kantowskiego nakazu najbardziej uproszczon: "Staram si nie by dla nikogo 鈍ini". Wbrew humorystycznemu skr鏒owi sformu這wanie jest precyzyjne. Dzia豉nie etyczne to dzia豉nie bezinteresowne, kt鏎ego uzasadnieniem zaprawd mo瞠 by tylko imperatyw i niebo gwia寮ziste. Ci庵 dalszy przytoczonego przed chwil zdania brzmi: "Nawet gdybym mia co z tego mie, wol si w takich uczynkach [scil. 鈍i雟twach] pow軼i庵a, cho wiem, 瞠 nie czeka mnie ani nagroda niebieska, ani piekielna kara".

Nie powinna wi璚 dziwi skrajna bezinteresowno嗆, na kt鏎ej opieraj swoj wiar ojcowie destrukcjanie z Dychtonii, dok康 Ijon Tichy zaw璠rowa podczas jednej ze swoich wypraw. Jest to jeden z osobliwszych tekst闚 Lema: ca造 zbudowany na napi璚iu mi璠zy stricte groteskow ram a niezwykle powa積 tre軼i. Dychtonia jest planet na bardzo wysokim poziomie rozwoju technologicznego, ponosz帷 konsekwencje chaotycznej in篡nierii autoewolucyjnej; w tym 鈍iecie, zaludnionym przez monstra i zatrutym przez psychotropy, cudem przetrwa zakon obro鎍闚 wiary, 鈍iadomych zreszt swej ca趾owitej kl瘰ki. Oni przecie tak瞠 zostali poddani sekularyzuj帷emu treningowi intelektualnemu, oni r闚nie nie ufaj racjonalnej teologii, oni te doskonale wiedz, 瞠 "wiara jest zarazem konieczna i doskonale niemo磧iwa". I w sytuacji, kiedy jedynym uzasadnieniem ich wiary istotnie pozostaje zasada quia absurdum est, pojawia si najpe軟iejszy mo瞠 program konfesyjnej bezinteresowno軼i.

***

"Nie domagamy si od Boga 瘸dnych 鈍iadcze z tytu逝 篡wionej wiary, nie wysuwamy pod jego adresem 瘸dnych roszcze" - t逝maczy jeden z mnich闚. Mogliby鄉y w豉軼iwie orzec 鄉ier Boga, aby dzi瘯i temu osi庵n望 "rodzaj 瞠laznego, lodowatego i rozdzieraj帷ego spokoju". Ale przecie i w tej sprawie nie istnieje pewno嗆, w dodatku za has這 "鄉ierci Boga" przez sw鎩 posmak blu幡ierczy mog這by wygl康a na pr鏏 prze豉mania Bo瞠go milczenia. Pozostajemy wi璚 przy naszej absurdalnej, na niczym nie opartej wierze, bacz帷 tylko, by nie popchn窸a nas do 瘸dnego dzia豉nia. Ani do modlitwy, ani do szukania zas逝g, ani do zjednywania sobie mi這sierdzia. Ani te do wp造wania na kszta速 鈍iata.

Jest to stanowisko, przy kt鏎ym zak豉d Pascala wydaje si sklepikarskim kunktatorstwem. Zarazem za nietrudno zauwa篡, 瞠 w tej decyzji trwania, bo tak trzeba, w wierno軼i wobec raz podj皻ych zasad i zobowi您a - bardzo wyra幡ie pobrzmiewa nuta Conradowska. Bo ci bohaterowie Lema tak瞠 maj swoich kilka prostych prawd, kt鏎e nie wymagaj sankcji ani uzasadnie, ale kt鏎ych broni nale篡 do ostatka i z ca造m po鈍i璚eniem.

Mimo nieobecno軼i Absolutu, wbrew relatywizmowi norm, wbrew nieuchronno軼i ewolucji i wbrew wszechw豉dzy przypadku.

Prof. Ma貪orzata Szpakowska jest historykiem idei, antropologiem, pracownikiem Instytutu Kultury Polskiej UW, redaktorem "Dialogu". Opublikowa m.in. "安iatopogl康 Stanis豉wa Ignacego Witkiewicza", "O kulturze i znachorach", "Zakorzenieni i wykorzenieni" oraz "Dyskusje ze Stanis豉wem Lemem".




Realistyczny, fantastyczny, ironiczny, alegoryczny...

Lem a literatura

Stanis豉w Lem od samego pocz徠ku pisarskiej kariery przeciwstawia si bardzo skutecznie, cho d逝go w pojedynk, fatalnemu podzia這wi na dwie kultury: humanistyczn (w kt鏎ej centraln rol odgrywa豉 literatura i sztuka) oraz naukow (kt鏎ej o鈔odkiem sta這 si przyrodoznawstwo i j瞛yki nowych technologii).

Ryszard Nycz / 2006-04-04

W jego przypadku rozumienie literatury trzeba uj望 w obydwu podstawowych znaczeniach, tzn. zar闚no w sensie g喚bokiej wiedzy o literaturze jako cz窷ci jego gigantycznej wiedzy og鏊nej i szczeg馧owej oraz zadziwiaj帷ej i zachwycaj帷ej inteligencji, jak i w sensie czynnego "rozumienia si na czym": praktycznej umiej皻no軼i, a faktycznie mistrzowskiego opanowania sztuki literackiej.

Domki z kart

Lem nie tylko zna si na literaturze jak ma這 kto, ale potrafi te na ni patrze z szerszej, kulturowo-cywilizacyjnej perspektywy. I dlatego by mo瞠 wiedz o literaturze traktowa powa積ie - tzn. ocenia jej stan bez kompleks闚 i bez ulgowej taryfy. Wida to najlepiej po z這郵iwo軼iach (trafnych!), jakimi obdarza beztroskie poczynania teoretyk闚 literatury i mody wsp馧czesnej sobie teorii literatury. Jego zarzut g堯wny - dzi coraz cz窷ciej powtarzany przez samych badaczy - sprowadzi mo積a do ich kr鏒kowzrocznego uchylania si od uprawiania rzetelnego "empirycznego literaturoznawstwa" i nazywania "teori" formu這wania efektownych retorycznie hipotez o pseudo-uniwersalnym zasi璕u, na podstawie paru stronniczo dobranych przyk豉d闚; hipotez, kt鏎e przy pr鏏ie sumienniejszej kontroli rozsypuj si jak domki z kart. To tak, zauwa瘸, jakby terapeuta wybiera na swych pacjent闚 wy陰cznie okazy ozdrowie鎍闚, a zoolog odmawia badania karaluch闚, z powodu obrzydzenia, jakie w nim budz...

S康z帷 po pasji, z jak o tym pisa, po studiach, jakie podejmowa, by uzasadni w豉sne teorie i hipotezy, uwa瘸 wiedz o literaturze za zaj璚ie zbyt wa積e, by zostawia je samym badaczom literatury. Tote, niezale積ie od wysokich wymaga stawianych odbiorcy i hermetycznej cz瘰to terminologii, jego ksi捫ki i studia o literaturze pozostan niezast瘼owalne (inaczej, ni to bywa z ksi捫kami specjalist闚 od literatury) dla kolejnych pokole czytelnik闚. Zbyt s oryginalne, inspiruj帷e my郵owo, indywidualne argumentacyjnie, by mog造 je wyprze jakie "lepsze" opracowania. My郵 tu o "Fantastyce i futurologii", o brawurowej teorii antyba郾i w "Markizie w grafie", o tekstach krytycznych (jak o Todorova teorii fantastyki), metaliterackich (w rodzaju b造skotliwej "Doskona貫j pr騜ni" czy "Wielko軼i urojonej"), licznych tekstach przygodnych (z zawsze nieprzypadkowymi my郵ami i pomys豉mi), a przede wszystkim o "Filozofii przypadku", kt鏎a przed czterdziestu laty wstrz御n窸a i obudzi豉 z rutyny zawodowych literaturoznawc闚, a kt鏎a dzi mog豉by by czytana jako manifest wsp馧czesnej wiedzy i wra磧iwo軼i.

T逝maczy tam szeroko, czym jest dzie這 literackie i dlaczego jego sensu nie nale篡 myli z niezmiennym, statycznym, zamkni皻ym przedmiotem. Wedle Lema, cechy dzie豉 przypominaj raczej w豉sno軼i podmiotu, a struktura jego znaczenia - kulturow natur ludzkiej to窺amo軼i. Jest ono bowiem ca這軼i dynamiczn i otwart, uchwytn tylko w procesie i w aktach lekturowego do鈍iadczenia; ca這軼i osadzon w aktualnej dla przesz這軼i (tradycji) i zarazem wykraczaj帷 poza siebie, zar闚no ku znaczeniom przydawanym mu we wsp馧czesnych kontekstach, jak i ku niedaj帷ym si przewidzie odczytaniom w przysz這軼i. To, co si fachowo nazywa "semantyczn struktur dzie豉", jest - t逝maczy - skutkiem ustalenia si chwiejnej r闚nowagi pomi璠zy wewn皻rznymi cechami utworu, a na poz鏎 zewn皻rznymi wobec niego cechami "stabilizuj帷ego odbioru" czytaj帷ej wsp鏊noty. Nie znaczy這 to przecie, 瞠 nikt nie potrafi czyta naprawd indywidualnie ani 瞠 lektura jest pasywnym tylko aktem - przyj璚iem prawd i poucze wypowiadanych przez pisarza; ca趾iem przeciwnie. Ale te ka盥a w豉sna lektura oparta jest na wsp鏊nie podzielanych za這瞠niach i ka盥a jest (bywa) aktywna: z jednej strony wnosi sw鎩 wk豉d do znaczenia utworu, z drugiej za przekszta販a dotychczasowe do鈍iadczenie czytaj帷ego.

"Trzecia kultura"

Trafno嗆 tego rozpoznania potwierdza najlepiej los ksi捫ek samego Lema, kt鏎e od pocz徠ku odznacza造 si nadzwyczajn 篡wotno軼i: zdolno軼i przywo造wania ci庵le innych kontekst闚 tradycji; przyci庵ania ci庵le nowych odczyta i obrastaj帷ych znaczeniami, kt鏎e jego dzie這m przydawa造 wielokulturowe rzesze czytelnik闚 na ca造m 鈍iecie; i wreszcie przekraczania wszelkich barier - gatunkowych, rodzajowych, a zw豉szcza mo瞠 og鏊no-dyskursyw

--
C
U
S



emotikonki














Adresy stron internetowych jak i adresy e-mail zostan automatycznie zamienione na linki. Dodatkowo mo瞠sz u篡wa kilku znacznik闚:
[b]...[/b] - pogrubienie
[i]...[/i] - pochylenie
[u]...[/u] - podkre郵enie
[url]...[/url] - link
[cytat]...[/cytat]
[code]...[/code] - kod, np. HTML

dok豉dny opis
imi
e-mail
tytu
tre嗆
wpisz imi nie篡j帷ego polskiego prezydenta:

 

Logowanie
Login has這 Nie masz jeszcze konta? Mo瞠sz sobie za這篡!

© 2001-2012 by Robert Ziach C&Co. A.G.™ ® 2012 by Schwiebus.pl
Wszelkie prawa zastrze穎ne.

0.254 | powered by jPORTAL 2